Czyszczę je niezmordowanie i wydaje mi się, że jedno jakby przysycha, ale drugie śmierdzi, tyle, że wydzielina jest woskowata, więc cieszy mnie to.
Na grzbiecie Rex ma hot spoota, którego ja traktuję antybiotykiem, a Focz jęzorem. Niestety, skóra Rexa jest dość wrażliwa, a on nie stroni od uciech. Kiedy się gdzieś zahaczy, zaraz pojawia się paprząca ranka, a on jak może tak ją wylizuje.
Na dniach planuję zakup aparatu, bo niestety moja komórka robi fotki do doopy nie podobne, więc postaram się unaocznić Rexowy majestat. A wszędzie przy nim jest nadopiekuńcza Focz. Leżą razem, śpią doopka w doopkę, warują obok siebie. Focz myje mu uszy, jak niegdyś Gaja...Normalnie jak w filmach....to be continued ;)