Nesiu dziękuję z całego serca ,że chcesz dać biedakowi miłość i opiekę.
Tuli się do człowieka bida kochana.
Dziewczyny pojadą z nim jeszcze do weta bo znalazły guzek w okolicy odbytu.
Martwię się co to.
Ptyś wiedział ,że tylko dzięki Nesiowatej był naprawdę szczęśliwym, kochanym, zadbanym psem.
Wypadki się zdarzają, nie jesteśmy w stanie wszystkiemu zapobiec , przewidzieć.
Elu pojechał do dt do Krakowa ale niestety pomimo walki weterynarzy umarł.
Ja już od paru dni boję się jak dzwoni telefon.
Babulinka , dziadeczek , Ptyś, powrót szczeniaczka z adopcji...:( Jakiś koszmar:(