Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. [quote name='Cantadorra']U Czarodziejki suczki są jakieś nienażarte, ciekawe.... Co ona im tam dosypuje? :)[/QUOTE] Świeże powietrze i nadmiar miłości ;) Tyją z powietrza, a potem mają rozdęte żołądki, które trzeba niestety fizycznie czymś napełnić.
  2. U nas wiosennie i radośnie. Szafirek tupa sobie po łąkach samopas i powolutku sam wraca do futki podczas, gdy reszta jeszcze szaleje.
  3. Miałam telefon z pytaniem o Paris :) Akurat byłam poza domem i umówiłam się z panią na najbliższe dni. Kciuki trzymać!
  4. Jasne, trzymamy kciuki za Filipka! :(
  5. Pieniążki otrzymałam, dziękujemy :) Anno - blizna Rafiego jest już za stara na jakąś poważniejszą infekcję. Wet powiedział, że mógł się biedak np. ukłuć, albo obetrzeć, a potem sobie lizał, co spowodowało lekki stan zapalny. Owszem, inne psy mają dostęp do rany, ale raczej nie są już zainteresowane. Pierwszego dnia to było novum - biedak bez łapy, świeża krew, on cierpiący, podkładający się, popiskujący. Wszystkie go opatrywały, ale teraz Rafi nie pozwala się tam dotykać. Wet zabronił okrywać ranę - musi być dostęp powietrza.
  6. Luizo - 300 zł/miesiąc ;) Skrzynkę zaraz odepcham.
  7. On jest właśnie z tendencją do dania łapy. Musimy go monitorować, bo ślepe toto, ale czujne i słyszy, kiedy brama się otwiera ;)
  8. Eeeeeeeeeeeeee :-? A ja się tak ucieszyłam, że nam tak ładnie onki zchodzą do adopcji.
  9. Dziękuję asl. Daszeńka też :)
  10. Czyli jeszcze lepiej :) Na fakturce jest nr konta.
  11. Rachunki już wysłane. Soema przeleje mi pieniążki na moje konto, a ja odeślę % za Paris i Kaję. Za Misię zapłacę z tych pieniędzy - tak to rozumiem.
  12. Ja nie rozumiem. Fona przelała pieniążki za kastrację Kajki. Misia nadal jest niezapłacona - 160 zł do uregulowania w lecznicy. Kto ma te pieniążki ze skarpety? Kto może przelać za Misię? Komu podać nr konta lecznicy?
  13. Paris to sierściasta tłuściocha. Ona zresztą nie jada - ona żre, jak smoczyca alfa ;) Wszędzie i wszystkim wyżre - a ma 11 mich do przelecenia.
  14. Soema przeleje pieniążki na moje konto, a ja chyba zwróćę co trzeba i przeleję dalej.
  15. Byłam z Rafim w Łasku na przeglądzie. Okazało się, że jest lekki stan zapalny wokół blizny i podwyższona temperatura 39,7. Worek mosznowy też jest bardzo opuchnięty po kastracji. Rafi nie może nosić kołnierza, ponieważ zrobiłby sobie krzywdę na 3 łapkach, dlatego tam, gdzie sięgnie, tam sobie jęzorem wylizuje i wdała się lekka infekcja. Nie jest źle, ale trzeba ten stan kontrolować. Rafi dostał dodatkowe zastrzyki - antybiotyk do podania w domu, oraz 3 zastrzyki dostał w lecznicy. Dodatkowo na receptę Tramal przeciwbólowy w zastrzykach i Aspicam w tabletkach. Koszt wizyty i podanych środków 60 zł. Podałam już Nice nr konta lecznicy. Koszt leków z apteki 48 zł. 15.02 jedziemy na zdjęcie szwów. Zaobserwowałam Rafiego na ulicy, ponieważ zaparkowałam przecznicę dalej i doszliśmy sobie na smyczy. Szedł wzbudzając litość i sympatię przechodniów. Reaguje lękiem na widok ulicy i przejeżdżających samochodów, więc może to jakieś traumatyczne wspomnienia. U mnie, nawet przy wjeździe i wyjeździe samochodów jest raczej ucieszony i zaciekawiony, a w mieście troszkę się boi. W lecznicy bardzo płakał, bo nie dość, że na dzień dobry termometr w doopę, to potem 3 bolesne zastrzyki i obmacywanie z opukiwaniem bolesnych miejsc. Wytrzymał dzielnie i na konieć warknął na kolejnego psiego pacjenta ;) Tak przyjaźnie.
  16. Nasza radosna tłuściocha właśnie wraz z Bejkiem inwalidą i Rafim o 3 łapach szaleje w dzikim galopie naokoło mojego domu, a ja słyszę tętent jej kopyt ;)
  17. Magenko, a ile dostaliśmy od Talcott?
  18. Dzisiaj już obie z Julką zwiększyłyśmy czujność. Bo kiedy wyczuł, że odpalam samochód już był przy mnie, a potem pędem do bramy i myslał, że se znów potruchta, ale niestety, nie tym razem ;) Sokół bardzo śmiesznie je :D Tak sapie, stęka, mamla, cmoka. Słychać wszędzie, w każdym zakamarku ;)
  19. [quote name='morisowa']Czarodziejko, proszę napisz ile zapłaciłaś za leki dla Szafirka, skończył się styczeń, musimy się rozliczyć za chłopaka. A tego Arthrofosu nie możesz dodać mu do miski? Mój pies to nawet z ręki je te tabletki, smakują mu :) A w schronisku to wszystkie tableteczki ładnie łykał w kawałku parówki :)[/QUOTE] No, a co wy myślicie, że ja mu na sucho tę tabletkę wpycham? Parówkę owszem, pasztet - jak najbardziej, a tabletka wisi w kufie ;) A kiedy dyskretnie mu wspominam, że jeszcze tego nie dojadł, to wącha ją ostrożnie, oblizuje i to na tyle ;) Zaczęłam je kruszyć i teraz jest bez problemu. Na leki Szafira wydałam: 33zł: 10 zł syrop na poprawę przemiany materii, 8 zł Dicloratio, 15 zł zastrzyki.
  20. Podziwiać mi tu szybko jaki okragły, puszysty i błyszczący!:mad:
  21. Dziś poszły fakturki. Agusiazet miłosiernie wzięła Misię jako swoje skrzydła, więc może dostaniemy 100% zwrotu :) Misiorek jest zdrów jak ryba i po sterylce obie sunie się wyciszyły i biegają luzem nie atakując stada. Są teraz względnie przyjazne w stosunku do reszty ;) Bardzo mnie to cieszy, bo żal było Misi siedzącej na łańcuchu. Teraz jest zupełnie inną sunią.
  22. Teraz wszystko w normie. Szafirek je normalnie, chodzi sobie okrakiem i jest bardzo towarzyski ;) Witać zastrzyk witaminowy go wzmocnił. Podaję mu codziennie Arthrofos. Muszę się napracować, żeby zaciśniętą papę rozewrzeć i przytrzymać, żeby połknął, bo potrafi udawać, że już po, a po jakimś czasie jęzorem wypluwa.
  23. Nasz sokoli staruszek dziś wywinął numer. Pierwszy dzień szkoły po feriach, samochód przed bramą, Julka jak zawsze otwiera, psy jak zawsze machają ogonami trzymając się z tyłu, a Sokół ślepowron jak nie wyjdzie, jak nie pójdzie, Julka za nim, ja w bucikach na obcasach śliskich jak jasny gwint. A on sobie kupę na środku drogi walnął i biegiem dalej, więc my pędem nazad do samochodu i pędem za nim, a że moja corsina jest cichutka i biała, to ślepaczek nawet nie usłyszał, że siedzę mu na zadzie. Potem była szybka akcja - nawet się ucieszył, że nagle pojawiłam się w zasięgu jego wzroku, czyli przed pyskiem. Za kołtuny i do wozu. Tylko trochę się buntował, bo nie miał obroży, więc naruszyłam nieco jego dobra osobiste szarpiąc za sierść. Pojechaliśmy razem pod szkołę, wyrzuciłam dziecko przed szkołą i z powrotem do domu, bo nie odważyłam się go zostawić na chwilkę w środku - zaczął sobie przechodzić po siedzeniach ;) Kiedy wjechaliśmy na podwórze pychol mu się znów skrzywił :D Ale tylko na chwilkę, bo potem przyszedł się utulić ;)
×
×
  • Create New...