-
Posts
10672 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Czarodziejka
-
*HERA* - piękna, młoda ONka już w SWOIM DOMU u Mini913! Dziękujemy!
Czarodziejka replied to fizia's topic in Już w nowym domu
Hercia z tabletek przeszła na zastrzyki. Wczoraj podałam pierwszy - nawet nie pisnęła. Teraz to już chyba nawet zapomniała o zabiegu. Z wetkami umówiona jestem na 15.04 - po lekturze linku same zadecydowały, żeby nie było żadnych niedomówień na granicy. A Sokół owszem, staruszek ślepaczek ale Hercię przytulił ;) Myślę, że to Julki gospodarność na tę decyzję wpłynęła. Pościeliła w budzie kołderkę i jakiś czas siedziała tam z Herą - inteligentne zabawy tak zwane :D Potem Sokół po prostu dyskretnie wszedł do swojej budy i ułożył się, a Hercia wtuliła w jego ciepłe futro. Dziś też spali razem ;) -
Ja mieszkam blisko. Byłam dziś tam nawet. Wiem, że mają schronisko.
-
Daszeńka na tabletach Ewy. Wyszła dziś na kolację z garażu, ale bardzo ciężko. Zjadła ze smakiem wszystko - makaron z kurczakiem i rosołkiem i jak wczoraj warczała na natrętów.
-
Baba wycięta co prawda, ale młodziutka, a on sam to nie wiem, czy jaję któreś posiada jeszcze?
-
Kupiłam Daszce Spirulinę, a Beta Glukan będzie jutro - przywiozą na zamówienie, bo były preparaty z jego zawartością, ale nie było czystej formy. Dałam Daszy 4 tablety Spiruliny. To są algi morskie. Mają działanie silnie oczyszczające organizm z toksyn i odmładzające, poza tym działanie przeciwrakowe, przede wszystkim w wypadku nowotworów wątroby oraz generalne przeciwdziałanie przerzutom, wzmacnianie systemu immunologicznego, ogólne pobudzanie zdolności regeneracyjnych i autoterapeutycznych organizmu itp. Trzeba zrobić wszystko, żeby organizm Daszeńki wzmocnić, bo ona kochana tak pogodnie znosi swoją starość i choróbsko i ma taką chęć życia. Dziś bardzo wietrznie i ciepło. Daszeńka wyszła nam na powitanie, ukochała się, chodzi lepiej, węzeł jeszcze bardziej spłaszczony, choć łapka nadal skrzywiona.
-
Ząbalek właśnie leży sobie przytulony do staruszki Fridy. Zrobiłam im słodkie zdjęcie z okna. Potem wkleję ;)
-
Jadę z Julką do ortodonty i zaraz nabędę Beta Glukan dla Daszki. Podałam już Fortakehl rano.
-
Powisiałam z Ewą na telefonie i się spłakałyśmy obie nad losem staruszków. Dałam już Daszeńce tabletki wedle Ewy przykazu. Tak więc wzmacniamy ją, żeby mogła dać radę z raczyskiem. Nie przyszła dziś na kolację do werandy. Poszłam sama do niej. Zaniosłam jedzonko i tablety zawinięte w plasterek szynki z indyka. Delikatnie zjadła, potem zjadła kolację warcząć na Hercię, która się przymierzała do Daszki miski. Ucieszył mnie ten warkot bardzo. Potem wstała napić się wody. Przyniosłam jej pod samo posłanko, żeby nie chodziła dalej. Ciężko z tą łapeczką kuśtyka, ale bądźmy dobrej myśli.
-
Carmen-piekna ONka . Odeszła za TM. (*)
Czarodziejka replied to bela51's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ona i tak jest sama słodycz ;) -
FRidunia ma czasem takie napady drżenia i przewraca się nie mogąc wstać przez jakiś czas. Najdziwniejsze jest to, że ona tego nie zauważa. Ostatnio biegła na kolację i zaczęło nią trząść, przewróciła się i pomimo iż nie miała kontroli nad ciałem nadal szczekała jakby nic się nie stało. Na pyszczku bystre zapytanie o zawartość gara i zmarszczki dla tych, którzy koło niej przebiegali. To mnie najbardziej porusza....kiedy organizm odmawia posłuszeństwa, psy tracą nad nim kontrolę, ale są pogodne i wciąż na fali. Daszeńka ledwo ledwo biedactwo wyszła dziś mnie przywitać do bramy. Ogonek chodził, pyszczek uśmiechnięty...a potem tak ciężko wróciła na swoje miejsce. Obowiązek powitania spełniony...:(
-
A jaki porządny. S*a tylko w wybranym zakątku ;) A nie jak reszta, gdzie popadnie. Aron potrefi zerżnąć się na kocu i nawet nie zauważyć, że zostawił treść swego przewodu pokarmowego :D
-
Daszeńka też ledwo chodzi z guzem pod pachą...Ząbi się przewraca, Frida czasem nie może się podnieść, ale leży godnie, aż jej siły i moce wrócą, więc szanuję jej nieme decyzje. Aron wywraca się a po kilkunastu metrach na spacerze ciągnie odwłok za sobą, bo tylne łapy nie idą....Biedne te stare ciała, ale świadomość życia jest ogromna i otoczone opieką dają sobie radę. Są pogodne i czują się bezpieczne. Najgorsza na starość jest samotność i beznadzieja...
-
Wpłata za kwiecień dotarła - dziękuję. Ząbi odczuwa jakąś dziwną potrzebę stania po kolana w moim oczku wodnym. Stoi i filozofuje. Wyłazi potem ociekający mułem. Zaczyna też już rządzić po swojemu - niejeden dostał w ucho pchając się do miski nie zauważając cienia jego wysokości ;) Ogólnie pomimo straszliwej chudości jest w dobrym stanie. Apetyt ma spory, dokarmiamy go w ciągu dnia, dodaję mu tłuste kawałeczki mięsa do posiłków. Idzie wszystko jak woda. Ale przynajmniej najada się do końca.
-
Ewo, dzięki za preparaty dla Daszeńki. Wczoraj obmacałam, guz jakby się poszerzył, nie jest twardy, ale zajmuje więcej miejsca. Dasz ma widoczne problemy z chodzeniem, chociaż słoneczko kochane zawsze wychodzi na powitanie z garażu i zawsze gotowa na spacerek. I z uśmiechem na pyszczku.
-
*HERA* - piękna, młoda ONka już w SWOIM DOMU u Mini913! Dziękujemy!
Czarodziejka replied to fizia's topic in Już w nowym domu
Wysłałam wetce link, niech dokładnie sprawdzą i ustalą termin, żeby Hercia szybko do ciebie pojechała. Narazie wszystko ładnie się goi, a ona sama szaleje właśnie z Julką naokoło domu. Szaleje w ramach możliwości oczywiście, ale jest bardzo radosna i aktywna. Miziana i kochana. Ma apetyt, więc bardzo się cieszę, bo niektóre moje sunie mając doła potrafiły długo nic nie jeść po sterylce i musiałam kroplówki zamawiać. Zuszek panna. -
Otóż wątków jest sporo. Zerknij w moje posty na profilu ;)
-
Sokół przygarnął do swej obszernej budy Herę - sunieczkę po sterylce. Myślę, że ona sobie do niego wlazła, a on nie śmiał zaprotestować. Julka pościeliła koce i leżą teraz oboje wtuleni w siebie ;) Nocami oczywiście, bo w dzień pełna aktywność.
-
*HERA* - piękna, młoda ONka już w SWOIM DOMU u Mini913! Dziękujemy!
Czarodziejka replied to fizia's topic in Już w nowym domu
Maleństwo wczoraj kolacji nie zjadło, ale rano Julka poszła z garnuszkiem mleczka i chętnie wypiła, poczym zjadła podgrzaną kolacyjkę - makaron z rosołem, ćwiartkę kurczaka i indyczą giczkę. Nie wykazuje żadnych syndromów depresji, schizy, traumy, czy innych posterylkowych koszmarów. Leży pięknie przed oknem, troszkę biegała za Julką i przyszła do mnie do domu się przytulić. Dziśdzwoniły wetki z pytaniem o sunię i informacjami na temat paszportu. Wszystko, o czym Miniu rozmawiałyśmy zostało zaproponowane przez moje wetki jako naturalne rozwiązanie :D W poniedziałek jedziemy więc z Hercią na pobieranie krwi i czipowanie.