Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. Admini pracują nad problemami technicznymi, bo niestety, ale serwis ostatnimi czasy siada :roll:
  2. Ja miałam już przypadek schorowanej staruszki onki po wypadku, która do mnie przyjechała na DT, po czym nagle zostałam z nią sama. Sunia często potrzebowała leczenia, a osoby które nad nią na początku płakały poleciały użalać się na innych nowych wątkach zaniedbując swoje deklaracje. Nie chciałabym, żeby znów spotkała mnie taka sama sytuacja, więc weźcie pod uwagę, że Amik faktycznie może u mnie zostać dłużej, jeżeli nie znajdzie DS :roll:
  3. No to ja pierwsza będę katem 8) Otóż masz 100% racji. Myślę, że umowę adopcyjną powinna podpisać osoba, która go wyciąga ze schronu, bo to ona bardzo pragnie go stamtąd wyciągnąć. Następnie pies jedzie do DT z książeczką szczepień, po roku trzeba go znów szczepić i wtedy, w miejscu "właściciel" wpisany zostanie aktualny opiekun. To jest najlepsze rozwiązanie, mam w tym doświadczenie ;) ;)
  4. [quote name='Viris']Ulv - Na PWP ( poza Bazarkiem ) możesz w wątkach napisać o wszystkich swoich potrzebach - że potrzebujesz na wykładzinę, na środki czystości, naprawę pralki. Dogomaniacy wielokrotnie pokazali że są wstanie zafundować - taksówki nawet. Nic prostrzego - tylko się trzeba rozliczyć. Nie pozwoliliśmy mrówie na bazarki na naprawę samochodu - którym wielu zwierzętom poogła, więc w przypadku naprawy pralki również nie możemy się zgodzić. [/quote] Fona - ja mam podobne zdanie do Viris ;)
  5. Uważam, że kwestię pralki można umieścić w dziale pomoc dla ludzi. Wiem, jak śmierdzą szmaty i ile w nich kudłów i jak wygląda pranie. Ja wywalam, bo pralki mi po prostu szkoda, ale też nie mam aż takiej potrzeby, żeby psich/kocich szmat - koców, ręczników itp używać, Ulv ma masę zwierząt, więc prać musi i koniec. Bazarek jest na bezdomne zwierzęta, ale w dziale pomocy dla ludzi, albo na swoich wątkach możesz się o tę pomoc zwrócić. Ci, którzy cię znają na pewno jakoś pomogą.
  6. Jednak Ina pięknie się upozowała :loveu:
  7. Jeżeli Amik miałby trafić jednak do mnie, to mieszkam kilka km od trasy nr 8 - Warszawa - Wrocław. Między Bełchatowem a Wieluniem - tak w przybliżeniu.
  8. Lucky codziennie spaceruje na smyczy, ale ma takie napady przerażenia - np. kiedy zbliżamy się do większej kępy drzew, albo do stawu. Wtedy płaszczy się na ziemi i chowa łapy pod siebie. Muszę go przytulać i zachęcać do dalszego spaceru. Na szczęście jest Rex - Lucky pójdzie za nim w ogień, nawet strumyk przeskoczy, a wcześniej musiałam na około :mad: Kiedy wczoraj otworzyłam kojec, żeby jaśnie pana na smycz zapiąć weszła za mną Foczka i wlazła do swojej dawnej budy.....posprzątać :diabloti: Lucky to zauważył i rzucił się na ratunek - nie wiem czemu, bo nie zaglądałam. Dostał w kufę spruchniałymi, ruszającymi się, ale nadal sprawnymi kłami mojej suczy. Poszedł naburmuszony, ale za chwilkę już oblizywali sobie z Foczką pyszczki. Myślę, że w ten dyskretny sposób sprawdzał, co mu zżarła. A muszę wam powiedzieć, że Lucky jest zapobiegliwy i w swojej budzie ma arsenał gnatów, które dzieli tylko z Rexem, bo ten jak żaden inny pies szanuje cudzą własność ;)
  9. Bezterminowo i bezpłatnie to przecież adpocja :razz:
  10. Ale on piękny, ale ogniki w oczkach ma :razz:
  11. [quote name='anett']Czarodziejko czy mogłabyś napisać czy rozważyłaś już DT dla Amika, proszęęę:modla::modla: Nie chciałabym być niecierpliwa... ale nie mogę przestać o nim myśleć:shake: Gdyby Amik dostał taki cudny dar od losu po tylu latach bezdomności, samotności i ciemnego boksu... Mogę Amikowi zaoferować miejsce w budzie. Na początku byłby uwiązany, potem, podobnie jak reszta psów, mógłby sobie chodzić wolno. Musi się jednak przyzwyczaić do nowego miejsca, bo nie chciałabym, żeby uciekł. Chyba, że znajdziecie mu coś lepszego, a może nawet stały domek. To takie żałośnie nieszczęśliwe i opuszczone psisko...
  12. Dostałam pw z linkiem do tego wątku...jakie rozpaczliwie smutne oczy i taki stary...:-( Wzięłabym go do siebie na DT, ale muszę o nim poczytać.
  13. Lucky jest gotów do odprawy paszportowej od 21.07. Wszystkie wyniki ma w porządku. Nowością niechaj będzie, że paradował z moim kuzynem na smyczce i to bez fochów, dąsów i chowania doopy w szafie zwanej budą. Spacerek był długi, bo kuzyn chciał się z taką wypasioną pięknością pokazać we wsi 8) Przy okazji...regularna reakcja na widok Luckiego..."jaka piękna sunia" :roll::loveu:
  14. 2 lata, a przeszły tak szybko...Cieszę się, że Greciszon jest szczęśliwy i kochany :loveu:
  15. Kasia - gruby słodziak :crazyeye: Toż to bomba i to bez łapy!!! :loveu: Jak ona dźwiga ten brzuszek na 3 łapkach? Zuzia - chyba przesadzasz z dokarmianiem...:diabloti: Kociczka też zapasiona :diabloti:
  16. Mój rudy generał jak zwykle robi wrażenie :loveu:
  17. Te dredy, które ma Lucky są sfilcowane, więc nie do odzyskania. Obetniemy wszystko, ale na wiosnę, bo mrozy zapowiadają, a nic tak nie grzeje jak własne dredy :cool3:
  18. Na szczęście nie muszę go już na rękach dźwigać, bo prawdopodobnie nie dałabym rady. Teraz ciągnę smycz, a Lucky idzie, najszybciej, kiedy, jak już wspomniałam na poprzedniej stronie - wołam "Rex". A jak jest potrzeba wydobycia delikwenta z budy, to biorę go za futro na klacie i wyciągam, przy okazji dostaję buzi :loveu: Chyba w podziękowaniu za trudy :evil_lol:
  19. Lucky nieźle przytył, ale nie ma się co dziwić, jak się tak je :diabloti: A lubi chłopak pojeść porządnie.
  20. Lucky nie boi się już czesania i mogę sobie nawet pozwolić na szarpanie poplątanych kudłów szczotą, a zaręczam, że wciąż ma dredy, bo leży gdzie popadnie. Mogę też manipulować dredami wokół mordki i wkrótce je wszystkie wytnę w pień, ale jak się nieco ociepli. Będzie chłopak punkiem ;) W lecznicy kiedy golono mu łapę do pobierania krwi - ja siedziałam na Luckim okrakiem i trzymałam mu pysk szepcząc czułe słówka, a pani technik szukała żyły dla weta. Biedny Lucky nie wiedział co się dzieje, więc na wszelki wypadek drugą łapę schował pod siebie. Obie do niego mówiłyśmy, igła już była w żyle, a Lucky zaczął wariować, na nic nasze łagodne prośby. Nagle wet jak nie krzyknie "Spokój mi tu, bo krew będzie do niczego". ...jak makiem zasiał. Lucky spokorniał, zwiotczał i krew była ok. Czyli czasem warto krzyknąć :razz:
  21. W paskudnie ubłoconej scenerii z Rexem Śpioszki z ocząt jeszcze nie wyjęte, ale i tak śliczny chłopak ;)
  22. Tu Lucky obrabia bułkę - jedne z pierwszych zdjęć. Zaraz następne.
×
×
  • Create New...