Jutro z rana jedziemy z małą mordką na okresowe badania kontrolne. I znów porcja stresu. Z jednej strony nie lubię tych badań, a z drugiej przynajmniej wiemy po badaniu i wynikach, co się dzieje z naszym Gajulcem. Jak zwykle prośba o kciuki za badanie i wyniki (te odbierzemy i skonsultujemy po niedzieli).
Norasku, Saruśko trzymajcie łapinki za Zuzię.
Dzisiaj mamy pierwszy ciut chłodniejszy dzień. I bardzo dobrze, bo nasza mała mordka ma już dosyć tej aury. Mam nadzieję, że to wytchnienie trochę potrwa. Doglądajcie tam od siebie tego małego wariata.
No niestety. Nie dało rady pojechać na weekend na działkę. Z drugiej strony w tym skwarze i tak Gajula by nie poszalała.
A tak wygląda odrastający Gajulec:)
Gorąco i duszno jest. Dzisiaj i wczoraj około 30 stopni:( Właśnie wróciliśmy z obchodu osiedla. Gajka zjadła swoją porcję chrupek i poczłapała spać. Ograniczamy się tylko do krótkich wyjść, bo Galulec nisko zawieszony. Kudełki powoli odrastają, a upał i duchota nie chce sobie pójść. Dopiero wieczorem jest chwila wytchnienia.