-
Posts
4029 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by BoUnTy
-
[quote name='Bączek']6. Powiatowy lekarz weterynarii nakazuje niezwłoczne odosobnienie zwierzęcia podejrzanego o chorobę lub zakażenie, które mogło zakazić wirusem choroby człowieka, oraz: 1)nakazuje a. obserwację tego zwierzęcia trwającą 15 dni b. badanie tego zwierzęcia w trakcie trwania obserwacji 2) [B]Zakazuje zabicia tego zwierzęcia do czasu zakończenia obserwacji[/B] To fragment aktualnego rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 07.01.2005 w sprawie zwalczania wścieklizny. Nie czytałam w całości. Zainteresowanych odsyłam na stronę: [URL]http://isip.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20050130103[/URL] [URL]http://isip.sejm.gov.pl/KeyWordServlet?viewName=thasW&passName=wścieklizna[/URL] tu są wszystkie przepisy[/QUOTE] Dokladnie tak to jest - pisalam o tym str wczesniej. Filodendron znow wroce do str wczesniej - bo dzialanie 2-3 letnie to przypuszczenia (i tez komercyjny sposób zachęcenia klintów wlasnie do tej szczepionki, a nie innej bo dłużej przecie działa!), i badania sa na tyle ukrócone, ze nie ma pewnosci jak reaguje szersza skala pacjentów. Ty możesz robic badania na poziom przeciwciał - fajnie, a ktoś inny sobie odpuści i okaże się, że pies tak jakby był nieszczepiny ;)
-
Sprostowanie - jestem technikiem weterynarii, nie weterynarzem. Praktykujacym, ale wscieklizna lezy także w naszym zakresie pieprzonych obowiązków. Widzicie jakby to w przystepny sposób wytłumaczyć - jest trudno. Zwierze ugryzione przez CHORE zwierze jest potencjalnie zakażone i idzie do eutanazji w celach likwidacji ewentualnej epidemii - bo to pies, a przepisy maja chronić ludzi. Jednak aby tak się stało trzeba miec pewnośc, że zwierze, które pokąsało naszego psa jest chore, i na jakim etapie jest chorora. Nie wiem jak Wy, ale ja osobiście nie widze mozliwosci aby realne było, żeby własciciel psa odłowil psa, kota, nietoperza, lisa czy inne zwierze podejrzane, po to, żeby je dac do badania - do dygresja w związku z praktyką ;) Szczepienie zwierząt dzikich i domowych ma za zadanie chronic zwierzeta, i ludzi. Tak jak mówie - drogi zarażenia wścieklizną to nie tylko pogryzienie (wbrew pozorom) przez chore zwierze. Gdyby zaprzestać takiego działania i dac wolny wybór ludzie po prostu by nie szczepili - wybaczcie, ale to, że wśród nas znajduje sie parę popaprańców to inna sprawa. Wiekszość ludzi nawet kuźwa nie przychodzi kontynuowac podstawowych leków. Myślenie pokazane tutaj jest po prostu plytkie i egoistyczne. Zdarza sie hipotetyczna sytuacja, w środku lekko zalesionego obszaru, ale z osiedlem mieszkalnym pojawiaja sie lisy - taki rok (tak jak u mnie na osiedlu w tamtym roku), okazuje się, że część z nich jest wsciekła bo to młode lisy, a na takich obszarach nie spuszczane sa szczepionki. Może tak się zdarzyc i to nie jest historia z bajki. W tym momencie szereg bardziej skomplikowanych procedur i wyznaczany zostaje obszar zarażenia i zapowietrzenia, tak? Zwierzęta okoliczne kierowane z musu na obserwacje - bezpieczne sa te szczepione, zagrożone sa te nieszczepione, bo nawet niewielkie wątpilości kieruja je do potencjalnej eutanazji (ale tak naprawde calość działania nie zalezy od nas - pionków, tylko instytucji wyższych). I my, słuzba weterynaryjna jestesmy do tego zmuszeni, aby tego przestrzegac. Dlaczego? Tego nie jestem w stanie wytłumaczyc inaczej niz z przezornośc - porównajcie sobie wścieklizne do niedawnej epidemii BSE czy cos. W stodole jedno zwierze chore i wszystkie do eksterminacji ;/ Wirus wścieklizny dziesiątkowal ludość jeszcze nie tak dawno temu, gdyby nie fakt tak szerwoko zaostrzonej profilaktyki slużba weterynaryjna mialaby naprawde spory problem, jak i spory problem mialoby państwo. Psy uśmiercane byłyby z powodu podejrzeń dużo częściej, w schroniskach 'pozal sie boze' bylby to pretekst 'bo niepewny, a przeciez ostatnio tyle sie słyszy o wscieklixnie'. Kwestia porfilaktyki edukacji i tak zaostrzenia przepisów to nic innego jak próba wyeliminowania choroby calkowicie - POLSKA NIE JEST KRAJEM WOLNYM OD WŚCIEKLIZNY, A DOPÓKI TAK NIE JEST TO NIE MOZNA MÓWIC O BEZPIECZEŃSTWIE i duszenia w zarodku paniki społeczeństwa - ona doprowadziłaby do masowej tragedii czworonoznych, bo kazdy bezpańskie peis bylby potencjalnym ryzykiem ,a znajac nasze prawo bylyby one eliminowane przez np. zawziętych 'mysliwych', bo i pretekst by był... NAJPIERW TRZEBA ZMIENIĆ MENTALNOSC LUDZI, PÓŹNIEJ PRAWO - BEZ TEGO ANI RUSZ, A NASZYM WIEJSKIM TUMANOM, STAREMU POKOLENIU ITP, DO TEGO NIE SPIESZNO. Abstrahując od tego, gadanie glupoty 'bo jak mój pies zachoruje' - nie będziesz mu podawać szczepień, ok. Twój interes, nie działaj zgodnie z prawem, nikt od Ciebie tego nie wymusi, ale zawracasz sobie głowe bzdurami, a pewnosc siebie doprowadzi do tego, że nie zauwazysz kiedy Twój pies zachoruje bynajmniej nie z powodu szczepien... Bo przeciez skoro mial zyc dlużej, bo wszytskiego przestrzegałam, to jak moglabym cos przeoczyc - jestem wzorowym psiarzem. Wybaczcie za sarkazm, ale niestety takich opcji tez nie mozna wykluczac. Polecam wstukac w angielskiej wikipedii o wscieklixnie, wziąc pare ksiażek o zwalczaniu chorób zakaxnych na terenie Polski i zobaczycie, że to wcale nie takie proste jak ja to opisalam - to bardzo złozone mechanizmy (bo kude blaszka od tego sa ksiazki a nie dogomania, żeby poematy pisac ;P), ale opisywanie całego mechanizmu działania wirusa, drogi szerzenia, zmiany w prawie na przestrezeni tych 70 lat, to wyszlaby litania na kilkadziesiąt stron, a tego juz Wam nie ułatwie. Robicie z nas kanalie, paskudne, zle i niedobre, ale to nie jest tak. Ochrona ludzi przede wszytskim, a pies to zawsze TYLKO pies. I cobyście nie mówili, cobyście nie robili tak bedzie. Rozumiem aspekt emocjonalny - jak ktos mnie zna z PwP to wie, że nie są mi one obce, ale jednak... po prostu w tym zestawieniu wazniejsze jest zdrowie ludzki, czyli szeroko rozwinięta, ostra profilaktyka, bo Polska z powodu znacznego udziczenia terenu jest podatna na epidemie. Nie bądxmy egoistami i nie zabierajmy przez wlasne defacto często kosmiczne osądy (tak, tak, wiele instytutów wymysla corazto nowsze teorie nie zawsze zgodne z prawdziwą rzetelnością - sensacja wszedzie jest tak samo dobrze komercyjna, a i kazdy mysli, że ma racje, a za rok wymyslą cos nowego ciekawego ;P) przywileju nie naszych psów do życia. (bo to w końcu nie nasz kochany domowy puszek 'a przez byle jakiego psa nie dam sie pogryźć' - to autentyczny tekst sąsiadki na widok mojego tymczaswoicza, który chciał sie z nia przywitac, a ta wylała na niego puszkę gazu pieprzowego) Tutaj po prostu klania sie praca u podstaw, i edukacja społeczeństwa, a dopiero później możemy podyskutowac nt zmiany prawa ;> Ale pewnie tego nie dozyje ;] Prawo, prawem, a nikt nie będzie za rączke co roku ciągnąc, żeby zaszczepić... ale to juz kwestia poboczna ;> PS. Nie czepiajcie się czesto niezrozumiałych skrótów myslowych tak jak z tym cytowanym moim tekstem wyżej, ja po prostu naprawd e nie potrafie tego logicznie i fachowo skrócić, choc wiem o co chodzi, ale tak jak mówie to sa za bardzo skopmlikowane procedury i albo opisze sie tak 'po krótce', albo pozostaja konkretne publikacje nt temat;) Co do powyższej historii o uśpieniu psów i kota. Ja powiem tak, watpie, że ktoś z normalnych lekarzy dałby tak 'na oko' uspić, bez powaznych powodów, lub potwierdzenia choroby u lisa, bo to musiało byc obowiązkowo zgloszone, i badania MUSIAŁY BYC PRZEPROWADZONE! Niestety jak widac te nasze hipotetyczne sytuacje, wcale nie sa takie hipotetyczne - przykre :(
-
[quote name='Patisa'] I spuentuję to tak - w wolnym kraju KAŻDY powinien miec możliwośc decydowania o własnym zdrowiu oraz zdrowiu swoich dzieci i podopiecznych. Sanpid nie jest dla mnie instytucja, która powinna rozpatrywać co jest dobre dla mojego dziecka lub - jak w tym temacie - psa, bo poza tym, że dla nich dobro jednostki jest niczym, to uważam, że w kwesti szczepień wiedzą tyle, ile im powiedzieli producenci szczepionek. czyli SZCZEPIĆ ( przecież musimy na was zarobić...:diabloti: ) ... .[/QUOTE] Zgadzam sie z postem, jednak co do puenty i psów, dyskusja z tematów wscieklizny zeszła na inne, mnie tez sie nie podoba ludzka profilaktyka szczepionkowa narzucona, ale co innego jest u psów. Państwo narzuca wscieklizne, i to popieram w 100% - bo edukacja ludzi jest za mala, a w przypadku nawet niewielkiej obszarowej epidemii 'te wsioki niektóre' ( to ironizacja ludzi, których tutaj znamy z 'bo jak nie to psa łopata w łeb zdziele') nie zgłosiłyby tego nigdzie. Psa by zakopał. Popatrzcie na ten przymus z nie psiejskiej strony. Niektóre psy widza weterynarza tylko raz w roku, tylko na szczepieniu, i ten pies tylko wtedy może liczyc na pomoc 'bo on taki wie Pani, lysy ze starości, <a pchły skaczą na metry!>'. W tym wypadku trzeba patrzec na ogól, ja nie chciałabym, żeby przez takiego 'wsioka' zachorował ktoś z mojej rodziny. I na to nie ma co narzekac. A co do szczepien innych - zadne inne nie są narzucone przez kogokolwiek. Jak przychodzi do mnie wlasciciel z pacjentem, owszem musze zerknąć w książeczke, bo to ułatwia wywiad i dojście do problemu, moge włascicielom powiedzieć, że pies rok nie był szczepiony (choc na to zwykle nie zwracamy uwagi, chyba, że jest cos z objawów wskazujących na dana jednostke chorobową), czy odrobaczany od 5 lat, ale nikogo nie możemy zmusic do tego, żeby szczepił - to jego wybór! Także nie narzekajcie na brak wyboru.
-
[quote name='Patisa'] jakis czas temu 9 kilka lat wstecz) moja mama zaszczepiła mnie i siostre przeciwko rakowi szyjki macicy. media rozdmuchały przypadki chorych jako plagę. Lekarka namówiła mamę, na szczepienie za które moja mama wybuliła ponad 3 tys. Tymczasem czytam obecnie, że nie dość, ze te szczepionki nie mają ŻADNYCH potwierdzeń w skuteczności, to istnieją też obawy, ze moją wręcz podnosić ryzyko wystąpienia raka... . Ale przeciez liczy sie tylko biznes farmaceutów. :p Nieźle. Aż mnie kusi, zeby zrobić swoim psom przeciwciała. Dopiero co były szczepione na wścieklizne. :razz: i to jest najbardziej frustrujące. Co za kraj pieprzonych przymusów. Państwo wie lepiej co dla ciebie dobre. Państwo wie lepiej, co dla ciebie szkodliwe. Aż dziw, że mają koło dupy jakie trucizny siedza w wielu produktach spożywczych sprzedawanych legalnie jako zdrowe dla dzieci. :mad:[/QUOTE] Co do szczepionek na raka szyjki macicy, one sa skuteczne, ale jest jeden warunek o którym sie nigdy nie iformowało, i nie informuje. Żeby były skuteczne powinny byc zaszczepione dziewczynki przed okresem dojrzewania/dziewice. Dlaczego, nie wiem ;> Wykladowca kiedys porównywał na tych szczepionkach jakies psie, nie pamiętam co to bylo, tylko zapamietalam ten fragment - reszte chyba przespalam<wstydnis> "Co za kraj pieprzonych przymusów. Państwo wie lepiej co dla ciebie dobre. Państwo wie lepiej, co dla ciebie szkodliwe. " Szczepienia p/w wściekliźnie podlegają zwalczaniu z urzedu chyba na wszytskich kontynentach, przeciez Państwo nie każe szczepic na brucellozę czy wąglik...
-
[quote name='panbazyl'][B]BoUnTy[/B] proszę odnieś sie do szczepień skojarzonych dla psów na ile sa one dobre i do którego roku życia psa tzreba je szczepić (przy założeniu że pies szczepiony praktycznie od urodzenia tymi szczepionkami). a co do szczepień ludzkich, to mieliśmy w dalszej rodzinie (ale dawno temu) dość bolesny przypadek śmierci dziecka po szczepionce.[/QUOTE] Na ile sa dobre - są bardzo dobre, jesli chodzi o choroby wirusowe tj. parwowirus, koronowirus (jesli chodzi o reszte zestawu to nie wypowiem sie, bo znam teorie, ale praktyka za mała ;>). Podane w odpowiednim okresie życia sa dobre (i w odpowiednim stanie zdrowia zwierzecia!) i nie miałam sytuacji jeszcze, zeby pies po szczepieniu zachorował bez przyczyny. Po głębszym wywiadzie okazywało sie, że przyczyną był stan zdrowia np. 'czy piesek ostatnio chorował?' 'nie, nie' - a jak tak później właściciel pomyslał, no to chrząkał cos ostatnio 'ale to pewnie od tej nowej karmy, bo sucha zaczął jeść' - no a to zapalenie GDO ;> Najważniejsze jest pierwszy zestaw (jesli nadal mówimy o chorobach wirusowych w latach wiadomo szczenięcych), gdy psiak przekroczy magiczny wiek szczenięcy (w zalezności od rasy psa - wielkości) to wtedy odswierzamy pamięć immunologiczną co 2-4 lata ;> Ale to trzeba spojrzec indywidualnie, jesli wiemy, że pies ma 8 lat i 'poczekamy jeszcze 2 lata, bo nie musi) to mozemy sie nadziać, bo to pies starszy, a byc moze zaraz zachoruje na cos innego i będzie klapa, bo ani doszczepic, ani nic. Najbezpieczniejsze sa psy w wieku 1 - 6/7 lat w zalezności od rasy, predyspozycji i wielkości. Tutaj padł przykład psa, który po szczepieniu zachorował - szczeniak nie był zapewne do końca zdrowy, może osłabiony azylem? Nie miał tak intensywnej reakcji immunologicznej co wskazuje na to, że jego pola obronne zajmowały sie inna infekcja najprawdopodobniej (utajoną)
-
Nie cytuje postów, bo nie umiem <wstydnis> Co do szczepien skojarzonych powiem szczerze, że kazdy mówi inaczej ;> Jesli chodzi o choroby wirusowe mi w szkole mówili, że to nie sa dokładnie znane dane, wlasnie przez samą immunologie - jest to dziedzina 'delikatna'. Teoretycznie odpornośc p/w wirusowym utrzymuje sie przez 4-7 lat, ale to WSZYSTKO ZALEZY OD ORGANIZMU. Z innych szczepien skojarzonych jest jeszcze 'nowa edycja' boreliozy, w podobnym cyklu co ludzka żółtaczka, ale znane sa tylko broszurki firm farmaceutycznych i nikt jeszcze nie zbadał ;> Jesli chodzi o odpornośc szczeniaków nieszczepionych - to tez zalezy. Mleko matki daje odpornośc na pewna część patogenów, ALE TYLKO jeśli matka sama była chora, LUB REGULARNIE SZCZEPIONA i sama ma wytworzone przeciwciała (i sa na dobrym poziomie). Wracając do sprawy szczepień p/w wirusom psim (abstrahując od kocich bo to odrebny temat), musimy pamiętac, ze szczepionka glównie była stworzona z myslą o parwowirusie. A jak wiadomo na parwowiroze chorują albo zwierzeta młode, albo stare (lub chore). Kiedy pies ma nawet odpowiedni poziom immunologiczny przeciwciał, gdy spada odporność stan ten może sie zmieniac. Ba, nawet on nie musi sam w sobie sie zmienic, ale organizm nie bedzie umiał wyslac odpowiedniej odpowiedzi na atak i wtedy potencjalnie każdy pies jest zagrożony, choc w praktyce spotkalam sie z wirusami psimi u dorosłych psów jedynie przewlekle chorych, lub osłabionych długotrwałą chorobą. Powiem tak, ja wole sie wypowiadac o przepisach, po co i dlaczego (czy o samych ciekawostkach o wściekliźnie jako chorobie - pamietajmy, TO NIE KATAR), bo nie moge ze swojego punktu widzenia powiedziec 'nie szczepmy', bo to nie jest tak! Nie jestem przeciwna, ale nie jestem tez za szczepieniami corocznymi... Tak samo jak szczepienie kotów niewychodzacych na wscieklizne ;] Co do cytowania moich słów, że ugryziony pies jest zarażony - owszem. Mówie, tutaj trzeba zrozumieć, że sa inne drogi szerzenia, a wirus Rabies jest bardzo zjadliwy i agresywny. Szczepienia psów sa dla ich ochrony, ale także dla ochrony ludzi, bo dopóki organizm psa wytwarza przeciwciała to sam wirus ma utrudnione namnażanie, a przez co dalsze siewstwo. Jesli chodzi o eutanazje takiego psa to wcale nie jest taka prosta sprawa. Najpierw trzeba zabic zwierza podejrzanego o nosicielstwo (na podstawie charakterystycznych objawów, założenia,wywiadu sanitarnego oraz braku szczepien), wysłac mózg do badania (pies pogryziony w tym czasie jest w specjalnych warunkach na obserwacji), gdy wynik badania okaże sie jednoznaczny dopiero pies idzie do uspienia. Ale to taki baaardzo uproszczony schemat, do tego poruszana jest masa szczebli 'dowodzenia' po drodze...
-
Odpowiedzialność Weterynarza za źle postawioną diagnozę!
BoUnTy replied to Glow's topic in Weterynaria
Tak naprawde teraz niewiele zrobisz wg. pierwszego weterynarza. Trzeba było prosic o ładne zszycie włok i zawieźc do Izby na Sekcje. PRzypadek zgłoś do Izby Lekarsko-/Weterynaryjnej, uzasadniając, że nie były wykonane w przypadku długotrwałych głodówek nawet podstawowe badania krwii. Za takie cos już weterynarz ponosi odpowiedzialnośc. Dokładna dokumentacja od drugiego weteynarza, choc wątpie, że będzie chciał kopać dołki pod 'sasiadem' - to jest delikatne środowisko i zwykle w takie cos sie nie bawimy. Jesli chodzi o % z firmy, bardzo mi przykro z powodu Twojego psa, ale my nie jestesmy bezdusznymi potworami, zdarzają sie wiadomo odsetki, ale my nie mamy prowizji od firm. Prawo nakazuje nam utylizacje zwłok, i niestety czy chcemy czy nie z firmą musimy miec kontrakt. U mnie wygląda to tak, że własciciel płaci za eutanazje + `20 zł. transport zwłok, + 6 zł. za kazdy kg/m-c. Wiadomo to się rmoze równic, ale podejrzewam, że chyba nie aż na tyle, żeby ktos pobierał jakies prowizje, bo to nasz obowiazek... Co do choroby wątroby - na to ci nikt nie odpowie, podejrzewam, że nawet weterynarz. Skoro nie udało sie jej uratowac, to była juz zaawansowana marskośc, ale nie dowiemy sie na wskutek czego powstała, to nie był juz czas na rzetelną diagnoze... -
Temat szczepeiń p/w wsciekliźnie to temat rzeka. Wypowiem sie z punktu widzenia praktyka ;) Jesli chodzi o szczepienia wirusowe - znam mało weterynarz, którzy uważaja, że trzeba szczepic co roku, często nawet sie to odradza, ale to inna kwestia. Co de szczepień p/w wsciekliźnie i dyskusji o zmianach. Jesli chodzi o badania na poziom przeciwciał - mozna zrobic, z tym, że nacisk kładziecie na zmiane prawa, a to byłoby zbyt niebezpieczne, bo o ile nam - psiarzom nie byłoby szkoda wydać 300 zł. na zbadanie poziomu przeciwciał i ew. doszczepienie co roku, to wiekszośc pospolitych posiadaczy psów jest szkoda wydac 20 zł. na coroczne szczepienia, a co dopiero taka kwote 'za nic jak i tak musieliby ewentualnie doszczepic' - ja mam praktyki na nocnym dyżurze, i pracuje z takimi ludźmi. Wygląda to mniej wiecej tak - opowiem przypadek z wczoraj 'Witam. Czy ja dodzwoniłem się do weterynarii? Tak, słucham. Wie Pani co, bo mam pieska, i piesek od piątku ma biegunkę z krwią, wymiotuje, nic nie je i nie pije. <dalsza częśc rozmowy, wywiad - piesek ma 7 lat, pinczerek>. Ale Prosze Pania ja jestem chora, mam gorączke, czy myśli Pani, że może poczekac, że mu przejdzie, a może ja mu coś w domu podam? Na co moja odpowieź brzmi, że samo nie przejdzie, to krwotoczne zapalenie jelit i może byc groźne dla malego psa. Odpowiedx Pani 'ale wie Pani ja z mężem mamy tylko emerytury i ile to będzie kosztowac, bo nie mamy pieniądzy na jego leczenie' - odpowiadam, że mozna rozłożyc na raty, na co Pani oburzona 'Ale my w ogóle nie mamy pieniądzy - ani teraz przed świętami, ani później też'. Pana przyjełam po kosztach, bo pies musiał dostać na boga pomoc. Ale wygląda to tak, że ludzie z bólem serca wyciągną z kieszenie 40 zł., a co dopiero taka kase. W tym wypadku rodzi nam sie prosta analogia, skoro prawo nie będzie nalegało na coroczne doszczepinianie, a min. 50% właścicieli psów nie zrobi badan na poziom przeciwciał, a co za tym idzie nie doszczepi zwierzaków w 'krytycznym' momencie rodzi nam sie zagrożenie epidemiologiczne. [wiekszośc psów nie ujrzy weterynarza przez całe życie, bo nie będzie potrzeby - nie raz słysze, ale wie P|ani on nigdy w życiu nie chorował, do weterynarza to tylko na szczepienie chodził - patrze w książeczke, a tam luuka, a pies umierający, bo za późna diagnoza...] Trzeba pamietac, że wscieklizna to nie katar, to bardzo powazna choroba, która zabija co spotka na swojej drodze, nie ma na nia lekarstwa, a rozprzestrzenia sie w tępie zawrtotnym. Abstrahując od krajów, gdzie wścieklizna nie występowała od dziesięcioleci, w Polsce wścieklizna była i jest. Jesteśmy krajem narazonym, mamy dużo lasów w przeciwieństwie do krajów wysoko rozwiniętych, klimat sprzyja rozwojowi wirusa, a jednoczesnie mamy zwierzyne, która wirus rozsiewa. Największym problemem są nie lisy, tylko nietoperze. Co do stwierdzenia 'nie mamy pewności czy pies, którego zwierze chore nie pogryzie nie zachoruje' - trzeba sobie zdac sprawe z innego faktu, zwierzeta szczepione maja chronic ludzi! Pies pogryziony przez CHORE ZWIERZE idzie od razu do eutanazji w specjalnych warunkach, bo ZAWSZE sie zarazi. Ale wirusem wścieklizne nie zaraza sie tylko przez UGRYZIENIE! Wścieklizna mozna zarazic sie przez śline, droga kropelkową, jelitową (przez zjedzenie odchodów), inghalacyjną --> spore ryzyko u nas, jaskinie z ew. nietoperzami zarażonymi, oraz wszczepienną (znany przypadek przeszczepu rogówki!). Przeciw takim droga zakażenia chroni szczepionka. Polska nie jest krajem wolnym od wścieklizny, tylko w tym roku był wyznaczony 18 km. obszar zapowietrzenia w okolicach Olkusza, gdzie znaleziono 2 czy 3 zarażone nietoperze. Pewnie ich jest więcej. Szczepienia profilaktyczne p/w wścieklixnie są głównie tak wyostrzone dla ochrony ludzi. Wybaczcie, ale pies to pies - żyje 10-20 lat i umiera, jak ma zle zdrowie to i takiego wieku nie dozyje, pomyślcie jak wychodząc z domu (zakładając brak szczepień, i znamiona epidemii) widzielibyście 'dzikiego' psa i balibyście sie o swoje dzieci, że umrą nie dozyjąc 10 roku zycia, 15... Byly czasy, gdy wścieklizna zbierała ogromne plony wśród ludzi i dlatego są teraz działania, żeby nie dopuścic ponownie do takiej sytuacji... Wiadomo jednak, że kazdy organizm reaguje inaczej, jeden się uodporni, inny nie, jednak immunologia jest dośc nieznana jeszcze dziedziną... My sobie myslimy 'przeciez wścieklizn nie ma, nikt jej nigdy nie widział, tylko ciągle w nas bajeczki wmuszaja, że jest i że trzeba!, a to nie jest tak, wścieklizna była i jest, ale to własnie to coroczne doszczepianie od kilkudziesięciu lat (o ile dobrze pamietam to pierwsze uchwały nt. temat wyszły w 1929r.) spowodowało, że mozemy bezpiecznie wyjść na ulice i nie martwic sie o naszych pupili, o to, że jak capną jakąś mysz czy kupe na dworze to się nie zarażą itp. Dzięki temu nie popadamy w paranoje i nie poddajemy masowym eutanazjom z czystej obsesji! Z punktu prawa temat jest krótki - lepiej, żeby umieraly psy, niż ludzie. Ja powiem szczerze mimo owych badań wole swoje psy co roku normalnie zaszczepić (choc mogłabym przy odrobinie kreatywności to ominąc, cóz to jest wystawic sobie zaświadczenie?), niż za 20-40 lat patrzec jak na wścieklizne umiera moje dzicko, mąż, czy wnuczek...
-
Bello umowa umowa, a prawo prawem. Jesli sad nie orzekł inaczej to właścicielowi przysługuje prawo majątkowe do psa do 2-3 lat od zaginiecia. Guz na listwie mlecznej to jeszcze nie znęcanie. Niektórzy po prostu nie mają kasy, czy też boja się narkozy, albo guz mógł przez weterynarza uznany zostać za niewart ruszania? Są informacje czy tak nie było? Byl kontakt z właścicielem? W każdym razie schronisko miałomu obowiązek oddac psa, chyba, że sprawa jest rozpatrzana przez prokuratora.
-
Widziałam chyba tą suczke (a przynajmniej bardzo podobną - z tym, że tamsta suczka chyba miała obroże, tylko za chiny nie potrafie sobie przypomnieć gdzie to było. Ja trasy Radzionków - Chorzów pokonuje 2 razy dziennie. Widziałam ja jakies 2 tygodnie temu. Mała, smutna, przykulona, szlajała sie wzdłuż drzewek na przystanku tramwajowym, tylko gdzie dokladnie nie pamiętam. Zwracam uwagę na psy, a ona jakos wpadla mi w oko tlyko przez to, że moja psica jeżdżaca ze mną była baaardzo zainteresowana jej szperactwem nochalem w krzakach. Kuźwa, gdybym wczesniej trafiła na ten watek. bede miec oczy szeroko otwarte. Jakby byly doniesienia z Radzionkowa, to dzwońcie do mnie 600044591 w dnie zwykle jestem w stanie w kilka minut byc na miejscu (patrze na Radzionków z okna pokoju - ale mieszkam juz w Bytomiu), ale ja ją widziałam w Bytomiu - to napewno, mozliwe, że to była stacja Witor, ale nie pamietam, przepraszam, nie potrafie sobie przypomniec gdzie to moglo byc...
-
młody CHIŃSKI GRZYWACZ znalazł kochajacy domek:)
BoUnTy replied to paniMysza's topic in Już w nowym domu
Nie ma komentatora, w pracy ciągle siedzi ;] U Kenza wszytsko dobrze, bai sie z koleżanka, państwo są zakochani. Mówią, że jest grzeczny i nigdy nie widzieli psa, który spałby pod kołderką i wykręcał się 'w rytm' człowieka, żeby tylko czuć ciepełko. Beata stwierdziła, że to jest najlepszy pies jakiego kiedykolwiek miała. No A poprzedniczka - Nuczka była u niej 16 lat, pamiętam ją jak jaszcze byłam małym szkrabem. Później umarła. Pojawiła się schroniskowa Hera. Pani miała obawy czy go nie skrzywdzi, a okazuje się, że Hera opada już z sił w pogoni za małym, bo ten ciągle chce się bawić, a ona nie wyrabia ;) -
młody CHIŃSKI GRZYWACZ znalazł kochajacy domek:)
BoUnTy replied to paniMysza's topic in Już w nowym domu
Będa relacje ;))) -
młody CHIŃSKI GRZYWACZ znalazł kochajacy domek:)
BoUnTy replied to paniMysza's topic in Już w nowym domu
;>>> Nieaktualne, psiaczek w domku ;] Dziękuję Paulinko za pomoc ;* -
młody CHIŃSKI GRZYWACZ znalazł kochajacy domek:)
BoUnTy replied to paniMysza's topic in Już w nowym domu
Tak, 3 ;) Jeszcze adoptowałam tego: [URL="http://www.dogomania.pl/threads/200263-Bari-b%C5%82agam-tylko-o-do%C5%BCywocie-zanim-zgasn%C4%99%21-Pro%C5%9Bba-o-og%C5%82oszenia-i-DT"]http://www.dogomania.pl/threads/200263-Bari-b%C5%82agam-tylko-o-do%C5%BCywocie-zanim-zgasn%C4%99!-Pro%C5%9Bba-o-og%C5%82oszenia-i-DT[/URL]! Także limit wyczerpany, chyba, że chcę spać na ulicy ;) A może chcesz Kenza do kompletu z Franią? Gratis oddam... -
młody CHIŃSKI GRZYWACZ znalazł kochajacy domek:)
BoUnTy replied to paniMysza's topic in Już w nowym domu
Kenzo sie uspokoił, już tak nie znaczy. Jest grzeczniutki. Słucha się. Przeciwieństwo Panny Frani, która robiła wszystko po złości ]:-> Ale ma wiele cech wspólnych z innymi grzywkami, bije łapami, szczeka prowokująco do zabawy, obgryza stół, szczególnie gdy czyje, że 'coś tam ciekawego było'. Jestem w nim zakochana. Wypełnia mi brak Panny Frani, za którą bardzo tęsknie i której teraz wiedząc, że tak bym tęskniła w życiu bym nie oddała do adopcji... ;) Kenzo jeździ ze mną do pracy. Uwielbia dzieci i inne psy, w ogóle nie jest konfliktowy, wręcz przeciwnie - daje bardzo jasne sygnały uległości. Ojjj cos czuje, że jak szybko dom się nie znajdzie, to będę mieć 4-tego xD -
młody CHIŃSKI GRZYWACZ znalazł kochajacy domek:)
BoUnTy replied to paniMysza's topic in Już w nowym domu
Jertel to pewnie ten sam. Ponoć agresywny do psow - własie przed chwilką bawił sie na spacerze z seterem angielskim, samcem. Do wszystkich psów piszczy i merda ogonem, szczeka gdy zaczepia, to uciążliwe. Inny powód - lęk separacyjny, ale wybaczcie, ale pies z lękami separacyjnymi nie będzie spać zostając w nowym miejscu sam, a w dzisiaj spędził dzień ze mną w pracy, oprócz zwiewania byl jak aniołek! Domy się zabijają, ale nie ma tak dobrze ]:-> Najpierw czekam na decyzje znajomych, od owego setera angielskiego, bo są zakochani ;) A dom zostanie przesiany podwójnie... Chore psychicznie i tyle. Kenzo jest sympatycznym psiakiem, któremu ogonek nie przestaje merdać, z moją mniejsza suka dogaduje się OK, a duża chce go zjeść ;> Nie sika w domu 'nałogowo' tylko znaczy, ale w pracy nie znaczył kompletnie nic ;))) -
Nie musisz, to tylko pierwszy post. A Bari ma DS, nie DT. Raczej nic nie wskazuje na to, zeby wrocił na Macieje, chyba, że nagle zacząłby niszczyć pod nieobecność, lub straszyć moje suki, a nas sporo w domu nie ma. Narazie mog powiedzieć, że to stary zgred. Po lekach na nerki sikanie minimalnie sie uspokaja, ale nadal jest, choć sygnalizuje. Żre za 10, ma cholerny łupież, ale poradzimy sobie. Zgred jeden i tyle. O swoje się upomina darciem japy, rozbi na złość, wchodzi do talerza jak ktos je, a z ręki połyka z całą reką. A jak się wykłuca, jak ktos ośmieli mu sie przeszkadzać na spaniu. Zaświeciłam ostatnio światło i rozmawiałam z TZ'em, a on wielce zbulwersowany musiał to ciągle komentować jecząc pod nosem. ZGRED! Chrapie jak traktor... i to niemały... Gada na spaniu... Pluje lekami... i chce spac na łóżku... Ojjj mozna by wiele jego wad wymienić ;] Ale jest śmieszny przy tym i rozbrajający. Dzisiaj gdy jadłam pdszedł do mnie, usiadł, położył mi łapę na kolanie choćby chciał mi sie oświadczyć i z rozbrajająca minką zaczął marudzić (tak tak, marudził głośno!), żebym się z nim podzieliła zupa grzybową... Leczymy też zmiany na uszkach i łapkach. No i troszkę utuczymy. Pluje serduszkami kurcząt, ale lubi wątróbkę. No ale wiadomo, jej nie może dużo... Sucha karma? Doprosić się go o zjedzenie graniczy z cudem, od niedzieli w misce leżała... Ale jak zalałam rosołkiem to co innego...
-
Bari w domu, czy stałym - zobaczymy czy będzie grzeczny. Narazie sika gdzie popadnie (skarpetka na nodze obsikana) , sra gdzie popadnie(piersza kupa na dworze zaliczona), ale bezcenny był widok tego glebiszona na legowisko z zadowolonym pomrukiem ;) Kosteczki bolą, stawy bolą - starosc nie radość. Wiadomo. Ponoć on nie widzział i nie słyszał... Szkoda, że z drugiego pokoju słyszy jak w kuchni kosteczki kurczaka trzaskają, a za łyżką z zupą wodzi wzrokiem jak szalony... Biedny, niedołężny... Doprawdy ;]
-
Fundacja SOS dla zwierząt - Chorzów - Maciejkowice!!!
BoUnTy replied to sosiczka's topic in Fundacje i stowarzyszenia
[quote name='klaudiaaa']to na 100% nie jest ten pies. Dziadziuś z Maciejek jest z interwencji. zabrany z Borowej Wsi[/QUOTE] Niestety to nie Czaruś. A szkoda. Wiesz ja podchodze do tego tak, że 2 m-ce to kawał czasu i nigdy nie wiadomo co z psem się dzieje. nie mówie tylko o tym przypadku, ale ogólnie. -
Fundacja SOS dla zwierząt - Chorzów - Maciejkowice!!!
BoUnTy replied to sosiczka's topic in Fundacje i stowarzyszenia
dzwoniłam... Przesłałam zdjecie, Państwo twierdzą, że to może być on... Popłakali mi się do słuchawki... Bardzo to przezywają... Trzymajcie kciuki, żeby to był owy Czaruś i mógł wrócić do swojego domku... bo widać, że miałby gdzie wracać i że Państwo bardzo go kochali... EDIT. Dostałam informacje, że Dżeki trafił do nas z domu, więc Państwa dopadło zwątpienie. Jutro jadą go zobaczyć. Miejmy nadzieję, że to nie fałszywy alarm. W końcu przez 2 m-ce (tyle państwo psiaka szukają) mogły się z psem dziać różne rzeczy, ktoś mógł przygarnąć i oddać do nas z nalepką ' z domu', bo nauczony do domowych warunków. Wiadomo ludzie są rożni, może 'umknęło im', że go znaleźli, albo bali sie, że nie pozbędą się kłopotu jeśli mało psiaka znają... Tzn. mam po prostu nadzieje, że to on, bo wróciłby do wspaniałego domu... Ale boje się tez, że to mógł być fałszywy alarm... -
Fundacja SOS dla zwierząt - Chorzów - Maciejkowice!!!
BoUnTy replied to sosiczka's topic in Fundacje i stowarzyszenia
Nie wiadomo jak dawno były robione zdjecia. Pisze, że psiak niedosłyszy, więc może uchole dlatego teraz nie sterczą, lub ze starości chrząstki już nie tak wytrzymałe. Może się skontaktować... Ja nie wiem jaka jest jego historia jak się znalazł, ale myslę, ze jeśli to byłby owy Czaruś, to jedynie właściciel mógłby to stwierdzić, nie my... Ja bym moją suke znalazła rozpoznała na końcu świata... A po 15 latach przebywania z psiakiem to już w ogóle... -
Fundacja SOS dla zwierząt - Chorzów - Maciejkowice!!!
BoUnTy replied to sosiczka's topic in Fundacje i stowarzyszenia
Skąd wziął się na Maciejach ten dziadziuś? Zobaczcie na tego psiaka, który zaginął w oko9licach naszych Maciejowic http://bytom.olx.pl/zaginal-pies-czarek-15-sto-letni-iid-135521369 Podobny... http://bytom.olx.pl/zaginal-stary-15-sto-letni-pies-czarek-iid-134252651 -
Z jakiej części Bytomia jesteście? ;) Moge małego wziąć do siebie do sklepu, żeby szukał domku o ile nie płacze, gdy nie ma uwagi, bo ja muszę klientów obsługiwać (na ten czas jest w klateczce, a później ze mną. chyba, że grzecznie śpi na krzesełku czy podłodze) ;) Częstomamy psiaki i kociaki do adopcji... Tylko ktoś musiałby go dowieźć o 10 rano do Radzionkowa (i teoretycznie na noc odebrać, ale myślę, że to kwestia paru godzin i mały miałby domek u jakiegoś klienta) Co o tym myślicie? Ja już tak wyadoptowywałam psiaczki nawet fundacyjne ;) PS. Pracuje w sklepie zoologicznym na pasażu supermarketu - jest cieplutko, jeśli nie sprawia płaczliwych problemów to i z ochroniarzami miałby zabawę ]:->