Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. Wymierzyłam łapkę. Podam wymiary, jak znajdę kartkę. Portos odszedł.
  2. Pochowałam go przed chwilą. Odszedł na moich rękach.
  3. Właśnie...Pamiętam, kiedy Portos chodził za mną, żeby wtulić swój wielki łeb w moją nogę...:( Przyklejał się i tak stał, a kiedy go głaskałam, to warczał, że niby on nie z tych, co czułości potrzebują. Kochana psina.
  4. Kiedy na niego patrzę nie mogę uwierzyć, że to właśnie on odchodzi. Taki agresor, dominator, warchoł, gbur i wredzioch. Ale za to go uwielbiałam, a teraz taki bezbronny, taki uległy....
  5. Jutro rano go wymierzę, bo teraz już śpi wtulony w jakąś sucz ;)
  6. Nie wiem, jak to wyjdzie. Drogi są bardzo niebezpieczne...Ja w sobotę jeżdżę z Julką do szkoły muzycznej do miaste odległego o 35 km, a w związku z pogodą muszę wyjechać wcześniej - ok 12.00 i mam nadzieję szybciutko wrócić. Znając życie sunia zostanie przywieziona późnym wieczorem.
  7. Łapa nie dynda, jest sztywno podgięta. Pierwszą rzeczą jest prześwietlenie, a z tym muszę jechać do Łasku, to jest 35 km w jedną stronę. Nie mogę patrzeć, jak on się czasem na tym łokciu podpiera, bo bardzo chce normalnie żyć...:( Zbieram się, może do świąt dam radę go zdiagnozować. Zdjęcie rozwieje nasze wątpliwości.
  8. Pieniążki doszły. Dzięki Luizo. Z Portoskiem jest już bardzo lichutko. Nie jest źle w sensie dosłownym, ale coraz mniej je i prawie się nie porusza, a taki wątły i lejący się przez ręce...:( Leży tylko i patrzy mi w oczy, kiedy koło niego chodzę, masuję, podkładam, wymieniam, sprzątam, karmię....Myślę, że taki byłby w każdej sytuacji kres jego życia. Leżałby gdziekolwiek i odchodził powoli. Pocieszam się, że teraz, kiedy mamy - 15 stopni ma ciepło i miękko. Podłożyłam mu grube panele styropianowe, żeby było bardziej miękko i ciepło. Leży na brzuchu z pyskiem między łapami i podnosi łeb tylko kiedy wchodzę, potem już tylko leży...
  9. Przepraszam, że was ponownie zmartwiłam, ale w moim panelu jest maleńki kwadracik "Zamknij ten temat" tuż pod oknem odpowiedzi i widocznie wieczorami, kiedy piszę zmęczona to go wciskam. Jest na tym samym poziomie, co "Wyślij odpowiedź". :-?
  10. Zrobię foteczki jak tylko znajdę odpowiedni moment. Mam teraz umierającego Portosa na głowie. Rafcio szaleje w zaspach, ale łapka dostaje w kość i to w sensie dosłownym, może jednak przydałby się ten nałokietnik...[B]Anno10025, może zamów mu ten bucik?[/B] Amputacja łapy w takie mrozy, to nie jest dobry pomysł chyba. Jajka to co innego, ale łapka, to operacja na kości, a tu nie ma możliwości natychmiastowego dojazdu do lecznicy, bo nie wiadomo, jaka droga. Prosimy więc o bucik z dermy dla niego! Tymczasem apetyt Rafi ma, towarzystwo też, tyle tylko, że strasznie łapkę obciera.
  11. Belu, powtórzę to, co w rozmowie telefonicznej, żeby było oficjalnie ;) Termofory nabyłam w sklepie z tanimi rzeczami - jakiś rzut był, więc kosztowały 5,50 zł każdy, razem 16,50 zł. Nie rzucałabym się na te droższe. Portosek nadal bez zmian, chociaż znów więcej i ładniej zjadł. Może to ten syropek zaskoczył i teraz mu zaczęło jedzenie smakować. Chciałam go wyczesać, żeby po prostu być przy nim, chociaż np Carmen aż zdredziała z zapomnienia o szczotce, ale niech ma jeszcze kilka dni miłego psiemu sercu flejtuchostwa. Kiedy zobaczył szczotę warknął cichutko. Wiem, że nie lubi i nawet przed śmiercią nie zamierza polubić, więc nie chciałam go niepotrzebnie niepokoić i dałam spokój. Mam teraz na głowie również Rafiego z podwiniętą łapką. Szaleje po śniegu i obciera straszliwie...Nie chce nosić żadnych opatrunków. Muszę go jakoś dowieźć do Łasku - 35 km totalnie zaśnieżonej i oblodzonej drogi. Do tego leżący Portos, któego obawiam się teraz samego zostawić na dłużej.
  12. Do mieszkania absolutnie nie, chyba, że go sobie ułożą. Do domu z ogrodem. Grom pięknie stróżuje. Mam kilka zimowych fotek Gromisia.
  13. Portosek wciąż nie wstaje, łapki już obie chude. Je mało, więcej pije, bo chyba ma problem z gryzieniem. Przygotowuję papkowate posiłki, żeby przełykał i dość ładnie mi zjada, ale tylko z ręki i wszystko długo ciamcia. Masujemy, klepiemy, rozcieramy. Czuję w nim oczekiwanie na śmierć i takie pogodzenie się z koleją losu. Oczko już w normie. Nie widzę żadnego ogniska bólu w jego ciałku wątłym, więc zakładam, że nie cierpi. Ma ciepło i przytulnie, obłożony termoforami - kupiłam 3 specjalnie dla niego - śpi sobie z pyskiem pomiędzy łapkami. Pod doopką gazeta na suchego bobka, sioo tylko troszkę, jak ptaszek.
  14. Gromiś czmycha bokami w śnieżnych zaspach, wytarmosił dziś Beja o gnata Kajki, któego Carmen uprowadziła i porzuciła na wojennej ścieżce. Portosek niknie, a psie życie w trakcie biegu... Tato cały? Nie dziwię się, ślisko teraz.
  15. Portos nie podejmuje prób....Leży tylko...
  16. Ania&Rudy ma bana, więc towar możesz ponownie wystawić na bazarek.
  17. Właśnie wróciłam od psów. Wszystkie szczęśliwe i radosne, tylko nasz staruszek niknie w oczach...Łapa już wróciła do normy. Wymasowałam go, przewróciłam na boczek już kolejny raz dzisiaj. Zakropiłam mu oczy kropelkami, dałam syrop, zastrzyk...Portos wciąż nie wstaje chociaż więcej dziś zjadł i lizał sobie przednią łapę, bo na nią jedzenie spadało, kiedy pakowałam mu do pyska. Słabiutki, ale spokojny. Ma ciepło i staram się, by miał wygodnie i był najedzony.
  18. [COLOR=red]Katarama [/COLOR]- ban permanentny, bo chyba był czas na wywiązanie się z obietnic. [B][COLOR=#ff0000]Zuza911[/COLOR][/B] - ban permanentny, bo logowała się 7 grudnia, czyli jednak żyje i czyta. [COLOR=#ff0000][B]Anię&Rudy - [/B][/COLOR]ban permanentny. Pieniądze są dla psów w potrzebie i są potrzebne od zaraz, a nie, kiedy się łaskawie kupującemu przypomni. W serwisach aukcyjnych każdy się wlecze choćby na czworaka, żeby komentarza negatywnego nie dostać. Tu juz można sobie olać, bo przecież żadnych konsekwencji...
  19. Teraz, kiedy kudełki i kołtunki przymarzają, to jest to spory problem ;)
  20. Basiu - fachowe rozliczenie. Dziękujęmy! Witaminki mogę dokupić, o ile wet uzna, że jest to potrzebne. Na razie mam na 3 dni. Przyjdą też przecież pieniążki od minii, więc się nie martwmy. Do mnie wreszcie dotarło, że to bazarki na Portosa, a nie jak sobie gdzieś wbiłam do głowy na jakieś Beline biedy. Dziękuję, że jesteście przy nim, że nie umiera samotnie, że są osoby, któe myślą o jego psim losie. Tymczasem bez zmian. Wymasowałam Portoska i położyłam jednak na boku, bo chyba za długo na tym brzuchu leżał. Podłożyłam mu poduszkę pod głowę i termofor do grzbietu, żeby mu się ciepło rozchodziło, poza zamiecią śnieżną mrozu u nas nie ma i jest dość przyjemna temperatura. Wciąż jest pod grubym kocem złożonym na pół, więc na pewno ma ciepło. Zjadł sierotek niewiele, ugotowałam ryż i wodę odlałam do mięsa, żeby było kleikowate. Zjadł też 2 jajka i wypił pół litra mleczka - przez cały dzień - odgrzewałam. Po troszku pił i odwracał łeb. Je coraz wolniej i męczy się tym. Potem zapada w głęboki sen do czasu, kiedy znów nie przyjdę, wtedy podnosi i łepetynkę i patrzy, a jeśli jest zbyt słaby, to tylko podniesie na chwilkę i zaraz kładzie z powrotem. Łapka opuchnięta...
  21. Faktycznie sierotka przemoczona....A ten pieseczek obok? Boksiowata mordka.
  22. Belu, napisałam już do Luizy, bo przecież Portos ma jakieś pieniądze. Wiem, że zbierasz na inne psy, a Portosa wspomagasz przez wzgląd na sytuację. Na razie wydałam na leki 2 x po 30 zł, teraz witaminy w zastrzyku na tydzień 50 zł. To wszystko.
  23. Nasza Carmisia po rujce jest brzydka jak musztarda, bo wciąż niewyczesana i w dodatku nosi dumnie czapę śniegową na sobie, co uniemożliwia zabiegi pielęgnacyjne. Poza tym apetyt smoczy ;)
×
×
  • Create New...