-
Posts
10672 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Czarodziejka
-
[MLB] Rafi, młody ONek bez łapki - Ma Dom !!!
Czarodziejka replied to malibo57's topic in Już w nowym domu
Może ktoś go zabierze do Świąt...Miałby domek pod choinkę. Tyle deklaracji i żadnej rozsądnej rodziny. -
Żegnaj mój kochany staruszku :( [*]
Czarodziejka replied to Martika&Aischa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A cóż tam może Zgredzio opowiedzieć? Czujnym okiem bacznie wszelkie ruchy śledzi. Kochany Misiorek. Moris nie powinien umrzeć. Nie mogę się z tym pogodzić... -
Podpatrzony Sakuś.
-
Żegnaj mój kochany staruszku :( [*]
Czarodziejka replied to Martika&Aischa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Misiowe opowieści. -
Martka, chyba śnię? Skąd to przewrażliwienie? Prowokacja? To chyba jakieś kpiny ze mnie w tym momencie. Napisałam dokładnie, co myślę o tym panu i o adopcji. Wróć do strony poprzedniej. Nie uściśliłam telefonicznie, skąd ów człowiek pochodzi i raczej nie jest to moja działka. Na niczym innym mi tak nie zależy, jak na adopcji Groma. Jasno się wyraziłami nie doczytałam żadnej reakcji. Za to teraz, po czasie widzę pretensje i to jeszcze niedotyczące samej adopcji tylko jakiejś urażonej dumy. Niby w jakim celu ta prowokacja? Grom jest podopiecznym schroniska w Koninie - formalnym, bo finanse zbierane są na wątku i wciąż są z nimi problemy, więc jak JA mogę opóźniać cokolwiek w jego sprawie? Jeżeli jest decyzja, to pies jedzie, a o panu wypowiedziałam się już sporo wcześniej. Decyzja nie zapadła - dlaczego? Pan długo czeka? Ja napisałam swoje zdanie dzień po telefonie. I owszem - módl się, żeby nie uciekł. To jest jednyna moja obawa.
-
*HERA* - piękna, młoda ONka już w SWOIM DOMU u Mini913! Dziękujemy!
Czarodziejka replied to fizia's topic in Już w nowym domu
Jaka szczęśliwa Hercia..Cieszę się, że po tylu perypetiach sunia jest w dobrych rękach. Ja po dwóch tygodniach walki straciłam wczoraj Morisa i nie mogę się otrząsnąć, że taki piekny, zadbany, wychuchany i radosny pies miał w sobie jakieś zło, które zabiło go w tak krótkim czasie. Najprawdopodobniej guz trzustki, albo wątroby. Na koniec iał żółtaczkę, niewydolność nerek i wpadł w śpiączkę cukrzycową....Umarł na moich rękach. Hera często z nim biegała... -
Szarik ma się jak najlepiej. Wczoraj niespodziewanie umarł Moris. Jeden, wydawało się, z najzdrowszych moich psów...Najprawdopodobniej guz uszkodził trzustkę, co doprowadziło do stanu niemalże śpiączki cukrzycowej, potem siadła wątroba - żółtaczka i nerki...Był piękny, uśmiechnięty, rozszczekany, a w środku podstępny zabójca.
-
Moris odszedł za TM...
-
Ząbal wysiadł na jakieś 2-3 dni. Dostawał Encorton, witC z glukozą, do tego Movalis pół tabletki i suplementy na stawy. Myślę, że miał jakiegoś jesiennego doła i spadek formy,ale w jego przypadku byłam przygotowana na najgorsze. Ząb jednak przeży, a Moris umarł mi dziś na rękach..Prawdopodobnie nowotwór, bo wysiadły mu nagle prawie wszystkie narządy wewnętrzne, a wyniki krwi miał tragiczne. Wyglądał do końca kwitnąco i pięknie....:( Załatwia się pod siebie - chodząc, leżąc, jedząc - jak go zmoże.
-
Moris miał uszkodzoną wątrobę, dziś przeszło to w żółtaczkę, trzustkę, co doprowadziło do stanu śpiączki cukrzycowej, a na dobitkę wysoką niewydolność nerek. Umarł mi na rękach. Przyczyną najprawdopodobiej był złośliwy guz trzustki albo wątroby. To są nowotwory nieuleczalne. Moris był u mnie 4 miesiące i był okazem zdrowia i radości. Kilka dni nie jadł i walczył z chorobą i nawet przed śmiercią nie widać oznak wychudzenia organizmu...Jeszcze wczoraj chodził, dziś już się czołgał... Wszystkie wyniki miał złe: keratynina 6,16 na 1,0 - 1,7 normy....Glukoza 526 na 70 -120 normy...Lekarz podjął decyzję o uśpieniu, ale zabrałam go do domu żywego na silnym zastrzyku przeciwbólowym. Zmarł w oczekiwaniu na wetki, które miały mu podać zastrzyk...Prawdopodobnie nie czuł bólu, bo Ketonal w przypadku psów bardzo silnie znieczula, ale czuł, jak wysiadają mu wszystkie narządy...W tydzień skończył się pies, który wydawał się być jednym z najzdrowszych...Zasnął sobie...
-
Żegnaj mój kochany staruszku :( [*]
Czarodziejka replied to Martika&Aischa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Misio bez zmian. Za to Moris bardzo źle. Muszę z nim jechać do lecznicy... -
Sakuś bez zmian, a Moris....jedziemy do chirurga, bo jest źle...
-
Ick, jakie odleżyny? Ząbalek? Chodzi, biega, podbiega na swoich pajęczych łapkach, apetyt bez zmian. Wszystko w normie. Szkieletorek jest w dobrym stanie. Śpi w psiej sypialce, a rano go wypuszczamy na słonko. Jedyna niefajna sprawa, to kupy na kocach - rozdeptane i poroznoszone, czasem i on w nich uświniony oraz nietrzymanie moczu - idzie i leje pod siebie, ale taki już był i raczej pozostanie.
-
Nie jest dobrze...Za zaleceniem wetki, jeżeli do poniedziałku stan Morisa się nie poprawi powinnam pojechać do lecznicy, w której można go prześwietlić. Umówiłam więc dziś wizytę w Łasku u chirurga. Moris po zastrzykach i antybiotyku podniósł się z pozycji "na śmierć", ale nadal NIC nie je! Pije sporo, ale absolutnie nie jest zainteresowany jedzeniem. Stan zapalny w okolicach głowy chyba minął, bo oczy już nie ropieją, ale ból przy ucisku na wątrobę pozostał. Tak mi go biedaczka szkoda. Tak dzielnie znosi ten stan. Nie wiem, na ile działa Ketonal. Od wczoraj Moris zaczął wymiotować brązową bezwonną mazią. Może to antybiotyk w tabletce tak działa na pusty żołądek. Za godzinę jedziemy...
-
Mój, proszę ja ciebie, podupadający image moralny. Moje dziecko w szkole powiedziało, że mama nie odwozi jej rano do szkoły, bo do późna obciągała Ząbalkowi wypadający siusiak 8) I teraz odsypia 8)
-
Żegnaj mój kochany staruszku :( [*]
Czarodziejka replied to Martika&Aischa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Na smrodliwy oddech nalepszy jest ryż z marchewką i zieloną pietruszką z masełkiem - to jakbyście miały kiedyś podobny problemik 8) Na starość różne rzeczy mogą nas dopaść, więc rady należy segregować już zawczasu ;) Niestety nasz Miś jadłby tylko mięso skrzętnie omijając resztę, ale po napchaniu się samym mięchem wymiotuje, bo żre jak smok - bez umiaru. Nawet jak jest najedzony, to wybiera z pozostawionych przez innych i wypluwa, ciamcia, mlaska i siorbie. Wokół mich totalny syf, Misiek niezadowolony gderając idzie dalej. Kochany terrorysta.