Jejku , jejku co one wyrabiają:( Brat typowy facet, mój mąż dokładnie tak samo postępuje....:):):):)
Nawet go kiedyś spytałam czy jest pewien ,że jest głodny czy ja mam zdecydować:):):)
Jestem bardzo zmartwiona ale wierzę ,że Tuliś wyzdrowieje, dla siebie , dla mari23 , dla nas wszystkich.
Boże jak dobrze ,że trafił do mari23 ,że opuscił schronisko.
Ja zawsze mam nadzieję,że dzikie zwierzęta sobie radzą ale to pewnie tylko nadzieja:(
Dokarmiam ptaki, porobiłam w ogrodzie karmniki i lubię patrzeć jak się zlatują stołownicy i wyjadają w zależności od gustów ziarenka albo owoce głogu.
Wczoraj kiedy ucztowały nagle pojawił się myszołów , wybiegłam w kapciach z domu i go przegoniłam.
Wiem ,że on też musi jeść ale nie potrafiłam inaczej. Moje ptaszki po godzinie wróciły.
Ja zresztą mam w domu sierpówkę . którą prawdopodobnie zaatakował drapieżny ptak. Piuipiu żyje ale nie lata tylko podlatuje. Niestety nie nadaje się do życia na wolności :(