-
Posts
6246 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by wisela1
-
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Jednak do Rexia COŚ dotarło.:klacz: Zoreczka dziś najwięcej poleguje na TYM właśnie posłanku i narazie jej nie wygania. Dzisiaj znowu była akcja... Zażyczyła sobie panienieczka spacerku. No to mamunia mimo deszczu potulnie spełnia polecenia... Nie czuła sie zbyt pewnie aby pokonać krawężnik, wiec przełączką szła z drugiej strony bloku na trawke. Nie doszła. Zaczęła robic qpalka na chodniku. Podniosłam ją szybciutko i w strugach deszczu przeniosłam na trawkę... Zrobiła 2 kroczki i położyła się. Poślizgneła sie na mokrej ziemii. Podniosłam ją i jakimś cudem doniosłam do domu, do klatki bo na schodki ledwie, ledwie ale sama weszła. Jeszcze raz Asiu zapewniam Cie ze i wet i ja jesteśmy skupieni WYŁACZNIE na tym zeby Zoreńka nie cierpiała. Przeciez ze starości nikt jej nie wyleczy. Ale można jej schyłek życia ułatwic i to właśnie robimy -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Asiu! Wiem. Jesli wogóle można mówić o tym że ona się meczy to w grę wchodzi dzień wczorajszy. Właczyłąm jej jak pisałam furosemid i kłopoty z oddychaniem odeszły. Ale to i tak kwaestia dni, góra tydzień bo coraz trudniej na schodach... Wczoraj kiedy wiedziała że nie da rady to poprostu położyłą sie pod schodami... Dzis nawet nie zaczyna wchodzic póki nie poczuje mojej ręki na doopce. Wtedy wie że w razie czego ją podtrzymam. Jestem w nieustającym kontakcie z wetem. Jest na bieżąco informowany (codziennie, a czasami dwa razy dziennie) jak się sprawy mają. On również nie dopuści do tego aby sie męczyła. Siedzę obok niej a ona mi pokazuje gdzie mam ją miziać.;-) Dziewczynka ma jeszcze swoje kaprysy. Cieżko mi podjąc tą decyzję, to niczyja wina że ona długo żyje. Ja nie mogę ani jej ani siebie za to karać. Póki nikomu to nie szkodzi to chcę się razem z nią tym cieszyc. Aha! W temacie - straty - Właśnie wczoraj pralka odmówiła posłuszeństwa. Pan majster się skrzywił na propozycję naprawy i zaproponował nową.... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Dużo mu wolno - fakt. Ale ze wszystko? Nie, to gruba przesada. TeZio jest znacznie bardziej tolerancyjny niż ja. Zła jestem bo nie miał ŻADNEGO powodu !!! Ona leżała na SWOIM posłanku i do tego w kąciku. Mógł spokojnie połozyć sie obok niej, jak to już wielokrotnie robił. Ich materacyki są naprawdę duze. Chwilę wcześniej "pokłócił" sie z Febe... Nie "odgryzie" sie na niej bo ten "bohater" boi sie jej. To poszedł wyładować sie na Zorce. Paskuda. Dają o sobie znać geny dzikiego wilka. Eliminowac najsłabsze osobniki...... Robiłam wszystko co mogłam aby wiedział ze szczególna sytuacja Zorki i czas jaki jej poswięcam nie stanowią dla niego zadnych niebezpieczeństw. To tak jak w rodzinie kiedy przybywa kolejne dziecko.... Chodziłam z nim na extra spacerki. Rex lubi łazikować i obwąchiwać nowe tereny, a Zoreczka coraz bardziej spacerki skracała. Kiedy siedziałam nad Zoreczką t o później ZAWSZE bawiłam sie z Rexikiem, albo odwrotnie żeby ona nie czuła sie odrzucona.. Bardzo starałam się aby nie wywołąć włąśnie miedzy nimi zadnych waśni bo wiedziałąm ze Zorka jest bez szans... Ale i tak czegoś nie dopilnowałam, cos przegapiłam albo zaniedbałam.... Widzę już że to kwestia max tygodnia i nie potrafiłąm jej dać spokoju. To mnie najbardziej boli. Boli mnie za nią. Obiecywałąm jej ze do samego końca moze na mnie liczyć, że jest przy mnie bezpieczna.... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Rex jest paskudny, wredny, zły.Już go nie kocham. Pozostał moim obowiązkiem. Tylko obowiązkiem. Wczoraj rzucił się późnym wieczorem z zębami na Zorkę. Za co? Ano tylko za to że położyła się na swoim posłanku blisko mojego spania. To jest jej łózeczko ! On chce już od dawna ją z niego wygryźć. Naprawdę był bardzo agresywny. Tarmosił ją za kark i juz, już dobierał sie do gardła. Ledwie ją uwolniłam z jego paszczy. Skarciłam go GŁOSEM, a on swoją wściekłosć i kły skierował na mnie. Było niebeapiecznie. Mój pieszczoch kanapowy, moja przytulanka, moje kochane maleństwo..... Za co ? Może mi przejdzie, ale narazie jest miedzy nami głeboka przepaść. -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Zrozumiałam że jednak juz sie nie uda.... Prawie mi spadła ze schodów. Złapałam ja w ostatniej chwili. Dobrze ze byłam za nią. Już nawet nie próbowała ponownie wstać.... Ma dosć....... Jej oczy mi to mówią.... Już muszę sie przełamać i wykonać TEN telefon..... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Oj !!.........Mamy WIEEEELKI kryzys... Uda sie jeszcze czy nie uda ?????????????? -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Za co mnie pokarało takim tumaństwem...... 22,30 Rex zaczął ujadać pod drzwiami. Złapałam lekki obłed w oczach bo o takiej godzinie to dobrych wieści raczej nie przynoszą.... Otwieram drzwi, a tam mój sąsiad doskonały.. Przez maluteńką chwilkę pomyślałam - zmadrzał facet.... Srogo się zawiodłam. Pisownia adekwatna do jego sposobu werbalizowania myśli - Poni! Ja wszystko sprawdził... Nie ukrywałam zdziwienia i pytam - Pan? Pan sam sprawdził? No, ni ja.. hydrałlika wołałem telefonicznie i on pedział że nigdzie nie leci... Panie, to ja uległam złudzeniu optycznemu? Fatamorgana jakas? To nie pan i nie w swoim mieszkaniu stał po kostki w wodzie nad wiadrem i z mopem w ręku?????????/ No ja stałem. I pan sobie tak , dla przyjemności????????? Niiiiiii, już sobie przypomłem! JA sprzontałem sobie. Parkiet wodą??????? A co, ni mogę????????? Jasne ze Pan moze, ale ja nie prosiłam o mycie mojego sufitu..... Paniii, to napewno ni jo !! OSŁUPIAŁAM !!!!!!!!!!!!!!!!! Nadzieje wszelakie prysnęły jak bańka mydlana. Lekko pchnęłam palcem drzwi, bez słowa, i same się zamknęły. Nie wykloczone ze spotkały sie z jego nosem... Czy TAKIE COŚ to się samo rodzi czy to efekt jakiejś choroby. Facio ok. 50 wiec raczej nie uwiąd starczy czy skleroza... Wiem w którym miejscu stoi jego spanie...chyba w nocy zaczne strzelac oddolnie......... Dziś ledwie szłam na spacerku... Każdą kość czuję osobno i w każdej inny ból. Dopasowałam sie do Zorkowego tepa marszu. Ale bufet juz stoi, drzwiczki zmywarki zgrzałam lutownicą i do ramy przymocowałam śrubkami. Nawet się trzyma i JAKOS wyglada. Szyba musi poczekać bo zupełnie nie wiadomo kto wyłamał zawias przy desce sedesowej i rozebrał mi na części pierwsze expres do kawy....BO DIODA SIE NIE SWIECIŁA ! Ale KOMUŚ to przeszkadzało...Bo mnie nie. Deska drewniana, zawiasy metalowe wiec w grę wchodzi tylko zakup nowej... Może to i dobrze że tyle się dzieje. Nie mam kiedy uzalać się nad sobą i Zoreczką No i ukoronowanie - Rexik i Zoreńka mają biegunkę. Przypomnimy się w zwiazku z tym naszemu doktorkowi... Niedługo chyba będzie miał nas dośc.. -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Gdyby nie niebezpieczeństwo które wisiało nad tym moim tumanem, to naprawdę byłoby to bardzo śmieszne..... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Mam już dość. WSZYSTKIEGO. Wakacyjny wyjazd poszedł sobie w niebyt, ale to moja decyzja - dla Zoreczki. W ubiegłym tygodniu sąsiad zalał mnie po raz czwarty. Łazienka do malowania, kuchnia do remontu. Woda poszła po suficie tak skutecznie że nie ma prądu w rozetce, a co za tym idzie w gniazdkach. Zostało 1 czynne. I z niego są teraz wyprowadzone wszystkie możliwe kable i przedłuzacze bo u mnie wszystko na prąd. Kuchnia okablowana niczym statek kosmicznu albo łódź podwodna. Z facetem nie sposób sie dogadać. Tępy jak szpadel i prosty jak konstrukcja cepa. Stoi po kostki w wodzie i wmawia ze to nie od niego. Mateczka Natura bardzo dba, żebym miała urozmaicone zycie.... Dziś w nocy Tezik wstawał, zdażyłam złapać go z pizamę i mówie - zostań jesteś mokry, cukier ci spadł. Ale gdzie tam! Facet to facet. On wie lepiej, on czuje ze mu nic nie jest, a spadek cukru to czułby napewno a ja to sie czepiam i chcę go ubezwłasnowolnić... Poszedł. Za moment łomot. Padajac wyłamał noge od bufetu, zwalił marmurowe koło śred. 40 cm na płytki podłogowe, wybił szybę w drzwiczkach szafki i tak przyłożył w drzwiczki od zmywarki ze pękły.Zmywara ma ponad 10 lat ale chodzi , gdzie ja teraz takie dokupię.... Pociagnał za soba 2- litrowy dzbanek fusiastej zielonej herbaty i całą szufladę ze sztućcami.Z tym wszystkim zwalił sie prosto w Zoreczkowe sioorki bo moment wcześniej zrobiła.... Zero szans zeby wstał bo cukier dalej spadał. Musiałam wziac na ręce ( 65 kg ) i przenieść na łóżko. On cały w herbaci i Zorkowych sioorach udekorowany fusami z herbaty...To ze wczoraj wieczorem zmieniłąm pościel to nic nie znaczący szczególik....... Najpierw sprawdzić cukier- 31. Tragedia!!! Prędku muszę podniesć. Woda z miodem - ale on juz tracił swiadomość i mógł się zakrztusic. No to miód na palec i smaruje mu język, podniebienie i dziąsła. Udało sie. wypił wodę z miodem. Ale cukru mało 48. No to kanapki... Jest!!! 105. Bezpiecznie. Trzeba go przebrać i umyć..... Półdoopek granatowy i spuchniety jak cholera. Altacet. Na szczęście niczego niw złamał., Poprzednio w takich okolicznościać złamał 4 zebra, Wtedy wyłozył sie w łazience. Cholera. już 4. 30 Zorka na spacer. Potem Rex. Podlac kwiatki na balkonie i u sąsiadki bo wyjechała i zostawiłą mi pod opieka swój "ogród".6,30 - trzeba panu zrobic sniadanie... Do 8 naprawiałam bufet. Jeszcze nie skończyłam. Moze mi bedzie lzej jak się wygadam (wyklikam?) W mieszkaniu sajgon. Pan cierpiący wiec co chwila w potrzebie...... WARIATKOWO Wczoraj położyłam sie po 23. Akcja zaczęła sie ok. 1,30 Ale pospałam!!! pół godziny Zoreńka po ostatnie dawce koktailu młodości znacznie lepsza psychicznie. Fizycznie niestety nie. Coraz trudniej podniesć doopkę i wynieść na spacer. Ja naprawdę mam dość :-( -
Ze mną ! ze mną! bo u nas tylko smutek...Chętnie poklikam oszczęściu bo i tak narazie nie ma mowy o wyjeździe...
-
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Serce samo sie kroi w plasterki jak sie na nia patrzy.Biedna stara babuleńka. Dziś doszły problemy z oddechem. Włączyłam furosemid... Ale faktycznie, ona jeszcze chce podreptać po tym swiecie..., chyba jej z nami dobrze, wie że w każdej chwili moze liczyć na pomoc.... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Rozmawiałam wczoraj z wetem..... Ciągniemy dalej......... Jeszcze zastrzyk, witaminy, lecytyna, odrobaczenie bo się pokazali niechciani mieszkańcy.... Póki wstaje sama, robi parę kroków, wychodzi qpkać (bo sioo robi w domu) będziemy jej pomagać. Żeby jeszcze tak chciała jesc cokolwiek poza suchym chlebem.... Jak skazaniec - suchy chleb i woda.... Nawet jak dziurki w chlebie zapcham masłem, to nie ruszy o mięsie i jarzynach nie wspomnę... Ilekroć już trzymam tel w ręku Zunia jednak wstaje, podchodzi do mnie, kładzie kufę na kolanie i mówi do mnie oczkami - jeszcze nie, nierób mi tego, zobacz, przecież jest dobrze.............. -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Pańcia już wyspacerkowana na zapas... O 23, potem o 2,30 i o 4,00... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Po spacerku połozyłą sie na środku pokoju i ....... Mimo wielu prób nie udało sie jej wstać. Postawiłam przy pysiu miskę a wodą. Co jakiś czas sobie chlipała, ale sioo nie zrobiła. W międzyczasie były dwie małe padaczki i jeden napad bólu. Co jakiś czas podłosiła główke i szukała pańci... Pańcia oczywiście była cały czas przy niej, tyle że z tyłu to i co jakiś czas trzeba sie było Zoruni meldować... Położyłam rękę na telefonie ale oba sie rozładowały. Podładowałam kilka minut i zdeterminowana i zdecydowana znowu przez łzy zaczęłam wybierać numer. Stałam na balkonie. Poczułam na nodze nochal.... ZORECZKA Wstała. Wyszłyśmy na spacerek. Było całkiem, całkiem... Kto mi odpowie - Czy ja ją przesadnie uczłowieczam twierdząc że w ten sposób mówi do mnie że ona jeszcze chce zostać? Ona robi to zawsze wtedy kiedy jestem na krawędzi decyzji... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Od wczoraj nie wstawała.. Robiła pod siebie. Wodę trzeba było podstawiać pod sam nosek. Przeniosłam ją, odwróciłąm na drugi boczek, umyłam żeby nie zrobiły sie odleżyny... Położyłam czyściutkie posłanko i ja przeniosłam. Nie mogę powiedzieć że była nieprzytomna, ale na pewno nie była całkiem świadoma. Wyszłam z łazienki. Swoje odryczałam. i już trzymałąm w ręku tel. Zaczełam szukać nr-u weta... A SERCE MOJE nagle wyszło z łazienki. W kuchni napiła sie wody, TeZio sie zerwał zeby z nią wyjść. Wyszła bez oporów i trudnosci. 3 razy zrobiła sioo i 3 razy duuuuużą qpalke. Obserwowałam z balkonu....Ślicznie szła, kręciła doopką jak za dawnych czasów,pojadła sporo trawki w swoim ulubionym "ogródku", na schodki weszłą z nielada gracją i bez kłopotów. Ja już nie wiem kogo ta huśtawka zabija - ją czy nas......... -
KRAKÓW - maleńka sunia od Villaski TERAZ MA JUŻ DOM NA ZAWSZE!!!!!
wisela1 replied to Asior's topic in Już w nowym domu
A moze po najmniejszej linii oporu - podać suni Furaginę...Mniej wiecej przez 2 tyg. Tak mówił wet. Jeśli częste sikanie nie ustanie to prawdopodobnie jest to zapalenie pęcherza i wtedy Duomox albo Ospamox. Ale to już d4ectzja weta bo nie jestem pewna czy nie dawkuje sie tego zaleznie od wagi psa. Przecodzę to teraz z moją staruszką. Furagina naprawdę pomogła. -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Właśnie wróciliśmy z trzeciego dzisiaj spacerku... Pierwszy był o 1,30, drugi o 3, no i teraz był trzeci. Wychodzi malutka na trawniczek przed blokiem, sioorka sobie, czasem zostawia jeszcze malutkiego qpalka i wychodzi z osiedla na ulicę. Tam obowiazkowa rundka wokół kiosku Ruchu i wraca do klatki. Jeśli jest problem ze schodkami to na rączki i do góry.. Nie pojęłam jeszcze czemu ta rundka służy... Ale mysle ze to tylko niewinna fanaberia starsze pani, a własciwie już babuleńki. Tak naprawde to w tym wszystkim najbardziej irytują mnie skrajne reakcje przechodniów. Począwszy od współczucia dla niej i epitetów w moim kierunku że meczę psa, po współczuce dla mnie że tak sie z nią meczę, a włąściwie przez nią.... Fakt, jestem zmeczona. Tylko wczoraj byłam z samą Zoreńką 9 razy, z samym Rexiem 2 razy i 2 razy z oboma psiakami.Mimo to ANI JEDEN JEDYNY RAZ nie okazałam Zoreńce ani odrobiny zniecierpliwienia. Należy jej się WSZYSTKO za to ze z nami chciała być i za to jak była. -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
U nas na balkonie ponad 40 stopni:lying: :onfire: :eek2: A Zoreczka co kilkadziesiąt minut domaga sie wyjścia, ciągnie tam gdzie najwiksza patelnia i tylko 2 razy przez czły dzień pochlipała wody.... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Zoreczka ma chyba już dosć.... Ona chce popełnić samobójstwo !!! RZUCA się pod samochody:placz: To widać wyraźnie. Zauważają to nawet obcy ludzie którzy są świadkami tych desperackich prób. Już jej obiecałam że koniec wolności. Od dzisiaj spacerki WYŁĄCZNIE na uwiezi. Żal mi jej ale nie dopuszczę żeby to zrobiła. Szczeście bardziej moje niż jej że przed blokiem sa 2 progi zwalniające.... Znacznie mniej sioorka w domu, ale za to co godzine, półtorej sygnalizuje potrzebę wyjścia. W nocy również. Chodze nieprzytomna. Nie mogę przecież nie doceniać tego ze mniej robi w mieszkaniu i lekceważyc jej zaproszeń na spacerki. -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Nie pisałam bo nie chcę zakłócać Wam wakacyjnego nastroju... Nasze plany wakacyjne odeszły w niebyt, a przynajmniej w bliżej nie dającą sie określić przyszłość. Przeciez ani Zoreczki nie zabiorę ani tym bardziej jej nie zostawię. Płomyczek tli sie ledwie ledwie. Czasem jakiś przyjazny podmuch na chwilę jeszcze go podsyca odrobinkę. Zwykle rano, a włąściwie bladym świtem i ok. 17.Nie chce maleńka jeść. Wczoraj przez cały dzień zmeczyła obraną szyję i jedno skrzydełko z kurczaka... No i rano nieśmiertelna kromeczka :-) Właśnie wrócilismy z porannej przechadzki. Spotkalismy znajomą sunie. Rexik podszedł . Zoreczka zobaczyła i puściła sie w naszą strone szczekając z dawno nie widzianą energią. Natychmiast Rexika odciągnełam tylko po to żeby Zoreczka staneła. Uszlismy pare kroków i dziewczynka miała dosć. To był z wielki wysiłek jak dla niej. Zaczął sie horror. Ani w tą ani w tą. Zdjełam sweter , podłozyłam pod nią i po kawałeczku ją przestawiałam... I tak ok 100 m. Potem jeszcze 2 schodki do klatki i 7 do windy. To już oczywiście trzeba było wziać ją na ręce. Wole sobie nie wyobrażać co by było gdyby akurat winda miała awarię, co właśnie najczęściej w sobote rano się zdarza. Wczoraj miała lekki napad padaczkowy. Podaję jej codziennie Geriadog, Lecytyne, Pyralgin i Furosemidum. Ona jest włąściwie zdrowa. Miała jak wcześniej pisałam robione badania i doc powiedział ze takie wyniki w tym wieku są niespotykane. Poprostu starośc. Sama sobie wmawiam ze chyba jej z nami było dobrze i dlatego zechciała z nami tak długo zostać.... Ale juz Matka Natura się o nią upomina. Na bieząco klikałąm o wszystkim co się działo do Wiedźmy. Może Ona kiedyś jeszcze coś napisze. Ja już kończe bo klawiatura zaczyna pływac... Wybaczcie, juz nie mogę. Moze jeszcze coś dopiszę zeby nie było tak bardzo smutno.. Wieczorem była burza to Rexiula oczywiście wprowadził sie do szafy.. Nie chciał nawet wyjśc na wieczorny ostatni spacer. Nie to nie.. Tymczasem w nocy w szafie sie wiercił, przesunął drzwi i zamotał sie w koszule ojca. Nie mógł wyjśc... Dopiero kiedy nad ranem ok 4 usłyszał mnie to zaczął w szafi rozpaczac. Musiałam go stamtad wydobyć, a nie było łatwo bo on sie strasznie pchał i ciągle przesuwał drzw.... I na koniec muszę na niego naskażyć.... Jest niedobry dla Zorki. koniecznie chce ją zdominować, przejać jaj królestwo. Wygania i wypycha ja z jej ulubionych miejsc. Zabiera jej na siłe nawet suchy chleb. Okropna paskuda... Ale cóż... Ona napewno rozumie ze to facet jak każdy inny... A oni inaczej nie potrafią... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Przedwczoraj umościłam sobie posłanie obok Zoreczki w łazience na podłodze. Było bardzo kiepsko, naprawdę myślałam ze już..... Nie chciałam jej zostawiać samej... Głeboką nocą poczułam coś mokrego na szyi - Zoreczka stała nade mną i myła matce szyje. Chciała wyjśc a ja jej przeszkadzałam. No to przeniosłyśmy się na saloony... Wczoraj też powtórzyłam manewr, tyle że trochę w innej pozycji... Obudziłam sie po 2-giej.............. Zoreczki nie było w łazience... Znowu przeniosła doopkę na salony. A matka nawet nie słyszała, bo wczoraj wypiła prawie całe małe piwo. A wiadomo że pijacki sen to jest mocny. Nawet na płytkach. Dzieciatko sobie poszło bo nie miało przyjemności spać w towarzystwie alkoholika...;-) Dzionki są jakie takie... ale wieczory mnie przerażają. W środku nocy odzyskuje trochę siły witalne. Dlatego z nią zostaję. Jak TO nadejdzie nie chcę żeby była sama.... Wtedy kiedy ma lepsze samopoczucie to nawet ma wymagania. Wylorzystuje na maxa swoja niewątpliwie uprzywilejowaną pozycją. Życzy sobie n.p. być wnoszona na kanapkę. Trochę waży. Ponieważ na te nasze 7 schodków ja nie jestem jej w stanie wnieśc to nie chce wychodzic na dwór. Fatyguje się tylko z qpalem. Sioorka sobie w domku. Bardzo bym chciała aby dane jej było poprostu zasnać, bez pomocy i bez cierpienia..... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Druga nocka czuwania Przede mną. Nie chcę jej zostawic samej. Nie chcę żeby poczuła sie nawet chwile samotna. Nie cierpi. Poprostu pomalutku gaśnie.... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
O 19-tej wygląda Asiu że to drugie..... Ona jest już bardzo zimna, oczka znowu zachodzą, już nie są żywe, z wysiłkiem je otwiera kiedy ją głaszczę albo do niej mówie...(dopisek o 21) -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Poleżałam sobie z Zorusią na podłodze w łazience. Dłuuuuugo sie pieściłyśmy.... Moje piękne orzeszki laskowe były jakby żywsze.... Choć już nie widzą to do mnie mówią. Dzisiaj nie mówiły - daj mi spokój.... Pokazywała maleńka gdzie ją głaskać i wcale nie była zadowolona że już wstaję do innej roboty;-). W nocy miała bardzo gorący łebek i zimniutkie ciałko. Rano łebeczek był - jak należy - chłodny i ciałko już nie takie lodowate. Nie było z nocy sioo choc odmówiła wieczornego spacerku. Czekam co bedzie dalej.... Wciąż pamietam Gaspara. Też doczekał sedziwego wieku, choc czałe życie miał problemy z trzustką. Miał 14 lat. Trzy dni przed drugim zawałem, a był juz też po wylewie, brykał po trawce z patykami i piłką jak max. roczny psiaczek... Zorecza też jakś taka dzisiaj ożywiona..... Drepcze sobie po mieszkaniu.... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Ty paskudo!! To do wiedźmy. Jak możesz? A moze Ty już jesteś w Krakowie?