-
Posts
10672 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Czarodziejka
-
Mam w domu okna własnego projektu - byłam smarkata i miałam 0 wyobraźni - okna są drewniane dwuprzęsłowe i dwuskrzydłowe, w każdym skrzydle po 8 szybek 30 x 30 cm - akurat z luzem na Funię. Wybiła i poszła na noc. Rano wstaję, przecieram oczęta, prędziutko się ubieram, bo co drugi dzień rano przyjeżdża bus z piekarni pod dom. Otwieram drzwi, a tu Funior w kolorach szarości, oblepiony błotem i szczęśliwy jak nigdy :mad: :-? Bardzo wyziębiła mi pracownię, akurat mróz był... Szybkę wstawiłam sama, bo mam kilka zapasowych na wypadek nieszczęśliwego wypadku. Ręce mi opadły.
-
LISIA- maleńka. MA DOM! :) Są nowe fotki z domku :)
Czarodziejka replied to Mysia_'s topic in Już w nowym domu
Lisiczko, ty wciąż samotna... -
Niestety Zbigniew nie doczekał zimy
Czarodziejka replied to ciapuś's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zbysio...oby ciepło było tylko w budzie :( -
Misiu dziś lichuteńki :( Śpi cichutko na swoim posłanku. Mało rano zjadł - mięso z piersi kurczaka z ryżem na rosole i tylko wprost z mojej ręki. Musiałam mu do pyszczka wsuwać. Pić nic nie chciał. Ugotowałam mu więc mleka z masłem i roztrzepanym jajkiem, żeby go wzmocnić. Wypił nawet chętnie, ale leżąc - miseczkę trzymałam mu pod brodą. Ożywiał się, gdy wyprowadzałyśmy go na spacerki. Pochwiał się trochę tu, trochę tam, załatwił jak należy i wbił nosem w Funine zapachy, które zostawiła siurając na trawę. Funia nie daje do siebie dojść, a on ma ochotę sobie ją powąchać. Wczoraj boleśnie ugryzła go w pyszczek. Izoluję sunię, chociaż oba Miśki mają na nią chęć raczej tylko na pokaz. Mojego Miśka wytarmosił ostatnio Rex - pokłócili się o miejsce na wycieraczce pod drzwiami. Ja wyszłam nagle uderzając któregoś w zad drzwiami i się zaczęło. Na szczęście starcie było krótkie. Misiek jednakże wyszedł z bezkrwawym bólem przy szyi i Funia wie, gdzie go łapnąć, gdy czasem zanadto się zbliży ;) Misio ma za kolegę kastrata onka Rexa, mojego 24letniego staruszka Misia z pełnym wyposażeniem i 3 nadobne sucze, w tym jedną właśnie cieczującą i dwie wysterylizowane. Jest bardzo kochany.
-
Dziękuję, że pamiętacie o starowince :( Tydzień temu wzięłam do siebie 16-letniego Misia z Zabrza...Miał być uśpiony w schronisku. Teraz on jest najdelikatniejszą istotką w naszym stadku. Maleńko je, chociaż z apetytem, taki ufny, kochany...Saba bardzo czule go traktuje, z wzajemnością zresztą :) Z Flawitolu mam jeszcze jedno zaplombowane opakowanie i jedno na wykończeniu. Dodatkowo Saba brała przez 5 ostatnich dni Polocard, który wraz z Misiem przywiozła dla niej Przyjaciel Koni. Przez te chłody stawy się zastały i któregoś ranka Saba chyba zwichnęła sobie łapę. Unosiła ją opuchniętą. Na szczęście już jest wszystko dobrze. Polocard jest stosowany w profilaktyce chorób układu krążenia, oraz innych chorób przebiegających z zakrzepami w naczyniach. Dzwoniłam do weta i powiedział, że spokojnie u takich staruszków można stosować tego typu leki, jak Polocard, Acard, czy Polopirynę - na lepsze krążenie. Za jakiś czas powtórzę kurację. Mam jeszcze jeden listek. Sabi jest w przyzwoitej formie. Na spacerach bryka sobie, podszczekuje, łapie mnie za rękę. Dogo beznadziejnie ostatnio chodzi, więc nie wstawiałam zdjęć, ale mam kilka nowych z Sabunią i resztą ekipy. Wiedźma odpowiedziała na mój apel o duży gar i już wkrótce dostanę wielką przesyłkę. Muszę kiedyś uwiecznić te kilogramy rozgotowanego ryżu :evil_lol: Teraz mam garnek, w którym 1,5 kg gotuje się wolniutko ma kuchni węglowej na boku do momentu, kiedy z ryżu nie zrobi się kopiec :D Na gazie musiałam gotować na dwa gary niestety, nawet na wolnym ogniu ryż kipiał, albo przywierał do dna. Teraz spokojnie ugotuję 3 kg - na dwa codzienne posiłki.
-
Wczoraj wieczorem i dziś Misio biegał luzem bez smyczy. Obsiurał niezwykle dokładnie każdziuteńki krzaczek, murek i inne przeszkody. Obwąchał otoczenie, wylookał co trzeba i poczuł się na tyle pewnie, że gdy pod dom do cieknącej Funi przyszły chłopaki z sąsiedztwa 8) Misio wraz z Miśkiem odganiał ich warcząc groźnie. Nie wiem, kiedy ostatnio warczał, ale narząd warkotu ma bardzo zastały. Na szczęście trenuje Misior, trenuje :D Dziś jest tak zimno, chociaż nie ma mrozu, że odpuszczam sobie foty na spacerku. Edi - dziękujemy! :loveu: Wiedźma wysłała mi gar na 3 kg ryżu, więc wkrótce na lusie nagotuję na dzień cały, a nie na dwa gary, albo gorzej - dwa razy :mad: Misio siura dalej, obszczał wkoło swoje kocyki, a ma ich moje drogie 3 - wielki, ozdobny i swój własny, z którym przyjechał. Wszystkie cuchną. A ja chodziłam i szukałam źródła smrodu.
-
AFN jest fundacją - instytucją, któa niestety nie może wypłacać środków bez pokrycia. Na wszystko musi być faktura. Peter naświetlił mi wczoraj problem z dostępem do funduszy Brajla. Niestety - pewnych procedur nie da się ominąć. Wpłacający traktują AFN jako pośrednika, ale prawda jest taka, że łatwo wpłacić darowiznę na konro jakiejkolwiek fundacji, a trudniej potem te pieniądze wypłacić, ponieważ z założenia są one przeznaczone na cel konkretny i jawny, a więc potwierdzalny w pełni fakturą. Na przyszłość, jeśli pieniądze mają iść na bieżące potrzeby psa - utrzymanie, jedzenie, ekwipunek itp. ro korzystniej będzie wpłacać je na konro osoby odpowiedzialnej za psa - w tym przypadku Edyty. Przyjęło się, że taka osoba pisze o swoich wydatkach - chociażby ogólnie rozlicza się z darowanych pieniędzy. Nie wszyscy czytają forum Owczarka. Nie znamy na Dogo Edyty, więc jest okazja, aby trochę poznać ;) Rzmawiałam wczoraj wieczorem z GreenEvil rozliczającą wpływy i wypływy z konta AFN. Sprawa nie jest taka przechlapana, jak się wydaje. Green poprosiła, aby Edyta skontaktowała się z nią w celu przeanalizowania strategii działania. Mam nadzieję, że jest już po rozmowie i obie strony są zadowolone. Brajl ma w swojej skarpecie ok. 1800 zł. Kwota spora,a czy wystarczająca na jego potrzeby - to już chyba napisze nam Edyta :)
-
Misiu żre jak smok i już nawet nie wybrzydza. Zakochał się w Foczce i próbuje na nią skakać, ale już nie te łapy, więc tupta nimi wokół i uszy na baczność. Focz jest z dawien dawna wysterylizowana ;) Niestety, mam wątpliwości, czy był psem domowym - leje wciąż i wciąż - podlewa wszystko w domu i raczej nie sygnalizuje swoich potrzeb. Kiedy zaczyna obwąchiwać kąty wiemy, że chce na dwór. Dziś jednak, kiedy Julcia ubierała się rano, żeby go wyprowadzić, on w międzyczasie oblał mi w sieni wielkie donice z oleandrami, buty moje i tz, toaletkę i wiadro z drzewem do palenia w piecu. Cóż jeszcze...Wycięłam chłopakowi kołtuny, które zapuścił za uszami. Nic, że pachnące i wykąpane przez ciocię Mysię. Poszły w ogień. Teraz bardziej schludnie się prezentuje. Na spacerach rozpoczął podbiegi i truchta równo z całą gromadką. Jest akceptowany przez wszystkie moje stworzenia. Kiedy karmiłam wczoraj kocice Misio podszedł i wpakował pyszczek do ich misieczki wydając przy tym zmurszały ze starości warkot :D Karmię go teraz i 3 razy dziennie. Wieczorkiem najwięcej, rano średnio i w międzyczasie jakieś mleczko + to, co serwuje mu Julka. Mam fajne fotki, zaraz wkleję. Po wczorajszym spacerku Misio zauważył w sieni toaletkę, a w niej swoje odbicie. Stał dłuższą chwilkę i patrzył w nie jak zaczarowany. Miałyśmy mnósrwo śmiechu, bo powarkiwał i merdał ogoonkiem patrząc na nas porozumiewawczo.
-
Niestety Zbigniew nie doczekał zimy
Czarodziejka replied to ciapuś's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zbysio staruszek domku szuka! -
Funia niestety pakuje manele i wynosi się do szopki :mad: Połamane dwie peperonie, potłuczone kilka doniczek, piach z nich rozsypany. Cud, że szyba nie wybita. Tak się pannie chce do chłopa. Teraz pruje paszczę pod drzwiami w szopce. Saba na szczęście w tym przypadku nie musi się denerwować, bo nie słyszy. Umyłam podłogę, pozmiatałam i czekam, kiedy to małe goovno zniknie z mojego życia :mad: Gosia - bierzesz? Dorzucę obraz. Kto tam jeszcze...Szyszka? Lubisz małe sunie przecież :diabloti: Pod drzwiami już Ciapek z sąsiedztwa z uszami na baczność, umyty, wyczesany na amory przyszedł :mad: