-
Posts
10672 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Czarodziejka
-
[MLB] Rafi, młody ONek bez łapki - Ma Dom !!!
Czarodziejka replied to malibo57's topic in Już w nowym domu
Właśnie przed chwilką rozmawiałam z państwem zainteresowanymi adopcją. Mieszkają pod Częstochową i w każdej chwili są gotowi po niego przyjechać. Psy zazwyczaj trzymają w mieszkaniu, ale jeżeli Rafi będzie tego wymagał, to dostanie budę i będzie w ogrodzie. Mam tel kontaktowy. Państwo obecnie nie mają psa, tylko kota bez oka i pies bez łapki wzbudził ich sympatię. Może to jest ten wymarzony domek. -
A na co to jest i czy da się kupić w aptece?
-
Tak, już rozmawiałam dziś o tym z Beatką. Jeżeli Sako nie podniesie się w tym tygodniu, to rtg i być może tylko operacja go na łapy postawi. Obecnie jest pod działaniem Trocoxilu, więc nic innego nie można włączyć.
-
Bardzo serdecznie dziękujemy za życzenia. Szaruś ma się nieźle, ale idą chłody i dla ochrony jego stawów będziemy mu podawać przez kilka dni Dolagis przeciwzapalny i przeciwbólowy. Tymczasem łyka Encorton i suplementy diety. Dieta też by się przydała, ale szkoda misia, bo jak tak spojrzy, to lodówka się sama otwiera.
-
Żegnaj mój kochany staruszku :( [*]
Czarodziejka replied to Martika&Aischa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Misio pięknie dziękuje. Trocoxil będzie w środę do odbioru w lecznicy. Ja zaś wyszperałam dziś w apetce Prostamer 1000 - wspomagające układ immunologiczny. Działa podobnie jak Immunactiv, ale zawiera dodatkowo olej z rekina grenlandzkiego. Kupiłam dla Daszki, Misia, Sako i Reksia. -
Reksio ma się jak na swój stan i wiek nadzwyczaj dobrze. Byłam dziś w lecznicy po Trocoxil dla Sako i lekarka powiedziała, że dla moich połamańców taka tabletka jest wspaniałym rozwiązaniem. Reksiowi też mogłaby się przysłużyć. Tymczasem na chłodne dni, które mają właśnie nastąpić możnaby było wspomóc Reksiowe stawy Dolagisem. Wykupię jemu i Szarikowi, który też widać odczuwa stawy swoje stare po kilka tabletek z pieniędzy, które mam na leki. Reksio od dziś łyka jeszcze wraz z kilkoma innymi psami Prostamer 1000 - wspomaga układ immonologiczny i ogólnie wzmacnia.
-
Daszeńka kochana wciąż ma spuchniętą łapkę. Pół dnia przepłakałam nad nią. Wetka radzi masować, bo to jest niedrożne naczynko limfatyczne...Masujemy obie z Julką. Łapka musi jej się dawać we znaki, bo czasem znienacka przewraca się na bok. Traci równowagę...Dziś sobie chodziła i machała ogonkiem. Julka rozdawała ciasteczka. Dasz dostała jedno maleńkie, zjadła i już leży na boku. POtem piła wodę i zaraz na bok. Zaniosłam ją do sypialni na rękach. Kiedyś była słusznym kawałkiem suczy, teraz jest resztką psa. Bardzo ładnie zjadła kolację. Cały garnuszek kaszki manny z makaronem, warzywami i mielonym mięsem. Na zakupach myślałam tylko o niej, co by jej smakowało. I tak mam już filet z miruny na jutro, mielone mięsko indycze, twaróg, warzywek moc i jogurty. Do tego puszki, bo jak nic nie pasuje, to pasuje pucha. Reszta zje wszystko bez patrzenia, a ona wącha, niucha, przewraca, wyrzuca....Daszeńce gotuję w osobnym garnku. Wraz z nią pożywi się Misio i Sako, bo oni też z komanda śmierci. Jeden ledwo powrócił do życia, a drugi właśnie zaniemógł. Dostają to, co reszta psów i jeszcze to, co zostanie z garnka Daszki, a gotuję sporo, bo zawsze mi się wydaję, że być może a nuż Daszeńka zje więcej. Dziś pięknie zjadła. Jeszcze przed chwilą byłam ją rozmasować, i przewinąć Sako, który nie chodzi i musi mieć podkład. Mam nadzieję, że się jednak ruszy. Misio się podniósł i mimo 15-stu lat całkiem nieźle sobie drepcze.
-
Nie, ja nic nie kupuję. Te, które mam dostałam od Berkano i od Lumix, które mają dostęp i wysłały mi różne najpotrzebniejsze rzeczy - strzykawki, igły, opatrunki i właśnie podkłady, a te skończyły się najszybciej.
-
Sakusia już przyjęła do wiadomości, że czasem ma ryjek za kratkami. Masowałam mu dziś łapki i pedałowaliśmy, żeby poprawić krążenie. Przed chwilką byłam go przewinąć - zmienić podkład, żeby miał sucho na noc. Na grzbiecie ma puchową poduszkę, z boku jasiek, okryty jest kocem i leży na pontonie wyścielanym kocami. Na to podkład. Wkrótce mi się skończą, bo idą jak woda...Ząbalek, Misio, teraz Sako. Misio już wydobrzał na szczęście i nie załatwia się na posłanie.
-
Konsultowałam się dziś z wetkami i przyczyną bezwładności Sakusiowych łapek może być ucisk na któryś z kręgów, stąd blokada na tym odcinku i brak przewodnictwa nerwowego. Zdaniem lekarki Sako powinien wciąż dostawać Cocarboxylazę. Wypisała mi receptę. Poprzednio dostawał to, co miałam po Ząbalku. Kolejne opakowanie to 40 zł. Dziś mu wykupię i zaraz podam, bo wczoraj nie dostał - już nic nie miałam. Sako nie jest stary i ma w sobie wolę życia, więc zdaniem wetki może się nagle podnieść. Dobrze, gdyby miał szeleczki, ale z jego warkotem i kłapiącymi zębami musiałby je mieć wkładane w kagańcu. Teraz troszkę spokorniał, chociaż profilaktycznie kaganiec nakładam. Masuję mu łapy podczas spaceru między moimi kolanami i nie chciałabym, żeby nagle poczuł, że cas na pokazanie mi, kto tu rządzi ;) trzeba być dobrej myśli.
-
Żegnaj mój kochany staruszku :( [*]
Czarodziejka replied to Martika&Aischa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Mowa o Trocoxilu, który u moich wetek jest w dość przyzwoitej cenie - 60 zł za sztukę. Misio jest już stary i niewiele życia ma być może przed sobą. Podam Martice nr konta lecznicy i dziewczyny nabędą Misiowi ten lek. Chodzi już sobie stary gdera, ale tak śmiesznie ma podwiniętą dupkę. Cieszy mnie jego ruchliwość i ładna pogoda. Apetyt też ma wspaniały. -
Sako nadal chodzi tylko przy mojej asekuracji....Apetyt zadowalający, szczekliwość i marszczenie pycholka w normie.
-
ONek Leo znalazł swoje miejsce na ziemi:))))))
Czarodziejka replied to anett's topic in Już w nowym domu
PIękny bohater! Nawet w schronie za kratami nie tracił hartu ducha. Kochane psisko i wspaniali opiekunowie! -
Eee tam, każda z was robiłaby to samo, gdyby miała warunki. Ewa wciąż śle mi koszmarnie drogie leki, dzięki którym Dasza ma komfortową egzystencję, jeśli tylko pojawi się ułamek bólu. Wszystkie jesteście wielkie :)
-
Jeszcze nie otrzymałam. Sokołek wychodzi z Julką na spacery bez smyczy. Trzyma się blisko niej i nigdzie się nie puszcza ;)
-
Sako zjadł z apetytem ciepłą kolację, wypił gar wody i pewnie zleje się pod siebie. Leży na podkładach i ręczniku. Na grzbiecie ma puchową poduszkę, bo tam jest centrum promieniowania ciepła i przykryłam go kocem.
-
Daszeńka psychicznie stabilna, ale łapa z guzem jest opuchnięta. Jakieś naczynko jest niedrożne i stąd ta opuchlizna...Chodzi sobie, ogonek merda, podaję jej wciąż Amigdalinę i ostatnio, kiedy łapką spuchła włączyłam Traumeel i podałam jej Mucosę. Je małymi porcjami i bardzo wybrzydza, ale cieszę się, że je. Nie wiadomo, na co przyjdzie jej chęć. Raz nie chce gotowanego mięsa w kaszce mannie z marchewką i pokryjomu rozpruje worek z karmą. Naje się roszkę i już jej nie ma. Kiedy indziej szuka czegoś i kiedy ręce mi opadają, to zjada tylko kanapki z serkiem. Wczoraj dostała twaróg z jajkiem, bo na mięso nie miała chęci. Dziś owszem, troszkę zjadła, ale gootowanej wątróbki nie ruszyła, więc mam w pogotowiu puszki z wołowiną. Zjadła sporo. Wszystko jej podgrzewam i wodę też nosimy ciepłą.
-
Nie jest niestety różowo. Ciągnie łapiny za sobą, ale za to szczeka na listonosza. Najgorsze jest sikanie pod siebie, bo kupę da się sprzątnąć. Wczoraj Sako przespał noc w sypialni - reszta kołder obsikana. Smród straszny. Na dodatek padało i to, co się suszyło na płotach zmokło na amen. Z jednej strony to nawet nie jest źle, bo potem wyschnie i będzie jak wyprane za króla Ćwieczka. Już 3 kołdry są zlane. Rano wyprowadziłam Sako - oczywiście kłapał pysiem, więc w kagańcu - trzymając za uzdę od kagańca i szalik, który miał opasany. Chciałam, żeby sobie pochodził, ale on obrał sobie cel garaż i tam po wysikaniu położył się na widoku, żeby mieć oko na bramę. Szczekał na samochody, które gdzies tam przejeżdżały i był bardzo żywy. Potem wypełzł przed wejście i bez mojej pomocy nie ruszył się już nigdzie sam...Najgorsza jest ta jego agresja - taka bezsilna, rozpaczliwa. Zawsze samowystraczalny, a teraz wszystko go złości. Chce być wśród psów, ale denerwuje go, że one gdzieś chodzą, a on nie może i kłapie tym pyskiem w powietrze, marszczy się, warczy pod nosem. Nienawidzi opasania wokół brzucha, ale tylko tak może chodzić. Zmieniłam smycz na szal. Jest bardziej miękki. Na noc kładę mu podkłady. Jutro jadę po odbiór leków, może coś jeszcze Sakusiowi się przepisze...
-
Sako dźwiga się jak może, ale do chodu jeszcze daleko....
-
Sako łyknął Trocoxil i dostał Cocarboxylazę - zastrzyk strasznie bolący podawany w pośladek - psi. Upokorzony, spętany i w kagańcu bardzo przy nim płakał, ale trzeba było niestety tak postąpić, bo po dobroci to moża zapomnieć. Sako kłapie pyskiem z bezsilności. Kiedy nie może się podnieść, a inni idą, łapie wszystko, co się rusza z wielką złością. Leki zaczęły działać. Troszeczkę, bo Sako przeczołgał się odpychając tylnymi łapami dość spory kawał, a potem dał się zaprowadzić do pomieszczenia na spanko. Nie musiałam go podpasać, bo sam wszelkimi siłami starał się iść - czołgając, odpychając i warcząc. Miejmy nadzieję, że da radę i całkiem się podniesie. Trocoxil miałam w zapasie dla jednej z suń, więc Sako dostał natychmiat po zaleceniu wetki. W innym przypadku musielibyśmy czekać aż zostanie zamówiony i odebrać go w gabinecie. Kolejną tabletkę powinien dostać za 2 tygodnie, a potem wg zaleceń powinien brać co miesiąc, albo przynajmniej wziąć jedną po miesiącu. Jest to strasznie droga sprawa, chociaż moje wetki policzyły za tabletkę tylko 60 zł. W innych gabinetach kosztuje od 70 zł w górę. W opakowaniu są 2 tabletki. Jedną oddamy suni, a druga będzie na za 2 tygodnie dla Sako. Przesyłam Beatce nr konta lecznicy, bo wetki zakupią ten Trocoxil w hurtowni, a ja odbiorę przy okazji. Nie wszystkie hurtownie mają go w swej ofercie, więc w razie co, to Sakuś już jedną tabletę łyknął.
-
Campari sunia zabrana od czarodziejki za TM
Czarodziejka replied to czarna anda's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Movalis wciąż jeszcze mam, więc nie ma kosztów. Na jej masę podaję pół tabletki dziennie. Wyłykała Arthroscan Plus - dawkę wysycającą, wciąż dostaje jeszcze prochy na przyrost masy mięśniowej i Dolfos Senior - witaminy dla staruszków - kupuję regularnie wiaderko i daję wszystkim. Myślę, że nadal potrzebna jest jej suplementacja na stawy i masę mięśniową. Myślę, że samopoczucie ma dobre, psychicznie jest stabilna i mimo strachliwej natury ma swój bezpieczny kątek, w którym jest jej dobrze. Może lepiej byłoby jej w pomieszczeniu, ale wówczas nie wychodziłaby samodzielnie, bo nie byłoby jak i sikałaby w środku. Posłanka są grube - na kołdrach i pontonach z kocami i narzutami. Campari może sama wychodzić potajemnie na swoje spacerki, załatwić się i wrócić na suche legowisko. Część psów sypia w chłody w sypialni, ale jej tam przecież siłą nie zaciągnę po to tylko, żeby leżała w obsiuranych pościelach. Na szczęście jest dość futrzasta i dobrze odżywiona, częściej się też przemieszcza, więc raczej nie jest jej zimno. Dziś przykucnęłam, postawiłam miskę z kolacją między swoimi kolanami, a obok była Julka. Campari podeszła do nas i spokojnie przystąpiła do posiłku. Na stojąco! Od jakiegoś czasu je już na stojąco, a nie w dziwnych przysiadach. Garnuszek z wodą też stoi w rogu, z dala od legowisk i musi do niego podejść. Daje się przytulać Julce, chętnie zjada kanapki szkolne, jak się jej trafą i w ogóle jest kochana. Kiedy sprzątam, wietrzę i trzepię legowiska schodzi mi grzecznie na inne miejsce i wraca tam, gdzie jej wskażę. -
Gdyby ten złośnik wiedział ilu osobom na nim zależy....Kolację pięknie zjadł, ale nie wołał mnie jak zawsze...Codziennie pierwszy obwieszczał, że gary idą. Dziś tylko patrzył. Po jedzeniu dał się zaprowadzić do sypialni na kołderkę - opasany pod brzuch. Podłożyłam mu pod dupkę rozłożony pampers - takie pieluchomajty dla dorosłych, bo na pewno rano będzie obsikany. Przykryłyśmy go kocem, a do grzbietu dolożyłam mu dużą puchową poduchę. Poruszałam łapkami i czucie jest, nawet mnie kopnął, więc może jakoś to będzie. Misio się podniósł, więc może i Sakuś. Mam tu Trokoxil dla jednej z suń - musi dostać za 2 tygodnie, więc, o ile tylko wetki zalecą, a nie będzie w gabinecie - w sumie nawet nie wierzę, że będzie, bo ludzie rzadko decydują się na tak drogie leki, to podam tę tabletę. Najwyżej mi doślecie.
-
Tylko, że to są tylko suplementy. Teraz Sako potrzebuje leczenia niestety.
-
Arthoflex już się skończył. Sako łykał Arthofos ostatnio, bo akurat to miałam. Podam mu dzisiaj jeszcze Cocarboxylazę - bardzo bolesny zastrzyk domięśniowy, ale o dużej sile działania. Założymy mu kaganiec.
-
BEJ w DT - POTRZEBNE OGŁOSZENIA i DS!!!
Czarodziejka replied to Ra_dunia's topic in Już w nowym domu
Śniegu faktycznie nie ma i pogody raczej niezimowe, więc można kopać doły. Cały wybieg oznaczony jest systemem dołków. Ostatnio wieczorem przed kolacją po ciemku szukałam garnka. Powinien stać w linii prostej od wejścia. Znalazłam i uradowana pomknąć chciałam z powrotem. Wyrżnęłam orła, bo spiesząc ku wyjściu nie przewidziałam dołka. Ekipa ratownicza pojawiła się natychmiast. W te pędy byłam opatrzona, umyto mi twarz, uszczypnięto w szyję - pewnie, żeby sprawdzić, czy puls jest i czy jeszcze dycham, bo jeśli nie, to kto wyda kolację 8) A Bej z właściwą sobie gracją rozpruł mi rękaw w swetrze od św.Mikołaja ciągnąc go z determinacją ku sobie, zapierając się łapkami i warcząc. Generalnie, to wszystkie moje psie swetry mają ponadpruwane rękawy ;) Wszystko to robota Bejkowych siekaczy. Wyglądam zawsze powalająco oryginalnie.