-
Posts
1304 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Dobermania
-
Ciekawe, czy tak... Mój ma 12 (doberman ze schroniska z MASĄ chorób) i też ma teraz takie objawy:placz:(zasłabnięcia, rozjeżdżanie się łap na boki, jak ma atak, to wszystkie mięśnie mu wiotczeją - w tym zwieracze, wycieka mu także ślina - ale nie ma padaczki), ostatnio też ma powiększone węzły chłonne, badania krwi nie cieszą:shake: Radziłam się już czterech weterynarzy, mam wrażenie, że bagatelizują to:shake: Tzn. stale przyjmuje leki na serce (Atenolol i Digoxin) - od adopcji (w schronisku nie leczono go na NIC, nawet mimo ran otwartych:x), ale gdy przy każdym badaniu krwi pytałam o podwyższony poziom moczniku, mówili, że to "nic takiego" (kilka jednostek pow. górnej granicy, ale przy każdym, poza jednym, badaniu krwi). Górna granica to 45, 24.04. miał 66, wczoraj - ponad 80:placz: Czekam na dostawę karmy wet. "sercowo-nerkowej" Hill's, ale przecież to za mało:placz: Kreatynina w granicach normy, choć bliżej górnej granicy.Wszystko, co zarobię, wydaję na niego, nie chcę, żeby cierpiał, zapisałam go nawet do dra Niziołka, ale ten jest na urlopie do pocz. sierpnia:-(
-
O mój Boże! A poziom cukru może tu mieć znaczenie?:placz: Bo nasz wet.-kardiolog zawsze mnie uspokajał, gdy pytałam go od podwyższony poziom moczniku i niski glukozy, mówiąc, że to nie tak dużo :placz: Powinno się być specjalistką w każdej dziedzinie, niestety, bo tylko samej można wszystkiego dopilnować:shake: Mój miał dzisiaj ponowne badanie, tzw. profil nerkowy:( Nowa karma wet. zamówiona... Ciężkie jest życie staruszka! A jak sobie pomyślę, że w tym wypełnionym odchodami i psami boksie już dawno by zmarł z głodu/niedopatrzenia/zagryziony/wyziębiony, to wyć mi się chce i trochę się cieszę mimo tego, że ci, co mają psy młode, nie mają tylu zmartwień...
-
Wiem, że to temat sprzed m-ca, ale interesujący. Adoptowałam starego psa po przejściach, na pewno nie socjalizowanego odpowiednio za młodu i w jego obecności nauczyłam się pokornie pamiętać o zasadzie, że wyjątek potwierdza regułę. Może ten facet był ignorantem, może nieumyślnie doprowadził do tej awantury, niedopuszczalne jednak jest atakowanie leżącego brzuchem do góry. Co do "to taka zabawa" - mój zwichrowany adoptant nie umie inaczej zaprosić do zabawy, niż... rycząc jak krowa (!), jeżąc się i pokazując zęby. Wygląda to groźnie, obcy ludzie widząc to, są przerażeni, właściciele psów, którzy go nie znają, boją się, że chce je - zaatakować a same psy - nietrudno się domyślić. Z innym mało tolerancyjnym/skłonnym do agresji/pobudliwym/dominującym raczej się nie pobawi, ale też zauważyłam, że do takich inaczej podchodzi (jeśli jest spuszczony ze smyczy - inaczej często chce atakować) - i zaczyna "ryczeć" dopiero, jak sobie wyjaśnią, że nie przyszli tu na walki;) Natomiast szczeniaki i psy uległe, spokojne, od razu zamęcza w ten sposób, jeśli tylko ma siłę się bawić - ryczy (bo nie jest to ani szczekanie, ani warkot, ani ujadanie - tylko taki specjalny sygnał, że chce się bawić). Najgorsze jest to, że dużo obcych mu psów, nie wiedząc, co to jest - bo w końcu nie jest to typowy sygnał - odbiera to jako agresję. A teraz a propos atakowania psa, który nie sprowokował. Mój adoptuś cierpliwie znosił pobyty wielu tymczasowiczów. Generalnie jest tylko mocny w gębie, choć stara się sprawiać wrażenie pana i władcy. Ale gdy drugi pies zorientuje się, że to pic na wodę, mój Lachs spada od razu na niższą pozycję. Najgorsze jest to, że dominujące psy, silne psychicznie, pewne siebie reagują często agresją - wg mnie - nieuzasadnioną w stosunku do niego. Przykład: Lachs od kiedy go mam ma koszmary w nocy i często przez sen potwornie płacze. Ja po latach już nieco do tego przywykłam i niestety nie zawsze słyszę, śpiąc. Jedna z tymczasowiczek, amstaffka, usłyszała to od razu, zbudziła się, podeszła do jego posłania i rzuciła się na niego (spał, ale wydawał dziwne dźwięki - mimo wszystko nie stał przecież, nie był zjeżony, nie patrzył jej w oczy, był na drugim końcu pokoju) i od tej pory właściwie musiałam ciągle mieć ją na oku, bo go często próbowała atakować. Inni tymczasowicze (z tych o b. silnej psiej osobowości) też zachowywali się tak, jakby Lachs ich drażnił (tak mówiąc ludzkim językiem, bo nie wiem, jak wytłumaczyć ten mechanizm), kiedy odkrywali, że w głębi duszy jest zastraszony i słaby. Wiem, że porównuję wszystko ciągle do świata ludzi, ale tak to najłatwiej opisać. tak jakby odkrywając najsłabsze ogniwo chcieli je wyeliminować. Rozpisałam się:lol:, ale chciałam dowieść;), że czasem pies, który jest cały zjeżony, z ogonem jak u skorpiona, szczerzy się - naprawdę chce się bawić (przynajmniej mój - inaczej nie umie...), a czasem jest tak, że pies, zdawałoby się, zrównoważony i obeznany z psimi zasadami, atakuje "niewinnego" i nieszkodliwego, mimo wysyłanych przezeń sygnałów.
-
Behawior-psi etogram dla początkujących psiarzy i nie tylko
Dobermania replied to chicken's topic in Behawior
I na koniec - moje ulubione:diabloti: [IMG]http://i486.photobucket.com/albums/rr228/doberfrau/Gentleman.jpg[/IMG] -
Behawior-psi etogram dla początkujących psiarzy i nie tylko
Dobermania replied to chicken's topic in Behawior
[B][IMG]http://i486.photobucket.com/albums/rr228/doberfrau/LachsPrzewrotDumki.jpg[/IMG] [IMG]http://i486.photobucket.com/albums/rr228/doberfrau/gwalturety.jpg[/IMG] [IMG]http://i486.photobucket.com/albums/rr228/doberfrau/DumkaPoddanaLxowi.jpg[/IMG] [IMG]http://i486.photobucket.com/albums/rr228/doberfrau/DMLXbnnr.jpg[/IMG] [IMG]http://i486.photobucket.com/albums/rr228/doberfrau/BuziDumkaLezyLxStoi.jpg[/IMG] [/B] -
Behawior-psi etogram dla początkujących psiarzy i nie tylko
Dobermania replied to chicken's topic in Behawior
Odświeżamy! Mała zagadka (ja też nie na wszystkim tak dokładnie się znam, więc najpierw zgadujcie, co się dzieje na zdjęciach, potem podam szczegóły i poproszę o dokładniejsze wyjaśnienia); mogę dać ew. podpowiedzi. Scenki nie w chronologicznej kolejności (te z ogrodu pochodzą z jednego wyjścia), napiszcie, jakie relacje panują między tymi psami: [IMG]http://i486.photobucket.com/albums/rr228/doberfrau/pierwszeDni5.jpg[/IMG] [IMG]http://i486.photobucket.com/albums/rr228/doberfrau/wygodnicka1.jpg[/IMG] [IMG]http://i486.photobucket.com/albums/rr228/doberfrau/MalznstwoWOgrdzie50.jpg[/IMG] [IMG]http://i486.photobucket.com/albums/rr228/doberfrau/LachsDumkaSZALEJA.jpg[/IMG] [IMG]http://i486.photobucket.com/albums/rr228/doberfrau/gryzaSie.jpg[/IMG] -
Tak, niestety te kary za ugryzienie intruza, który mimo tabliczki i zabezpieczeń dostał się na NASZĄ posesję to w tym nienormalnym postkomunistycznym kraju norma - jak napisała Szamanka - nawet nie można zranić złodzieja we własnym domu... chyba że chce się mu potem płacić odszkodowanie. Mało tego, na postawienie litego ogrodzenia często trzeba mieć pozwolenie sąsiadów, bo choć prawo budowlane nie zabrania stawiania muru czy ogr. z litych paneli, sąsiad uciążliwy zawsze może złożyć skargę, że mu to działkę zacienia, nawet jeśli na całej długości ogr. będzie miał kompostowniki, śmietniki, komóreczki. Radzę Ci jak najszybciej dopilnować, żeby rodzice założyli zamek lub kłódkę, i to nie najprostszą, łatwą do sforsowania; i przyspawali kawał blachy tam, gdzie można przełożyć dłoń - by obcy nie mogli dosięgnąć ani zamka, ani klamki.
-
[quote name='taks']Dobermania tez kiedyś się zestarzejesz - masz to jak w banku:diabloti: - i pewno tez będziesz "lazła", że o wyglądzie nie wspomnę...[/quote] Pewnie będę, a może i nie dożyję. Dla Twojej informacji - szanuję ludzi, o ile na to zasłużą. Pisałam to pod wpływem emocji, nawet jeśli chamsko, to tamta o tym nie wie - a "czego oczy nie widzą". Nie za wygląd ją skrytykowałam, w każdym razie nie o fizjonomię czy makijaż chodziło - o zachowanie, które już raz opisałam. I o brak reakcji, jak zwykle, mundurowych, mimo że innej osobie (np. nastoletniej dziewczynie - bo dresowi już nie) wlepili by wysoki mandat. [quote]No chyba, że do tego czasu (na wniosek pięknych i młodych) - tych żle wyglądających i starych (łażących) się powystrzela bo psują krajobraz i zabierają miejsce na świecie (słusznie należne tylko młodym).[/quote] A no jeśli taką masz wizję przyszłości, to do dzieła;) Ja nie pisałam o przymusowej eutanacji ludzi starych. [quote]A na marginesie - równie częstym zjawiskiem ( przynajmniej na moim osiedlu)są podlotki zajęte po uszy flirtowaniem z kolegami podczas gdy ich spuszczone luzem pieski robią co chcą ;) - a najczęściej z braku lepszych zajęc chcą zaczepiać moje duże i prowadzone na smyczy. Jak widzisz w każdym pokoleniu są czarne owce:shake: i nie o wiek tylko odpowiedzialność tu chodzi.[/quote] A temu nie zaprzeczam, opisywałam konkretną sytuację. Skoro takich widzisz - zwracaj uwagę, dzwoń po SM/psy. Ja wtedy nie miałam co dzwonić, bo byli na miejscu i widzieli uciekających rowerzystów i usuwających się z jej drogi w obawie o swoje nogawki i kostki spacerowiczów. Naprawdę nie chodzi o to, czy miała lat 15 czy 70. Tylko że tych starych nigdy nie spisują, nie upominają - ilekroć jestem świadkiem takich sytuacji w obecności naszych służb dbających, tfu, o bezpieczeństwo i porządek. Jeżeli tak ma się rozumieć szacunek dla starszych, to owszem, nie szanuję. Bo uważam, że prawo dotyczy wszystkich - albo wszyscy dostają mandaty i upomnienia, albo samowola i na spacer do parku trzeba brać pałkę.
-
O mój Boże! Niesamowite! Jak ją tego nauczyłaś? Tak żeby było na temat - mój też cierpi na syndrom psa łańcuchowego, ale najgorzej było przez pierwszy rok po adopcji, drugi nieco mniej a teraz jest znośnie. Tylko, niestety, spuszczony ze smyczy wcale nie rezygnował:/ Więc go nie spuszczałam, gdy nie był w towarzystwie psów znanych i lubianych albo na odludziu, ale denerwował się tylko na widok psów, ludzi unika, chyba że mają coś do jedzenia - wtedy jest w stanie przełamać swój potworny lęk, raz nawet podszedł do mężczyzny na oko niezamożnego, siedzącego pod wiatą przystankową i jedzącego suchą bułkę z kiełbasą - musiał wyglądać jak kupka nieszczęścia, bo pan odstąpił mu ostatni kęs... Głupio mi było jak diabli. (Był spuszczony, było ciemno, nie wiedziałam, że ktoś tam może być, nie było widać.) I co wam powiedzieli szkoleniowcy? Co robicie już po rozpoznaniu rodzaju agresji, jej przyczyn? I tak odnośnie "sikania na >dżewka<" [quote name='ulvhedinn']Mnie jakoś bardziej od sikajacych psów wk...ą lejący zapici (albo i nie) faceci. We Wrocku nie ma takiej opcji żeby wieczorem, szczególnie w okolicach weekendu przejść się po miescie i co najmniej kilku nie spotkać. A potem są zaszczane bramy, mury, krzaczki, zabytki i drzewka też. :mad:[/quote] Mnie też. Na osiedlach, na których mieszkałam, obszczymury brudziły nie tylko wejścia/bramy do starych kamienic i krzaki - gdzie nikt ich nie widzi; sikali też na świeżo zasadzone drzewka. Taki żul, co się ożłopał kilku litrów i leje przez 2 min. silnym strumieniem zniszczy i zaszkodzi bardziej niż wykastrowany samiec, nawet ważący tyle, co dorosły samiec ludzki;) - bo sika przecież partiami. Poza tym to za nie fair uważam, jak niespełnione osiedlowe ogrodniczki bez zgody administracji/zarządu/wspólnoty zabierają się za obsiewanie każdego nieutwardzonego kawałka, tak że człowiek bez psa tez nie może przejść spokojnie, nie nasłuchawszy się pretensji o to, że coś tam nadepnął czy listek strącił. Ja też mam samca niekastrowanego a i tak sika on najchętniej na wzniesienia, jak większość samców. Chętnie posłucham rad, jak go tego oduczyć. Żeby było jasne - nie podprowadzam psa celowo na cudze ogrodzenia i bramy, staram się pokonać pierwszą część trasy, gdy jeszcze pęcherz ma pełny, jakimiś "dzikimi" trawnikami i wzdłuż rowów odwadniających, ale on potrafi przejść kilkanaście metrów, dopóki nie znajdzie choćby kijka wbitego w ziemię, żeby załatwić się na "punkcie nadawczym";)
-
A ja mam kilkuletnie doświadczenie w dochodzeniu sprawiedliwości po pogryzieniach, atakach, szczuciu i, jak to się nazywa, "niesprawowaniu należytej kontroli". I d*pa. Chyba nie tylko w W-wie. Generalnie: trzeba mieć dowody, świadków, dużo czasu i szczęście. Jak pies został zraniony, to ma się to szczęście w nieszczęściu, że jest dowód. Ale jak nie ma świadków, to taki cham może powiedzieć, że "to jej zaatakował, a mój piesek się tylko bronił, cudem uszedł z życiem". Nasze słowo przeciwko jego... Wezwanie patrolu, spisanie zeznań, jak sprawca się oddali, to źle, bo nie można porównać wersji, a nie daj Boże, żeby potem powiedział, że cały dzień był w zakładzie fryzjerskim u mamusi i w ogóle do tego parku z psem nie poszedł. Niestety, to nie CSI (:eviltong:) i nikt nie pobierze od jego psa próbki śliny ani z rany Twojego, żeby porównać. A szkoda! Ja bym takie badania opłaciła :roll: Jeśli nawet sprawa trafi do Sądu Grodzkiego, ciągnąć się będzie latami, chyba że sąd uzna, że dowody są wystarczające (rana Twojego psa i obca osoba będąca świadkiem sytuacji, która potwierdzi Twoją wersję) - jak nie, to się może nawet przedawnić... Ja tak właśnie zakończyłam swoją współpracę z wymiarem sprawiedliwości... Pozbyłam się złudzeń. Szkoda mi pieniędzy na pokrywanie kosztów rozpraw, nie mam na pełnomocnika, który poradzi, jak udowodnić winę agresora; szkoda mi czasu i nerwów na rozmowy z chamami-kretynami z SM i policji. Teraz po prostu uważam wręcz przesadnie, żeby mojemu psu nic się nie stało i w razie czego bronię go z użyciem wszystkich dostepnych środków :x
-
co zrobić w sytuacji gdy inny pies zaatakuje naszego?
Dobermania replied to fifi290496's topic in Wszystko o psach
Che, che, człowiek z taki bagażem doświadczeń staje się wyczulony czy nawet przeczulony;) Ja w czasie nasilonych ataków psów SPUszczanych na "spacer" (a nie mieszkam na wsi) nabawiłam się takiej paranoi, że jak tylko usłyszałam coś przypominającego bieg psa, skakał mi gwałtownie poziom adrenaliny a pałka sama wskakiwała w dłoń. A mój pies od pewnego czasu nie chodzi W kagańcu, tylko ma go zawieszonego na szyi - to ją chroni przed poważnymi ranami, a gryźć może; gdyby się ktoś czepiał, niestety - robię się bezczelna i mówię: "przecież ma kaganiec"; w ostateczności nosi mocno poluzowany halter, w którym spokojnie może gryźć, jednocześnie uspokajając skołatane nerwy mijających nas kynofobicznych laików - a w razie ataku ma też częściowo chronioną kufę i głowę. W ogóle to przypomniało mi się to właśnie a propos tematu - rad - że BARDZO pomaga obwieszenie szyi psa czymś dla niego samego nieuciążliwym - np dwoma nylonowymi kagańcami - są lekkie, trochę miejsca zajmują i rozjuszony agresor, zamiast za szyję, łapie za nie, zrywa i zanim je wypluje, mamy chwilę na reakcję. -
co zrobić w sytuacji gdy inny pies zaatakuje naszego?
Dobermania replied to fifi290496's topic in Wszystko o psach
[quote name='Saite']A czy użycie pałki teleskopowej nie jest karalne? Czy ewentualna kwalifikacja prawna czynu zależy od sposobu wykonania takiej pałki? No i jak jest w takiej sytuacji, gdy użyje się jej przeciw psu? Czy np. właściciel agresora uderzonego takim narzędziem może "zaszkodzić" osobie broniącej się/swojego psa taką pałką?[/quote] Jak będziesz mieć sękaty konar i uszkodzisz agresora, będzie to "obrona konieczna", a o patyku mówisz, że z ziemi podniosłaś. A posiadanie pałki jak wytłumaczyć SM czy psom - wiadomo, że bierze się ją z konkretnym zamiarem. Ja się z nią nie obnoszę i póki co ze trzy razy może użyłam - umiejętnie - nie po pysku, kończynach - żadnemu psu nie stało się nic, nawet nie uciekały zbyt szybko, co by sugerowało ból. Nie mam też tyle siły, żeby krzywdę zrobić, czasem używałam jako bitesticka. Żaden z właścicieli też nie był zainteresowany odwołaniem psa, niektórzy nawet nie patrzyli, co tam psu robię, broniąc mojego. Mają prawo pozwać, jeśli pies będzie miał udokumentowane obrażenia - do tego nie dążyłam. Jestem jednak pewna, że ktoś, kogo pies nie obchodzi na tyle, żeby sprawdzać, czy gryzie się z innymi psami i czy im i jemu coś się stało, nie będzie od razu biegł do weterynarza golić psa w poszukiwaniu siniaków. Ja akurat mam "przerobione" interwencje policji i sprawy cywilne - byłam wielokrotnie zaatakowana i agresorzy szczujący/nie sprawujący kontroli wychodzili z tego bez szwanku, bo mieli psy spoza tej idiotycznej listy, wymiar sprawiedliwości działa opieszale (ugryzienie i rozdarcie spodni to w końcu nie morderstwo - nie jest priorytetowa) a na wszystko musisz mieć niezbite dowody. Najlepiej byłoby chodzić oplecioną kabelkami od minikamer i mikrofonów, żeby każdy atak udokumentować... [B]Nikogo nie namawiam do uciekania się do ostatecznych środków[/B]. Piszę po prostu z własnego doświadczenia: jeśli jakiś tryskający testosteronem ignorant szukając intensywniejszych bodźców puszcza swojego psa i nie zamierza go odwołać ani na moją prośbę, ani nawet gdy dojdzie do ataku - ostrzegam go, ale już szarpiąc się z jego psem i kopiąc, jeśli sytuacja staje się bardzo niebezpieczna. -
co zrobić w sytuacji gdy inny pies zaatakuje naszego?
Dobermania replied to fifi290496's topic in Wszystko o psach
[quote name='an1a']Jeszcze miecz samurajski jest w plecaku :evil_lol: Pałki teleskopowej to ja nie polecam, ewentualnie dla osób, które mimo wszystko zachowują zimną krew w takich sytuacjach i nie uderzają gdzie popadnie.[/quote] [IMG]http://i42.tinypic.com/2vamk4z.jpg[/IMG] [IMG]http://i44.tinypic.com/2qwfrcx.jpg[/IMG] Ćśśś *kładzie palec na ustach* Cieszą oczy, ale ich nie używam:eviltong: Spokojnie - jak napisałam: TAK działam tylko w ostateczności - jeśli wszelkie metody zawiodą, pałka idzie w ruch. Nielegalna? Szczucie psami - TO jest niezgodne z prawem - niesprawowanie należytej kontroli, jak to się fachowym żargonem nazywa - dzień w dzień, zagrażające mojemu psu i nie ulegające poprawie mimo mandatów - JEST NIEZGODNE Z PRAWEM i dla mnie nie do przyjęcia. Ktoś może mi napluć na but, wyrzucić śmieci do mojego ogródka i nie dostanie pałką. Ale jeśli szczuje mojego psa swoim większym, silniejszym i nie reaguje na prośby - cóż... -
co zrobić w sytuacji gdy inny pies zaatakuje naszego?
Dobermania replied to fifi290496's topic in Wszystko o psach
[quote name='Czekunia']Dobermania, rozpisałaś się troszkę;), ale przeczytałam wszystko uważnie i zgadzam się z każdym Twoim słowem. A więc AMEN!! :lol:[/quote] No miło mi:) Bałam się, jak przeczytałam tyle dziwnych komentarzy, że coś ze mną nie tak, skoro jak lwica bronię mojego psa:eviltong: [quote]Dobermania, gdzie Ty ten cały arsenał chowasz:evil_lol:? Bo w kieszeniach chyba Ci się nie mieści?:cool3:[/quote] Fakt. NOSZĘ TORBĘ :roll::roll::roll::roll::roll: Serio. (Ale taką zwykłą, damską - działam z zaskoczenia;)) Próbowałam paska z dodatkowymi "szlufkami", ale tego typu i wojskowe gadżety nie wchodzą w grę - zwracają uwagę, a ja nie jestem komandos i idę na spacer z psem a nie na "ustawkę" stadionową... Tyle że czasem naprawdę nie ma innego wyjścia - doświadczenie nauczyło mnie, że dwa przedmioty wystarczą - duży/ciężki i mały/lekki, np. pałka+skórzana smycz do bicia. Ale przez ostatnie dwa m-ce to nosiłam wyłącznie... aparat fotograficzny [sic!] - okoliczny rozmnażacz szczuł mnie z lubością swoją sforą i pogroziłam mu sprawą w sądzie, do której zbierałam dowody - dwa m-ce i okazało się, że może być spokój. Ach, te zdobycze techniki! Potrafią zdziałać cuda!:D -
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
Dobermania replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
[quote name='andromeda']Nie lubie kiedy małe paskudy, oslinione z lepkimi paluchami po lizaku leca do Questa zeby go pogłaskac. A kiedy mowie ze nie wolno i ze on nie lubi dzieci to one z uporem maniaka dalej pchaja te swoje upackane łapska w psa.[/quote] Che, che. No ja też. Większość ludzi to debile, ignoranci, chamy, iiiii tak dalej. To czemu mieliby wychowywać swoje dzieci/dbać o nie? Nie obchodzi ich, że leci "to to" przez ulicę na złamanie karku, żeby obmacywać obcego psa. Ale jak pies przewróci, obślini - to są pretensje. Bachory powinno się tak jak psy kontrolować, jak się z domu wychodzi. Czemu mój pies ma się męczyć w kagańcu a bandy nieodpowiedzialnych CZŁOWIEKÓW-rozmnażaczy swoje utrapienia (bo nie pociechy) puszczają luzem? Jakby był mały, wzięłabym na ręce, żeby uciec - w końcu dziecko nigdy nie jest winne tylko pies. Ale jak pies jest duży i ciężki, to co, własną piersią mam zasłaniać, jak bachor nie reaguje na "nie głaszcz, zostaw" - nawet tego odsunąć nie można, bo zawsze się wyjdzie na agresora. Mnie to chol...nie wk...wia, więc jak widzę jakieś maciory z wózkami czy bachorami już chodzącymi, zawsze omijam szerokim łukiem, chociaż są w okolicy dzieci, które najpierw z daleka zapytały, po mojej zgodzie podeszły, pogłaskały - i takim pozwalam głaskać. Ale że większość to poruszające się szybko i na oślep piszczałki ultradźwiękowe z lepkimi paluchami - omijam, zanim dosłyszę "oooo, pieeeeeseeeek!" :roll: -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Dobermania replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Jest na to wyjście, zaraz powiem. U mnie nie ma zwykłych koszy - dzielnica domków 1-rodz., ci, co przestrzegają prawa, mają podpisane umowy z firmami wywożącymi odchody, ci co nie - wynoszą do jedynych w okolicy, jakie znajdują się przy przystankach... CODZIENNIE! - więc nawet jakbym się uparła, to DO kosza psiej kupy nie włożę, co najwyżej NA KUPĘ (nomen omen:eviltong:) śmieci lub postawiła torebkę obok stosów uwalonych dookoła samego kosza. Wiem, że komuś może to przeszkadzać, więc mój pies jest nauczony załatwiania się wyłącznie na trawniki, żadnego "kupania" po chodnikach, podjazdach, bramach, żadnego sikania na ogrodzenia i furtki. Załatwia się na gminne trawniki, kupę każę mu robić do rowu odwadniającego (szumnie nazwane - obsiany trawą spadek terenu), który ja nazywam rynsztokiem;) Dodam, że nie chodzę z nim codziennie w to samo miejsce, żeby nie zrobić nigdzie psiego szaletu. Ale komentarze i tak się zdarzają, były chamskie, w końcu zaczęłam nosić ze sobą... małą łopatkę, taką ogrodniczą, i jak pies zrobi swoje, podważam glebę wraz z "dodatkiem", przewracam na drugą stronę - kupą do dołu, przydeptuję - nic nie widać, nic nie śmierdzi. Ponieważ jednak ludzie mnie nieco kojarzą (w końcu 4-6 razy dziennie psa wyprowadzam), ktoś tam z gatunku wiszących na ogrodzeniu obserwatorów życia okolicznego zauważył mnie, jak te kupy zakopuję i spytał: Co tam za skarby pani zakopuje? Ja: Ooo, drogocenne, panie, to specjalny nawóz. On (z poważną miną): Ooo. A ile taki nawóz kosztuje? Ja, brnąc dalej, bo widziałam, że się nabrał: Wie pan, ten pies ma specjalną karmę, droga jest, ale po niej takie kupy, że trawa jak dywan. On: :roll::roll::roll: Zamyślił się, po chwili zaproponował: To może pani tak czasem przyjdzie tu, żeby mi też PONAWOZIŁ? :D:D:D No i tym sposobem mój pies został użyźniaczem gleby:eviltong: -
co zrobić w sytuacji gdy inny pies zaatakuje naszego?
Dobermania replied to fifi290496's topic in Wszystko o psach
No i słusznie. Ja też nie chcę, żeby mój wdawał się w walki ani żeby się zraził i reagował agresywnie czy bojaźliwie na wszystkie psy w typie ON czy jamnika i duże czarne (ale już tak jest, bo te najczęściej go atakują) i na te wielkie działa w ostateczności "ciężka artyleria" ze zdjęcia, na te małe - zasłanianie nogami, machnięcia, a jak się nie odsuwa - wtedy kopniaki. Bo z psem małym mój by sobie poradził, ale UŻYCIE PRZEZE MNIE NOGI I PAŁKI WŁAŚNIE NIE JEST AKTEM AGRESJI, JEST TO WRĘCZ LITOŚĆ I DANIE OSTATNIEJ SZANSY - JEŚLI 10-KG PIES OD 15-TU MIN Z UPOREM MANIAKA RZUCA SIĘ NA MOJEGO 35-KG I RWIE MU ZĘBAMI OBROŻĘ I HALTER, TO MOGŁABYM MOJEGO SPUŚCIĆ - ON BY GO ZAGRYZŁ, POWAŻNIE ZRANIŁ - CZY W TYM WYPADKU ODSTRASZENIE PSA KILKOMA KOPNIAKAMI NIE JEST MNIEJSZYM ZŁEM? Często jest tak, że naprawdę nie ma innego wyjścia - taki kopniak czy rzucenie kluczami w kipiącego rządzą mordu (:eviltong:) małego teriera jest... paradoksalnie bronieniem go! -
[quote name='ASICA']Powiem tak: mam amstaffa(rodowodowego)po walkach psów. ma już sporo lat a mimo to każdy pies w pobliżu jest dla niego potencjalną ofiarą. on jest nauczony tylko jednego:placz: nie wydaje z siebie żadnych dzwięków nigdy!!!! nie rzuca się z wściekłoscią ,nie szczeka-nic po nim nie widać:shake: kocha ludzi,uwielbia dzieci i moją suke dożyce:p bardziej boje sie rozszczekanych kundli,łapiących roweżystów za nogawki . ostatnio zaczepiła mnie policja i zapytała mnie czy może ponieśc mi astka(upał okropny)bo on ledwo zipi i wygląda jakby miał zejsc z tego świata. byli bardzo mili,pogłaskali dozyce-tacy sympatyczni chłopcy(sporo młodsi odemnie):p[/quote] Matko, gdzie to tak, na Mokotowie:crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye:? Muszę się przeprowadzić:shake::shake::shake::shake::shake: To chyba nie policjanci, tylko przebierańcy:eviltong: Albo jacyś z łapanki:eviltong: Albo...o, wiem! Złodzieje psów przebrani za policjantów - zrobili rekonesans i wiedzieli, że do walk:eviltong::multi: (Żart. Ale mam duuuże doświadczenie z psolicją i sraszą wiejską [patologiczna rodzina piętro niżej, rozmnażalnia potworków, rzucajacych się na wszystko, co sie rusza, ale ja mam dobka, więc to ja jestem winna - można mieć tylko teriery, jamniki, pinczery min., a z psów dużych to labki i goldeny - zmieńmy prawo:-/] - w związku z tym na temat SM i psów (tych w mundurach) mam wyrobione zdanie - zanim zaczęłam mieć z nimi do czynienia, szanowałam ich i naiwnie myslałam, że są od tego, by pilnować przestrzegania prawa i karać sprawców, oburzałam się, gdy rówieśnicy nazywali ich "psami".) A to, że łapią tylko te, które wg nich nie stanowią zagrożenia, jest prawdą. Wszystko, co masywnej budowy i pręgowane/płowe to "ten amstaff", wszystko, co czarne podpalane = rott lub dob. Za te też wypisują mandaty - tylko za te. Więc nie piszcie, że starusze z jamnikiem darują. Ja byłam w upalny dzień w parku z ON-ką, która SPAŁA pod ławką, na której siedziałam (nie wiem, jak ją tam wypatrzyli, mają jakiś radar na psy pow. 20 kg), dostałam upomnienie (przypominam - suczka SPAŁA i to POD ŁAWKĄ, nie miała kagańca, ale to było w 2003, nie było idiotycznej listy), wkurzyłam się, "zabezpieczyłam" suczkę, postanawiając iść do domu, bo po spacerze chciałam nacieszyć się pobytem na powietrzu, oni to zepsuli; okazało się, że idą w tym samym kierunku - parę metrów przed nami lazła starucha, przed nią jamnik, ujadający na wszystko, szarpiący nogawki ludziom, straszący rowerzystów, wbiegający pod koła(!) - nie zrobili nic, swoje odbębnili, pewnie brakowało im akurat jednego, a że trafiła się niegroźna nastolatka - super. Baba wyglądała na niezrównoważoną awanturnice (kilka osób zwróciło jej uwagę) - ale nią się nie zajęli, po co ten kłopot?
-
Starość a zmiana zachowania w stos. do innych zwierząt..
Dobermania replied to Franka12345's topic in Geriatria
A mój ma nawet zmiany zmian:-?:-?:-? Najpierw niemal z dnia na dzień złagodniał i zaczął tolerować prawie wszystkie samce, byłam w szoku, zaprzyjaźnił się z niekastrowanym dorosłym huskym, któremu wybaczał nawet próby gwałtu:eviltong: (do tej pory wystarczył, że pies go łapą dotknął i denerwował się). Dodam, że został adoptowany w wieku 8 lat i nie wszystkie złe nawyki udało mi się wyplenić. To złagodnienie nastąpiło ok. 2 lat temu (miał ok. 10-ciu lat), potem, jakieś pół roku temu, stał się nerwowy, trudno powiedzieć, czy to agresja, czy starcze fochy, rzuca się na tego kolegę, ale nie gryzie - wygląda to tak, jakby go... nie poznawał albo jakby ten nagle wyrósł spod ziemi i go zaskoczył, z trzeciej (:eviltong:) z kolei strony jest tak chory i sterany życiem, że nie ma siły odpowiadać na niektóre zaczepki - np. do tej pory, jeśli nieupomniany i nie zajęty celowo czym innym, "odpyskiwał" na każde zaczepki zaplutych, kipiących żądzą mordu psów, wiszących na bramach - także z drugiej strony ulicy. Teraz łatwiej mu to wyperswadować. Ze zmian w zachowaniu jest też znaczna dotycząca bliskości - chce spać koniecznie ze mną w łóżku, myślałam, że go coś boli, kilka nocy żeśmy sobie tak spali, potem stwiedziłam, że chyba za bardzo mu folguję, sprawiłam mu drugie posłanie, tym razem firmowe, mięciutkie - cieszył się nim kilka dni, ale potrzeba bliskości była tak silna, że w końcu jedno musiałam przenieść do pokoju, w którym stoi komputer, żeby mógł spać koło mnie, gdy tam jestem, a drugie - w pokoju, gdzie śpię:roll: Poza tym doszłam do brzemienniego w skutki wniosku: on traci wzrok i właściwie w przeciągu kilku miesięcy nastapiła tak duża zmiana, że boi się/denerwuje na widok np. czarnych worków, wypchanych śmieciami, automatów do bram, wózków zakupowych ciągniętych za rączkę (takie a la bagaż stewardessy), walizek i toreb, zwłaszcza czarnych i na kółkach - myśli, że to psy, spina się, napina aż w końcu wypina, jak się przekona, że to nie pies;) Nie wiem, co mam z tym zrobić, bo przez chore serce i tak nie można by było go operować, poza tym to zaćma typowa dla podeszłego wieku, na behawiorystę mnie nie stać a lęki miał już, jak go adoptowałam... Dodam, że tych toreb, worków, itp., które zna, nie boi się, a tych nieznanych - tak - nie wiem więc, jak by tu zastosować terapię ekspozycyjną, bo każdy przedmiot osobno stanowi oddzielny przypadek... W ogóle to zauważyłam, że psy na starość przeżywają jakby zmianę osobowości - łagodne stają się agresywne i odwrotnie... -
co zrobić w sytuacji gdy inny pies zaatakuje naszego?
Dobermania replied to fifi290496's topic in Wszystko o psach
:thumbs:Cieszę się, że choć jedna osoba mnie rozumie, spełniłam misję:eviltong:;) A bo się wkurzyłam, czytając komentarze i pseudorady, które uważam za głupie - naprawdę, trzeba znaleźć się w danej sytuacji, żeby móc coś komuś doradzać. To tak, jakby mówić ofierze gwałtu: trzeba było powiedzieć, że nie chcesz i że cię boli... Też pewnie bym podniosła raban, jakbym - nigdy w życiu nie musząc bronić psa np. 2 razy tego samego dnia przed rozjuszonym 40-kg ON-em - czytając, jak ktoś pisze, że kopie psy... Ale są dwie strony medalu. Też nigdy w życiu nie pomyślałabym, że kupię gaz pieprzowy, myśląc o pryskaniu psów... -
co zrobić w sytuacji gdy inny pies zaatakuje naszego?
Dobermania replied to fifi290496's topic in Wszystko o psach
Sota36 - w ostateczności, gdy ataki zdarzają się często: (ZANIM POSYPIE SIĘ GRAD - NIE JESTEM DRESIARĄ, NIE BIEGAM Z ŁAŃCUCHEM, BRZYDZĘ SIĘ PRZEMOCĄ [U][B]- ALE PRZEDE WSZYSTKIM TĄ SKIEROWANĄ PRZECIWKO MNIE I MOIM BLISKIM - [/B][/U]JEŚLI MOJEMU PSU GROZI NIEBEZPIECZEŃSTWO, cóż... tonący chwyta... bat, pałkę, łańcuch:eviltong:) [IMG]http://i40.tinypic.com/33ucoiw.jpg[/IMG] [IMG]http://i39.tinypic.com/20tqptf.jpg[/IMG] I tu - TA DAAAM!!! - bezpośredni i IDEALNY sposób na ochronę przed gryzieniem - żadna rewelacja, od wieków chroni się w ten sposób m. in. psy chroniące stad - np. w byłej Jugosławii. CAO też na starych rycinach mają gruuube skórzane pasy nabijane gwoźdźmi. Kolcami na zewnątrz, do tego gruba i szeroka obroża od Pitmana. [IMG]http://i41.tinypic.com/359lqae.jpg[/IMG] w bezpośrednim starciu: [IMG]http://i44.tinypic.com/24x2np1.jpg[/IMG] I gdy nasz pies jest bezpieczny za waszymi plecami, a agresor nie odpuszcza - prosto w oczy - zwykła woda, ale mogą być legalne odstraszacze psów: [IMG]http://i44.tinypic.com/2z4ae4z.jpg[/IMG] Ostatni raz powtórzę - to w ostateczności, jeśli leje się krew, zasłanianie psa nie wystarcza a agresor trzyma go zębami i nie daje się odgonić. Ale pomaga i jeśli pies dostanie mocno, nie waży się więcej do mnie podejść. -
co zrobić w sytuacji gdy inny pies zaatakuje naszego?
Dobermania replied to fifi290496's topic in Wszystko o psach
[quote name='Bakteria']Nie wiem dlaczego, ale mnie takie sytuacje, że inny pies od razu rzuca się do gardła praktycznie się nie zdarzają... Może ja w jakimiś innym kraju żyję... [/quote] No chyba. To, co będę pisać, może zabrzmieć złośliwie i chamsko, ale to dlatego, że ten temat wzbudza we mnie szczególnie silne emocje, jako że mój pis był wielokrotnie zaatakowany i pogryziony, więc śmiem twierdzić, że się na metodach obrony znam. Piszesz, że niby przesadzamy, bo nie każdy pies miażdży czaszkę i rzuca się z charkotem do gardła. Nikt nie napisał, że każdy. Nikt też nie chwali się, że lata z gazem pieprzowym za każdym psem, którego zobaczy i na dodatek patrzy, jak by go tu skopać. Uwierz mi - jesteś bardzo szczęśliwą osobą (twój pies jeszcze bardziej), jeśli wszystkie psy, nawet dominujące, podchodziły do was tylko po to, żeby się obwąchać i na kilku warknięciach się kończyło. Może jak ktoś mieszka na osiedlu willowym w Konstancinie, gdzie sąsiedzi pokupowali sobie i domy, i psy a są to labki i goldeny z renomowanych hodowli (które trudniej "popsuć" niż ON, TTB czy jakiekolwiek psy, u których łatwo doprowadzić do nietolerancji innych czworonogów), to ma spokój. Ja nie mieszkam w najgorszej dzielnicy, mało tu dresów, ale największy problem jest nie z nimi, a z tzw. ludzmi na poziomie. I staruchami, wleczonymi na sznurku przez jamniki, yorki i pinczery min. I pseudomiłośnikami "WILKÓW", jak określają swoje poczwarki poniemieckie - wypuszczane na dwór raz na dobę luzem (bo spacerem trudno to nazwać, mimo że właściciel kręci się w pobliżu - najczęściel staje sobie na trawniku a pies szczy wszystkim po bramach i furtkach i rzuca się na inne psy). [quote]ak z tego co czytam to u was wszystkie od razu z charkotem do gardła, żeby tylko wasze pożreć. Zdarzają się takie sytuacje, ale to chyba niecodziennie i nie każdym spacerze żeby tu sobie wymieniać takie rady. Dlatego napisałam w pierwszym poście, że może najpierw dać się psom spokojnie przywitać? :lol: Taka sytuacja, że jakiś pies podbiega do naszego bez naszej wyraźnej zgody w ogóle nie powinna mieć miejsca, ale to się niestety szybko nie zmieni.[/quote]Chyba ktoś, kto uważa się za miłośnika i znawcę psów (przynajmniej nie laika) - jest w stanie odczytać wyraźne sygnały dawane przez biegnącego psa. Nie należę do osób, które z piskiem podnoszą psa z ziemi i wrzeszczą "proszę zabrać psa", gdy ktoś się zbliża ze swoim, mało tego, intensywnie resocjalizuję mojego adoptusia po przejściach, ale były sytuacje, że brałam 35kg na ręce, kiedy się dało i mogło to pomóc. Piszę za siebie, ale sądzę, że i inne osoby piszące w tym topiku UMIEJĄ ODRÓŻNIĆ ZACHOWANIE PSA CHCĄCEGO SIĘ ZAPOZNAĆ, POBAWIĆ CZY TYLKO PRZYWITAĆ OD PSA, KTÓRY BIEGNIE OD RAZU TYLKO PO TO, BY ZAATAKOWAĆ. Ja wiem też, że są warknięcia i warknięcia, że psy w zabawie potrafią się pokaleczyć i nie musi się to skończyć walką. Mój pies lubi brutalne zabawy i wywija ósemki kolegą-spanielem, trzymając go za fraki i ja nie pozwalam, by podbiegał do obcych psów, żeby bawić się z nimi w ten sposób, tylko najpierw PYTAM opiekuna - wiedząc, że obcemu psu takie zabawy mogą się nie spodobać. [quote]uważasz, że lepszym i mniej narażającym na pogryzienie zachowaniem niż po prostu złapanie psa jest kopanie go aż skowycze? To wg ciebie daje mniejszą szansę na pogryzienie? Według mnie nie bardzo.[/quote]Jak widzę, że wystarczy złapać, to nie kopię, udało mi się (nie wiem, jakim cudem - chyba jednym z tych, jakie jest w stanie zdziałać adrenalina, która mnie wtedy rozsadzała) utrzymać dwa walczące psy - jeden mój - dobek 35 kg, drugą ręką za skórę na karku (po co komu obroża...?) ON-kopodobnego, znacznie cięższego - i tamten, choć zupełnie obcy, nawet na mnie nie spojrzał. Był to typowy przykład, nazwę to tak nieprofesjonalnie, agresji terytorialnej - chodziło o wyeliminowanie drugiego samca - gdy wtrącił się człowiek, czyli ja - oba psy patrzyły sobie prosto w oczy z odległości moich wyciągniętych w przeciwne strony ramion, ale nie atakowały. Ale gdyby ten pies chciał, mógł się wyrwać i dalej atakować mojego, ze mną przyciepioną do jego karku. Wiedziałam, że muszę trzymać mocno oba, bo gdybym trzymała tylko poczwarka - mając więcej siły - mój by go dopadł i i tak oba byłyby pogryzione. Nie każdego psa można złapać czy przytrzymać, powtórzę się: nie byłaś w takiej sytuacji - ciesz się. [quote name='Bakteria']A tak w ogóle, co da kopanie psa, który już gryzie naszego dużo mniejszego psa? Co najwyżej go tylko rozjuszy...[/quote] Da bardzo dużo, jeśli go przewróci. Twarde buty, cel: słabizna lub pysk, liczą się ułamki sekund. W obronie życia mojego psa zrobię WSZYSTKO. Normalnie nie uderzyłabym żadnego psa, we własnej obronie zrobiłabym mniej, bo ja w sądzie wygram o odszkodowanie, jak mi nogawkę podrze, ale jak mi psa zagryzie, to po czterech latach biegania po sądach usłyszę "niska szkodliwość społeczna" a winny zapłaci 250 zł mandatu - piszę z doświadczenia, choć żadnego psa nie pozwoliłam zagryźć. [quote]W ogóle nie wiem, czy jest sens kontynuowania tematu- sytuacje, gdy nasze psy są narażone na prawdziwy atak są naprawdę rzadkie[/quote]Gdzie ty mieszkasz? Nie pytam zniecierpliwionym czy ironicznym tonem a przez ciekawość - może wezmę kredyt na zmianę mieszkania:eviltong: [quote] i są wtedy takie emocje i "instynkt przetrwania", że nawet najmądrzejsza rada i sposób na pokananie napastnika nie przyniesie efektu w realu, bo po prostu nikt nie będzie myślał co to było na Dogo napisane tylko działał, byle ratować psa.[/quote] A ja właśnie będę myślała!:eviltong: - właśnie idę napełniać butelkę po Ludwiku:eviltong:;) -
Czarne_gwiazdy - są mieszkania i Mieszkania. Na ten temat też długo by pisać. Czasem w domu z ogrodem pies ma gorzej niż zamknięty w mieszkaniu o połowę mniejszym, bo np. jest bity, nie( do)żywiony, nie ma kontaktu ze światem - a w mieszkaniu może siedzieć tylko między długimi spacerami, treningami, wizytami z opiekunem tu i ówdzie. Czy ja napisałam, że to psa zabija? Jak się użyje farby przeznaczonej dla ludzi lub, co gorsza, np. do tworzyw sztucznych, to same wiecie, że nie będzie to obojętne dla jego skóry. Jakiś rok temu czytałam o psie Kelly Osbourne, która "upiększyła" go ludzką farbą i wylądował u weterynarza. Czy psu nie przeszkadza? Każdy pies jest inny, ja nie twierdzę, że się znam na wszystkim i każde ozdabianie, od obroży z cyrkoniami począwszy, wywołuje tragedię. Są psy, którym przeszkadzają szelki. Ale same sobie odpowiedzcie na pytanie: czy groomer(ka)/właściciel/ka psa-żółwia ninji czy wielbłąda pozwoli mu na drugi dzień pobrykać z psimi kolegami po deszczu na nieutwardzonym gruncie? Jakoś nie chce mi się wierzyć, że takiego psa nie "chronią" przed każdym zabrudzeniem - żeby nie zniszczyć tego efektu ciężkiej i długotrwałej pracy. Powiedzcie mi same - czy te fryzury (w niektórych przypadkach - wręcz konstrukcje;]) wyczarowują w 15 min? I tylko po to, by pokazać raz, na chwilę, na jednej wystawie? Nie wierzę po prostu, że włożywszy w to tyle pracy i pokazując to światu pozwolą, by pies to zabrudził, pogniótł, żeby się o coś zaczepił czy zmył farbę. Od kupna gumki do włosów z kokardką, pelerynki i sukieneczki się zaczyna. Piszecie: nie krzywdzą psów. Może nie. A może ich "opieka" ogranicza się do ciągłego strzyżenia, farbowania, stylizowania i pies nie może nawet porządnie się wybiegać w obawie o zniszczenie efektownego dzieła? W pierwszym temacie o komentarzach jedna z forumowiczek pisała o yorku, którego właścicielka wnosiła do sklepu w butach. Ktoś spytał, czy ona tak zawsze i czemu go nie postawi na ziemi. Ona na to, że on nawet nie umie... Naprawdę, są ludzie, którzy nie traktują psów z koniecznym dla ich instynktów i potrzeb przyzwyczajeń - cały czas noszą je pod pachą lub popychają w wózeczkach, ubierają w wymyślne przebrania. I jakoś wydaje mi się, że wśród tych ze zdjęć moga być tacy ludzie... [SIZE=2](P.S. [SIZE=1]Nie piszcie mi teraz, że np. na polskich wsiach, gdzie o farbach dla psów nie słyszano, pukają się w głowę nawet na wzmiankę o psich sportach - i tam to dopiero się psy krzywdzi[/SIZE]. [SIZE=1]Ja to wiem. Ale oni to robią z niewiedzy i jest to inny rodzaj życia z psem. Ci, co mają czas i pieniądze na przekształcanie psów w ninja, sześciany, konie - są na innym poziomie zaznajomienia z naturą psią - tu jest to dla mnie tym bardziej nie do przyjęcia.[/SIZE])[/SIZE]
-
Co za tragedia... od razu widać, że to pewnie amerykańce. Jak się do szkoły nie chodzi i żre fast foody, to się we łbie przewraca, o ile jeszcze coś tam zostało. Co to, k..., konkurs lalek jest? Dla mnie farbowanie psom okrywy włosowej jest niedopuszczalne. To tak jak przebieranie za Supermana i balerinę oraz zakładanie ozdobnych butów przez cały rok... Owszem, może i ładnie to wygląda, zwraca uwagę, co dla niektórych jest celem samym w sobie, ale jakoś nie wierzę, że ma to korzystny wpływ na zdrowie psa... To tak jak usuwanie brodawki - nie guza nowotworowego - "bo brzydko wygląda"...
-
Pokaleczony mix dobermana :( Jelenia - WYADOPTOWANY DO NIEMIEC
Dobermania replied to Seaside's topic in Już w nowym domu
[IMG]http://img269.imageshack.us/img269/8769/logan2.jpg[/IMG]