-
Posts
10672 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Czarodziejka
-
[MLB] Rafi, młody ONek bez łapki - Ma Dom !!!
Czarodziejka replied to malibo57's topic in Już w nowym domu
Myślę, że sporo :) -
Duczek dał się dziś pięknie uczesać, chociaż ślady farby ze schroniska nadal jeszcze ma. Grzecznie leżał i marszczył się, gdy któreś inne psię się pchało pod moją pachę ;) Julka odrabia lekce na dworze. Ustawia sobie stolik, gdzie jej się podoba i za moment już leży przy nim Duke ;) Obserwuje. Kanapki zjada razem z wiosenną sałatą :D
-
Niestety. Sokół ślepak, ale intuicja genialna :D Wczoraj, kiedy tylko usłyszał, jak to pięknie przemawiam, natychmiast wyczuł podstęp i wpakował się do budy. Mieliśmy gości, więc odpuściłam. Dziś przygotowałam sprzęt i zabrałam się za najbardziej liniejące sierściuchy. Sokole oko i ucho łypało z bezpiecznej odległości, by za chwilę dyskretnie wcisnąć się w najdalszy kąt swej przepastnej budy i zasnąć jak kamień na dzień cały. Nie ruszył doopy cały dzień!!! Wyczołgał się na kolację 8) Wszystkie psy są elegancko wyczesane, a on stary filc. Już na sam widok śmiać się chce. Jutro już koniecznie muszę go wyczesać.
-
Dziękujemy i pozdrawiamy również. Dziś był wyjątkowo aktywny dzień. Kolacja zjedzona, piguły wyłykane, zastrzyk podany. Daszeńka na kołderce pod stołem. Ma być burza, a ona się boi. Na początku uciekała przed siebie. Jest głucha, ale burzę słyszy...
-
Ząbalek kochany zażywa słonka jak może. Gnie się w śrubkę, trąbkę i spiralkę i właśnie podczas jednego takiego wymyślnego skrętu dojrzałam u niego wielkie jaję!!!Czyżby 100% psa? Chociaż Carmen rujkowała ostatnio i Ząbi nie wykazywał żadnego zainteresowania. Dziś czesałam sierściuchy, ale jak tu odmówić, kiedy torebka kostek wdzięcznie się pod szczotkę podkłada? Delikatnie go zczesałam, ryjek otworzył w literkę O i tak mu było dobrze...:) Kochany jest bardzo. Apetyt ma świetny, co prawda nie widać, aby w ogóle cokolwiek jadł. Taki asceta. Filozof stoik. Nic go raczej nie rusza. Ożywia się na widok mój i Julki. A kiedy wystawiam gary, to idzie jak czołg do pierwszej lepszej i wątłą klateczką pcha się na Szarika - sierściaste, grubachne, wielkie psisko, któe nie śmie kłapnąć zębami, bo byłby koniec. Panowie zatem dyplomatycznie powarkują ;) A dziś podczas wietrzenia i sprzątania Ząbalek wpakował się do domu i zwiedził wszystkie kąty.
-
Misia w DS (cud się zdarzył ) , Kaja nadal prosi o deklaracje !
Czarodziejka replied to Tymonka's topic in Już w nowym domu
Na zdjęciach nie są zbyt urodziwe. Może. Ale w rzeczywistości są takie kochane i wyjątkowe. Biedne sierotki. Kaja ma ryjek bardziej siwy. Jakoś mi się to teraz w oczy rzuciło. Czesałam je dzisiaj. Mają taką zdrową sierść. Nie linieją bardzo, pięknie błyszczą...Miśka to wulkan, ale Kaja ostatnio straciła na agresji i energii. Jakaś taka potulna, pokorna się robi. Mam nadzieję, że to nie raczysko, które nosi w sobie tak ją osłabia. Nie jest cierpiąca, ale widzę jakąś niepokojącą zmianę. Albo to starość....Odmłodniała na chwilkę na początku, a teraz to już z górki :-? -
Carmen-piekna ONka . Odeszła za TM. (*)
Czarodziejka replied to bela51's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękujemy! Dziś własnoręcznie sprawdziłam Carmisiowe sekretne miejsce i stwierdziłam, że jest czysta. Wyszła uradowana na wolność :) Wyczesałam ją, pazury znowu jak szpony. Carmen ładnie wyszczuplała i odmłodniała. Byłyśmy wraz z Daszką, Kają i Bejem na łąkach. Carmen nawet galopowała, a baaaardzo rzadko jej się to zdarza. Nie było to jednakże takie bezcelowe ;) Carmi uznała, że Kajka się zbyt rozpuściła podczas jej odsiadki i trzeba ją utemperować. Było więc podgryzanie, marszczenie, wybieganie przed, żeby być pierwszą - a to nie takie łatwe, bo Kaja jet bardzo rącza i śmigła, oraz, znany już element programu - szczypanie w uszy. Kajeczka mocno na pyszczku posiwiała i nieco złagodniała, więc potulnie chodziła pod komendę Carmen, ale w galopie nikt jej nie dorówna :D -
Jolu - dziękuję za miłe słowa. Ja kocham takie staruszki ;)
-
A dziś Daszeńka od rana na łapkach. Spacerowała po podwórku, poszła pod dąb, pod płot, trawkę rwała - będzie padać. A potem, kiedy zabrałam Carmen, Beja i Kajkę na łąki na czesanie to stała zapomniania pod furtką z miną zawiedzioną. Czym prędzej wróciłam po nią ;) A na łąkach Daszeńka się tarzała w trawce, chciała biegać, ale nie mogła za bardzo, więc tak troszkę i tak stała patrząc wokół....w każdą stronę, gdzieś w dal. Wąchała sobie trawę i znów się zapatrzała...Wyczesałam ją i bardzo chętnie na to przystała. Ani razu nie usiadła na spacerku. Carmen w trawach obrabiała starego gnata sprzed dekady, Kajka robiła obchód, Bej w stawie zażywał kąpieli, a ona grzeczniutko stała do czesania. Ciężko jej bardzo chodzić, ale jak tylko może to sobie chodzi. Ona kocha życie i byle ból nie zniechęca jej, żeby się nim cieszyć. Nie wyobrażam sobie tego bólu, a ona tarza się w trawie. Nie może się już z boku na bok przetoczyć, więc jednym bokiem się odbija i pyszczek wyciera w zieloną trawkę i kicha sobie. A ze spacerku wracała zmęczona. Widziałam jaki ryjek zmęczony i jak ciężko się łapką odbija....Napiła się, pomachała ogonkiem i teraz wypoczywa :)
-
Daszeńka wczoraj prawie pół dnia spędziła stojąc sobie tu i tam i wyczekując nas, by się wtulić. Tak więc na zmianę z Julką tuliłyśmy Daszę ;) Przyszła nawet na werandę, żeby w puste gary pozaglądać, powąchać sobie młodszy element, ogrody pozwiedzać. Pyszczek uśmiechnięty, łapka...bez zmian i ciężko się na niej opiera, ale Traumeel pozwala jej na większy komfort chodzenia, a ona kochana tak lubi sobie kuśtykać. Zbliżają się upały....Wodę stawiam jej w dwóch miskach w garażu, bo mimo, iż wszędzie stoją gary z wodą, to najlepiej mordy moczyć w garażu, a Dasz musi mieć czystą. Przedwczoraj miałam koszmarny sen. Śnił mi się jakiś wet, który przeglądał Daszki papiery i nagle powiedział do mnie, że ten pies straszliwie cierpi i żadne leki nie pomogą, bo to już koniec. Wyrwałam z łóżka nie dobudziwszy się nawet do końca i pognałam na boso do Daszki. Z latarką, którą złapałam w locie. Starsze psy nawet mnie nie zauważyły, młodsze były zdziwione, a Daszeńka spała sobie słodko na kołerce. Pomacałam, posłuchałam, czy miarowo oddycha i wróciłam skołowana do domu. Była 2.30. Sunieczka kochana. Wiem, że zbliża się nieuniknione, ale...Ona taka radosna, taka wdzięczna. Ostatnio zapomniałam dodać piguły do kolacji, więc poszłam podać na sucho. Dasz wypluwała, nie chciała, aż wreszcie mówię, że trzeba je połknąć i koniec. I ona wstała i z gracją zjadła po kolei wszystkie...Polizała mnie po ręce i wróciła pod stół. Wczoraj zaniosłam w serze i kiedy wypadały Daszeńka bez dyskusji wszystkie wyłapała i połknęła. Ogonek zamachał. Chciała być posłuszna.
-
Misia w DS (cud się zdarzył ) , Kaja nadal prosi o deklaracje !
Czarodziejka replied to Tymonka's topic in Już w nowym domu
Nikt nie zagląda, bo nikogo nie wzruszają... -
[MLB] Rafi, młody ONek bez łapki - Ma Dom !!!
Czarodziejka replied to malibo57's topic in Już w nowym domu
.................:( A ja się jak zwykle na zapas ucieszyłam. Rafi tymczasem kopie tą swoją jedyną wąskołopatową koparą okropne doły. I odrazu wiem, czyja łapa kopała ;) Bawią się z Hercią przecudnie. Biegają i tarmoszą. Z tym, że ona domek ma zaklepany, a on biedaczyko nie... -
Misia w DS (cud się zdarzył ) , Kaja nadal prosi o deklaracje !
Czarodziejka replied to Tymonka's topic in Już w nowym domu
Paskudnice kochane mają się dobrze. Nadal czekają na domki....Puszczam je na zmianę. Kaja nieco złagodniała i teraz nawet Herze schodzi z drogi ;) -
Z Fridy robi się bazyliszek w psim ciele. Prawie wciąż jest zmarszczona i absolutnie nie toleruje żadnych psich podskoków, śmiechów i zabaw wokół swojej osoby ;) Kiedy idzie się do mnie ukochać ryjek jest w harmonijkę i zęby kłapią na boki. Nikt nawet nie pomyśli, żeby stanąć jej na drodze. Nie złoszczą ją tylko spokojne staruszki - Daszeńka, Szarik, Aron. Reszta musi trzymać pion powagi i dystans. Kiedy już mam ją przytuloną i czuję, że jest jej dobrze, nagle widzę harmonijkę wycelowaną w kierunku jakiegoś daleko zlokalizowanego obiektu ;) A tak poza tym, to spokojnie sobie drzemie pod drzewami i jest pierwsza do obszczekiwania, jeżeli jest okazja. Apetyt ma Frida smoczy :D
-
Dziękujemy magdysko:) Dukowi zaczęło ropieć lewe oko. W sumie, to wielu staruszkom oczy łzawią - Carmen, Duke, Ząbal. W przypadku Carmen, to są to strużki łez, a w przypadku Duka i Ząbala, to rzadkie, jasne wydzieliny. Przemywam herbatą. Kiedyś wet powiedział, że to po prostu starość. Wiele funkcji w organiźmie siada... Duke ma apetyt i energię. Świni mi się w błocie niemiłosiernie - włazi do stawiku i tam grzęźnie. Poza tym już nie daje po sobie deptać silniejszym. Wczoraj złapał Rafiego bez łapki, aż tamten zapiszczał i przyszedł się utulić. Gryz nie był bezpodstawny - Rafi tak szybko przebiegł, że Duke nie wytrzymał podmuchu powietrza i się przewrócił. Oddał leżąc ;) Generalnie, to psina wciąż się wywraca, ale nie jakoś tak rozpaczliwie - ma swój schemat wynikający z upośledzenia ośrodka równowagi. Jesteśmy już przyzwyczajone z Julką, że Duke się zapomni i zakleszczy się w rowie, albo biegnie, biegnie i już leży. Pyszczek natomiast wciąż zainteresowany wszystkim dookoła. Cieszy mnie, że zjada i jest aktywny. Wyrabia sobie jakieś tam, pożal się Panie Boże, mięśnie, ale ruch jest ;)
-
Kupiłam kropelki po 18,50. Nie żałujmy. Sokół nie szlaja się nigdzie. Chodzi sobie po podwórku, nawet i galopuje, ale pod kontrolą. Trawa wykoszona, w krzaki się nie pcha. Wystarczy go kropnąć ;) Poza tym dziś jest ten dzień, kiedy muszę użyć przemocy i go wreszcie wyczesać. Wszędzie po podwórzu walają się jego puszki, kłębki, filce i motki. Podchodzi ufnie na mizianie, ale kiedy wyczuwa, że go poskubuję - chociaż tyle - wyrywa się piskając i do budy. A masę ma konkretną. Nie da się go tak przytrzymać. Zresztą, wszystko ma nabite, żadnych fałd. Kiedy go przytrzymuję, zostaję sama z wyrwanymi filcami w rękach 8) Tak więc czekajcie na fotorelację. Będzie żałosna, bo zamierzam go uwiązać do drzewa i brutalnie zczesać.
-
*HERA* - piękna, młoda ONka już w SWOIM DOMU u Mini913! Dziękujemy!
Czarodziejka replied to fizia's topic in Już w nowym domu
Dziękuję :) Na pewno wykorzystam na kropelki przeciwkleszczowe. Są tańsze od obroży. Kosztują ok. 20 zł. U nas niestety kleszcze, komary i tłuste muchy. Już zabiłam kilka. -
[MLB] Rafi, młody ONek bez łapki - Ma Dom !!!
Czarodziejka replied to malibo57's topic in Już w nowym domu
Oczywiście, podaj. Zapraszam do mnie na wizytę ;) -
Carmen...8) Sama słodycz.
-
*HERA* - piękna, młoda ONka już w SWOIM DOMU u Mini913! Dziękujemy!
Czarodziejka replied to fizia's topic in Już w nowym domu
Już mogę odebrać, przyjechały. Koszt 480 zł. Hercia słodziak ma się nieźle. Myślę o zakupieniu kropelek przeciwkleszczowych, bo wszędzie jej pełno. -
Tutejsza Ciotka Samo Zło siedzi w depresji pod kluczem. Miesiączkuje 8)