-
Posts
10672 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Czarodziejka
-
Kurze łapki gotuję aż się ugotują wraz z warzywami. Są dość miękkie i fajnie chrupią, więc psy lubią je gryźć. Kostki są dość miękkie, więc nie ma obawy o zadławienie. Mam spore stado, więc gotuję po 5 -8 kg tych łapek. Wywar jest tłusty, więc rozcieńczam do konzystencji zupy i zalewam nim makaron lub ryż. Kiedy stygnie robi sie galaretowaty. Czasem kiedy łapki mi ostygną po odlaniu wywaru, to mam zlepek kilku kilogramów ściśle posklejanych łap, których rozdzielenie to koszmar. Dlatego wolę rozdzielać i porcjować w gary i michy jeszcze ciepłe ;) Galaretka zawiera keratynę, która dobroczynnie wpływa na kości i stawy. Świńskie nóżki maą te same właściwości, ale są tłuściejsze. Moje psy są na zewnątrz, więc zimą takie kaloryczne posiłki wychodzą im na zdrowie, ale psy trzymane w domach mogą nie potrzebować takiej bomby kalorycznej. Nóżki trzeba dość długo gotować, bo skóra jest twarda i musi wraz z mięsem odejść całkowicie od kości. Taka rozgotowana masa tworzy galaretkę, którą po wyjęciu kości na gorąco rozcieńczam, żeby zalać makaron lub ryż. Młodszym psom daję do gryzienia części nóżek, które się nie rozpadły. Staruszkom tylko chrząstki, chociaż czasem trafi się kostka i sobie mamlają.
-
Łapki często gotuję. Kurze i czasem świńskie, ale wtedy gotuję z warzywami aż sie oddzieli mięso od kości. Zimą jest to pardzo pożywny posiłek. Teraz raczej kurze łapki królują w menu. Zastrzyki, które dostały moje staruszki to CombiVit podskórnie i vitamina B complex domięśniowo. Pierwszy wzmacnia układ odpornościowy, drugi stawy. Zastrzyki powinno się podać w dwóch seriach - kolejną po 2 tygodniach od pierwszej.
-
Ale wtedy każdy dzień jest wyjątkowy, bo wiem, że ona wkrótce już do mnie na powitanie nie wyjdzie z garażu, nie zobaczę zaciekwionej mordki na koślawej łapce z merdającym dystyngowanie ogonkiem...:( Dziś tak się bardzo tuliła do mnie i Julki. Chodzimy koło niej jak koło jajka. Julka nawet Kajkę w kojcu przymyka, kiedy Daszka ma chęć sobie potupać, a tamtej się chce ganiać. Kaja potrafi przywalić z rozbiegu i przewrócić - tak dla zabawy, albo zaczepki. Młodsze psy podejmują piłeczkę, ale Daszeńka... Przytulałam ją dzisiaj i pyszczek ma taki drobny i kochany. Obmacałam podbrzusze, ale oprócz zgrubienia węzła nie ma żadnych guzów na listwie. Żebyście widziały, jak ona chętnie wychodzi, kiedy wyczuwa ruch - jest głucha, więc nie słyszy...Jak idzie, jak łapkę ostrożnie stawia i macha ogonkiem i jak wskazuje noskiem, że poszłaby na łąki. Dziś dość długo sobie była na podwórku. Pod stół wróciła, kiedy zmęczyło ją stanie. Kolację okraszoną pigułami zjadła ze smakiem. Dostaje teraz rano: 1 x Fortakehl 4 x Spirulina 2 x Omega3 1 x Beta Glukan W środku dnia: 1 x Sanprobi Na wieczór: 1 x Fortakehl 2 x Omega 3 CanVit na stawy - miarkę Od jutra dojdą zastrzyki. Muszę powiedzieć, że widzę dużą poprawę samopoczucia Daszeńki. Ona jest wdzięczna za każdy dzień życia, każdą uwagę, każdą chwilkę jej poświęconą...Kochana psina.
-
*HERA* - piękna, młoda ONka już w SWOIM DOMU u Mini913! Dziękujemy!
Czarodziejka replied to fizia's topic in Już w nowym domu
3 psy w Londynie? W mieszkanku czy w domu? -
*HERA* - piękna, młoda ONka już w SWOIM DOMU u Mini913! Dziękujemy!
Czarodziejka replied to fizia's topic in Już w nowym domu
Ale pięknośći!!! :loveu: Hera jak znalazł pasuje i kolorystycznie i urodą :) -
Ząbalek mnie rozczula, bo chodzi lichota zataczając się, a kiedy mnie widzi biegnie jak może i jeszcze popiskując warczy i obszczekuje innych ;) A jak się tuli :loveu: Wyczesałam biedaka bo tak się podstawiał, kiedy zczesywałam futrzaki, że musiałam miękką stroną ludzkiej szczotki z włosia, żeby mu kośća nie naruszyć. A jak siedział kochany - jak na egzaminie ;) Dziś dostałam przesyłkę od Katarzyny09, a w niej same pyszności - pałeczki smakowe i kabanosiki. Ząbi wmłócił przydział i chapnął mnie w palec, bo się pomylił :mad: Zresztą my już wiemy, że lepiej nie podchodzić do niego z wyciągniętą ręką, bo zawsze chwyci z nadzieją, że dają jeść. Na wadze niestety nie przybiera, ale je sporo i karmię go tłuściej. Tyle tylko mogę dla niego zrobić. Aż żałość bierze kiedy patrzę na moje tłuściochy i ten cień, ale cóż. Najważniejsze, że ma siłę i bardzo dużo sobie chodzi, czasem kilka razy okrąża dom, czasem biegnie i obszczekuje młodych, kiedy się bawią. No i warczy na prawo i lewo, potrafi kłapnąć zębami, gdy ktoś jest za blisko gara albo mnie, kiedy jest właśnie przytulany. Żyje sobie w stadku i czuje się tu ważny chociaż moja kocica mogłaby go z łatwością jedną łapą przewrócić ;)
-
Jutro umówiłam wetki. Przyjadą do Daszeńki i założą jej wenflon, żebym mogła podawać jej codziennie Amigdalinę, Traumeel i kolejny zlecony przez weta Ewy specyfik - witaminę C. Wszystko dożylnie. Przez pierwsze 2 dni Daszka będzie dostawać po 100 ml vitC- pełna buteleczka, a od 3-go dnia po 50 ml. To ogromny koszt, bo buteleczka kosztuje 28zł. Ewa finansuje pierwsze 6 buteleczek. Daszeńce zostały może 2 miesiące życia :(
-
Daszeńka wyszła zaciekawiona z garażu wraz z pierwszymi promieniami słońca ;) Załapała się na pyszności, które wysłała Katarzyna09 i z apetytem zjadła swój przydzialik. Przy okazji wpakowałam piguły ;)
-
Własnie odpakowałam przesyłkę pełną smrodliwych psich przysmaków - 32 sztuki!!! :D Kasiu - dzięki!!!
-
To ja zmieniłam tytuł, ale faktycznie wcięło naistotniejsze informacje. Poprawiłam, ale ok, dopiszę, ile brakuje. Wczoraj byłam już bardzo wykończona i padająca na twarz. Rozmawiałyśmy przez telefon z Anett o Gromie. Siedzi biedak drugi rok i tylko raz się o niego zapytano...Generalnie to sytuacja beznadziejna, ale z drugiej strony, jest to pies idealny do stróżowania dla kogoś, kto nie za bardzo się psami zajmuje - są też i tacy. Psy niezauważane przez ludzi domagają się pieszczot, uwagi, stają się czasem smutne, a on wcale tego nie potrzebuje, byle micha była na czas napełniana i kupsko z dachu uprzątnięte. I jeszcze jakby miał drugiego psa za towarzysza byłby szczęśliwy i zadowolony.
-
*HERA* - piękna, młoda ONka już w SWOIM DOMU u Mini913! Dziękujemy!
Czarodziejka replied to fizia's topic in Już w nowym domu
Hera bardzo ładnie ustawia się do czesania i jest cierpliwa. Lubi,kiedy coś się przy niej robi. Dziś pada i brzydko na dworze, więc fotki może kiedy się rozpogodzi? Sunia pięknie szaleje z Rafim bez łapki, który po zczesaniu futra zmiania się w mysiego blondyna szalejącego wieczorową porą ;) W nocy jak zwykle gonitwy i tupot, a w dzień czochranie się po trawie i obszczypywanie wystających członków siała ;) Rafi musi uważać na obszarpane uszko, więc monitoruję te zapasy, ale słodko się na nich patrzy :) -
Umawiam się z wetkami na wenflon, żeby samodzielnie podawać Daszce amigdalinę i traumeel. Omega 3 włączyłam już do obiegu. Dziś pada i zimno. Sunia śpi głęboko na kołderkach, nawet nie wyszła się przywitać.
-
*HERA* - piękna, młoda ONka już w SWOIM DOMU u Mini913! Dziękujemy!
Czarodziejka replied to fizia's topic in Już w nowym domu
Hera dzisiaj została pięknie wyczesana. Nie wiem, czemu, ale stała się powodem zazdrości wielkiego Szarika i mojego Arona. Obaj panowie obszczekiwali ją i odganiali odemnie,kiedy czesałam poszczególne egzemplarze. Hera krążyła i krążyła i żałosnie podszczekiwała, bo chciała się maleńka po prostu przytulić i siedzieć mi wraz z Bejem i Rafim pod pachą, kiedy cokolwiek robiłam. Tak się dzisiaj bardzo tuliła, tak mnie oglądała, uszami strzygła i tak się pchała do tulenia - z drugiej strony Rafi, a Bej między nimi, reszta na około. Czesanie z takimi ciężarkami pod pachami to wyzwanie, ale psiarnia odświeżona ;) Hercia wciąż jeszcze ma syndrom opuszczonego dziecka. Kiedy wyszłam na łąki ze stadem, a ona nie chcąc dać się podpiąć na smycz - jeszcze widać niedawne skojarzenia - nie wyszła w konsekwencji na spacer, tylko stała pod furtką i żałośnie łkała. Próbowała nawet przecisnąć się pod furtką, ale tak się nie da. Potem cieszyła się jak szalona, że wróciłam i ją ukochałam. A kiedy jechałam po Julkę do szkoły - dziś rowerem, bo piękna pogoda, Hercia rozpaczliwie biegała pod płotami i skakała, żeby wyskoczyć i ze mną pobiec, ale tak też się nie dało ;) Po powrocie ukochana, utulona i trafił się nawet psi przysmak, więc krzywdy dziecię nie miało :) -
Bo ja ją bardzo bardzo kocham. Sunieczkę cichutką, taktowną, dyskretną i wdzięczną.
-
Dziękuję asl. Doszły leki Daszeńki od Ewy. Teraz musimy ustalić jak je podawać. Ewo - napisz. Daszeńka dzisiaj poszła na spacerek, a po nim dała mi się nawet wyczesać! Była już taka sfilcowana i skołtuniona, ale nie chciałam jej męczyć, bo wyraźnie nie miała chęci się czesać. Dzisiaj też sie nieco marszczyła, ale zaraz robiła słodkie oczy i przepraszająco lizała mnie po ręce. Odświeżona zaraz poczuła się raźniej i na tej koślawej łapuni udzielała się tu i tam. Guz jest teraz płaski i miękki, ale łapka wkręcona do środka...Daszeńka stara się być aktywna, ale widać, jak ta deformacja jej ciąży.
-
[MLB] Rafi, młody ONek bez łapki - Ma Dom !!!
Czarodziejka replied to malibo57's topic in Już w nowym domu
Rafi dzisiaj został wyszczotkowany - w miarę możliwości, bo straszliwie linieje. Wyłażą z niego puszki zimowego filcu i całe długie włosy sierści. Carmen ma podobnie. Po zczesaniu Rafcia zmieniło mu się umaszczenie. Teraz zrobił się wiosenny mysi blondyn ;):D -
Zczesałam dziś wszystkie psy, ale Sokoła tylko częściowo, bo taki wrażliwy, że piskając do budy umyka.
-
Szarusia mnie dzisiaj bardzo wzruszyła. Poszliśmy na spacer. Część stada wyszła na łąki przez furtkę, którą mam na tyłach posesji. Biegały sobie po łąkach, a ja tymczasem poszłam nakłonić Fridę, żeby również poszła na spacerek i podpiąć Herę na smycz, bo jej jeszcze nie ufam do końca. Frida wyjść nie chciała, a Hera nie chciała na smycz, więc poszłam po stadko, po czym wszystkie, jak mi się wydawało, odmeldowały się przy furtce. Po jakimś czasie patrzę, a przed bramą wjazdową stoi jakiś wielki cień. Aż mi się dziwnie zrobiło, bo przecież wszystko niby jest i plącze mi się właśnie pod nogami. Podchodzę, a to nasz Szaruś z miną boleściwą samotnie u bram stoi. Biedaczysko poszło naokoło, kiedy zobaczyło, że zostawiłam stadko i weszłam przez furtkę. Kochane psisko. Nie poszło w tango, bokami, tylko do domciu i zaraz ukochać trzeba było, bo smuta miał takiego na pysku, jakbym go za bramę wyrzuciła. Teraz leży pod drzwiami w słońcu na werandzie :)
-
Daszeńka po porannym spacerku, na który bardzo chętnie się wybrała. Dziś większość moich staruszków miała niedosyt czułości. Wszystkie mnie oblepiły i dopominały się natychmiast ukochania, wyklepania wygłaskania i dobrego słowa. Daszeńka też wytarła żaby z ocząt jak zazwyczaj i wytuliła się możliwie najoptymalniej ;)
-
Sokołek dzisiaj mnie bardzo rozczulił, bo dosłownie wtulił się we mnie i pragnął być bardzo dopieszczony natychmiast. Głaskałam więc dwa wielkie łby przytulone do siebie - Sokoła i Szarika, oraz jeden cienki Ząbala. Tak się panowie w trójcę stulili, żeby łatwiej mi było wszystkich ogarnąć i przytulić ;)