Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. Dziewczynki, darcie szat nic nie pomoże. Kronos pojawił się w schronie wychudzony i schorowany. Na pewno coś juz się w jego układzie pokarmowym psuło, bo nie miał oczekiwanego apetytu i jak wspomniała Dea, najpierw brał drobną porcyjkę do pyska, wypluwał, a potem ostrożnie to zjadał...On miał wiele niezdiagnozowanych dolegliwości. Jądra i oczy były widoczne, a w środku gnił...Tego nie było widać. Nikt nie powinien sobie nic zarzucać, bo wszyscy działaliśmy w dobrej wierze i robiliśmy to, co powinniśmy. Pocieszajmy się tym, że mam Traumeel od Ewy36 i przez 2 dni mogłam mu go podawać. Jakkolwiek bolało, to przestało i mógł odejść omijając ostateczne największe cierpienie. Teraz gdziekolwiek jest, to już bez bólu, a my musimy dalej robić swoje bogatsi o kolejne bolesne doświadczenie.
  2. Po każdej takiej kilkusetkilometrowej podróży pies wróci zmordowany i odwodniony, bo przecież wiadomo, że w takiej sytuacji psy raczej nie jedzą i nie piją wiele. Jedzenie jest nawet niewskazane, bo grozi wymiotami, a one z kolei osłabiają serce...Coś mu się poprawi, a i wiele ubędzie. Czyli constans....
  3. Belu, ja się nie wypowiem, bo nie mam pojęcia. Już raz podałyśmy bez konsultacji z Niziołkiem Lisonid i Donio spuchł. Trzeba wszystko konsultować, bo możemy zrobić biedakowi krzywdę. Może anett zapyta dra Niziołka przy okazji?
  4. Cieszę się bardzo, że Herasek już bezpieczny. Teraz będziesz jej ukochaną panią i tylko ciebie będzie słuchać. Wiem, bo ona też tylko przy mnie leżała i mnie się pilnowała, a Julka, to taki kwiatek, z którym można było powywijać. Teraz ma inną panią i trochę większą dziewczynkę, ale na pewno znajdzie jakiś wspólny element - trampek np 8) Don't worry. Wypoczywajcie obie, jedzcie, pijcie i nabywajcie ciała :) Ten bus to był chyba właśnie VW CRAFTER
  5. Kura była zepsuta i miała wyrwaną łapkę, a po punkcji Donio wydusił z niej dźwięka 8) Zreanimował ją. Tableteczki łyknął z chęcią w kanapce z pasztetem. Widać, że czuje się lepiej, jest lżejszy, szybciej chodzi, chętnie podbiega w swoim Doniowym tempie. Oby tylko załapały leki i zbiły brzucholek do końca.
  6. Sakuś ma wyczesany grzbiet i nieco boki, a tam, gdzie się marszczy - na brzuchu i wokół twarzy nie tknięty. Tak więc wygląda promieniście 8) Faktycznie lubi być czesany po grzbiecie i bardzo ładnie stoi podczas zabiegu, ale łepetynę już nie bardzo chce dać, o brzuchu zapomnij...Zresztą na wystawę nie jedzie.
  7. Donio już po punkcji. Wetki spuściły litr płynu. Miały obawę spuścić więcej, bo Donio tracąc płyn zaczynał się zapowietrzać. Mocz na posiew muszę sama w kileiszek złapać i zawieźć - dziewczyny sprawdzą na miejscu, czy nie ma infekcji. Stan Donia jest na pewno lepszy. Do kłucia poszedł ciągnięty za kurę w pysku. Pół litra zeszło spokojnie, drugie pół już na lekkim szoku i na początku z pyskiem w paczce chrupków. Z każdą kropelką jednak Donio sztywniał i tracił oddech. Dlatego dotrwałyśmy do litra i koniec. Podniosł się zadowolony, kura w pysk i poszedł ją dalej ugniatać. Nie wiem, jakim cudem nagle mu jeszcze zapiszczała....
  8. Herasek kochany! Julka mówi, że jej się oczy zapadły. Hardo stoi, jakaś niedostępna. Ja ją ubrałam w kolczatkę, a tu obróżka. Czy to Ewy robota, czy tego kuriera?
  9. Trzeba zlikwidować 0 przed numerkiem ;) I już jest 8) [URL]http://www.mojawyspa.co.uk/ogloszenia/20/127794/PRZEWOZ-OSOB-PACZEK-MOTOROW-ITD[/URL] Jest wizytóka, którą można powiększyć. I jeszcze: [URL]http://www.cymru.pl/ogloszenia,transport_przeprowadzki,33,1,przewoz_osob_paczek_motorow_itd,100.html[/URL]
  10. [COLOR=green]Żeby uniknąć takich sytuacji na wątku powinien być skarbnik - i to na jego konto powinny wpływać [B]wszystkie[/B] wpłaty. Nie dziwne, że się miesza, bo nie sposób ogarnąć jednostkowych wpłat, a jednak trzeba to wyprostować.[/COLOR]
  11. Cham przyniesie paszport w zębach! Ja mam kopię tego dokumentu z Niemiec, to wszystko...Zapytam wetek - jasne. Prześlij mi nr tel tego kuriera, bo mi sie już nie wyświetla. Ja też zadzwonię.
  12. Tu wczorajszy Sakulec w obiektywie APSY. Wyczesany 8) Robiłam, co mogłam, żeby wstydu nie przynosił, ale efekt jak widać niezbyt reprezentacyjny. Za obiektywem APSA, więc niezbyt ufne spojrzenie. O pogłaskaniu mowy nie było, bo się zmarszczył od czubka nosa po sam ogon i rozgulgotał jak indor. Taki towarzyski...
  13. Oby się udało. Biedactwo takie wystraszone. Trzeba coś zrobic z tym kurierem. Nie można w ten sposób porzucać psów.
  14. Zostałam wezwana na wątek w celu obiektywnego zweryfikowania sensu wydatku na akupnunkturę. Poczytałam sobie o Franusiu i oto moje zdanie. Franio jest straszliwie chudy, ale stare, wyniszczone i chore psy czasem nie są w stanie budować masy mięśniowej, o tłuszczu nie wspomnę. Łatwo jest komuś zarzucić głodzenie, a pies przeniesiony w rzekomo lepsze warunki może wcale się nie poprawić, a wprost przeciwnie - jeszcze bardziej zbiednieć, bo starość postępuje. Myślę, że nie warto tracić pieniędzy Frania na akupunkturę. Pies ma kilkanaście lat, pozostało mu niewiele czasu, droga jest koszmarnie długa, a dla psa w jego stanie to niepotrzebny stres. Czy cena - rzeczywiste pieniądze, oraz trudy, na jakie narażony zostanie pies nie jest zbyt wysoka dla stworzenia,które niestety, ale stoi nad grobem? Czy nie lepiej zadbać o komfort jego ostatnich chwil? Cudu nie osiągniecie, bo na starość nie ma lekarstwa. Akupunktura potrafi pomóc, ale nie zawsze i nie wszystkim. Wiem, co piszę, bo również stosuję w życiu rozwiązania alternatywne. Nie za wszelką cenę jednak. 700 zł za paliwo? Zastanowiłabym się...Myślę, że należy rozważyć zdania deklarujących, bo to są ich pieniądze, których nie można bezmyślnie wydawać tylko dlatego, że są na koncie.
  15. Farmakologicznie jest mniej ryzykowne. Kiedy zbito mu na Paluchu, to jednak utrzymał płaski brzuch dość długo. Teraz nie udaje się zbić tego do końca. Przekłuwanie jest o tyle gorsze, że wiąże się z silnym stresem zwierzęcia, a Donio nie dość, że sercowiec, to jeszcze bardzo ten zabieg przeżył. Nie jest to jakiś straszny zabieg, choć niewątpliwie mało przyjemny. Pies może mieć punkcję w domu. Przy chorobach serca nie spuszcza się całości płynu, a tylko jakiś procent, resztę trzeba farmakologicznie....
  16. I niestety, dziś zaobserwowałam to samo.....On siedzi tak długo, jak tylko może, zasypia, łepek mu opada ciężko, a potem po prostu leci przed siebie. Kiedy już się położy, to śpi. Wychodzę z siebie, żalu i rozpaczy. Rano ledwo zjadł pół kanapki z tabletkami....Żołądek pewnie też jest ściśnięty. Jego organizm nie reaguje na leki tak jak poprzednio...Podaję zwiększone dawki leków, żeby zbić to wodobrzusze, ale nie widzę cienia poprawy.
  17. To, co napisałaś Jotesko daje do myślenia. Kronos chciał jeść, on zaglądał w garnki, nawet chlipnął mleczka,kiedy Julka mu zaniosła, ale tylko dwa łyczki i nagle odwracał głowę. Wodę też bardzo ostrożnie popijał...Boże, mam nadzieję, że Traumeel chociaż w niewielkim stopniu uśmierzył ból...Chociaż pozycja pośmiertna ciała - całe napięte z rozwartym pyskiem wcale na to nie wskazuje...Łudzę się jeszcze, że może to taki skurcz, a bólu jednak nie było. Moje psy powinny odchodzić spokojnie, bez cienia bólu....
  18. Nasza mała dziewczyneczka, taka wypieszczona i ufna. Nie mam słów na tego kuriera. Od początku było nie tak, ale w najczarniejszym śnie nie przypuszczałam, że dojdzie to takiej sytuacji. Hera musi być w permanentnym strachu, skoro UCIEKA na dźwięk swego imienia :(
  19. Lumix, przyszła - bardzo dziękuję! Strzykawki i igły dziś się bardzo przydały, bo starałam się ulżyć Kronosowi...Niestety odszedł. Ząbalek stabilny i z bardzo dobrym apetytem.
  20. Dajcie spokój, to jest niewiele. Każdy stara się, jak może. I każdy ma udział w poprawie warunków tych psów. Joteska włożyła całe serce w pomoc dla Kronosa, zorganizowała pieniądze, słała do lecznicy puszki z reniferem, wisiała na telefonie...Nie udało się przedłużyć Kronosowi życia. Nie wiem, czemu tak szybko zgasł, po prostu nie rozumiem...W lecznicy leżał w klatce...Nie jest dziwne, że Dea z Ashaskim chcieli go jak najszybciej stamtąd zabrać. Jedna rzecz, w którą nie uwierzę, to, że ten pies jadł i że zjadł to, co wysłała Joteska. On u mnie nie ruszył absolutnie nic. Może miał kroplówki, bo łapki wygolone i pokłute....Może tylko one podtrzymywały go przy życiu. I ta cuchnąca maź, która wyciekła z niego po śmierci, albo w momencie śmierci. Na pysku miał zastygły wyraz cierpienia...otwarty w niemym krzyku. Jego coś straszliwie bolało, dlatego był taki wycofany....Nie dowiemy się już, co.
  21. Nie dam rady jechać do Łodzi. Obliczyłam sobie dokładnie swoją wydolność czasową i po prostu nie wyrobię. Jeszcze moim samochodem... To jest 70 km w jedną stronę + korki przed budowaną autostradą. Mogę go dowieźć na badania w Łasku i wysłać wyniki.
  22. To też się uwijam i jak widać para nie zupełnie idzie w gwizdek, bo Szarik niczym niedźwiedź. Chociaż miseczki dostaje jak dla kota...8) Ale umie sobie chłopak radzić, tu zajrzy, tam się ukorzy, zapłacze. Musi się nachodzić, żeby dojeść. Nie ma, że micha pełna jak dawniej, a ruch to zdrowie ;)
  23. Isi sypia z całą bandą kastratów - do wyboru i koloru. Konkurencję ma tylko w Kajce ;) Najgorsze jest to, że Isia ma cieczkę! Bardzo jest więc niepocieszona brakiem adoracji.
  24. Dzisiejszy Homer sfotografowany przez APSĘ;) Zdjęcie, jak do legitymacji partyjnej :D [IMG]http://i683.photobucket.com/albums/vv192/Paluch_2009/cudze/Czarodziejka/PICT9806.jpg[/IMG]
  25. Rozmawiałam z Morisową i powiedziała mi, że na początku Donio dostawał po 6 Furosemidów 2 x dziennie i wodobrzusze zostało zbite całkiem. Nie dostawał jednak wtedy Vetmedinu. Teraz wcale nie reaguje na leki...
×
×
  • Create New...