-
Posts
10672 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Czarodziejka
-
***Karat***on nie ma już czasu czekać, 4 lata wystarczą !!! Ma dom!
Czarodziejka replied to katya's topic in Już w nowym domu
Pies czeka na człowieka :( -
Dziękuję za ciepłe słowa. Większość z was zawsze interesowała się biedną schorowaną starą sunią. Nie wiedzieliśmy, jak bardzo była schorowana, a mimo to zawsze pogodna i przyjazna :( Dzięki jej obecności moja 3-letnia córeczka przez 1,5 roku uczyła się szacunku, dystansu i zrozumienia dla psa, dla niepełnosprawnego psa. Saba nauczyła ją miłości do siebie i do innych zwierząt. Była cierpliwa, opiekuńcza, łagodna i delikatna. Teraz codziennie Julka nosi wiosenne kwiatki w miejsce, gdzie spoczywa Sabi. Dziś mi powiedziała, że poszła nad grób, zamknęła oczy i mocno pomyślała o Sabci, a ta jej się ukazała pod zamkniętymi oczami i powiedziała, że ją wciąż lubi :):( Dziecko wróciło uśmiechnięte. Mimo to nadal za nią tęskni i czasem popłakuje. Dziękuję wszystkim, którym Sabi nie była obojętna. Dziękuję za wsparcie, za leki, za to, że mogliśmy jej wspólnymi siłami podarować półtora roku życia. I szybką śmierć.
-
Jak bardzo mi jej brakuje. Jeszcze przedwczoraj pozwoliłam Julce na wysmarowanie całego krojonego bochenka chleba pasztetem, bo bawiła się z psami w przedszkole...:( Nosiła co chwila wszystkim na talerzykach po kawałeczku...Sabi też chętnie jadła i tak wyczekuąco patrzyła, kiedy będzie jej kolej. Boże jak to szybko, nie mogę uwierzyć.....
-
Moja tymczasowa stara Saba została dziś uśpiona :( To ona łapami powłóczyła, bo po wypadku, ze zmiażdżoną panewką biodrową i zaawansowanym stadium spondylozy. W dodatku tę zmiażdżoną łapę zaatakował nowotwór kości. Bardzo złośliwy i bardzo szybki. Tamta Saba, którą chciano zarąbać siekierą po śmierci pani ma już nowy domek. Moja Sabi zakopana na jej ulubionej łące pod stawem :(
-
Saba nie żyje. Dziś ok 18.00 została uśpiona. Nie było innego wyjścia. Łapę rozsadził nowotwór kości. Rano miała otwartą cuchnącą ranę. Jakby coś w środku wybuchło z ogromną siłą. Nie było mowy o amputacji, chociaż tak bardzo chciałam ją zachować przy życiu. To wszystko poszło w tempie błyskawicznym. Kiedy pakowałam ją do samochodu weszła jeszcze o własnych siłach, ale pod lecznicą straciłam z nią kontakt, dostała dziwnej sapki, z rany zaczęło się sączyć, przez podróż jeszcze bardziej się otworzyła, było widać wyciek z kości. Dwóch lekarzy ją obejrzało. Za szybko to wszystko, za stara, zbyt schorowana i przy takim stadium na pewno są przerzuty i to nie w jedno miejsce. Wetka przysięgła, że zaśnie i nic nie poczuje, dostała zastrzyk dożylny. Odeszła w 3 sekundy.
-
Tymczasem mamy wiosnę i porządki w ogrodzie - ja wyrywam chwasty, Focz leży mi na ramieniu, a Rex trzyma mi łapę na kolanie i patrzy wymownie w oczy. Uszy śmiedzą, ale są suche, bo czyszczę. Niestety, łapa jak rok temu, o czym już pisałam, ale bez zmian, czyli nie puchnie dalej. Zauważyłam pchły, czyli wszystko znowu do odpchlenia :-? Poza tym, nie wiem, gdzie Rex znowu zawadził, ale przy pustych workach widzę rankę. Dexapolcort znów w użyciu, ech...Nie jest źle i ranka nie za duża, ale jak wszystkie ranki na Rexie zaraz się zacznie paprać, więc zasuszam. Focz poparzyła brodę, bo zsunęła pokrywę ze stygnącego gara i chciwe zanurzyła ryj w gorącym ryżu. Zrobiły jej się pęcherzyki, na brodzie. Kiedy podeszła mnie ukochać, a ja chciałam zobaczyć cóż to takiego, jeden pękł mi prosto w...oszczędzę szczegółów ;) Teraz więc jestem nieco sfoczała. Saba słabiutka, starość chyba już bardzo jej dolega. Wolniutko łapami powłóczy :( Misiek, jak na swoje 25 latek wygląda nieźle tej wiosny, ale to dlatego, że codziennie na słoneczku grzeją go dwie czarne kociczki. Obie wtulone w niego tak mocno, że razem wyglądają, jak coś jedno czarne :D
-
Warunki wiejskie, ale ona w takich się wychowała, więc nie ma powodu do obaw ;)
-
Saba została dziś zabrana do nowego domu. Komuś zdechł duży stary pies i akurat się spodobała. Cieszy mnie to bardzo :)
-
Saba do wszystkich jest nastawiona bardzo przyjaźnie. Jest tak ogromna, że każdego traktuje z wyższością, a jaką ma łapę wielgachną :)
-
Otóż. Gigant okazuje się suką o imieniu Saba. Na razie jest pod dobrą opieką sąsiadów. Nie wiem jednak, czy na zawsze. Sucz jest piękna, ale oczy jej łzawią, ma ładne białe ząbki, dobrze odkarmiona - teraz też niczego jej nie brakuje. Moja Julka chodzi do niej w odwiedziny i spędza z Sabą kupę czasu. Sucz jest bardzo łagodna, podaje łapę, waruje na rozkaz, siada i wciąż się uśmiecha. Brylancik. Julka robi z nią cuda - przytula, całuje tarmosi, dokarmia - wszystkie przejawy admiracji są przyjmowane z pogodą ducha :D Fotki mam, ale nie potrafię ich zgrać na komputer. Muszę rozpracować technikę - mam nowy aparat. Cierpliwości więc troszkę. Sucz jest do oddania, bo sąsiadka trzyma ją w ogódku, a wkrótce zamierza tam siać. Saba ma na sumieniu łapnięcie kury, która przez przypadek zajrzała jej podczas posiłku do gara. Kura przeżyła, ale w szoku była kobieta ;)
-
Ansa pojechała do wspaniałego domku!!:) dziękujemy!
Czarodziejka replied to Nanka's topic in Już w nowym domu
Jak tam zdrówko stadka? -
Przyjacielu, dziękujemy za wsparcie. Rex musi znaleźć nowy odpowiedzialny dom i basta. Focz da radę - przedsiębiorcza z niej babka ;) A ja mam kolejny problem. Jedna pani zmarła i został po niej pies. Ogromny kaukazo wilczur. Piękny i łagodny jak baranek. Zrobię zdjęcia. Chcą go sąsiedzi siekierą załatwić, jak nikt go nie weźmie. Starszy jest i taki kochany, potulny, grzeczny...:( Dom potrzebny...
-
Zapytam weta, ale on nie ma wrzodów, albo ja się nie znam na tych procesach zachodzących w uszach. Czyszczę oticlarem, Dorothy. Może i się czuje jak u siebie, ale JA czekam, aż on sobie pójdzie do stałego domu. Bez pomocy dogomaniaków nie utrzymałabym go... A teraz ciekawostka. Rex nie chodzi na smyczy, bo ciągnie, staje dęba, szarpie, wyrywa do przodu. Nie wspomnę, ile paznokci straciłam trzymając smycz w drodze z samochodu do lecznicy - tylko kika metrów ;) Julka czasem ma zachciankę pobawić się z Rexem. Zawiązuje mu wstążeczkę i prowadza gdzie tylko. Ostatnio patrzę przez okno, a w polach moje dziecko, a przy niej wielgachny Rex posłusznie tupta z boku. Innym razem widzę, jak Julka buja się na chuśtawce, a obok grzecznie leży Rex w pozycji sfinksa - uwiązany na wstążeczkę ;) Nota bene - ona jest szerokości 0,5 cm, czyli niewyczuwalna dla takiego bydlaka. Wystarczy jednak, że WIE, iż właśnie został uwiązany. Leży na amen. Niedawno pakowaliśmy się w samochód - za wsi na zakupy do miasta ;)Zazwyczaj zamykam psy w kojcu przed wyjazdem, ale tym razem patrzę, a Rex i Foczka przy płocie leżą na froncie posesji i tak pięknie wyglądają :loveu: W dodatku wcale nie reagują na moje wołanie, tylko patrzą na mnie z pobłażliwością, że tak wołam. Wracamy, a ja mówię do Julci - patrz, jak nasze pieski grzecznie leżą, ani na krok się nie ruszyły. Julka w fotel się zapadła, czyli winna czegoś :mad: Idę, patrzę, a tu wstążeczka czerwona POŁOŻONA na Rexa szyi jednym końcem, a drugim POŁOŻONA na płocie - między ażurowymi zdobieniami. Kot by sobie z łatwością poszedł... Ale nie Rex, który ma zadanie do wypełnienia. Leżeć i koniec. A Foczka przy nim, bo to jej luby i gdzie on, tam i ona :loveu: Chyba muszę rozważyć powierzanie Rexa Julce przy przechodzeniu z samochodu do lecznicy. On tak delikatnie idzie przy niej....Ja i nadgarstek miałam wtbity kiedyś po jednej próbie zaprowadzenia go na smyczy do samochodu...
-
To jest ostre i chyba nawet przewlekłe obustronne zapalenie ucha wewnętrznego.
-
***Karat***on nie ma już czasu czekać, 4 lata wystarczą !!! Ma dom!
Czarodziejka replied to katya's topic in Już w nowym domu
Pies bez domu i perspektyw :( -
Ten sam scenariusz - jak stary to na śmietnik...
-
Zosia, już Isia pojechała do SWOJEGO Domu do ZuziM !!!!
Czarodziejka replied to Tiger's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Biedne kocisko :( Jak ona będzie dalej jadła? -
[Wątek ogólny]->ZWIERZĘTA z FUNDACJI NIECHCIANE I ZAPOMNIANE
Czarodziejka replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Dziś zadzwonił do mnie pan po Rexa, ale z wiadomych przyczyn podziękował mi zań uprzejmie :( Pan jest z Ostrołęki i pragnie owczarka - skierowałam go do Morii. Dzwonił? -
Katya - kiedy wór dotarł, psy dostawały tylko tę karmę, nic więcej. Linssi - wet zapowiedział, że uszy...to nawet i do końca życia będą musiały być czyszczone, a w razie nasilenia objawów - antybiotyk. Ja podaję sama w zastrzykach, ale jeśli ktoś nie potrafi, to albo będzie płacił za to wetowi, albo w tabletach, a tablety rozwalą mu żołądek i wątrobę...
-
Myślę, że to jednak nie jest wina karmy. Przecież tańsze jadał i trzymał się dobrze. Zapytaj Morii, jaką mi kiedyś z Hanią przywiozły - dużo worów w ekonomicznej cenie ;) I odpady z piekarni, które psy jadły na spółkę z moim dzieckiem, bo fajnie chrupały :D Myślę, że to osłabienie wiosenne i tyle.