Jump to content
Dogomania

Beta&Czata

Members
  • Posts

    682
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Beta&Czata

  1. Już poszło. Dobrze, że tak szybko zadziałałaś. Jak mogłabym zapomnieć o psie, który ma spojrzenie Czaty ??? (w każdym starszym ON-ku szukam mojej Myszki).
  2. Emerytura dotarla, w związku z czym poproszę szybciutko o nr konta na PW (zanim roztrwonię na głupoty...)
  3. [quote name='joteska']witajcie ciotki u kruszyny, Elu widzę w Twoim podpisie..., że Czata niedawno odeszła:-( bardzo Ci współczuje.. zyła 16 lat, to piekny wiek dla owczarka, na pewno miała najlepszy dom, miłość i opiekę na świecie[/QUOTE] Niestety... . Jeszcze jestem nie do końca pozbierana, ale powoli się ogarniam.
  4. Melduję się u suni... Na razie tylko duchem, bo wisi mi jeszcze zobowiązanie na Cezara, a w kieszeni pustki.
  5. To już 10 dni...Mam nadzieję, że sptkałaś już Gamę i że teraz obie na nas czekacie. Dziś z Jackiem wspominaliśmy wszystkie te lata, gdy byłaś z nami - wyjazdy na wakacje, śmieszne zdarzenia, Twoje "numery", które odstawiałaś na szkoleniach. Casta dalej tęsni. Nie kładzie się w miejscach, gdzie leżały Twoje posłania, nie je w kuchni (tam przecież stała zawsze Twoja miska). Smutno, pusto, ciężko...
  6. W kwestii finansów to u mnie na razie depresja...niestety. Ale zapiszę sobie i może coś tam uda mi się wygospodarować pod koniec miesiąca.
  7. Czatuniu.... Myszko moja....
  8. Moja Czatusia, moje Słoneczko, odeszła dziś o 14.2o. Była z nami 15 lat, 8 miesięcy i 15 dni. Czatuniu, czekaj tam na mnie. Nigdy Cię nie zapomnę.
  9. Teraz jeszcze bardziej wygląda na mix ON-ka i kakukaza. Śliczna jest.
  10. Dodaj zdjęcie jak stoi, najlepiej bokiem, żeby było widać całego psa. 33 kg około pó roku to całkiem sporo. Będzie duża psica. Kilka lat temu w Twoich okolicach ludzie kupowali kaukazy (oczywiście nie rasowe) od sasiadów zza wschodniej granicy. Twoja jest pewnie wynikiem krzyzówki takiego psa z jakimś w typie owczarka. Bo numaszczenie i maska jak u kaukazowatego, choć bardziej leonbergera chyba, a kształt pyska i uszy jakby od ON. Miemniej jednak wyszła bardzo ładna mieszanka.
  11. Wracając jeszcze do quupali - moja Czata przez prawie całe życie miała problemy, tzn. nawracające rozwolnienia jak tylko zjadła (czytaj: ukradła, znalzała) coś innego, niż jej weterynaryjna karma. Dopiero na stare lata udało mi się znaleźć preparaty, które ten problem calkowicie zlikwidowały: po pierwsze - Bebridat (na receptę, w zaiesinie - ok. 20 zł za 100 ml; to ludzki lek), który podaję w ilości 5 ml 1 x dziennie do pierwszego posiłku. On ma taką właściwość, że stolec albo zagęszcza, albo rozluźnia, więc sucz robi książkowe balasy. Gdy jednak uda się jej coś ukraść i dostaje biegunki - aplikuję 3 do 5 ml pasty Canigest. Zazwyczaj jedna dawka wystarcza, czasem podaję drugą, gdy muszę wyjść na dłużej (to jest, niestety, dość drogie, ale ja kupuję ostatnio przez internet, w Kuchni Pupila i tym samym znacznie taniej, niż u veta (przez internet 59 zł za 30 ml, u veta ponad 80 zł). Nie wiem, czy to byłoby odpowiednie dla Sinusa, ale może się komyś innemu przyda ta wiedza. Na Czatę węgiel, stoperan czy immodium zupełnie nie działaly i kończyło się właśnie biotylem - zawsze 5 zastrzyków. Od kilku miesięcy mamy spokój z zastrzykami. Pozdrawiam Was i Sinuska Elżbieta
  12. Jestem na zaproszenie unixeny. Cudowny! Ale byłaby piękna para z mojej Casty i z niego :evil_lol: (spokojnie, ciachnięta po drugiej cieczce). 1,5 roku to dzieciuch całkowity, tyle, że już wyrośnięty.
  13. Ode mnie poszło. Sorry, że tak niewiele, ale nie mogę się zbytnio rozhulać ze względy na moją Czatę (np. dziś dowiedziałam się, że do końca czerwca nie będzie leku w dawce, której ona potrzebuje i zostałam zmuszona do zakupu leku, zawierającego 1/2 tej dawki, co oznacza podawanie dwóch tabletek zamiast jednej, za cenę nimal identyczną jak za podwójną dawkę).
  14. Przekopalam się przez wątek w poszukiwaniu nr konta - chyba nie ma... A obiecałam, że wpłacę kilka groszy po 25.05. Można prosić dane do wpłaty na PW ???
  15. [quote name='3 x']ja wezmę B[/QUOTE] Mnie możesz pominąć. Już zagłosowałam, jak tylko krakvet rozpoczął głosowanie (choć muszę przyznać, że byłam rozdarta, bo Ulv też startuje, a ja mam sentyment do Kraksy). Pozdrawiam Elżbieta
  16. Po lekturze sprawozdania z wizyty u veta napisałam post, ale gdzieś się zapodział... Znów się wzruszyłam po przeczytaniu, jak Sinus całym sobą demonstrował strach przed wywiezieniem w nieznane i później radość i ulgę, że wrócił do domu... On jest po prostu rewelacyjny !
  17. Trzymam cały czas... Biedny, kochany, maleńki Olbrzym. Trzymaj się, pieseczku...
  18. Znów prawie się poryczałam. Chudzinka kochana moja.... Ale odruchy (tarzanie się, kopanie dołka) są obiecujące. Choć postawa i ruchy wskazują, że jest jeszcze bardzo słabiutki - taki kruchy, jakby za chwilę miał się rozsypać. Jak dmuchawiec....
  19. Oglądam i oczy robią mi się mokre...On tak bardzo chce do ludzia, ale wydaje mi się, że wciąż jeszcze ma ogromne obawy. Ale będzie dobrze. Już nie jest taki wycofany, jak na pierwszym filmie, choć jego zaczepki są nadal bardzo ostrożne. Wyobrażam sobie, jaki on będzie za kilka-kilkanaście tygodni....
  20. Czytam od początku (jak i pozostałe Wasze wątki). Nic nie piszę, bo słów mi po prostu brak, mimo, że wygadana dość jestem. Głęboko wierzę, że Sinus sobie poradzi, nawet z tym uszkpdzonym językiem. Czytałam na dogo o suńce, której język przymarzł do metalu w największe mrozy, gdy chciała się napić i o koniu z urwanym przez opiekunkę językiem. Po jakimś czasie nauczyły się funkcjonować z tymi uszkodzeniami, więc i Sinusowi się uda. Musi!!! Jego spojrzenie powala. Jest takie prosząco-ufne, takie ... psie. Moim marzeniem jest pies tego typu, choć wiem, że to nierealne (w domu dwie ON-ki, w tym jedna blisko 16-letnia, a ja jestem już trochę za stara na kolejnego psa, tym bardziej dużego). Postaram się pomóc finansowo po 25.05. (jako świerzo upieczona emertyka muszę, niestety, uważać na wydatki, zanim nauczę się żyć za połowę dotychczasowych dochodów). Pozdrawiam serdecznie Was i cały zwierzyniec Elżbieta
  21. Jestem wreszcie po krótkich wakacjach, albo nieco przedlużonym, długim week-endzie. Spokojnie przeczytałam i też uważam, że trzeba działać. Kwoty wydają się niebotyczne, ale nie takie już były zbierane na dogo i jakoś się udawało. Zgodnie z obietnicą zaraz przeleję kilka groszy, a później - w miarę możliwości - też bedę próbowała, ale nie za dużo, bo od 1.05. moje przychody spadły o połowę (rzuciłam robotę i została mi tylko emerytura). A Czatusia moja stareńka ciągle jeszcze, dzięki Bogu, jest z nami. A to jest równoznaczne z wydatkami... Pozdrawiam Elżbieta
×
×
  • Create New...