Sowa
Members-
Posts
5053 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Sowa
-
Suka jest pobudzona zmianą warunków życia, jakbym dziś poszła spać we własnym wyrku, a rano wszyscy dookoła mówiliby po chińsku, to też bym doznała szoku. Dajcie państwu namiary na nosem.pl. cała seria artykułów pt Pies adoptowany i wiele o podstawowym posłuszeństwie. Suka jest przekonana, że auto ucieka dlatego, że ona szczeka - to syndrom psa łańcuchowo-podwórkowego, a na psy szczeka ze strachu i tyle. Spokojne kontrolowanie zachowań, spokojne szkolenie, najlepiej w grupie psów, nauka przede wszystkim reagowania na siad, czekaj - jak to zrozumie, to 90 % problemów zniknie. (https://nosem.pl/szkolenie-psa/przepustka-do-psiego-raju/
-
To chociaż tyle, że zadzwonił. Pierwszy raz od wielu lat bezpośrednio uczestniczę w rozmowach z ludźmi chętnymi na ogłaszanego psa - i już po miesiącu ręce opadają mi z płuckami. Jesteście niesamowicie odporne, jeśli przez lata dajecie radę. M.in. pani chętna na Baxa nie odezwała się mimo umówionego terminu spotkania, więc nie mogę polecić jej Wolfika.
-
A co pies ma do roboty na co dzień? Czy ma szansę na spacerze na ukierunkowaną pracę węchową? Na robienie czegokolwiek pod kierunkiem właściciela? Na czym polega zabawa, jeśli budzi nadmierne emocje?
-
Próbowaliście elementarnego szkolenia - reagowania na polecenia? Granice można zacząć stawiać i u dorosłego psa. Czy behawiorysta skatalogował sytuacje, w których występowały ataki agresji? Jest jakiś powtarzalny "wyzwalacz"? Uszy też ma zdrowie?
-
Właśnie bez przesady - trzeba być skrajnie nieodpowiedzialnym i bez pojęcia ile pies ma nóg i ile zębów, aby na dzień dobry dopuszczać do niekontrolowanego kontaktu łańcuchowego psa z małymi dziećmi, a potem nawet nie izolować tego psa od dzieci, a potem oferować uściski i przytulania na pożegnanie.
-
I wytrzymałaś bez komentarza? Brawo, ja bym - w myślach na pewno, w słowach nieco miłosierniej - przywołała Szpital na peryferiach i gołębicę... Czyli Pani Ewa na dzień dobry padała na twarz przed suczką. No i Sara z konieczności przejęła dowodzenie. Naprawdę Pani Ewa powinna znaleźć się wśród czarnych kwiatków. Zepsuje i rozhisteryzuje najłagodniejszego psa.
-
Czy w umowie adopcji można dopisać taki punkt - "W razie zwrotu z adopcji przed upływem roku zobowiązuję się pokryć koszt transportu psa do miejsca wskazanego przez wydającego do adopcji oraz miesięczny koszt utrzymania psa w ośrodku wskazanym przez wydającego do adopcji". Po roku to chyba tylko jakiś dramat powodowałby oddanie zwierzęcia. Zresztą tekst może być inny - np " W razie zwrotu z adopcji zobowiązuje się pomóc w szukaniu mu nowego domu w sposób uzgodniony z wydającym do adopcji (pokrycie kosztów transportu, pokrycie kosztów ogłoszeń, pokrycie kosztów utrzymania psa przez określony czas). I tu można szczegółowo opisać wybraną formę pomocy. Mamy tu prawnika, żeby napisać to w sposób odpowiedni?
-
Popatrzcie jeszcze raz na fotki z pierwszego spotkania. Naprawdę nikt, kto ma bodaj minimalne pojęcie o psach nie zachowuje się w taki sposób. Sara i tak jest święta, że na dzień dobry nie trzasnęła zębami w twarz pani! Pies nie jest do histerycznego miętoszenia! A potem sugestie, że suka tęskni za hotelikiem - a potem odmowa zamknięcia suki w pokoju, skoro dzieci się boją - lepiej, że suka już wraca, później byłoby tylko gorzej.
-
PS na nosem.pl jest seria artykułów o postępowaniu z adoptowanym psem. https://nosem.pl/pies-w-domu/pies-adoptowany/ Jeśli DT czy hotelik widzi, że chętny na psa nie wie czego unikać i jak postępować - takie obejmowanie i ściskanie psa na dzień dobry to już nie dzwonek a dzwon alarmowy - niechże przekaże bodaj podstawowe informacje.
-
Z tym wychodzeniem to jak z płotem przed domem - obcy człowiek idzie za płotem, pies zaniepokojony szczeka, alarmuje swoich - człowiek przechodzi wzdłuż płotu i znika - pies nie wie, że człowiek szedł swoją drogą, pies nabiera przekonania, że to sposób na uniknięcie zagrożenia, więc następnym razem szczeka głośniej, potem biegnie wzdłuż płotu ze szczekaniem, a potem, jeśli się wydostanie z ogrodzenia, to może z jazgotem dopadać do przechodnia.... Drzwi wejściowe to jak plot - ktoś obcy, mało lub wcale nieznany psu wychodzi, to znaczy, ze zagrożenie przepędzone...
-
Spróbowałabym wyprowadzić Michu na sik, Twój TZ siedzi, obok Keri - Michu wraca, TZ daje Keri smakole, a przynajmniej głaszcze, chodzi z nią po mieszkaniu - ona go asekuruje - uruchomiony przekaz pies-pies. No i na razie przed każdym wyjściem TZ-ta Michu przetransportowany do innego pomieszczenia, aby nie pomyślał, ze to on TZ-ta wygania. Jasne, że ocenisz sama, czy to warto zrobić, czy da skutek - własne psy doskonale znasz.
-
Jest w Krakowie pani chętna na azylowego krakowskiego miksa malinois - jeśli po pierwszym spotkaniu jeszcze w tym tygodniu uzna, że to za żywiołowy, za duży pies dla niej, zaproponuję jej Wolfa - dzwoniłaby powołując się na Sowę. Na pewno Wolf nie byłby dla niej za duży. Doświadczenie z psami ma. Wizytę przedadopcyjną mogłabym zrobić.
-
Uporczywe podsikiwanie w określonych sytuacjach
Sowa replied to wilcza.jaga's topic in Nauka czystosci
Równie dobrze może to być sygnał uległości- sporo psów podsikuje przy spotkaniu człowieka pamiętanego ze szczenięctwa.Podobnie przy spotkaniu psa starszego, pamiętanego ze szczenięctwa. Ograniczyłabym wizyty ludzi z psami w domu, a przynajmniej przed wizytą spotkanie na zewnątrz. Przy wizycie w domu - kontrola obu psów, wymaganie np spokojnego leżenia w dystansie. U rodziców w ogrodzie - miniszkolenie połączone z nagradzaniem suczki.- 1 reply
-
- 1
-