Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. Amico, tak mi przykro. Tyle serca włożyłaś i wciąż wkładasz w zapewnienie Maxowi normalnego życia. Tyle, że dla niego włóczęga i wolność jest ważniejsza....
  2. Zaznaczam do poczytania. Dopiero wróciłam do domu po kilkunastu dniach nieobecności.
  3. Co za bezwstydny fałsz Majku33!!! Tu się żalisz, a na czarnych kwiatkach pakujesz w Renatę pełną artylerię oskarżeń i szczujesz na nią ludzi. Mącisz tu bez końca i nie wiem czemu ma to służyć. Wciąż dręczy cie ten sam problem? Zajmij się czymś - idź do schronu i umyj psom miski.
  4. Piksel w upały nie chce nigdzie chodzić. Nie było mnie przez jakiś czas, kuzyn dbał o psy i miał z Pikselkiem problem, ponieważ wcale nie chciał chodzić, tylko się szamotał i stawał dęba. Było więc przyczajone siku, jakaś kupa i powrót kilka razy dziennie. Kontakt z ludźmi mają wszystkie moje psy, bo wciąż ktoś przychodzi i wciąż ktoś je głaszcze i przytula. O dokarmianiu nie wspomnę. Od kilku dni Piksel leży w cieniu w wykopanym dołku. Ma wygrodzone miejsce za garażem na trawie. Ulubiona zabawka - stary sandał mojej córeczki. Ucieszył się na mój widok ale tylko troszeczkę, bo zajęty był ziajaniem i dojadaniem podróżnych kanapek. On jest troszkę niedowidzący...Staruszek. Wczoraj w największy upał odszedł mój onek hospicyjny - staruszek Kuba. Bardzo mi ciężko i smutno, chociaż czułam, że Kuba nie przeżyje tego lata....
  5. Gromiś z Carminą w upojnej komitywie. Nawet zdecydował się podejść po kawałek mięska, które im przywiozłam, bo Carmi nie czeka, a kobiet się ni gryzie. Niestety Kubusia odszedł.... [*]
  6. Carmi ma się świetnie. Szczeka na wszystkich radośnie. Mam jednak zmartwienie, bo Kuba - mój onek staruszek hospicyjny odszedł wczoraj...
  7. Kubusia odszedł i mnie przy tym nie było...Mój kuzyn dzwonił do mnie i mówił, że mniej je, ale może to przez upały, bo wciąż sobie spaceruje po łące i leży w cieniu. Wykopał dziurę pod starą lipą obok budy i tam się chłodził. Niestety upały są zabójcze dla starych psów. Miałam wrócić w niedzielę rano, ale właśnie ze względu na upały przełożyłam podróż na wieczór - mój samochód nie ma klimatyzacji, a to 400 km z dzieckiem. Kuzyn powiedział, że Kuba tęsknie wypatruje i leży wciąż przed wjazdem - też wykopał sobie dołek. Nad ranem kuzyn wrócił z pracy i widział Kubę spokojnie leżącego, głowa prosto, a ok. 11.00 leżał martwy dokładnie przed wjazdem. Nie doczekał się nas...Kochane stare psisko....Odszedł w najgorętszy dotychczas dzień lata. Może stare serce nie mogło tego wytrzymać. Dziękuję wam, że byliście z nami i z Kubą, że dzięki wam mógł sobie chodzić po łąkach i leżeć w trawie. Dzięki Anett, że dałaś mu wolnoś, że go wypatrzyłaś i skierowałaś do mnie. Mogłam widzieć jego metamorfozę i szczęście bycia wolną istotą. Niestety na starość nie ma lekarstwa.....
  8. Zofijo - Gromiś jest ewenementem - poczytaj na jego wątku. Zawsze s*a na dachu. Behawiorysta powiedział, że to świadczy o wysokiej inteligencji, ponieważ zorganizował swoje uniwersum w bardzo przemyślany sposób - leży w ślepce za kojcem, s*a na dachu i leje do gara po jedzeniu, żebym mogła nieczystości od razu wylać poza kojec ;)
  9. Ponieważ wyjeżdżam na kilka dni chcę napisać troszkę o Kubie. Biedaczek codziennie wydaje mi się starszy :( Najgorzej z jedzeniem. Nie dojada, zostawia. Przyjechały do mnie dwa nowe psy ze schronu, też w tonacji dziadu moje. Aby oszczędzić im przebojów żołądkowych gotowałam przez pierwsze dni kaszę zamiast ryżu. Gromiś pos*ał się ja ta lala, a reszta, w tym mój Kuba bardzo dobrze te posiłki przepracowały. Kuba nie dojadał ryżu, zostawiał spore porcje zjadając tylko mięso. Wczoraj zostało tylko trochę kaszy, więc jest poprawa, a dzić zaledwie ociupinka i kilka plasterków marchewki. Dałam mu więc dziś - mieszanka kaszy z ryżem, warzywami i mięsem - więcej rzadkiego. Wychlipał wszystko i poszedł się grzmotnąć przed wjazd. Był dziś na dłuższym od jakiegoś czasu spacerku. Ostatnio tylko leżał pod płotem i lipą w wykopanych przez siebie dziurach. Może dolegały mu jego stare stawy. Widocznie nastąpiła poprawa, chociaż chudy jest biedaczek i senny...Jak to przed śmiercią bywa...Tymczasem żyje sobie spokojnie i powolutku. Radośnie się z nami wita, bardzo zależy mu na uwadze córeczki. Okrąża ją, trąca nosem, jest kochany.
  10. Są problemy techniczne z edycją i moderowaniem, więc nie mogę na razie nic zrobić z pierwszym postem. Carmi właśnie pruje ryjek - najedzona, wybiegana i wykochana. Ja myślałam, że to Grom stróżuje, bo zazwyczaj to była jego domena, ale teraz Carmen rządzi. Obszczekuje sobie wzystko dla zasady, ponieważ siedzi na noc w kojcu, a stamtąd więcej wolno :evil_lol: Na spacery chodzi z córeczką. Dziś po kolacji, na którą czekała jak wczoraj - podskakując, płacząć, piszcząc, trącając mnie noskem - poszła na spacer z Julką, żeby zrobić qoope przed snem. Grom załatwia się na dachu, a dziś rano zastałam dwie spore qoopy przed budą, więc wiadomo czyje. Carmi ma dobrą przemianę materii i chyba się oczyszcza. Są nawet 4 qoopy dziennie, ale takie solidne, więc jelita pracują. Sunia ma dobry apetyt, biega, wietrzy swoje śmierdzące futerko i przewraca się w trawie. Troszkę ją zczesałam. Jest słodziutka. I tak słodko piszczy, kiedy się czegoś przestraszy. Nochalek zawsze zimny, uszy zawsze na baczność :loveu: Wyjeżdżam na kilka dni, ale mam nadzieję, że będziecie tu wiernie czekać na newsy o słodkiej Carmen. Właśnie prychci się kociołek z jedzonkiem na kilka dni. Potem psy muszą jeść suchą karmę. Zamówiłam też gnaciki dla zabicia nudy, więc sobie poobgryzają.
  11. Dzień kolejny together. Oboje wyglądają razem przesłodko. Gromiś nieco ośmielony - sunia + prochy robią swoje ;) Dziś dzień zdjęcia szwów, ale po kastracji wetka nie dała mi "głupiego jasia", więc nie było siły wyciągnąć Groma z kojca, a dokładniej, z jego ślepki ciasnej, ale włąsnej. Zadzwoniłam do lecznicy, ponieważ muszę wyjechać na kilka dni, a tu termin, ale Grom zgoił się bez powikłań, więc mogę przyjść z nim po powrocie odbierając wcześniej zastrzyk. Dostałam kołnierz na wypadek podlizywania rany, ale nawet sobie między łapy od czasu cięcia nie spojrzał, więc wszystko jest idealnie czyste i może poczekać. Jestem absolutnie zadowolona z Gromisiowej Carmen. Jest prawdziwą damą - delikatną, słodką sunią i bardzo pięknie ze sobą współżyją ;)
  12. Pixel jest w stanie przyzwoitym, myślę, że weta możemy odłożyć. Jest wyniszczony, brudny i wygłodzony, ale to akurat samo przechodzi po jakimś czasie ;) Myślę, że Pixel nie kwalifikuje się do wyczesania - Anja widziała jego boskie dredloki, więc chyba go ogolimy. Poczekam jednak, aż się zrobi cieplej. Niestety Pixel jest to osobnik dość problematyczny - ma tendencje do wyrywania się, przegryzania i podkopywania, co przy jego wieku nieco dziwi ;) Kiedy widzi łąki wogóle nie patrzy mi w oczy, rwie się do biegu. Nie mogę go jednak puścić - boję się. Na długiej smyczy szaleje, wyrywa się, tarza, na krótkiej jest naburmuszony, ale grzecznie idzie stając dęba co jakiś czas. Apetyt ma wilczy, jedynie warzyw nie lubi. Jutro, jak już wcześniej wspomniałam, wyjeżdżam zawieźć córeczkę do mamy. Gotuję właśnie kocioł żarełka na kilka dni. Może starczy na 3, a potem sucha karma, bo frajera do garkuchni nie znalazłam :D Wrócę za kilka dni, więc przez ten czas będzie cisza w eterze.
  13. Carmi po porannym spacerku. Nad ranem zastałam ją wtuloną w Gromisia. On w budzie z ryjem wywieszonym, ona podtrzymująca mu ów ryj, żeby nie wisiał za bardzo. Pięknie wyglądali. Carmi podsikuje krzeczki jak pies unosząc jedną łapę. Zaznacza teren podsikując tu i ówdzie. Moje wszystkie sucze zazwyczaj kucały i wylewały zawartość pęcherza raz a porządnie, a ona metodą kropelkową ;) Kupę wyprodukowała porządną, pobiegała trochę i wytarzała się w sianku - świeżo skoszone na łąkach. Codziennie jest bardziej radosna i ufna, a jak płacze, kiedy niosę gar z jedzeniem :D Stawiam kocioł na dachu budy i po kolei gary poproszę, a ona obok z każdej strony na dwóch łapach i piszczy mi do ucha, łapie za rękę, podszczekuje. Grom w swojej ślepce cierpliwie czeka, ale nerwa pewnie ma bo on jest psem wybitnie zjadającym wszystko ;)
  14. Gromisiowa parka ma się słodko. Leżą sobie razem, wąchają, dotykają nochalkami. Sielanka i roskosz i wszystko bezpiecznie, bo Gromiś wycięty. Kiedy Carmi wychodzi na wolność i spaceruje sobie wszędzie Grom stoi smutny z nochalem między szczelinami kojca i patrzy na nią tęsknie. Może da się wyciągnąć, żeby popatrzyć na damę swego serca poza kratami. Na razie, kiedy chcę go wyprowadzić wciąż jeszcze tchórzliwie włazi w swoją ślepkę.
  15. Moje dziecko z kolegą bawili się dziś na kocu przed domem, a Carmi siedziała na przeciw nich i bacznie obserwowała. Cały czas uszy na baczność. Kiedy się przewracali, robili dom z koca i chowali w środku, Carmi leżała u wejścia i wciąż patrzyła. Cały czas chodzi za córeczką :) Pixel niestety nie może tak sobie chadzać, bo na zaczyna uciekać, ale Carmi nie interesuje nic poza wybranym człowiekiem ;)
  16. Jest problem nawet z edycją postów. Wszystko po włamaniu do portalu. Chcę dodać, że weterynarz napisał w karcie szczepienia Piksela wiek - 12 lat. Dziadu moje i tyle. Kuba jest młodszy ;)
  17. Carmina, jak woła ją moja córeczka jest samą słodyczą. Jest wciąż głodna, jak wszystko, co ze schronu wychodzi. Julka zaniosła jej kanapkę na dzień dobry, żeby ją na spacerek wyprowadzić. Sunia tak radośnie ja powitała, z kanapki zjadła tylko wędlinkę, a resztę, proszę ja was, czyli suchy chleb poszła zakopać ;) Żadnego okruszka nie zostawi na trawie, wszystko w pyszczek i idzie szukać miejsca, żeby ukryć. Bardzo wdzięcznie reaguje na wołanie, przychodzi taka szcęśliwa, uśmiechnięta, a jednak niepewna, czy to faktycznie ją wołają.
  18. Pixel po porannym spacerku. Charakterek to on ma nie powiem. Tak mu trawy pachną, że wyrywa się, żeby biegać. Trochę boję sie go spuszczać na łąkach. Kiedy chce zakomunikować, że nie ma zamiaru dłużej na lince, kładzie się na wznak, łapy w górę i trze karkiem o ziemię starając się wysunąć łeb z obroży. Raz mu się udało i jak wyrwał, to musiałam go rzutem powalić ;) To znaczy ja na niego i razem na ziemię. Wydaje mi się, że nieco niedosłyszy, albo to wina brudnych uszu. Ząbki w stanie krytycznym, ale przegryzł już swoja piękną różową smyczkę, w którą go Anja ubrała na drogę. Leżał przy moich nogach i cos ciamciał. Po chwili smyczki były dwie. Kolację pochłonął błyskawicznie. Wczoraj, aby uniknąć szoku żołądkowego ugotowałam posiłek schroniskowy, mimo iż wcześniej wyjadł Kuby porcję suchego ryżu. Bo Kuba ostatnio nie dojada, mięska tylko trochę i mleko mu daję...:(Staruszek już jest. Stopniowo bedę zmieniać jadłospis na domowy. Dzis przed spacerkiem pierwsze kroki równiez Pixel skierował do Kubusiowego garnuszka, w którym jak zwykle sporo zostało. Wyjadł do ostatniego ziarenka. Zostawił tylko seler i pietruszkę. Pixel ma dziwne zachowania. Idzie spokojnie przy nodze i nagle się zaczyna wyrywac stając dęba. Kiedy go uspokajam jest kochany i znów idzie grzecznie, ale nie wolno popuszczać smyczy i trzeba go trzymać krótko, na długiej zaczyna się wywijać, kłaść i jak już wyżej opisałam próbuje się wyślizgnąć.
  19. [quote name='bela51']Na zdjęciach wyglada całkiem ładnie. I nic nie czuc.:evil_lol:[/QUOTE] Moja ciocia trzymała Carmi w samochodzie łepek przez drogę do domu i ocierała łezki, bo sunia "płakała". Trzy razy się myła i wciąż się wącha ;)
  20. Odebrałam ją dwie przecznice od domu cioci. Z taką śmierdziuchą posklejaną w dredy szliśmy przez centrum Wielunia: ja w elegackich okularach, kuzyn z włosami do pasa i moja córeczka :D Oczywiście dumni jak stadko pawi ;)
  21. Foteczki Carmi z Wielunia, kiedy zwiedzała ogród mojej cioci ;)
  22. Niech śpi spokojnie maleńka :-(
  23. A ja będę okrutna. Takie maleństwo musieliśmy uśpić.... Niech śpi spokojnie maleńka :(
  24. Tak, dziś widziałam koszmar. Weterynarz, który jest też myśliwym miał łzy w oczach, bo to takie maleństwo....Trzeba ją było uśpić. Carmen jest przesłodka i bardzo grzeczna. Jutro coś więcej, bo dziś padam. Nagotowałam kaszy z mięsem, żeby nie było szoku. Stopniowo będę zmieniać. Sunia jest bardzo drobna i zapuszczona. Śmierdzi strasznie, ale damy radę ;)
  25. Dziś już nie mam siły opisywać. Właśnie zawiozłam sarenkę maleńką do weta. Kosiarka rotacyjna obcięła jej obie tylne kopytka i pociąła ją w paski. Zakrwawione maleństwo tak spokojnie znosiło ból...Rolnik, który ją okaleczył, zostawił ją na łące. Lekarz ze łzami w oczach zadecydował, że trzeba ją uśpić. Pieski nakarmione śpią. Pixel w kojcu. Nabiegał się dziś wystarczająco. Bardzo nie lubi smyczy, co jakiś czas się wyrywa i staje na łapach. Po przyjeździe zjadł Kuby wczorajszy ryż, ale bez mięsa już ;) Pić nie chciał za bardzo. Kuba staruszek ledwo kuśtyka, ale jeszcze powarkuje na swojego nowego kolegę. Pixel wybitnie śmierdzi, sierść cała w ulepionych dredach, trzeba zgolić chyba. To na tyle dzisiaj :)
×
×
  • Create New...