Jump to content
Dogomania

Beta&Czata

Members
  • Posts

    682
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Beta&Czata

  1. Jestem na zaproszenie DONki. Dziś tylko na chwilę, bo dorwałam kawałek cywilizacji. W przyszłym tygodniu wrócę do Polski, doczytam co i jak i oczywiście wspomogę leczenie. Trzymaj się, piękny Iwanku.
  2. Podczytuję cichutko od samego początku (i tu i u Laurki) i chyba wiem, co czujecie... Codziennie patrzę na moją staruszkę (15,5 roku stuknęło jej 20 kwietnia; w awatarze jej zdjęcie, gdy miała 10 miesięcy) i myślę sobie, że to cudownie, że jeszcze z nami jest. Coraz trudniej jest jej wstawać, na nierównościach tylne łapki się uginają i rozjeżdżają (zanik mięśni, nieodwracalny), ale nie dokucza jej ból, a przynajmniej nie jest intensywny (gdy ją coś boli - ma zupełnie inny wyraz pyska; przerabiałyśmy to na jesieni po, wydawało się, niewinnym upadku. Było nawet podejrzenie odprysku kości w barku, ale rtg to wykluczył). Ale apetyt jej dopisuje, sygnalizuje (stara się, tylko czasem "nie doniesie" na trawnik) potrzeby fizjologiczne, podstawia łepetynkę do drapania...Najgorsze jest to, że po drugim udarze ogonek "zamarł" i przestała szczekać - czasem tylko powarkuje przy szczotkowaniu, którego nigdy nie lubiła. Trzymajcie się jak najdłużej. Pozdrawiam Elżbieta
  3. Nie ma za co... Ja na razie nie potrzebuję, bo Czata jakoś się przemieszcza do windy i później na zewnątrz (mamy podjazd), ale za to uznaje, że jak tylko wyjdzie za drzwi mieszkania - może się załatwiać (w domu jest w miare, chyba, że nie zauważymy, że sygnalizuje chęć wyjścia). Ale z dnia na dzień coraz trudniej jest jej chodzić. Jak przykuca, żeby się załatwić, trzeba jej pomagać, bo tylne łapy nie trzymają pozycji z uwagi na dramatyczny zanik mięśni. Suplementy nie wchodzą w grę, bo po nich jest megabiegunka. Pozostają masaże, których nie znosi od momentu pierwszego udaru.
  4. gallegro (chyba) dawal kiedyś namiar do osoby, która robiła i wie jak to zropbić nosidło dla ON-ka, podtrzymującego zadek i to zdaje się było w tym dziale. Jak znajdę, to zapodam. Ja to sobie nawet zapisałam ze względu na moją staruszkę (pojutrze 15,5 roku skończy), ale po ostatniej awarii na dogo link poszedł się bujać. Mam ! nie gallegro, tylko panbazyl: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/198511-nosidła-dla-chorych-lub-starszych-psów[/URL]
  5. Oczywiście, że czytałam, ale wyszłam z założenia, że jak już wcześniej znałam większość przygód, a ponadto mam kilkadziesiąt lat wprawy w powstrzymywaniu emocji, wynikajacych ze stanowisk, jakie dane mi było piastować w życiu zawodowym, to zdołam ponownie przeczytać o nich z kamienną twarzą... No cóż, przeceniłam swoje możliwości, ku ucziesze współpasażerów. Ale wczoraj szczęśliwie doczytałam do końca.
  6. A mnie zostało już tylko 70 stron :lol: Dziś po południu doczytam. Z powodu rewolucji komunikacyjnej w Warszawie - zamkniete metro - z mojej wsi jadę z przesiadkami, bez szansy na wolne miejsce siedzące, a tym samym bez możliwości czytania. Może to i lepiej, bo przez te kilka dni jakoś dziwnie się na mnie inni pasażerowie patrzyli, gdy siwa, starsza pani krztusiła się co 30 sekund, usiłując powstrzymać głośny rechot. A przecież większość opowieści już była na wątku, więc jakby jest mi znana... Wyobrażam sobie, co się będzie działo, gdy wyjdzie kolejny tom, z opowieściami, którymi nie byłaś nas łaskawa uraczyć na Dogo :evil_lol::evil_lol:.
  7. Ten 12.03 to pewny ? I czy CC mozna pomylić z DC (ja się kompletnie nie znam na molosach)? Był wypadek koło Bełchatowa, chyba w sobotę. I uciekła DC rodowodowa. Jest wątek na forum molosów i tu też chyba widziałam na zaginionych. [COLOR=red][B][I]Doczytałam, to nie ta sunia.[/I][/B][/COLOR]
  8. :evil_lol::evil_lol:Rozumiem, że Tobie też :evil_lol::evil_lol:. A druga część czyta się znakomicie, zresztą tak jak pierwsza.:lol:
  9. Dzięki za pochwały. Jej rodzice jakoś dlugowieczni nie byli. Mama dodatkowo chorowała mocno po tym miocie (miała cesarkę, chyba coś poszło nie najlepiej), tak że szczyle trzeba było dość szybko zabierać . Czata nawet 6 tygodni nie miała, jak ją odebraliśmy. Ale jej siostra z miotu też długo żyła - ponad 14 lat. Niestety, miala nowotwór. Co do leków nasercowych i wspomagających krążenie - oczywiście Czata dostaje i będzie je brać do końca życia (vetmedin, prilenal i dodatkowo furosemid, obniżający ciśnienie). Ułożeniem ciała podczas spania bym się tak bardzo nie przejmowała. Moje takie wyciągnięte śpią zawsze. Natomiast to szukanie wsparacia, bo tak bym określila, to przytulanie się i wchodzenie do łóżka już by mnie zaniepokoiło. Może rzeczywiście sygnalizuje jakiś dyskomfort, a że ma do Ciebue zaufanie - instyntownie szuka Twojej bliskości. A może zwyczajnie z racji wieku jest jej trochę zimno i się ogrzewa ? Z wiekiem psy - tak jak ludzie - zmieniają się, i to mocno. Czata teraz przesypia właściwie 20 godzin na dobę. Casta też już więcej śpi/odpoczywa niż jeszcze rok temu. To zmęczenie przy aportach może być sygnałem, że serce mniej wydajnie pracuje (tak jest u Casty - samo serce ma właściwie zdrowe, ale nie zupełnie prawidłowa budowa klatki piersiowej powoduje, że serce ma za mało miejsca i sucz po kilku aportach zaczyna się pokładać. Dla mnie to znak, że koniec zabawy, komenda "noga" i wolniutko do domu. Leków nasercowych u niej jeszcze nie wprowadzamy, ale pewnie niebawem będzie trzeba). Zgodziłabym się, że przy takich objawach u Twojej suńki trzebaby zacząć wspomagac serce. Aha i uważaj, jak zacznie się robić cieplej. Czacie zwiększamy zawsze dawkę leków nasercowych latem i w ogóle nie wychodzimy z nią od 10.00 do 18.00 w upały. Pozdrawiam Elżbieta
  10. Mam owczarki. Czata ma 15,5 roku, a starzeć - tak naprawdę i w tempie zastraszającym - zaczęła się po pierwszym udarze mózgu, który miała w 2009 r. Kilka dni przed jeszcze pływała, aportowała drągi z morza. Bieganie przy rowerze wyeliminowałam, gdy miała 11 lat, bo uznałam, że serce już może szwankować. Ale gdy miała 6 -7 lat, potrafiła pokonywać naprawdę duże dystansy - ocvzywiściw w swoim tempie i z licznymi odpoczynkami. Czata w sumie miała trzy udary, ale dzięki temu, że ma silny organizm - jakoś z nich wylazła. Casta w grudniu 2011 skończyła 6 lat. Siwieje już na brodzie, ale innych oznak starości jeszcze nie widać. Nie ma, co prawda, takiej kondycji, jak miała Czata w jej wieku, bo z uwagi na lekką dysplazję nie ma mowy o dłuższym bieganiu, więc rower odpada. Brak kondycji = szybsze męczenie się i pewnie w dobrej formie fizycznej będzie krócej niż Czata. Ale Czata to w ogóle ewenement, jak na ON-ka. Jej "koledzy z piaskownicy" już od 5 - 6 lat za TM (też ON-ki) Średnia dla tej rasy z moich obserwacji to 10-12 lat, jeśli nie przyplącze się nowotwór lub zaawansowane zwyrodnienia układu kostnego. Skończone 6 lat to już druga połowa Ja podaję moim suplementy na stawy, od czasu do czasu zestaw witamin i mikroelementow, omegan na sierść (obie są na karmie weterynaryjnej - starsza na odtluszczonej a młodsza na niskobiałkowej. Trzymam kciuki za zdrowie suczy. Myślę, że mimo wszystko jeszcze kilka ładnych lat przed wami.
  11. [quote name='milla.j']u nas w księgarni już wyczaiłam na witrynie, teraz jeszcze muszę znaleźć czas by tam zajrzeć i zakupić ;)[/QUOTE] A ja już mam :lol::lol::lol:. Odebrałam wczoraj. A przy okazji nabyłam drogą kupna odkurzacz, na który polowałam od stycznia :multi:, na dodatek w promocji, o całe 150 zl taniej.
  12. W empiku na półce jeszcze nie leży. Ale zamówić można (co uczyniłam, bo salon blisko i odbieram w piątek). Miły pan poinformował mnie, że oficjalna premiera u nich około 20.03. Wysyłkowo ma też merlin. Ale fajne stado, tylko coś chyba niekompletne ?
  13. Witam. Podczytuję od początku i podziwiam. Mam kilkuletnie doświadczenie z miską na stojaku. Moja Czata - 15,5-roczna ON-ka po trzech udarach - ma taką od 2009 r. Po pierwszym udarze, gdy już wstała, nie mogła się schylić, bo leciała od razu "na pysk", w dosłownym tego słowa znaczeniu. Na dodatek osłabł jej tył i nie mogła samodzielnie wstać. I tak leżała w tej rozlanej wodzie, jak byliśmy w pracy. Mam dużą, podwójną, michę z regulacją wysopkości - bardzo stabilną. Sprawdza się własnie przy wodzie, bo woda jest na okrągło, więc w nocy Czata jej nie przewraca (jest już w 90% niewidoma). Normalną wywracała i kuchnia spływała. Tak ustawiłam, że psy muszą się jednak trochę do niej schylać, żeby się napić. Pozdrawiam Elżbieta
  14. Jeszcze dziś zacznę polować na dorastającego Gareta. Pozdrawiam serdecznie. Elżbieta
  15. "Co mu dawać do jedzenia, żeby wyeliminować te rzadkie kupy ". Jako, że u Czatay nawracajace rozwolnienie to standard (mimo, że jest na karmie weterynaryjnej RC odtłuszczonej) - radzimy sobie w ten sposób, że dodaję do każdej porcji 2-3 łyżki rozgotowanego maksymalnie ryżu i 5 ml preparatu pod nazwą Debridad, w zawiesinie. Ten debrdidad (na receptę) nie jest jakoś masakrycznie drogi - ok. 25 zł za butelkę 100 ml - i ma to do siebie, że "zagęszcza", przy rozwolnieniu. Podaję od kilku miesięcy i teraz rozwolnienie pojawia się znacznie rzadziej. Mamy jeszcze jeden lek - ostatnią deskę ratunku - Canigest. Ale to z kolei jest masakrycznie drogie, ale warte swej ceny. Niedawno był dostępny tylko u veta - ja płaciłam 87 zł za 30 ml. Od niedawna można kupić np. w kuchni pupila, za 59 zł. Czata też ma apetyt, a wqży tylko 22,5 kg, jakieś 7 - 8 kg za mało. Ale wychudzenie wynika ze starości chyba. Zanikają jej po prostu mięśnie i z tym już nic się nie da zrobić. Jak lała pod siebie po udarze (przez kilka dni nie wstawała) kupiłam największe podkłady, pod które wkładalam miękką folię malarską. Nie szeleści, więc jej to nie drażniło.
  16. Chyba zacisnąć zęby... Mam w domu 15,5-letnią ON-kę, na dodatek po trzech udarach. Dostałam ją, gdy miała nieco ponad 5 tygodni (suka ciężko zachorowała i trzeba było odstawić szczyle). Tak, jak Alf - ma apetyt i łazi (bo chodzeniem tego już nie można nazwać). Leje, co prawda, na podwórku (a mieszkam w bloku, więc trochę trwa, zanim ją wyekspediuję na trawnik), choć coraz częściej zdarza jej się nie donieść i mam do mycia klatkę schodową lub windę. Niestety, znacznie gorzej działają zwieracze odbytu i kupę w zasadzie wali w domu. Często w czasie snu. Jak nic się nie dzieje z brzuchem, jeszcze jest jako tako. Ale często ma biegunki, właściwie bez powodu. I wtedy jest masakra. Mamy w mieszkaniu wykładzinę dywanową, której nie usuwam właśnie ze względu na Czatę, bo się na niej nie ślizga. Ostatnio nabyłam odkurzacz piorący, bo zwykłe ręczne pranie już nie pomagało. Jak widzisz - nie pomogę, ale może Cię pocieszy, że inni też tak mają.... Pozdrawiam Elżbieta
  17. No właśnie - wiem. Najpierw tu napisałam, a dopiero po tym pognałam na molosy i zobaczyłam, że wątek jest (nie jestem tam zalogowana, ale często podczytuję).
  18. Koniecznie trzeba zawiadomić :[URL]http://ratujemydogi.org/kontakt.html[/URL] p.s. napisałam do nich e-maila, może także warto zadzwonić. Ja nie jestem od dogów, więc tylko tyle mogłam zrobić. p.s.2 - chyba trafiłam, jak kulą w płot, bo osoba, która zamieściła ogłoszenie na fb z pewnością już ich zawiadomiła i nie tylko...
  19. [quote name='patusiove']Co do Gammy to bardzo długo żyła! Pewnie trudno Wam było się pogodzić z tym, ze jej nie ma bo przecież 18-stka to kupe lat! Pozdrawiam,. ;*[/QUOTE] To prawda. Na dodatem musiałam jej sama pomóc odejść, bo już się bardzo męczyła. Te trzy ostatnie dni były masakryczne. Najgorsze było to, że sama musiałam podjąć tę decyzję. Rodzina byla na obozie harcerskim, a telefonów komórkowych jeszcze wtedy nie było... Ryczałam przez tydzień. Przez ponad dwa lata nie mogliśmy się zdecydować na kolejne furto. W końcu dostałam w prezencie maleńką ON-kę, która dziś ma 15 lat, 4 miesiące i 18 dni.
  20. A ja nie muszę wierzyć, bo miałam. TZ blisko 35 lat temu zgarnął z ulicy szczeniaka (oczywiście nikt go nie szukał). No i wyrosło coś takiego: uszy od ON-ka, głowa nieco mniejsza, ale kształtem też zblizona do ON-ka, tyle, że szurpata po terierowemu. Reszta - coś pomiędzy bassetem (gabaryty), a jamnikiem szorstkowłosym (szata): rozbudowana klatka piersiowa, mocne, krzywe łapy. Charakter i posłuszeństwo - marzenie. W zasadzie mówiło się do niej jak do dziecka i rozumiała. Smyczy używałam tylko w czasie cieczki. Odwaga - chyba po lwie (bez najmniejszego problemu przeganiała na 100 m każdego psa, bez względu na wielkość, który zbliżył się do stawiającego pierwsze kroki dziecka. Zaczepiona, nigdy nie salwowała się ucieczką i - co dziwniejsze - nigdy nie została pogryziona. Psy jakoś jej ustepowały). Ponieważ wyglądała bardzo oryginalnie - często pytano nas, jakiej jest rasy. Wymyślilismy sobie, że to owczarek walijski szorstkowłosy - jedyny egzemplarz w Polsce :evil_lol:. Gamma była z nami 18 lat.
  21. [quote name='DONnka']Wydarzenie Negry na fb [url]http://www.facebook.com/events/336973506345188/[/url] Zaprosiłam ponad 200 osób :) Przyłącz się i Ty :):):)[/QUOTE] Już tam jestem i udostępniłam.
  22. W albumie Taygi na fb są nowe zdjęcia z domku :lol::lol:. Hera tak się wpasowała w fotel, jakby całe swoje dotychczasowe życie na nim spędzała (z przerwami na pilnowanie posesji - takie też są).
  23. Ja też wiedziałam :lol:, ale chciałam dać szansę Agnieszce. W końcu to Ona zgarnęła Herę i miała zamiar ją dziś ukraść;), gdyby DS się nie znalazł na czas. Witam domek Hery, lecę na fb oglądać domowego psa.
  24. :multi::multi::multi:Kopiuję z Forum Złoty Pies (wyprzedzając tym samym Taygę, a co..., w końcu to [U]mój[/U] wątek :evil_lol:): [I]"Hera już jest w nowym domu. :) [/I] [I]Zaaklimatyzowąła się bardzo dobrze. :) [/I] [I]Obejrzała całą posesje, przywitała się z rodziną. [/I] [I]W domu jest bardzo chore dziecko które od kilku lat jest pod respiratorem. Przywitała się z nim kładąc łapki na łóżeczku i polizała go. Dziecko się uśmiechneło a ona śpi przy jego łóżku!! [/I] _________________ pozdrawiamy - magdalenka i bonitka" Dziękuję wszystkim Ciotkom za obecność na wątku, Teamowi Złotego psa za opgłoszenia, a Domkowi za to, że znalazł się w odpowiedznim miejscu w odpowiednim czasie. Hera, szczęśliwego życia ! [B]Proszę Moda o przeniesienie do działu "Już w nowym domu"[/B]
  25. Linda po wewnętrznej. Pozdrawiam Elżbieta
×
×
  • Create New...