Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. Carmi dziękuje pięknie za bazarki :)
  2. Portos też tak odszedł...Na moich rękach. A ja siedziałm i myślałam, że on sobie troszkę przysnął. Renatko - szacunek za całokształt i za miłość do tego truchełka, które doprowadziłaś tak pięknie do Tęczowego Mostu. Dalej już sam pójdzie...
  3. Renatko, dobrze, że sobie odszedł spokojnie u ciebie. Dzięki jego spojrzeniu to zdjęcie z banerka tak bardzo ściska serce.
  4. Kiedy były starym ślepym Flipem i zrakowaciałym 12- letnim Flapem wzbudzały więcej litości. Teraz, kiedy nie są aż tak stare ani aż tak chore ludzie się poodwracali. Norma. Szukam dziewczynom domku w naszych okolicach. Jeżeli będą rozdzielone i w nowym środowisku, to nie będzie problemu. Razem jest, jak już wspomniałam, źle. Dowiedziałam się też, że rodzeństwo psie musi być rozdzielone, bo nie akceptuje zazwyczaj reszty stada. I to się tu potwierdza, więc są to siostry. Kajka jest fantastyczną suczą - stróżującą i wpatrzoną w człowieka. Misior już nieco zmądrzał i nie szaleje z łapami dobijając się do domu. Kiedy ma czas na swoje wybiegi zajęta jest psami, wąchaniem i zabawą. Poza tym jest zimno i ja nie tak chętnie przebywam na zewnątrz obserwując wszystko z okien ;) Nie ma więc podstaw do zazdrości. Mam też nabytki w postaci wiecznie podklejonych miziańców, które dyskretnie i skutecznie unicestwiają Miśki amory. Fonko, ja wiem, że masz na sterylki - dziękujemy. Ja się tu organizuję;)
  5. Melduję się. Ryjec faktycznie zabawnie wykrzywiony. Wygląda jakby sobie kpił ze świata. Mam nadzieję, że to nie jest bolesne.
  6. [quote name='Kora']No wlasnie, osoby dorosle czy sadzisz ze napisalabym gdybym nie wiedziala kto to jest, a co do tego co napisala Charly ja bylam przy suni ktora po jednym takim dniu adopcji dostala zapasci i odeszla na moich rekach.[/QUOTE] A więc jest to jeszcze bardziej zasmucające, że to osoby dorosłe podejmują tak pohopne decyzje...
  7. Charly - krewka babka z ciebie ;) Osoby dorosłe mogą sobie taką odpowiedzialność wziąć na siebie i swoich najbliższych, ale licealistki, albo studentki...w domu mama, tata, babcia, rodzeństwo i obsraniec. Dlatego stukrotnie trzeba się zastanowić zanim zmięknie nam tak do końca serce, bo dupsko musi stwardnieć, żeby stawić czoła rzeczywistości.
  8. Szafir już zaklepał sobie spanie - w tej wielkiej budzie. Wieczorkiem nakładłam w michy i gary i liczę, liczę i wciąż o 1 sztukę psa za mało. Poszłam z latarką i wymacałam go w budzie zakopanego w kołderkę. Korzuszek został wywleczony z budy przed dom i na takim Szafir i reszta po kolei spali w dzień. Nasiąkł straszliwie, więc go teraz suszę. Apetyt dziadzio ma nie powiem. Zawsze pierwszy stoi przy drzwiach z takim stęsknionym wzrokiem, żeby go zauważyć, pogłaskać, a jak chodzi koło mnie i córci :loveu: A z jaką wdzięcznością i niedowierzaniem gnaciki przyjmuje - że oto i jemu też się jeden należy i że go wołają i że innym psom nie wolno mu go zabrać, bo czuwa pani oko czujne i miotła w pogotowiu ;) Bierze więc ten gnacik i idzie sobie gdzie chce i gryzie ile chce, a potem tupa, tupa i tupa uśmiechnięty, Jest absolutnie bezkonflitowy i kochany.
  9. A ja nie linczowałabym tej wolontariuszki. Litość i emocje czasem zalewają zdrowy rozsądek. Nie wszyscy mają świadomość obowiązków i niespodzianek jakie niesie za sobą adopcja staruszka. Czasem wydaje się, że taki biedny, że tylko kącik, ciepłe jedzonko i piesek dożyje spokojnie swych dni. Niektóre się bardzo zanieczyszczają, nie trzymają moczu i kału, więc nie ma co liczyć, że za kilka dni się ustabilizuje i będzie robił na dworze. Moje adoptowane truchełko idzie i leje pod siebie, a kupę wali już na posłanie. Wczoraj znalazłam w budzie bobki, więc wiedziałam, że to on tam spał. Mam go na dworze, więc łatwo mi sprzątnąć, ale w domu - trzeba mieć serce, twardą psychikę i świadomość, żo oto biorę sobie staruszka i odtąd moje życie może się diametralnie zmienić ;)
  10. Dziękujemy za pamięć :) Carmen zapuściła eleganckie szpony, na których się ślizga po lodowisku, jakie mam teraz przed domem. Jak nie zaspy, to lody i podtopy. Już mi woda w ściany wchodzi. Ech...wiejskie życie.
  11. Nocka do najspokojniejszych nie należała, bo Szafirencja tupała i po ciemku ;) Po sutej kolacji, której nawet do końca nie dojadł, bo ledwo się toczył poszedł sobie nasz dziadunio gdzieś w ogrody. Na noc dałam jeszcze po dużym gnaciku i oczywiście z lubością się do niego zabrał. W nocy kilkakrotnie budziło mnie szczekanie Miśki, co znaczy, że Kaja nie przyszła do niej spać ;) i że ktoś samowolnie porusza się po ogrodach ;) Szafirek troszkę błądził, troszkę uuuuuuu wołał cichutko, ale rano już uśmiechnięty i pierwszy pod drzwiami do głaskania :)Teraz odsypia nocne wędrówki wtulony zadem w piękną Paris tuż przed moim oknem.
  12. Słodziak obfocony przez ciotki. Teraz chyba troszkę za nimi tęskni jeszcze, bo stoi na werandzie i ciągnie sobie dłuuugie uuuu co jakiś czas, więc wychodzę z kolejną kanapką żeby go ukochać ;)
  13. Na zdjęcia chyba jeszcze troszkę trzeba poczekać, gdyż mój telefon ma jakieś dziwaczne wejście usb i kabla nie dostałam. Muszę poszukać w punktach Plusa chyba :-?
  14. Szafir kolejną godzinę tupa po ogrodach z uśmiechem na pysku. Właśnie pożegnałam dziewczyny - się rozgadałyśmy ;) Kocyki i kołderki poukładane losowo, jedną wpakowałam do dużej budy i zaprowadziłam do niej Szafira, żeby ewentualnie się tam rozgościł. Wszedł, narobił śladów łapami i wyszedł ;) Chodzi już za mną z resztą stadka i pomaga w porządkach. W związku z tym, że to kolejny facet musiałam podwiązać i zabezpieczyć moje biedne cisy , bo panowie leją na nie na wyścigi. W międzyczasie, kiedy je podwiązywałam umyto mi twarz i wystające niechcący spod czapki uszy na cztery co najmniej jęzory, dopieszczono mnie siłą i rozdarto mi rękaw swetra. Czyli jeszcze soft ;) Właśnie gotuję jedzonko i mam zapowiedziane, że będą gnaciki, więc psy czeka pracowity wieczór. Szafir jako nowy przybysz dostał przed chwilą kanapki z pasztetem, gdyż karmy suchej nawet nie powąchał, a głodny jest przecież, bo od rana z pustym brzuszkiem. No i najważniejsze - nie ma to jak pies z Palucha - wyczesany, mięciutki, pachnący, puszysty. A na przeciwko chmara utytłanych w błocie brudasów z posklejanymy kudłami :D Obawiam się jednak, że Szafir szybciutko się zasymiluje - już ma bok uświniony, bo leży w błocie i gryzie jakieś resztki kości ;)
  15. Być może :-? W kojcu budy, a poza kojcem na wolności wszystko drewniane, ale też nie zawsze. Dlatego myślę, że może mu czegoś brakuje.
  16. Daszka pięknie dziękuje :)
  17. Adres przesłałam. Rafi dziś wytarmosił Arona. Dostał w papę i klapsa i poczuł się bardzo zobowiązany do przeprosin robiąc słodkie oczy i podając mi to kulawe łapiszcze. Nie jest to już chodząca łagodność. Kiedy je, nikt nie ma prawa nawet mlasnąć w pobliżu, bo warczy z pyskiem w garze ;) DZiś dzień bez gnata, bo w skelpie nie było :-? Anno10025 dzięki za ten bucik stokrotnie! :)
  18. Dziś wypatrzyłam gigantycznego gnata - darmowego. Dostał go Grom do kojca. Reszta stała pod kojcem z jęzorami po pas. Niestety dla nich gnacików dziś na stanie w sklepie nie było...
  19. Rafi nabiera ogłady - coraz lepiej z rzucaniem się z łapami. Trzyma je przy sobie. Pięknie bawi się z Paris, chociaż łapa dostaje w kość - opatrunki są zjadane, a potem wydalane z kupą, co zaobserwowałam skrupulatnie. W przyszłym tygodniu jedziemy na zdjęcie. Wcześniej niestety okolizności nie pozwoliły mi ruszyć się gdzieś dalej z psem w samochodzie. Myślę, że łapa jest teraz ważniejsza niż kastracja, bo nie jestem w stanie wciąż jej monitorować. Mogę bandażować i 5 razy dziennie, a Rafi się odwinie. Pieniążki za styczeń już do mnie przyszły. Dziękujemy MalgosMalgos! :) Mam teraz nadwyżkę w kwocie 180 zł z dwóch miesięcy ze względu na kurs euro. Pieniążki przeznaczę więc na rtg łapy i szczepienia, których Rafi nie ma. Resztę zachowam na dalsze leczenie bądź amputację łapy. Co ze skarpetką/bucikiem? Wciąż z nadzieją czekam, bo nie wiem już, jak można mu tę łapkę zabezpieczyć. Żałuję, że nie mam możliwości ekspresowego dojazdu do weta, ale niestety mieszkam na wsi.
  20. Grom bardzo lubi kości, jest nawet w stanie przemóc swój strach i podejść,żeby wziąć z ręki ;) Jeżeli mam nadwyżkę, to zawsze trafia ona do Groma ze względu na jego przypadłość. Dobiła mnie jednak ta wiśnia. Piękne smukłe drzewko, które mam kilka lat i które przepięknie kwitło co roku. Podszedł z takim spokojem i tak normalnie uciął ją w połowie.
  21. Gromiś wygryzł sobie łuki nad wejściami do bud w kojcu i napoczął dach nowej budy podarowanej przez schronisko w Koninie. Buda stoi pod murem poza kojcem i nikomu nie wadziła, dopiero Grom postanowił z nią zrobić porządek. Ma jakieś napady gryzienia. Może czegoś mu brak? Dbam o to, żeby psy miały wartościowe i ciepłe jedzenie. Kupuję też suchą karmę i gnaciki, oraz gnaty duże, które zimą zawsze gotuję lekko posolone. Psy prawie codziennie coś sobie gryzą, a jemu mało. Gryzie drewno - budy kolejny raz zniszczone pomimo posmarowania strategicznych miejsc smarem samochodowym, teraz ta nowa już nadgryziona, zniszczył mi też młode drzewka - ozdobną wiśnię piłkowaną skrócił o połowę. Podszedł i sobie zębami uciął - na moich oczach. Martwi mnie to, bo takie mimochodne niszczenie jest nienormalne. Zamierzam zapytać wetek, bo może czegoś mu jednak brakuje. Z suplementów dostawał ostatnio to, co reszta psów, czyli wszystko na wzmocnienie stawów i układu kostnego - pięty achillesowej owczarków.
  22. Paris to sucz wariatka, ale taka pozytywnie zakręcona na życie ;) Zmieniła się bardzo od pierwszych dni swego pobytu u mnie. Po tamtej damie ślad zaginął. Teraz mam szaloną spragnioną kontaktu z nami suńkę, która urządza sobie gonitwy z każdym, kto się nawinie, a nawija się Rafi kaleka z podwiniętą łapką. Nie jest to dobre, bo wciąż tę łapę obciera i zjada opatrunki, kiedy mu ją zabezpieczam. Ale to młodość... Paris nadal jest niewyczesana, ale ma tak pozlepianą sierść, że musiałabym jej sporo wyrwać lub wyciąć, a w mrozy szkoda ciepła i skóry. Codzienne tarzanie się w śniegu nieco ją wyczyściło i wygładziło, chociaż cuchnie nadal schronem. Chyba właśnie ze względu na te kołtuny. Jest to sucz śpiewaczka. Kiedy wyje syrena strażacka - na wsi często, lub jedzie coś na sygnale, Paris, Grom, Rafi i Bej wyją, ale to tak wyją, że uszy puchną ;) Poza tym żre jak smoczyca. Wciąż jest głodna, więc ją tuczę. Woli suchą karmę niż gotowane, ale zjada wszystko do końca.
  23. Belu, Paris nie jest wysterylizowana, więc mam teraz wszystkie sucze rozpłodowe i dwóch ogierów - ledwo dychającego Arona i Rafiego kalekę ;)
  24. Paris nie boi się niczego ;) Jest euforyczną kwintesenją radości.
×
×
  • Create New...