Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. Rex wydawał się znów szczęśliwy i piękny... A potem sobie odszedł za TM. Porażony... Chciałabym serdecznie podziękować Przyjaciel Koni za ofiarną wieloletnią pomoc w utrzymaniu Rexa i jego leczeniu. Przez te wszystkie lata nigdy mnie i Rexa nie zawiodła. Dziękuję również za wsparcie fundacji Niechciane i Zapomniane, oraz wszystkim, którzy zaglądali na ten wątek. Peter...tobie również należą się wielkie podziękowania za Bonharen chociażby - pamiętam. Dzięki wam mogłam utrzymywać Rexa przez 3 lata. 3 lata życia, chociaż może powinnam się puknąć w głowę i uśpić go, kiedy lekarz stwierdził, że to przypadek beznadziejny. Łudziłam się jednak, że dam radę, a on biedak wciąż cierpiał. Chwile radości a potem znów ból. Coraz krótsze odstępy. Ale niestety, nie potrafiłam się zdobyć na ten wspaniały gest i pozwolić mu umrzeć bez doświadczania bólu.
  2. Skóra była w strasznym stanie, zewsząd sączyła się mazista wydzielina. Zaleczałam i po jakimś czasie skóra otwierała się znowu. W nieskończoność. Larwy much znosiły w sierści jaja. Wystrzygłam go całego. Skóra troszkę się poprawiła, rany się zamknęły. Wydawało mi się, że będzie lepiej...
  3. Miała być pamiątka Julki z Foczką, bo się sunia podczas upałów przewracała...Rex sobie z tyłu spokojnie leży. Sierść mu odrasta. A tu przed strzyżeniem sierści. Moja robota...wszędzie były larwy much Foczka wierna jak suka...
  4. Smutno mi się zrobiło i przejrzałam ostatnie fotki Rexa...
  5. [quote name='Ania i Kajber']BYŁOBY CUDOWNIE:multi: Rex cieszyłby się z kolejnego Łodzianina w swoim stadzie.[/quote] Rex odszedł niestety...Ale jest jeszcze głucha staruszka Foczka, też z łódzkiego schronu ;)
  6. Pękna Polcia jak zawsze i nowa kluseczka też...Ludzie sumienia nie mają. Tyle lat służyła a na starość...Dobrze, że cię Bóg zesłał tej staruszeczce. Też mam nostalgiczny nastrój, niedawno w jednym tygodniu straciłam Rexa i kociczkę....A już tydzień temu los zesłał mi identyczną, tylko, że maleńką, prawie ślepą...Sąsiadka wyrzuciła, bo na utopienie było za późno. Jedno maleństwo w łatki zamarzło, a drugie uratowała moja córeczka. :) Ucałuj swoje dziewczynki, Polunię najmocniej.
  7. Boże jakie nieszczęście...:( Mam na tymczasie onka, który powinien być wkrótce zabrany, wzięłabym któregoś z tych staruchów.
  8. Kubusia faktycznie niechętnie wychodzi z budy w tę pogodę pod psem, ale raniutko tupta pod bramką, żeby swoje potrzeby załatwić poza kojcem :) Potem wraca i siedzi głęboko w budzie. U nas śniegi, deszcze i zimno. Tydzień temu jedna z sąsiadek wyrzuciła 2 kociątka...jeszcze niedogrzane, prosto od matki. Jedno zamarzło na śmierć...truchełko leżało pod płotem, drugie wrzeszczące w niebogłosy znalazła moja córeczka. Mam więc kolejną robotę...Kociątko szuka mleka u mojej kocicy, która nigdy nie była mamą, ale cyca z łaską daje. Tyle, że pustego, ale przynajmniej kociątko się wygrzeje. Robię mu termoforek z butelki po syropie i zawijam w wielką wełnainą czapę z pomponem, żeby mieć święty spokój, kiedy muszę się zająć "życiem, na bieżąco", ale kiedy kociątko czuje, że jednak nic nie robię - drze mordkę i muszę je usypiać...siedzi mi na szyi i mruczy. Moje dziecko chce jeść, a ja, że zaraz, bo kota usypiam. Weterynarz stwierdził, że kociątko jest w dobrej formie. :) Mam sporo fotek, wiem, że obiecuję i wciąż zbywam, ale co za radość je potem oglądać :diabloti:
  9. Kubusia robi sobie coraz dłuższe spacerki po polach, ale grzecznie przychodzi, kiedy go wołam :)
  10. Rex odszedł po królewsku, dostojnie i z klasą. Pustka... Straszna... Mam smutną starą, głuchą Foczkę z reumatyzmem, Kubę - starego owczarka i Luckiego, który powinien wyjechać do Anglii, ale są jakieś problemy, więc czekamy...
  11. Już październik i prawdę mówiąc zaczynam się niepokoić....
  12. Straciłam go.....
  13. Kuba regauje i przychodzi, kiedy wołam do niego "Kubusia", wtedy idzie się przytulić. Po odejściu Rexa przejął przewodnictwo w stadzie, podręcznikowy dominator. Zdjęcia tyeż mamy, wkleję w wolnym czasie. Ostatnio po dramatycznej walce straciłam Rexa, a przed nim jedną kociczkę. Life is brutal :-(
  14. Przyjmę psa, tak jak obiecałam Anett, ale potrzebuję kilku dni na uporządkowanie spraw osobistych, mam kilka wyjazdów bardzo ważnych, więc proszę o wyrozumiałość..:roll:
  15. Jak zawsze piękne i w formie, jak mój ulubiony rudzielec:loveu:
  16. Kuba się rozbrykał, szczeka jak stary na obcych i na koty, a nawet na znajomych merdając przy tym ogonem. Wkrótce nowe zdjęcia. Mam taki rok, że wszystko mi się dzieje za szybko i nie nadążam :p Kuba w upały letnie nieco schudł i dobrze, bo kluchowaty był. Co jeszcze...w te policzalne na palcach dni, kiedy idę trochę popracować w ogrodach Kuba leży przy mnie i podpełza, kiedy się przenoszę :)
  17. Mam już sprawny komputer, mogę pisać. Kuba dziękuje za wsparcie finansowe. Żyje sobie dziadzio spokojnie, wkrótce opuści nas Lucky - pojedzie do domku, więc miejsce się zwolni. Tymczasem brykamy na spacerkach i dajemy się rozpieszczać.
  18. Mamy sdtraszne burze, ulewy i wichury, wyłączają nam prąd i popsuł mi się z tego wszystkiego komputer. W prztszłym tygodniu mam mieć nowy, więc kolejne fotki będą. Kuba wyłazi chętnie na spacerki, daje sie prowadzać dzieciom, je wszystko, co mu dają, ale wyszczuplał - podczas burz i upałów nie ma takiego apetytu, uczestniczy czynnie w grilach i piknikach ;) Macha też ogonem, kiedy się do niego mówi i nawet podaje łapkę, ale to na odwal się raczej, bo długo trzeba mówić, prosić :D
  19. Słoneczko, masz pw. Ja niestety jestem w rejonie, w którym wciąż szaleją burze, wuchury i ulewne deszcze. Poza szkodami typu złamane drzewa, zalane pomieszczenia, wyrwany dach - normalka, mamy również niespodziewane skoki napięcia, albo prądu wcale nie ma. Mój komputer od tego wszystkiego zaczął się przegrzewać i sam się wyłącza po krótkim czasie. Fotki wyślę do Słoneczka na maila. Lucky ma się dobrze, hasa z dzieciakami, je jak smok i jest gruby :diabloti:
  20. Kuba z Rexem i czarną Fokitą. Rex wyrwany śmierci kolejny raz. Wystrzyżony przeze mnie własnoręcznie wygląda trochę chudo, ale każdy bez sierści wygląda niefajnie. Wydłubałam z niego wszystkie larwy, jakie zalęgły się w jego skórze...wet już go chciał usypiać, ale nie miał igły, czy pieczątki, a było przed północą. Ja zapłakana po dwóch godzinach wyłuszczania wraz z wetem larw nie jestem sobie w stanie przypomnieć, czego wówczas brakło. W każdym bądź razie miałam jechać do domu, oswoić się z myślą, że już po psie, bo zakażenie itp i przywieźć go nazajutrz na śmierć. Wyspałam się i owszem, ale następnego dnia wzięłam się do roboty i kilka dni pod rząd strzygłam, czyściłam i odkażałam Rexa. Wieczorem ręka mi się trzęsła, a dwa palce, w których zazwyczaj trzyma się nożyczki były spuchnięte, jak u trupa w rozkładzie. Byłam tak przemęczona, że nie skojarzyłam tego ze strzyżeniem - po prostu nie czułam bólu w trakcie, a potem dopiero ciocia mi uświadomiła, kiedy poszłam się użalić na przedwczesny reumatyzm, że przecież prawie do skóry wystrzygłam takie bydle z takiego futra :evil_lol: Rex ma się na razie dobrze, jak widać na fotkach....Solidarnie są te moje psiska. Kiedy widzą, że jedno uwiązane i samo to idą i warują obok - dla towarzystwa. Kuba oddał nawet Rexowi resztkę swojej wędzonej kości. Jego płaskie kiełki nie dogryzą nigdy do końca.
  21. Pierwsze fotki, te pod szarym płotem, to właśnie na zakończenie wyczesywania...Wszystkie moje psy i koty linieją i sporo czasu pochłania mi doprowadzenie każdego z nich do stanu miłego dla oka, chociaż za chwilę i tak są całe w nitkach, kłakach i dredach. Kuba np. na udach ma takie futro, które wciąż wyłazi i najlepiej je skubać. Piękny jest, prawda? :loveu: I wcale nie w naklepszym dziś humorze, bo upał, łazić się nie chciało... Dziś miałam tu dochądzącą dziewczynkę z sąsiedztwa - 10 lat, która chce zostać...weterynarzem, siedziała i chodziła z Kubusiem, wodę dostawał pod nos, był głaskany i całowany - przeze mnie w zimny nochal też. Nadal jest ytoszkę wyobcowany, ale posłuszny i reagujący. Po kilku wyczesaniach widzę, że wyszczuplał i ogólnie nabrał tężyzny, bo na początku to to była zapasiona bryła.
×
×
  • Create New...