-
Posts
10672 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Czarodziejka
-
Dobrze Antoś, trzymaj się!
-
Ależ już się poprawiam!!!:oops: Rex, jak i śp. Frotka jest tłusty, zapasiony i wymaga radykalnej kuracji odchudzającej.:cool1: Co mu dawać? Może szyszkę?Zapcha żołądek i jeszcze przeczyści...:roll: Sprzedała się dziś jedna smycz, jedna obroża i perfumki od Avii :multi:
-
Mieszka jej się całkiem nieźle - sypia tylko na fotelach i tapczanie. Na podłodze piszczy i kręci się. Nieźle wskakuje na łóżka i fotele :evil_lol: Przeszła trening autogenny i już prawie kocha moją kociczkę. Dziś myślałam, że chyba ok, bo powąchały sobie pyszczki - oczywiście obie trzymałam, żeby nie skoczyły sobie do oczu. Nagle Gaja się zakręciła i co ja widzę kątem oka?:-o Delikatnie i ciuchutko zabrała się za koci ogon, już go zaczęła wygryzać i to dość zdecydowanie. Dałam klapsa w doopę i pokiwałam paluchem. Od tego momentu Gaja pracuje nad sobą w tej materii :evil_lol: Jest przekochana i zawsze chętnie coś by zjadła - ale dbamy o linię. Beczułka robi długie spacerki, ma specjalną dietę i sporo zajęć. Na byczenie się nie ma więc czasu. Teraz śpi na tapczanie na swojej tygrysiej podusi. Wkrótce oczywiście nowe zdjęcia Gajeczki. Acha, i bardzo uważnie reaguje na imię Sonia :roll:
-
Kolejne nocki mijają, a Gaja zachowuje się w sposób cywilizowany - nie leje w domu. Śpi na łóżku na swojej wielkiej podusi i wychodzi za potrzebą na dwór. Wydaje mi się, że na początku to był stres połączony z radością, że już jest na wolności wśród ludzi, którzy o nią dbają, kochają i mówią do niej. Prawie całe dnie spędza na dworze - chyba, że brzydka pogoda, wtedy stoi pod drzwiami i drapie łapką, żeby ją wpuścić. A jak się ściemnia, to wchodzi mi z tyłu w buty - tak pilnuje, żebym bez niej do domu nie weszła :)
-
Dziś zamówiłam weta - przyjedzie w poniedziałek, tak jak zalecił dr Szulc z Łodzi. Te zmienione, łuszczące się miejsca należy zostawić w spokoju. Wet powiedział, że przy świerzbie i nurzycy to jest normalne, zmieniony naskóek się łuszczy i sam odpada. Tak więc nie przemywać i nie ruszać. Wczoraj kupiłam mu dużą torbę Chappi i wszystkie świńskie nóżki, jakie były na stanie w sklepie. Jedną dostał na noc, a dziś tłusty rosołek z makaronikiem, ryżem i marchewką. Sucha karma, jak widzę, nie za bardzo mu dziś wchodzi. Wczoraj zjadł ze smakiem, a dziś tylko dojada - miseczka wciąż pełna. Lekarz powiedział, że leczenie może być długotrwałe - choroby skóry tak szybko nie znikają. Mam nadzieję, że przynajmniej wzmocni mu się u mnie odporność i szybciej pokona choróbsko. Jest straszliwie napalony na Miśka, wogóle to ogier :)
-
Wrzucam kilka fotek Rexa. To ta łuszcząca się skóra. A ty jego proporcje - byczy łep i coraz chudziej ku ogonowi... Bieganie przed domkiem. A tu rzut oka na jego sylwetkę. To wiadro jest po remoncie:cool1: , żeby nikomu nie przyszło do głowy, że w nim cokolwiek spożywa:cool1: :cool1: :cool1: A tu z Misiem...
-
Schroniskowa weteranka Jaga znalazła swój DOM, przenosimy!!!
Czarodziejka replied to Masza4's topic in Już w nowym domu
Jaguś w góę! -
Brzusio pracuje bezawaryjnie ;) Wypróżnia się postawną qoopą, nie ma rozwolnienia. Dodaję kaszę, a on przecież tylko na kaszy w schronie, więc nic mu nie będzie. Dziś rano byliśmy na spacerku - troszkę lepsza kondycja, już więcej wigoru i powtórzę - to bardzo mądry pies. Zna już swój rewir i nie wybiega, choć Gaja go namawia, bo to szpanerka - chce, żeby burki wiejskie widziały z jakim kawalerem spaceruje.;) Niestety - skóra się łuszczy i swędzi, rozdrapuje do krwi. Muszę zamówić wizytę weta - nie będę załatwiać tego przez telefon - do Łodzi, do dra Szulca. Wolę na żywo. Widać, że Rexowi to przeszkadza - swędzenie jest uporczywe. Moim zdaniem trzeba go kąpać.
-
O tak. Jeżeli chodzi o jedzenie -to niestety prawda. Ponad 10 lat miałam w domu psa wielkości bydlaka i wiem, jak potrafi zjeść, ale Rex?....!!! Przede wszystkim jest wygłodzony, chudy i słaby. Mimo, że ma ogromny napęd do życia, to szybko słabnie (może i wyniszczenie przez choroby też ma tu swój udział), jest skoncentrowany na pozyskiwaniu pożywienia i wciąż nienasycony. Jego mądrość można ocenić po umiarkowanym dawkowaniu jedzenia - je porcjami, wraca do gara, odpoczywa i nie atakuje nikogo, kto majsterkuje przy jego garnku. Natomiast widzę, że on jest wciąż głodny!!!Daję mu duże porcje, bo wiem, że zje ile może i wróci później. Problem w tym, że on jest nieustannie głodny. Mógłby jeść z przerwami przez cały boży dzień. W dodatku jest chudy...Imponujący ma tylko łep i wielkie łapy, reszta - szkielet. Pobiega trochę i chociaż chciałby jeszcze - idzie się położyć. On jest taki ciekawy świata, tyle chciałby zobaczyć, pobiegać... Po wysiłku - tu są przestrzenie do biegów długodystansowych - odsypia, a potem pożarłby mnie, gdybym w miarę smakowicie wyglądała. Uważam, że na początku trzeba go więcej karmić, żeby nabrał masy. Przyjechał do mnie w sobotę popołudniu i od tego czasu - do poniedziałku włącznie zjadł ok 3 kg karmy mięsnej - mięso siekane w parówie z ryżem do tego wypełniacze -kasza, ryż, makaron i kanapki z pasztetem, litr mleka. On wciąż jest głodny. Patrzę na Gaję z lubelskiego schroniska, która pojawiła się u mnie w ten sam dzień, co Rex - tłuściutka i wciąż mająca chęć na coś smacznego. Ona też stoi i prosi, ale...uwierzcie mi - że pies głodny, a pies z ochotą na kąsek to zupełnie inna sprawa. Kiedy Gai powiem, że nie dostanie, bo jest gruba - pogdera i pójdzie się tarzać w trawie, a ten biedak stoi i prosi oczętami i widzę w nich głód i serce mi pęka :( Frotka też była z Łodzi i miała ten sam syndrom niedożywienia, zagłodzenia i osłabienia i taką samą ogromną wolę życia. Dziś gotowałam psiarni rosołek ze skór gęsi z karmą mięsną, ryżem, kaszą i makaronem. Skóry były zdobyczne i bardzo tłuste - pierwszy raz coś takiego widziałam - sama jestem wegetarianką. Misiek z Gają dostały tych skórek tylko na "smakę", bo obydwoje są słusznej budowy, a Rexio chyba nawet nie poczuł, że je połknął. Zjadł wszystko ze smakiem, pigułę też połknął. Sioo i qoopa regularnie. Zauważyłam dziś, że te schodzące łuski go swędzą i zaczyna się drapać w boki - ma tam wysmarowane czymś czerwonym, jak mocniej się drapnie - krew i strup. Podczas penetracji nowego terenu Rex z Gają powykopywali Miśkowe skarby - kości z różnych epok. Wszystko zostało powtórnie spożytkowane. Misiek patrzył z niesmakiem, bo pewnie dawno o nich zapomniał.
-
No, ciociu Tiger...:razz: ??? A kto zmył ten pięcioletni brud z Gai? Błyszczy i lśni jak moje wyjściowe lakierki :evil_lol: Bardzo ci dziękujemy:loveu: :loveu: :loveu: i Maszce też - za wszystko!:loveu: :loveu: :loveu: Przed chwilką byłyśmy siusiać przed snem...bo różnie to bywa. 5 lat w schronie, a już sypia tylko na łóżku z podusią pod brzuszkiem. I niestety...pachnie ociupinkę krowią kupą. Trochę przemyłyśmy, ale zapaszek jeszcze się utrzymuje. :lol: Nie wiem jakim cudem tak zwinnie wskakuje na tapczan - z takim brzusiem:-o
-
Zosia, już Isia pojechała do SWOJEGO Domu do ZuziM !!!!
Czarodziejka replied to Tiger's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
ZuziuM, ja teraz też mam tłuściocha z Lublina :) -
Dopiero, gdy wywróciłam kopertę na drugą stronę :oops: Tak bardzo byłam zaaferowana całą sytuacją ,że nie pofatygowałam się zajrzeć głębiej!:lol: Gajeczka już śpi na swojej podusi nakarmiona i wykochana. :loveu: To jest sama słodycz... tylko mi kociczkę podszczypuje :mad::cool1: :roll: Lekcja pierwsza pt. "Oto jest mój kot" - była dwa razy - a łepek oporny na wiedzę.
-
[URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img120.imageshack.us/img120/3189/iga3fe9.jpg[/IMG][/URL] Śliczna kudłaczka - powinna znaleźć domek na stałe. Muszę jednak przyznać, że lubelski schron ma poziom. :cool1: Psiska po kąpieli są śliczne, czyste i radosne, poza tym tłuściutkie - Isia, Gaja i teraz widzę - Iga:lol: :-o Gaja ma lśniącą sierść, zdrową skórkę i sadełko - dokładnie takie jak Iga :lol: Życzę jej domciu!Szybciutko!
-
:roll: Perfi - serdecznie dziękuję :loveu: Każda złotówka mi się przyda. Muszę jednak stwierdzić rzecz następującą: Rex to drugi pie po Froci z łódzkiego schrona i drugi tak straszliwie wygłodzony, zaniedbany i z chorobą skóry. Frotka też miała łupież, poza tym była prawie łysa...:-( Natomiast Gaja i jak się spojrzy na Zosię/Isię, która pojechała do ZuziM z lubelskiego schroniska, to...wystarczy wykąpać i mamy pięknego radosnego tłuścioszka - obie są, każda w swoim domku na kuracjach odchudzających ;) . To zdjęcie Gai z Rexem - zrobię więcej i wkleję. To jest trochę niewyraźne, ale mam tylko kamerkę internetową. Rex dziś spał w szopie. Niestety - ta obroża ma zapach, który strasznie dłąwi w gardle. Ale nasza szopa to tylko szopa z nazwy - to jest murowany budynak gospodarczy. Zaniosłam mu późnym wieczorem koce, gar z żarciem, którego nie dojadł na kolację i wiadro wody. Posłusznie się położył, bez humorów i buntów. Rano - 0 w garze i 0 w wiadrze :evil_lol: Byliśmy na długim spacerku. Widzę, że on się uspokaja i nabiera pewności - w sobotę i wczoraj bardzo się mnie pilnował, popiskiwał i rozglądał się - chyba za Hanią. Pewnie myślał, że znów...:-( go gdzieś zostawię, zawiozę... Teraz leży w sieni, tam jest posadzka, którą można szybko zmyć. Do pokojów nie puszczam. Z tego wygolonego zada sypią się łuski. Wydaje mi się, że jednak trzeba to zmyć i mam taki zamiar zaraz to zrobić. Nawet nie trzeba go całego moczyć - tylko ten zadek. Rano dostał antybiotyk, wydoił pół litra mleka i zjadł trochę mięsnej karmy. Wczoraj gotowałam ryż z kaszą, mięchem i warzywami. Zarówno on, jak i Gaja jedzą ze smakiem, ale nie żarłocznie. Zostawiają sobie na później. Uszy wyglądają dobrze - zmian nie ma, są trochę brudne, ale w zaniżonej normie ;) Łapy - wyglądają normalnie, zresztą wstawię zdjęcia. Najgorszy ten zadek. Jeżeli chodzi o drapanie - nie drapie się jakoś szczególnie. Smród łap, Przyjacielu Koni nie jest efektem żadnego środka - :cool1: śmierdzą, jak stare skarpety. 30.10 musi dostać w zastrzyku, o ile dobrze rozczytuję lekarskie bazgroły, inerwektynę(???). Zamówię lekarza na miejsce. Poza tym gdy skończy brać ten antybiotyk konieczna jest kolejna wizyta lekarza, żeby ustalić dalszą kurację. Majafaja - psy w schronach jedzą zawsze tylko najtańszą kaszę. Moje dostają ryż z kaszką drobnoziarnistą bardzo rozgotowane. Potem zmienię na sam ryż z makaronami, ale teraz mają okres przestawiania. A tu ciekawostka - Rex bierze Miśka za sukę :roll: I pracowicie się do niego dobiera. Misiek chyba nie zgubił jeszcze zapachy Frotki z cieczką. Dziś doszło do spięcia - Misiek się wnerwił i dziabnął Rexa, Rex warknął i musiałam interweniować. Na szczęście to są tylko potyczki, ale Misiek czuje się zniesmaczony zachowaniem Rexa i patrzy na niego z obrzydzeniem. A ten go liże w pysk i kocha wielką łapą.:evil_lol: :cool1:
-
To jest naprawdę mądra sunia! Wczoraj dokumentnie zasiurała mi pokój. Raniutko czym prędzej zmyłam i odświerzyłam, żeby tz nie miał powodów do gderania :motz: :watpliwy: - zresztą już mu przechodzi :diabloti: Poszliśmy na pierwszy długi spacerek na pola. Po przespanej nocce w nowym domku, jedzonku i głaskaniu psiska poczuły się pewniej. Gaja, jak zobaczyła taką przestrzeń, zrobiła kilka szaleńczych rund w tę i z powrotem, a potem wywaliła się kołami do góry i ziajała ze szczęścia kichając jednocześnie. Z przerażeniem pomyślałam o jej powiększonym serduchu :roll:, ale co robić - zabronić radości? Po szaleństwach - odpoczynek pod jabłonką i domaganie się pieszczot. Straszna pieszczocha... :lol: Ale muszę ją znów odlukrować...:cool1: Wczoraj po zasiuraniu pokoju wypuściłam ją na dwór - żeby z Misiem poznała okolice - poszła sama na spacer wzdłóż dróżki, bo Miś chyba nie miał ochoty... Wołałam, wołałam...patrzę - idą uszy, wraz z nimi Gajosum - cały zadek w świerzej krowiej qoopie. Ale ile szczęścia w oczętach. Kąpiele u cioci Tiger przegrały z wiejską perfumerią.:evil_lol: Muszę wam jeszcze napisać, że Misiek bardzo polubił Gajkę. Frotki nie akceptował, unikał jej i nie podchodził nawet na metr. On chyba wyczuwał chorobę Frociątka biednego... A Gaję pardzo polubił, zresztą z wzajemnością :loveu: fajnie się kokoszą i leżą obok siebie. A tu leży w moich daliach. Gaja je regularnie i ma sporo ruchu - wczoraj calusieńki dzień była na dworze. Zapowiedziałam jej, że nie ma mowy o spaniu w domu - ja sobie nie życzę smrodu :nono: Przed wieczorkiem, po kolacji, siusianiu i bieganiu, pod drzwiami domku z łazmi w oczętach stoi na baczność moje Gajosum...Zmiękłam, nagderałam jej jeczsze, napokazywałam, namachałam się paluchem i podarowałam jej poduszkę w tygrysy - żeby miała ciepło i mięko. Dziś rano ok 8.00 - wchodzę do pracowni, a Gaja na łóżku mojej babci, zero sioo, czyściutko...:lol: Chyba dotarło do niej...?:cool1: Poszliśmy dziś na spacerek daleko pod las, ale już nie było rydwanów ognia ;) Było radośnie i pewnie - tarzanie, szczekanie, obskakiwanie pani - w tym Gaja jest najlepsza i wchodzenie między nogi pani wystawiwszy uprzednio zad w górę na klepanie. Sunia podporządkowała sobie Rexa dokumentnie - rano wyglądam przez okno i co widzę? Drogą idzie uszata parówka a za nią pokornie truchta ogromny Rex. Muszę pilnować, żeby nie wyszedł na wieś - a mamy nie ogrodzoną posesję z przodu. Jest łagodny, ale może kogoś wystraszyć, albo przytulić jakąś zgrabną kurę z sąsiedztwa :razz: No i jeszcze...zawsze szczekał tylko Miś i Lula - jak żyła. A dziś przed wjazdem rozsiadła się Gaja i szczekała w cały świat. Jak Misiek szczeknie raz, to Gaja daje koncert. Ja po miśkowej tonacji wiem, kiedy faktycznie ktoś wjechał do nas, a kiedy jedzie drogą - inaczej na listonosza, inaczej na obwoźny sklep, inaczej na znajomych. Gaja szczeka na wszystkich wyjątkowo groźnie. A tu pilnuje i szczeka:;) Wylazła przed posesję, akurat tu brakuje płotu i tylko same gruzy pod fundament. W tle malownicza stodoła sąsiada. :lol: A teraz leży pod moimi nogami tłuściocha. :lol: I jeszcze 2 pytania do Maszki. Czy otrzymam jakiś dowód szczepienia przeciwko wściekliźnie? I czy jest odrobaczona - nie saneczkuje, ale pytam profilaktycznie, bo może jakąś pigułę jej podać?:razz:
-
Rex jest niemożliwy - zupełnie wyluzowany gość :lol: Troszkę piszczał, jak samochód z Hanią znikał mu z ocząt, ale ukochałyśmy z córcią, dałyśmy plasterek dla piesków i się uspokoił. Jednak wciąż wyczekiwał, że może po niego wrócą.:-( Zabrałyśmy go na spacer nad staw - on jest ogromny, ma łeb jak dzik :-o A w dodatku łagodny i spokojny. Misiek go dopadł, ale Rex go liznął wielkim jęzorem na dzień dobry i w łebku się Misowi zakręciło - zgoda jest:evil_lol: jak należy. Po przyjeździe wychlał - nie wypił ;) -wiadro wody i zaburczało mu w brzuchu - było słychać :cool1: Pożarł tygodniowy przydział Miśka na mięcho, ale był naprawdę głodny - zaglądał do garów w kuchni - opierał się łapami na szafkach i niuchał...:evil_lol: Jest wielki i zapuszczony, ale taki kochany i łagodny. On chyba zdaje sobie sprawę ze swojej przewagi i stara się nawet przypadkiem nie zrobić nikomu krzywdy. Moja córeczka ma 3 latka i prowadzała go za obrożę - musiałam założyć dodatkową, bo trzymała za leczniczą. Chodził za nią taki wielki i słuchał, ale jak coś go zainspirowało to delikatnie wyrywał do przodu, a dziecina bach na ziemię. On ma niesamowite przyspieszenie :evil_lol: , szczególnie, gdy widzi, że przytulam Misia, lub Gaję - truchta tak śmiesznie i tak szybko, że nie można się nie śmiać.:lol: A łapy ma takie niezdarne. Zad wygolony i wysmarowany kolorami w porównaniu z niezwykle rozbudowanym przodem wygląda jak od innego, cherlawego psiaka. Hania przywiozła mi tylko antybiotyk - Synulox, który trzeba podawać 2 x dziennie i wskazówki weta odnośnie zastrzyków - 30.10 10.11 muszę mu zmienić obrożę leczniczą Preventic na nową. Poza tym on jest wygłodzony i potrzebuje zjeść! Nagotowałam pełny gar kaszy drobnoziarnistej z ryżem i mięsem z odrobinką mleka - zjadł ze smakiem, ale umiarkowanie - chyba przejadł się wcześniej kawałkami karmy mięsnej - zjadł jej cały blok ok 70 dkg. Musiałam dokupić 2 kolejne, bo nic innego w sklepie nie było - nawet kostki do gryzienia:-( Kupimy w poniedziałek. Zauważyłam, że Rex nie lubi kotów :mad: :mad: :mad: Polubi - moja kociczka nie będzie się bać we własnym domku. Jest narwany - gonił ją jak wariat po całym ogrodzie i dostał klapsa w wygolony zad. Chyba jednak nawet nie poczuł, muszę zastosować inne środki prewencji:cool1: :razz: Co jeszcze - leży jak baranek, łapska ogromne tak śmiesznie pod siebie podwija i ma taki rozbrajający wyraz pyska. A jak się dopomina o pieszczoty swoim wielkim nochalem :evil_lol: Jest naprawdę kochany i polubił się z Gają - śpią w pracowni, każde w swoim kącie na swojej szmatce. Poza tym okrutnie śmierdzą mu łapy - jak przepalone wafelki:roll: Umie podawać łapę, reaguje na siad, leżeć, zostań i jest posłuszny. Jak grożę palcem bo coś tam, to on mi to wielkie łapsko na zgodę podaje :evil_lol: i zaraz buzi chce dać. To był pies domowy - mam dywaniki ozdobne tu i ówdzie i on sobie jeden szczególny upodobał i tam się rozkłada. Jest przkochanym pieskiem, tylko trzeba go wyleczyć. Skóra wciąż wymaga pielęgnacji i leczenia, uszy wyglądają dobrze. Kąpać go nie muszę, ale bojler dziś podłączyli i mam ciepłą wodę - wykąpię mu jutro łapy - jak można mieć tak śmierdzące łapy?!:roll: :shake:
-
Cudem udało mi się załatwić transport - umówieni kierowcy zawiedli niestety, ale...Gaja miała dziś do mnie przyjechać i cały świat nam sprzyjał. Jak ją pierwszy raz ujrzałam na smyczce z mamą Czarok - w umówionym miejscu na trasie - odrazu ją pokochałam! :loveu: Nie miała ochoty za bardzo dalej podróżować, ale innego wyjścia też nie miała. Najchętniej podróżowała na moich kolanach, bo wtedy widać, dokąd wiozą. ;) Po drodze zatrzymaliśmy się, żeby obejrzeć wiatrak i Gaja z takim zainteresowaniem śledziła ruch skrzydeł, że aż sobie przysiadła. Uśmieliśmy się z niej serdecznie. :lol: Po przyjeździe była zupełnie skołowana - ryle przesiadek, dopbiegł do niej Misiek, za chwilę wyleciał ogromny Rex. Skubaniec odrazu wyczuł dziewczynkę i zaczął umizgi i wąchanie, ale walczyła dzielnie :evil_lol: Dostała wody i plasterek dla piesków - bardzo konkretnie zdegustowała i wyciągnęła historyczną już łapkę po więcej. Ale nie dałam - wygląda jak foka - tłuściutka i lśniąca - Tiger dobrze kąpiesz, jakiego szmponu użyłaś? Potem córeczka pokazała Gai nasze tereny, żeby sobie obwąchała i pobiegała - na smyczce oczywiście i triszkę odpoczynku - na trawce i swetrze. Podczas remontu gdzieś zniknęły koce :roll: i teraz psy śpią na moich starych swetrach. Gaja była bardzo, ale to bardzo grzeczna. Na kolację ugotowałam gar drobnoziarnistej kaszki z ryżem, z mięsem i odrobiną mleczka :razz: Oba psy - Rex i Gaja były łase na kąski z ręki, a do gara dopadły zadziwiająco kulturalnie. Żebyście widzieli, jak one się kręciły, gdy szykowałam, mieszałam, a potem myłam miseczkę dla Gai - Rex dostał w garze, bo nie mam taakiej michy :roll: Gaja elegancko stała w różnych miejscach i pozycjach, a tylko uszy się ruszały na dźwiek mieszania w garze. Rex jest po prostu ogromy i wszędzie tym wielkim pyskiem sięgnie, nawet pod pokrywkę:evil_lol: . Jak niosłam na werandę te gary i miskę wokół mnie wszędzie tupały różne łapy. Nie żarły jednak jak stado wygłodzonych psów, tylko z umiarem i sporo jeszcze zostawiły. Gaja się potem załatwiła - qoopa i siku. Troszkę pochodziły po podwórzu i do domciu. Ona jest przekochana :loveu: Jak już ze wszystkim się wyrobiłam - musiałam jeszcze zabejcować drzwi, to nastał czas dla Gai. A ona chyba na to czekała, bo chodziła za mną grzecznie - patrzyła w oczy - nie usiadła ani razu. Jak ją zawołałam - przyszła taka ufna i kochana i weszła mi dwiema łapkami na kolana, polizała i zaczęła się tulić do szyi jak kot. Ona bardzo potrzebuje ukochania i przytulenia - córeczkce też dała buzi. I wogóle - obie jesteśmy zakochane w Gajeczce. Ta jej łapka jest magiczna - dałam jej na talerzyku skórki od piersi kurczaka - a ona wsadziła łapkę w talerzyk i przytrzymała, żeby się nie ruszał. Gdy chce zwrócić uwagę, delikatnie drapie łapką. Gdy chce się przytulić - łapka. Gdy ją ukochałam i wykleałam na dobranoc - łapka, żeby nie odchodzić i boczek do głaskania. Córeczka ma pluszowego pieska Pluto - Gaja obejrzała i łapka...piesek śpi z nią. Pilnuje go;) No, dość tego lukru - nalała mi na dywan:mad: Przyszła do sypialni, była łapka i kochanie, a potem w tył zwrot i kałuża :cool1: Zaprowadziłam na dwór razem z moimi swetrami i smyczką - na miejsce Frotki, ale piszczała i teraz śpi w pracowni. Zauważyłam, że często sika. Po tym jak zlała się w domu sikała znów po ok 10 minutach.:crazyeye: A poza tym jest ukochaną sunieczką i będzie tu miała dobrze.:lol: