Małpiszonkowi się ostatnio z lekka "poprzestawiało" :)
Wieczorne wyjście musi być w pełnym składzie. Saruśka chce wychodzić z nami razem, jeśli wyjdzie tylko ze mną, albo z żoną to wychodzi tylko na najbliższy trawnik załatwia błyskawicznie co potrzeba i wraca pędem do domku. Jak idziemy razem to możemy chodzić i chodzić, a małpiszonkowi do głowy nie wpadnie żeby od razu wracać:) Co śmieszniejsze dotyczy to tylko wieczornego spaceru, rano i po pracy żadnych problemów nie ma. I kto tu dojdzie o co chodzi?