-
Posts
10672 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Czarodziejka
-
Jolu, skontaktuj się z Ewą36 ;)
-
Misia w DS (cud się zdarzył ) , Kaja nadal prosi o deklaracje !
Czarodziejka replied to Tymonka's topic in Już w nowym domu
Kaja ma się świetnie, chociaż żyje z wyrokiem. Biega sobie po łąkach, okrąglutka, szczekająca i kochana. Mam kilka zaległych zdjęć naszej paskudki;) -
[MLB] Rafi, młody ONek bez łapki - Ma Dom !!!
Czarodziejka replied to malibo57's topic in Już w nowym domu
Mieszkam pod Łodzią ;) -
Dziś wyciągnęłyśmy go 2 razy na spacer i na początku, po lekkim utykaniu chodził już w miarę przyzwoicie. Widocznie, kiedy leży na tej łapie całym ciężarem, to ją sobie przygniata i potem musi się nagimnastykować, żeby dojść do formy. Bólu raczej nie odczuwa, na początku, kiedy zauważyłam, że utyka, przez 3 dni podawałam mu zastrzyk przeciwbólowy - homeopatyczny Traumeel. Łapę obmacałam i nie było żadnych oznak uszkodzenia. Teraz już na nią stąpa, więc nie jest źle. On po prostu nie lubił nigdy opuszczać swojego domku, więc tym bardziej, kiedy bolała łapa, ale niestety chodzić musi. Wciąż ma ogromny apetyt i jadłby na okrągło, ale kto potem będzie dźwigał ten ciężar? Dziś też maleńka porcyjka. Sokół jest lżejszy i odrazu widać, że lepiej mu się chodzi. Nie martw się Kasiu ;) Sokóś daje radę. Ma w budzie dywanik, żeby było miękko, wyklepane boczki i psie ciasteczko na pociesznie - dietetyczne.
-
[MLB] Rafi, młody ONek bez łapki - Ma Dom !!!
Czarodziejka replied to malibo57's topic in Już w nowym domu
Rafi w humorku jak najlepszym i zdrowiu wyśmienitym hasa sobie po wybiegu i po łąkach. Dziś wraz z Bejem ściągneli i rozdrali na strzępy całkiem porządną kołdrę, którą wietrzyłam, bo staruszki obsikały. Drugiej wyharatali róg i wypruli watę. Ale jaka zabawa była ;) -
Daszka jakimś cudem wciąż w dobrej formie, chociaż czasem nas przestraszy. Wciśnie się np. do psiej kuchni po wielkim schodzie i wszędzie nabałagani szukając czegoś w garach i paczkach. Pozwala pokrywki, posuwa sobie nosem miski i merdając ogonkiem czeka aż ją zdejmę, bo za wysoko ;) Kochana mordeńka wciąż ma iskierki w oczach, a przecież w marcu miała już wyrok....Robimy, co możemy, żeby była najszczęśliwsza - specjalne jedzonko - wraz z Misiem, który ma już 15 lat i jego forma ostatnio nieco podupada, specjalne legowisko z kocem z owczej wełny, podusie na całej długości po obu stronach na ścianie, bo lubi mieć łepek oparty wyżej, witaminki, suplementy i zastrzyki. Kochamy, przytulamy, ryjek ma wycałowany i cała jest dubeltowo wypieszczona. Nie wiem, jak moja Julka zniesie jej odejście. Daszka mniej je, ale za to tylko najlepsze rzeczy, częściej i małymi porcjami - a kiedyś była strasznym żarłokiem i grubasem. Teraz gotuję w specjalnym garnuszku specjalne mięsa, ale czaem jej nie smakują, powącha, poparzy na mnie i zamacha ogokiem, więc mam w zapasie puszki dla psów. Zawsze jej smakują ;) W ostatnim czasie najwięcej zmartwień przysporzył mi Misiek i Sokół, który skręcił łapę i zamiast ją rozchadzać całe dnie leżał w budzie. Zrobił się strasznie okrągły, więc teraz dieta i przymusowe - trzeba siłą z budy wyciągać - spacerki. Zauważyłam, że na głodzie robi całkiem przyzwoite rundki w poszukiwaniu resztek w cudzych garach ;)
-
Piękna, starsza oneczka- AISZA ZA TM:(
Czarodziejka replied to Zofija's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Isiunia ma się wyśmienicie. Jest okrąglutka, radosna, rozszczekana, rozpiskana i przylepna. Straszna zazdrośnica - potrafi nawet pokazać ząb, jeżeli ktoś się zbyt namolnie koło mnie kręci. Chadza na spacerki i po swojemu mości budy wywlekając koce, albo kopiąc je w barłóg. Wtedy najwygodniej jej się śpi, mimo iż wszędzie, gdzie możliwe coś wystaje i uwiera ;) -
Campari sunia zabrana od czarodziejki za TM
Czarodziejka replied to czarna anda's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Campari wychodzi już sama do miski z jedzeniem, a kiedy się niecirpliwi potrafi wyjść przed garaż. Podchodzi do mnie, kiedy wchodzę z jedzonkiem i je ze smakiem w mojej obecności. Daje się głakać, kochać i przytulać i nie cofa już bojaźliwie łapki, kiedy się ją głaszcze. Z chodzeniem nie jest tak bajkowo, a ja nie chcę jej już siłą wyprowadzać. Wiem, że w swoim czasie robi rundki i załatwia się na zewnątrz. Posłanka wszystkie są czyściutkie, nigdzie nie jest nasikane - pomijając brudy z psich łap i kłaki ;) Ona nie czuje potrzeby wychodzenia na zewnątrz, nie jest jakoś bardzo towarzyska, ale cieszy się, kiedy mnie widzi, macha ogonkiem i robi słodkie oczy. -
Wątki oklapły, bo i ja ledwo nadążam ze wszystkimi sprawami. Przed świętami bardzo przeziębiłam gardło, a w Wigilię, kiedy już jakoś do siebie doszłam, porozkładały mi się niektóre psy. W tym, jak nigdy przedtem Sokół. Gdzieś sobie zwichnął tylną łapę i nie chciał wychodzić wcale z budy. Tak więc stawiałyśmy mu miskę w środku. W rzeczoną Wigilię poszłam pierwej psy nakarmić, poukładać ładnie kocyki w budach, żeby miały świątecznie, a tu Sokół wciąż nie wstaje. Już trzeci dzień nie cieszy się na widok michy i nie wychodzi. Wyciągam go, a on grubachny jak beczka i z zastałymi łapami. Tak więc trzeba go było na siłę rozchodzić. Trochę się opierał, bo ciężko mu było, ale dla zdrowia zrobił dwie rundy po wybiegu i niestety okroiłam boleśnie jego kolację. Na drugi dzień znów siłą z budy go wywlokłam i na przymusowy spacerek i tak codziennie. Łapa wygląda normalnie, ale przy stąpaniu na nią lekko utyka. Chodzić nie chce, bo jest ciężki, ale z każdym dniem jest lepiej. W samą Wigilię dostałyśmy budę od Anuli42 - Bóg zapłać!!! Taka sama, jak Sokoła, ale o rozmiar mniejsza. Zabrałam go więc z wybiegu i potawiłam nową budkę w iejscu dawnej - pod murem. Sokół był jednak tak okrągły, że nie mógł się w nią zmieścić. Przespał noc leżąc na desce wejściowej. Na drugi dzień już się w nią wepchnął, ale...8) trzeba było wyłazić na przymusowe marszobiegi. Wczoraj zastosowałam głodówkę - tylko woda przed wejściem do budki, bo sam nie chciał wychodzić, gdyż ciężko mu było odepchnąć się obolałą łapą, żeby się w budzie podnieść. Dziś też go wyciągałam, bo sam wyjść nie chciał. W środku była kupa. Kiedy już został wyciągnięty ochoczo brykał, podbiegał lekko utykając, załawił się jak należy i oczekiwał na strawę jakowąś, jako i inni oczekiwali, ale kazałam go jeszcze Julce zabrać na spacer do stawu i z powrotem, więc dopiero po spacerze dopadł do michy. A tam...porcja jak dla kota, ale bardzo smaczna. Szybko zjadł i jak nie zacznie węszyć, szukać, zaglądać w cudze wylizane już gary. Nachodził się biedak, ale niczego nie uświadczył. Łapa się rozchodziła i po jakimś czasie utykał coraz mniej. Planuję jeszcze jakiś tydzień diety, bo niestety grubas się zrobił. Apetyt ma rozpaczliwy, no ale cóż. Na apetyt spacerki ;)
-
[MLB] Rafi, młody ONek bez łapki - Ma Dom !!!
Czarodziejka replied to malibo57's topic in Już w nowym domu
Nikt nie dzwonił.....:-? Nawet głuchego telefonu nie było. -
No nie sądzę. Winter7 chciała go pogłaskać i tak się zmarszczył i jadowicie warknął, że sama poczułam dreszcz ;)
-
*HERA* - piękna, młoda ONka już w SWOIM DOMU u Mini913! Dziękujemy!
Czarodziejka replied to fizia's topic in Już w nowym domu
To nieźle Herasek daje popalić ;) U mnie poza zawistnym skubaniem Arona i wyszarpywaniem kłaczków tym, co się bez kolejki przytulały nie miała napadów agresji. Może czuje się najważniejsza i eliminuje konkurencję? Jest bardzo zazdrosna, ale u mnie było dużo psów i siłą rzeczy musiała się godzić na różne układy i kompromisy. Poza tym hmmm...nie było chyba bardziej zazdrosnej bogini na Olimpie jak Hera? 8) Kwestia teraz, kto robi w waszym stadku za Zeusa? Ty, czy Cortez? :D -
Ząbalek na szczęście już za TM. Bez bólu odleżyn.
-
Smakołyki już zjedzone. Sokół dostał więcej i w dodatku Julka obdarowała go potajemnie na spacerze, bo sobie dzisiaj poszli. Kocyk jeszcze nie ułożony, bo jest mokro i zaraz zrobi się z niego szmata. Poczekam na suszę albo śniegi. Mam tu jeszcze inne wyściółki i teraz ich kolej jest zniszczeć. Potem Sokuś będzie miał nowy.
-
Sakuś warcząc i marszcząc pysk dał się wczoraj zaprowadzić do spania mojemu dziecku. Prawie mi włosy dęba stanęły, kiedy mi Julcia oświadczyła, że Sakuś już w sypialni i że grzecznie położył się na materacu. Pytam, czy nie warczał na nią, nie marszczył się, bo przecież do najłaskawszych psów nie należy. A ona na to, że jak zawsze warczał, marszczył się, ale sam się kazał zaprowadzić, bo podstawił łeb z obrożą ;)
-
Żegnaj mój kochany staruszku :( [*]
Czarodziejka replied to Martika&Aischa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zgredzik niestety już w spypialni nie sypia, bo kiedy go miłosiernie przymknęłam, to wydrapał sznytę w drzwiach. Obaj z Reksiem prowadzą teraz batalię o pontony w garażu i potrafią szczekać na siebie przez kilka godzin. Leżąc po przeciwnych stronach i każdy w swoich betach. Wczoraj odszedł Ząbalek...Jeszcze tak błogo sobie leżał niedawno na trawie z Misiem, a teraz jest już wspomnieniem.... -
Daszeńka wczoraj przyprawiła mnie i Julkę o traumę. Pochowałam Ząbalka nie mówiąc dziecku o śmierci, bo bardzo była do niego przywiązana. Chciałam oszczędzić jej smutku, więc powiedziałam, że Ząbalek już nakarmiony i przewinięty i nie trzeba do niego zaglądać - do psiej sypialni. Porozstawiałyśmy gary i michy. Daszka pięknie zjadła, dostała dodatkowo puszeczkę z mięsem - Ząbi też dostawał, dopóki jadł...Potem miałam jeszcze do podziału kilka kurczaków, na których poprzedniego dnia gotowałam psom wywar do makaronu na kilka dni, a o których zapomniałam. Zaczęłam je dzielić, a Julka każdemu w pysk przydziałowy bonus. Psy były już po kolacji, więc nikt się za bardzo nie pieklił. Daszka merdając ogonkiem stała gdzieś z boku. Dostała mięso z uda bez kości. Potem kręciła się za następnym kąskiem, a my byłyśmy obie zajęte - ja odzielaniem kości i porcjowaniem, a Julka przydzielaniem. Nagle Daszka przewróciła się na bok, moje dziecko w płacz, ja doskoczyłam do sunii, a ona nieżywa! Zaczęłam ją rozcierać, przytulać, obmacywać guza, czy nie pękł. Łapa cała, a Dasz martwa. Mówię do Julci, że chyba Daszeńka nam umarła. Obie płaczemy, a tu się Dasza podnosi, kicha, kaszle. Odrazu zrozumiałam, że czymś się zadławiła, wsadziłam jej w gardło rękę po sam nadgarstek i wyciągnęłam kostkę żebrową z kurczaka - cienką i długą na pół palca. Musiała łapnąć sobie coś na ząb, a przecież zawsze tak grzecznie czeka, aż jej się pod pyszczek podstawi. Po wszystkim Dasz zamaszyście machała ogonem, Julka dosłownie się do niej przykleiła i całowała w pyszczek, a ja musiałam sobie zaparzyć melisę. A dziś mieliśmy słoneczną pogodę i Dasz wygrzewała się rozkosznie na pontoniku.
-
Dziękuję wam za ciepłe słowa. Ząbalek odszedł spokojnie i bez bólu. Śmierć wybawiła to stworzenie od więzienia w zniszczonym, starym i obolałym ciele. Ząbalek miał bardzo silne serce. Ciało już całkiem przestało funkcjonować, a serduszko wciąż biło i pyszczek z zaciekawieniem na mnie spoglądał. Bardzo czekałam na tę śmierć, a ona się nie spieszyła. Dzięki Bogu, nie doczekał odleżyn. Podawałam mu przez 2 dni Traumeel. Ewo, dziękuję, że nam podarowałaś, bo dzięki temu śmierć jest łagodna. Ząbalek odszedł wczoraj w południe. Rano jeszcze podniósł łepetynkę na powitanie. Kochany staruszek. Nie było dla niego ratunku...Steryd nie postawił go na łapki nawet na chwilkę...Opuścił swoją starą, schorowaną, nędzną powłokę i poszybował w przestworza.
-
ONek - stary... i ślepy..... :( Homerek w DT u Czarodziejki :)
Czarodziejka replied to _Aga_'s topic in Już w nowym domu
Homiś nocki spędza już w sypialni w pontoniku od Anuli wyłożonym kocykami i przydziałową poduszką ;) Nawet się nie buntuje przy wprowadzaniu i zawsze wybiera swój pontonik. Ania i Klaiber widziała jak słodko w nim wygląda. -
Kasiu, dziękujemy za paczuszkę!!! Sokół dostał piękny milutki kocyk w piłki - jak dla prawdziwego chłopaka ;) Smakołyki chyba będę mu wynosić potajemnie, bo w innym przypadku skorzystałby raczej ubogo, a to przecież jego prezenty. Dziękuję za stylowego mikołajka. Julka chciała go Sokołowi na budzie posadzić ;)
-
Nocka upłynęła spokojnie. Ząbalek cichutko sobie leży i obserwuje moją krzątaninę.
-
Ząbalek już nie walczy. Spokojnie czeka na koniec. Już go nie stawiam na łapy, bo jest słabiutki i nie podejmuje nawet prób chodzenia. Wczoraj była u nas Ania i Klaiber z koleżanką i widziały Ząbalka. Leży na swoim posłanku. Przewinięty i przykryty kocykami. Dostał przeciwbólowy Traumeel homeopatyczny, żeby nic nie bolało. Zmieniam podkłady i ręczniki. Koniec się zbliża.
-
Campari sunia zabrana od czarodziejki za TM
Czarodziejka replied to czarna anda's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Nie wiem, czy Campari miałaby ochotę pobrykać z wszystkimi po podwórku, bo może odpowiada jej taki leżący styl życia ze szwędaniem się po kryjomu ;) Ja się cieszę, że dochodzi do gara - może kiedyś wystawię jej go pod bramą 8) A to już kilkanaście metrów do wykicania. Bardzo słodko mnie już wita, wdzięcznie wtulając pyszczek w rękę i drżąc z nerwa, że Bej siedzi mi na kolanach i jest klepany, gdy tymczasem to ona powinna być adorowana. -
Szarik wylizał sobie placek na zadku - nieduży, ale świadczący o jakiejś alergii. Już latem zauważyłam, że czasem się drapie i wetki zczesały go na test na pchły, ale okazało się, że skóra czysta, tylko wrażliwa. Smaruję mu placuszek różowym płynem i zacznę podawać Encorton przez kilka dni. Poza tym Szar trzyma się nieźle. Muszę go czasem zamykać w sypialni, chociaż ma grube futro, bo terroryzuje Arona. Nie wolno mu np. w niektóre dni przechodzić przed Szarikowym nosem, a żeby wejść do środka przejść musi, bo Szar koczuje przy wejściu ;) Albo Misiek...nie ma prawa leżeć tu, tylko tam, bo Szarik nie ruszając co prawda ani na centymetr tykła z legowiska prowadzi podstępny mobbing. Wczoraj domagał się spaceru i wejścia na wybieg. Wypuściłam go więc na łąki samego i po rewizji przyszedł i leżał sobie pod furtką mając oko na wybieg, na podwórze i na bramę wjazdową.