-
Posts
73079 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
333
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Radek
-
Taka fajna Myszka, może wreszcie szczęście uśmiechnie się do niej.
-
Romus za TM (*) zabity przez samochod,Jula też za TM [*]
Radek replied to Tigraa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Ładnych parę dni nie mogłem zajrzeć do Juli, a tutaj pokazuje się cień szansy. Do Wielkanocy niedaleko, jeśli Pani się zdecyduje to byłoby super. Do szczepień itp oczywiście się dorzucę. Napiszcie czy dalej Julcię ogłaszać? -
[quote name='yewcia1'] Widać, ze Saruśka Radka już zdrowa, bo i Radek cześciej odwiedza uciechowskie psiaki.[/quote] To prawda, Saruśka ma się coraz lepiej. Dzięki temu będę mógł zaglądać częściej do uciechowskich psiaków :) Fajnie, że Piko robi postępy.
-
Pikuś - szczekacz ponownie na Allegro. [url]http://www.allegro.pl/show_item.php?item=168321148[/url]
-
Sarunia może już jeść normalnie :) Trzeba suczydło odkarmić, bo wygląda jakbym ją głodził ;)
-
Saruśka przy zdejmowaniu szwów była przerażona. Bardziej tym, że musiała być położona na stole, niż samym wyciąganiem szwów. W sumie jednak była bardzo dzielna. Po wszystkim wyrwała się z gabinetu z taką energią, że trudno byłoby uwierzyć, że jeszcze niedawno nie było najlepiej. Po "rozpakowaniu" małpiszonka z fartuszka ukazała nam się sunia chuda jak przecinek ;) Najpierw głodówka, później dieta zrobiły swoje, ale, rzecz jasna, popracujemy nad tym :) Za miesiąc musimy zrobić badania krwi, żeby się upewnić, że wszystko w porządku. Jutro/pojutrze postaram się napisać coś więcej odnośnie całej sytuacji po sterylce.
-
Kciuki będą potrzebne nie tylko Sarze, ale też i dla mnie;) (już się denerwuję jutrzejszym wyciąganiem szwów) Saruśka dochodzi do siebie, jest takim łakomczuszkiem, że w głowie się nie mieści. Będziemy musieli bardzo uważać, żeby nie zrobić z małpiszonka grubasa ;) Byliśmy dziś u mojej mamy, Sara wędrowała za mamą jak cień. Cały czas próbowała coś smacznego wytargować. Widać, że jest już silniejsza, więcej chodzi i wciąż domaga się pieszczot.
-
Spanie na podłodze ma swoje dobre strony. Jest o wiele więcej miejsca :) szczególnie gdy śpi się z psem jest to ważne. Saruśka dziś już antybiotyku nie dostaje. Jeśli wszystko będzie szło tak, jak teraz, to w niedzielę jedziemy zdjąć szwy. Brzuszek goi się bardzo ładnie. Sarunię znają wszyscy lekarze w klinice, kiedy czekamy na swoją kolejkę podchodzą, zagadują i widać, że cieszą się z poprawy. Od wczoraj możemy dawać suńce kości na zęby (tylko na razie w małych ilościach). Mieliśmy dziś problem z wyjściem na spacerek. Nie działała winda, a małpiszonek nie może jeszcze chodzić po schodach. Ubrałem sunię, siebie i czekałem... Co 5 minut wychodziłem na klatkę i sprawdzałem czy winda "załapie". Przy którymś wyjściu udało się, więc biegiem do domu, kurtka na ramię i do windy. W powrotnej drodze też nie obyło się bez niespodzianek, dwa razy winda stanęła (na szczęście ruszyła). Kiedyś nie zwracałem uwagi na działanie (lub nie) windy. Zmieniło się to od czasu choroby Norci. Teraz patrzę na windę jak na wielkie ułatwienie dla chorego psa.
-
Sarunia od dziś nie musi już być na diecie :multi: Dostanie normalny obiadek. Przysmaki na razie są jeszcze na liście produktów zabronionych :roll: Wczoraj u lekarza Saruśka skakała na drzwi i drapała, żeby wydostać się z gabinetu. Wygląda na to, że idzie ku dobremu. Wieczorkiem lekarz powie nam czy już możemy spać na łóżku (to znaczy, czy małpiszonek może, ale to jednoznaczne. Na razie śpimy na podłodze)
-
Bezinteresowna psia miłość. Kto zdecyduje się na jej przyjęcie?
-
Śliczny, to mało powiedziane :) Jak to możliwe, że nikt go jeszcze nie wypatrzył?
-
Może to nie egoizm, a miłość? Trudno pogodzić się ze stratą przyjaciela, a psiaki żyją tak krótko :shake:
-
Kiedy poszedłem oddać do lecznicy leki, które Norci już nie były potrzebne :-(, zobaczyłem w oczach pani doktor łzy i uszłyszałem "to była wyjątkowa sunia" Są psy, których nie można nie kochać. Z lektury tego wątku widzę, że Rasta była jednym z nich. Dlaczego tak ciężko jest mówić o odejściu przyjaciela?
-
To prawda Szajbus. Nasi pożegnani przyjaciele mają miejsce w sercach już na zawsze. Nawet nie miałem kiedy zajrzeć do Norci. Przez ostatnie dni drżymy o Sarunię. Na szczęście chyba już niebezpieczeństwo minęło. Norasku, pamiętam cały czas [*]
-
Jeszcze do czwartku (może piątku) podajemy antybiotyki, a w sobotę zdejmujemy szwy. Mam nadzieję, że przed nami pozostanie już tylko rekonwalescencja. Już jutro będziemy mogli spać we własnym łóżku, a nie na podłodze, kończy się zakaz wchodzenia na łóżko. Wczoraj Saruśka bardzo nas rozbawiła. Podjechaliśmy do lecznicy i małpiszonek wyszedł z samochodu. Gdy tylko się rozejrzała i zobaczyła gdzie jest szybciutko wróciła na siedzenie i nie dała się wyciągnąć z samochodu. Gdy już udało się suńkę skłonić do wyjścia, za nic nie chciała wejść do budynku :) Chyba nie za bardzo lubi tam chodzić ;)
-
Wczorajsza niedostępność Dogo była uciążliwa, nie mogłem napisać nic o Saruni ;) Wczoraj wieczorem oglądał małpiszonka doktor, który operował ją po raz drugi. Stwierdził, że jest lepiej. Po wynikach krwi wygląda, że Sarunia powoli zaczyna się regenerować. Dzisiaj zdecydował, że od jutra odstawiamy czopki :) (Sunia się ucieszy) Wciąż nie mogę dojść do pełnej równowagi po sporej dawce stresu.
-
Wczoraj wieczorem byliśmy w kilinice. Wyniki badań są coraz lepsze. Napiszę więcej po wizycie Saruśki u weta.
-
Dużo zdrowia Saruniu
-
Taką kochaną sunię na pewno wszyscy bardzo lubili również wtedy, kiedy była jeszcze tutaj. Myślę, że osoby, które miały szczęście Rastę poznać pamiętają ją. Idę o zakład, że ci, których psiaki znały Rastę nie zapomną tak łatwo.
-
RAJKO 13.letni ONek odszedł 10.11.06 za TM [']
Radek replied to lewkonia's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Trzy miesiące to krótki okres czasu, zresztą przyjaciela będziemy pamiętać zawsze. Życzę Adze, żeby ból był o tyle mniejszy, żeby mogła bez łez patrzeć na zdjęcia i wspominać (nie wiem ile czasu na to potrzeba :shake:). Wspomnienia to jedyne co zostaje, gdy ktoś ważny odchodzi. -
Saruśka przespała całą noc spokojnie :) Pospała troszeczkę z nami, a poźniej powędrowała na swoje posłanko. Rano powitała nas machaniem ogona (na leżąco). Na śniadanie małpiszonek dostał biały serek, na wcześniejszy obiad puszkę dla rekonwalescentów. Obiad powinien być później, ale dzisiaj wieczorem badamy krew, więc od posiłku musi upłynąć minimum 6 godzin (Sarunia jadła obiad o 11:30 :roll:, trochę wcześnie). Sunia schudła przez te komplikacje, od środy będziemy już karmić ją normalnie, powinna szybko odzyskać wygląd i siły. . . . . . . . Byliśmy przed 18-tą na badaniach i zastrzykach. Na brzuszku nie widać nic niepokojącego. Jutro będziemy mieli wyniki badania krwi, dopiero wieczorem, ponieważ na wieczór jesteśmy umówieni na kolejną wizytę. Niezbyt ładnie wyglądają żyły w przednich łapkach, a to dlatego, że po drugiej operacji miała prawie non stop podawane przeróżne kroplówki. Małpiszonek dalej słabiutki, ale trudno się dziwić. Dziś byliśmy trzy razy na spacerku, Saruśka wychodzi na spacery chętnie, ale chodzi powolutku i wracamy szybciutko. Najważniejsze, że psinka ma apetyt :) Rzecz jasna, dalej prosimy z Sarunią o kciuki. Mamy mały problem z kośćmi na zęby i psimi ciasteczkami. Przynajmniej przez tydzień nie możemy jej dawać nic takiego, a Sara wręcz przepada za przysmakami.