Trochę się przed badaniami niepokoiliśmy (jak co roku zresztą), w końcu Saruśka już szczeniakiem nie jest. Za to po odbiorze wyników buzia mi się cieszyła od ucha do ucha:)
W przyszły wtorek musimy jeszcze małpiszonka odrobaczyć.
Dzisiaj zrobiliśmy Saruśce dzień psa:) Pojechaliśmy na prawie cały dzień do mojej mamy. W związku z tym były i przysmaki i głaskanie w ilości przekraczającej wszelkie granice. Jak mama przestawała głaskać to małpiszonek od razu głowę na kolana, albo pod dłoń. Teraz wymęczona wrażeniami śpi z wysuniętym jęzorkiem i z cicha pochrapuje. Niestety gapa ze mnie i zapomniałem wziąć z domu aparatu.
Szajbus, na pewno mieliście szczęście, że Psonia była z Wami, ale i dla niej było szczęściem mieć kochający dom. Jak wiele psiaków nie ma takiego szczęścia:(