Jump to content
Dogomania

Sylwia-Kora

Members
  • Posts

    253
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sylwia-Kora

  1. Sylwia-Kora

    Anglia

    Program w bbc ogládalam i tez uwazam ze byl calkiem niezly. Zagorzali zwolennicy bliskich inbredów powinni go obejrzec. A co do wczesniejszej czésci dyskusji to pojécia nie macie jak sié cieszé ze rottweilerów nie ma na tej dziadowskiej liscie!!! :roll: Bo my chyba nie mozemy miec innego psa -- rozumiecie, rottki forever!!! Choc jak pisze Iza i na "listé" sá sposoby :p
  2. Sylwia-Kora

    Anglia

    widze ze ktos tu sie wystraszyl, ze nasz wátek spadnie na drugá stroné i postanowil odswiezyc he he :cool1: [B]furciaczek [/B]napisz cos wiécej o tym polskim wecie. fachowy czy nie bardzo? jak gabinet? sensowny jakis? Kora sie 9 dni temu rozciekla, cala chata we krwi, masakra... teraz juz malo krwawi, za to ma etap wystawiania tylka wszystkim psom z pytaniem "chcesz?... :diabloti:" ale to juz ostatni raz mam nadzieje. sterylka nieunikniona tylko na pewno nie w Luton bo tutaj ta pozal sie Boze "klinika weterynaryjna" wygláda jak gabinet w Pl w glébokiej komunie. poza tym nie do przyjécia jest dla mnie sytuacja kiedy pies idzie na zabieg sam. w sensie beze mnie. przychodzi pigula, bierze psa pod pache i do widzenia-- a tam jeszcze wsadzenie na stól co z tá 40 kilowá drobinká latwe nie jest i narkoza -- przeciez pies robi w gacie ze strachu. i ja w poczekalni równiez :cool1: dlatego szukam innego weta. a Polak i do tego fachowiec bylby prawdziwym skarbem. a do londka ja mam tylko pól godziny. [B]lemon[/B] melduj sie nam tutaj!!! nie ucieklas chyba sprzed oltarza? :lol: jak tylko wrócisz z podrózy poslubnej to koniecznie dawaj fotki!! [B]habibi[/B] jak wyniki badania wycinka "pryszcza"? [B]osho[/B] przeczytalam to co masz w podpisie. TYLKO ludzie potrafiá wyrzádzac tak straszná krzywde i czerpac z tego przyjemnosc... czasem wstyd ze sié jest czlowiekiem.
  3. Sylwia-Kora

    Anglia

    Faktycznie Pulawy obnizyly cené :lying: a mysmy placily taká grubá kase za to! lemon to dala chyba ponad 500 z tego co pamiétam a tu nowa cena 176 zlotków :p [URL]http://www.piwet.pulawy.pl/vir/USLUGI-rabies.html[/URL]
  4. Sylwia-Kora

    Anglia

    chelsea to dosc dziwne.... Ja "wywozilam" psa juz 3 razy i za kazdym razem placilam za niego. A jaká bedziesz liniá plynéla? Kto ci udzielil takich informacji? pusia z c.taxem nic sie nie bój. My sie spóznilismy w styczniu i nic sie nie stalo. I to dosc duzo sie spóznilismy bo ja siedzialam wtedy miesác w Polsce. Przyslali reminder po prostu.
  5. Przeczytalam wátek i chce powiedziec jedno: Mama autorki NIE JEST ZLYM CZLOWIEKIEM, ONA JEST CHORA i potrzebuje pomocy. Czasem smierc bliskiej osoby jest tak duzym szokiem, ze wywoluje takie zaburzenia. Przeciez ta kobieta nie chciala zle dla tego psa. Ten pies to byl kolejny "staly punkt" jej zycia, który nagle znika (tak jak wczesniej máz) i ona mysli ze caly jej swiat sie rozsypuje. Wiadomym jest, ze pies cierpial, ale jej Matka tez cierpi - ona musi sie znalezc pod opieká lekarza! Kiedy leczenie farmakologiczne i terapia "ustawiá já do pionu" zapewne bedzie cudowná i odpowiedzialná wlascicielká tego psa, który jej zostal. [B]Zrozpaczona[/B] Twoja Matka potrzebuje pomocy i jesli ona sama nie chce pójsc do lekarza (a pewnie nie chce) to powinnas spróbowac já ubezwlasnowolnic i zmusic do leczenia. Jakkolwiek bedzie to trudne to byc moze ona Ci kiedys za to podziékuje, kiedy odzyska spokój i logiczne pojmowanie rzeczywistosci. Wiesz Matka jednego z moich przyjaciól zachorowala wiele lat temu na schizofrenié i tez nie chciala sie leczyc. Boze co oni z niá przezyli to byl po prostu szok. Od oskarzen o zatruwanie jedzenia do rzucenia sie na wlasnego syna z nozem. Trwalo to bardzo dlugo i w koncu podjéli decyzje, wezwali pogotowie i w kaftanie wywiezli já do szpitala psychiatrycznego. Pózniej po kilkumiesiécznym leczeniu w zamkniétym zakladzie wrócila do domu i w koncu byla sobá-- tam já ustawili do pionu i rozumie juz ze musi brac leki, prawdopodobnie juz do konca zycia zeby nie bylo nawrotów. Z racji zawodu mogé powiedziec, ze ludzie z takich zaburzen, jakie przejawia Twoja Matka niezmiernie rzadko wychodzá sami, to graniczy wrécz z cudem. Tu potrzebna jest pomoc specjalisty i leki. Jakkolwiek chcielibysmy pomóc to czasem milosc do rodziców to jest za malo, musimy wpuscic do naszego zycia fachowców, którzy nam pomogá. Pozdrawiam Cié i zyczé powodzenia!
  6. Sylwia-Kora

    Anglia

    chelsea nigdy nie slyszalam o free przejazdach dla psa. Przeprawy promowe to biznes, a biznes jest biznes i za wszystko sie placi, wiec nie daj sobie wcisnác dziwnego kitu ze w nocy, bezplatnie.... bo potem zostaniesz z psem w srodku nocy w Dover. matko z tá sklerozá to faktycznie pomór jakis. ja to zalatwilam w Polsce u weta choc termin byl juz przekroczony o prawie 3 tygodnie to w paszporcie mamy wszystko ok :p lemon kiecke masz?
  7. Sylwia-Kora

    Anglia

    lo matko lemon zwariowala!!! :eviltong: a tak na powaznie to szczere gratulacje! i nie mysl sobie ze sie wywiniesz od pokazania fotek!!! :p
  8. Sylwia-Kora

    Anglia

    Ja tez wynajmujé z malutkiej agencji, która nie ma strony internetowej ani nie oglasza sie w gazecie lutonskiej ani nawet na rightmove i jestem baaardzo zadowolona. Rzecz jasna nie mam mieszkania, gdzie wszystko jest funkel nówka ale nie jest zle. I landlord fajny. Jak powiedzialam niesmialo o drugim psie to z szerokim usmiechem odpowiedzial "sure":p
  9. Sylwia-Kora

    Anglia

    karjo Ty mój najlepszy wyszukiwaczu internetowy............ pamiétasz gdzie widzialas te samochody do wynajécia za dyche? bo ja potrzebuje na gwalt :cool1: w przyszlá sobote przyjezdza siostra ze szwagrem i dwójká dzieciaków i fajnie byloby gdzies razem pojechac ale w szóstké plus Kora to my sie do naszego nie zmiescimy i wlasnie szukam jakiegos auta na kilka dni ale ceny:crazyeye:
  10. Sylwia-Kora

    Anglia

    hehehe Habibi, z tym drugim psem to chyba zaraza jakas :evil_lol:. Ja póki co bacznie sié rozgládam, wiem tylko ze to bédzie (prawdopodobnie) Zeus, ale jeszcze nie wiem skád go wezmé :p. Z tymi cenami to jest róznie. Londyn wiadomo najdrozszy a placa za pracé podobna jak w innych czésciach Anglii. Jak dla mnie to za wielki tam syf, choc tu u mnie w Luton tez cudnie nie jest niestety. NIe wiem jakie masz wyksztalcenie, jak Twój angielski soti wiéc nie mogé Ci nawet w przyblizeniu powiedziec na jaká pracé masz szansé. Z tym angielskim to jest tak, ze mi sié wydawalo jak bylam w Polsce ze nawet po angielsku mówié i rozumiem a jak tu przyjechalam to jak Boga kocham oni wszyscy do mnie mówili po chinsku :lol:. Angielski jakiego uczá nas w Polsce w szkolach czy gdziekolwiek indziej niewiele ma wspólnego z angielskim jakim poslugujá sié Anglicy. No ale po kilku tygodniach sié osluchalam tylko balam sié odezwac, bo wiedzialam ze bedzie slychac rózne niedociágniécia i dziwny akcent ale jak juz sie przelamalam to jakos poszlo. Teraz juz nawet dogadujé sié z moim landlordem, który jest Irlandczykiem (a oni to juz w ogóle po chinsku mówiá... :cool3:) Taki maly przyklad-- pytam go o której bédzie po kase a on mi odpowiada ze "huf it" :cool1:. Po godzinie udalo mi sié wydedukowac, ze to bylo "half eight". Nie ma sensu pisac ile kto placi za mieszkanie bo wynajmiesz sobie takie na jakie bédzie Ciebie stac. To co dla mnie jest drogie, dla Ciebie moze byc taniochá :p. Do ceny wynajmu doliczyc musisz: -council tax -- my placimy 90 funtów miesiécznie -woda -- u nas taniocha, niecale 11 na miesiác -prád -- w miesiácach letnich okolo 40 na miesiác a w zimowych okolo 120 na miesiác a to dlatego ze ogrzewanie mamy na prad, bo gazu u mnie nie ma wcale -tv licence -- cos kolo 11 na miesiác -za tv, internet i telefon stacjonarny placimy 25 miesiécznie (Virgin) -ubezpieczenie psa -- 22 -ubezpieczenie auta -- zalezy od samochodu, jak nie masz auta to kase wydajesz na travelki co pewnie wyjdzie niewiele taniej - komórka -- nie wiem czy duzo gadasz czy nie :) No wydatków troché jest ale jak jestes zaradna to prace znajdziesz na pewno, nawet byle jaká na poczátek. No i póki bédziesz tu sama to wynajmij tylko pokój, po co Ci cala wielka chalupa :cool3:. Acha, my oplaty agencyjnej przy wynajmie zaplacilismy 140 funtów i to byla jedna z nizszych oplat w miescie. 200 to standard-- przynajmniej w Luton. osho ten cytat mnie rozwalil :evil_lol:
  11. Sylwia-Kora

    Anglia

    Placim, placim -- my licznika nie mamy i placimy ryczalt -- dyche z groszami na miesiác.
  12. My mamy tylko psa, za niedlugo bedzie nastépny:p Kora byla do kotów nastawiona dosyc pokojowo dopóki mieszkalismy w starym mieszkaniu. Potem sié przeprowadzilismy i tu sásiad ma 2 koty wychodzáce. I wyobrazcie sobie ze ten rudy BEZCZEL (btw jest przeslodki :loveu:) kladzie sie na naszym parapecie wtedy kiedy jest zamkniéte okno i Kora nie moze sié do niego dostac. Ona po prostu dostaje wtedy szalu. Stoi w oknie i wrzeszczy a on spokojnie sie wygrzewa, potem siedzi i sié chwile myje i powolutku sobie idzie-- nie znam sie na kotach ale jak Boga kocham on to robi specjanie zeby já wkurzyc :evil_lol:
  13. Przeczytalam calosc i chcé powiedziec ze Was kocham za to ze Wy Fobié tak mádrze kochacie :loveu:
  14. Sylwia-Kora

    Anglia

    Chcialam sié dopisac do poprzedniego posta ale guzik "edit" zniknál... Dobra, zaczynam kolejnego off topa co juz w tym wátku nikogo chyba nie zdziwi :evil_lol:. Czy ktos ma jakis sposób na poplepszenie angielskiej kranówy? Przeciez to co znajdujé na dnie czajnika doprowadza mnie do rozpaczy!!! Jak tak dalej pójdzie to skamieniejé w ciágu nastépnych kilku miesiécy :shake: Widzialam w argosie filtr do wody-- taki za dyche i do tego sie dokupuje potem wymienne filtry. Ktos ma? Czy ktos gotuje mineralná? Tez tak kamienieje?
  15. Sylwia-Kora

    Anglia

    hehe no mówi sié, mówi.... my tez sie podniecalysmy jakies 2 lata temu w tym wátku ze moze zlikwidujá kwarantanné i bédziemy mogly wszystkie wjechac do UK bez tego cholernego czekania (jeszcze doskonale pamiétam jakie to bylo cholera trudne):roll: ale póki co jest bez zmian :p
  16. Sylwia-Kora

    Anglia

    o kurza twarz.... jesli traficie na sluzbiste to moze byc problem. Na moje oko to trzeba do tego weta co to wbijal i niech zmieni date o ten jeden dzien i niech sie podbije swojá pieczátká, ze to on a nie kto inny zmienial. A nie tam zaraz nowe badania...... Albo....... w tym pierwszym bardzo sprytnie zmienic siedemnastki na osiemastki :p i juz bédzie termin dotrzymany. Sorry za kanciarskie rady ale takie male potkniécie i nowe badania... kurde szkoda kasy, klucia zwierza i zachodu a przeciez wiemy doskonale ze przeciwciala ma. poczekamy co inne ciotki wymyslá.
  17. Kora umie plywac i jak musi to poplynie. Na przyklad za patykiem. Ale najlepsza zabawa i relaks dla niej to lazenie w wodzie takiej mniej wiécej do kolan i grzebanie po dnie. Patyki, kamienie, zgnile liscie i co tam tylko zdola znalezc to wyjmuje i wynosi na brzeg. I tak moze pól dnia :evil_lol: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images32.fotosik.pl/311/ffeacea2941cca0c.jpg[/IMG][/URL] No i oczywiscie nawet jak na brzegu ma 5 misek z wodá to MUSI sié napic wody ze stawu :angryy:
  18. Jestem absolutnie przekonana, ze moja zmarla kilka miesiécy temu mama byla u mnie i wlasnie po zachowaniu psa to wywnioskowalam. Wczesniej tego dnia rozmawialismy z moim mézem o mojej mamie, mówilam mu ze za niá tesknie i ze strasznie mi przykro ze moje przyszle dzieci nie bédá mialy babci. A ze sytuacja jest dosc swieza to sobie troszké poplakalam. I tego samego dnia niecalá godzine pózniej mój pies, który spal sobie na sofie nagle zerwal sié, zjezyl i zaczál warczec patrzác na pusty fotel... Nie skojarzylam od razu ze to moze byla mama dopiero pózniej o tym pomyslelismy i uwazam ze mam racjé. Teraz moze cos nie do konca na temat, ale czy zastanawialiscie sié czy psy po smierci "gdzies idá"? Czy moze ludzie i zwierzéta majá wspóly TM? Wlasnie moja mama mi pokazala ze tak jest. Tuz po jej smierci snila mi sié jako zywa osoba i mówila mi ze jest strasznie glodna, wiéc ja ten glód zrozumialam jako glód modlitwy i modlilam sié za niá bardzo intensywnie i przestala mi sié snic. I kiedys tak sobie z niá rozmawialam i mówilam jej "mamo daj mi jakos znac czy jest ci dobrze tam gdzie jestes" I po jakims czasie przysnila mi sié. Byla piékna, usmiechniéta i wygládala jakby byla zupelnie zdrowa i miala na rékach Sare -- naszá kundlice która od prawie 6 lat jest za TM! Sara odeszla za TM dawno i wlasciwie mysle o niej tylko przy okazji ogládania zdjéc albo jakichs innych wspomnien a nie tak na codzien a tu nagle sni mi sié razem z mamá... Cos w tym jest.
  19. Sylwia-Kora

    Anglia

    Wiesz osho dla mnie to wygláda tak: dziéki eksperymentom na zwierzétach moja matka w ogóle mogla zyc, bo jej trzustka wcale nie produkowala insuliny i wynalezienie jej wlasnie dziéki eksperymentom na zwierzétach dla mojej mamy i wielu innych z tá chorobá bylo na wage ZYCIA. Gdyby nie to stracilabym matke jako malutkie dziecko, bo bez insuliny nie ma zycia i jesli twoja trzustka jej nie produkuje to umierasz i tyle. Zresztá wiele lat moja mama otrzymywala insuliné z trzustek wieprzowych, bo wtedy preparaty nie byly jeszcze tak dobre i nie bylo insulin humanizowanych, tak jak teraz. Generalnie chce powiedziec, ze nie powinnismy o NAUKOWCACH, którzy dokonujá odkryc majácych istotne znaczenie dla calych populacji mówic i myslec jak o jakichs sadystach. Zginelo wiele zwierzát -- dziéki temu wielu ludzi zyje. Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia -- jesli ktos jest umierajácy to nie mysli o cierpieniach zwierzát tylko sam chce zyc.
  20. Sylwia-Kora

    Anglia

    No dobra, to moze zaczne tak troche od konca czyli od sytuacji NIEUZASADNIONYCH. Za sytuacje nieuzasdnione uwazam testowanie na zwierzétach kosmetyków. Kosmetyki powinny byc testowane na ludziach-ochotnikach. Moim zdaniem skóra zwierzát inaczej reaguje na rózne subsancje niz skóra ludzka i w zwiázku z tym testy te wedlug mnie zadnego uzasadnienia nie majá. (jakze czésto uczula nas krem "hipoalergiczny"...) Glébiej w to nie wchodzé bo nie o tym chcialam pisac. Kolejná sytuacjá nieuzasadnioná jest testowanie psich karm na psach (jak równiez kocich na kotach itd.). Wlasciwie to zle sié wyrazilam-- za niedopuszczalny i bestialski uwazam sposób w jaki sié te karmy testuje. Dzialanie skladników karmy na psa powinno byc oceniane bo wynikach morfologii, stanie skóry i siersci i badaniach narzádów wewnétrznych (usg i podobne badania). Oczywiscie i w takiej sytuacji psy laboratoryjne nie mialyby latwego zycia ale w porównaniu do sytuacji obecnej bylby to niesamowity postép. Dobra teraz do sedna. Uwazam ze sá sytuacje kiedy cierpenie zwierzát laboratoryjnych nie idzie na marne. (bo ze cierpiá to jest bezsporne) Za jedyne dopuszczalne testy uwazam testy leków, które nam ludziom czy tez zwierzétom mogá uratowac zycie. Nie ma sie co ludzic, ze jakis naukowiec wymysla substancjé i OD RAZU WIE ze ona pomoze na to i na to i jakie bédzie dokladnie jej dzialanie. To musi byc dokladnie sprawdzone a jakos nie wyobrazam sobie takich testów na ludziach na masowá skalé. Bo co by bylo jesli w grupie powiedzmy 500 osobowej 350 osób umarloby wskutek testowania danego leku? Kto by sie na to zgodzil? Przypuszczam ze nikt. Oczywiscie sá testy przeprowadzane na ludziach ale zazwyczaj dotyczá one leków zawierajácych takie substancje, które w razie czego nie powodujá zagrozenia zycia ludzkiego. Pochodzé z rodziny obciázonej genetycznie ze strony mamy cukrzycá insulinozalezná a ze strony ojca chorobá Alzheimera oraz udarami mózgowymi. W KAZDYM pokoleniu sá przynajniej dwie osoby chore na jedná z tych chorób. "Przed 1922r. ludzie z cukrzycá insulinozalezná nie mieli zadnych szans na przezycie. Jesieniá 1921r w Toronto w Kanadzie mlody lekarz wraz ze studentem medycyny uzyskali substancjé z trzustek cielát, która podawana w zastrzykach psom z cukrzycá obnizala stézenie cukru we krwi. W ten sposób dokonano przelomowego odkrycia w badaniach nad cukrzycá--odkryto insuline."* Na cukrzyce chorowala moja babcia i w zwiázku z powiklaniami pocukrzycowmi umarla. Na cukrzyce chorowala moja mama i równiez umarla w styczniu tego roku -- zabily já powiklania cukrzycowe. Mozecie powiedziec: "no cóz, ludzie umierajá na rózne choroby" a ja wtedy zadam pytanie czy widzieliscie z bliska jak wygláda zycie chorego na cukrzyce? Najpierw to tylko klucie sie po palcach 4 razy dziennie dla sprawdzenia poziomu cukru i kolejne 4 uklucia w brzuch zeby podac sobie insuline. Omdlenia w wyniku niedocukrzenia czy spiáczka cukrzycowa w wyniku zbyt wysokiego poziomu cukru we krwi to pikus. Klopoty zaczynajá sie po kilku, kilkunastu latach z tá chorobá kiedy wystepujá powiklania. (a wystépujá zawsze!!!) Stopniowa utrata wzroku w wyniku retinopatii cukrzycowej, niegojenie sie ran, zanik miésni w konczynach, usuniécie nerki bo gnila na zywca w ciele, 2 zawaly serca, ostatnie 2 lata zycia to dializy co drugi dzien po 5 godzin a w koncu jedno z najgorszych powiklan czyli stopa cukrzycowa--- cialo wtedy po prostu gnije, najpierw duzy palec, potem inne palce, pózniej cala stopa.... Amputacja nie pomogla, moja mama umarla 5 dni po niej. Kiedy patrzysz na straszne cierpienie osoby którá kochasz, kiedy ona wyje z bólu mimo morfiny, jestes w stanie poswiécic zycie jakiejs tam ilosci zwierzát jesli dziéki temu mozna bédzie takiego bólu i méki uniknác. Przynajmniej ja to dopuszczam. Czésto jest tak, ze cukrzyca rozwija sie u kobiety w ciázy i moze potem juz zostac. Ja póki co nie mam dzieci a co bédzie jak wlasnie u mnie rozwinie sie cukrzyca? Mam umrzec i byc w porzádku bo nie korzystam z osiágniéc medycyny uzyskanych poprzez testy na zwierzétach? Nie--chcé zyc i wychowac swoje przyszle dzieci. Egoizm? Nie sádzé.. Takie jest moje stanowisko--- dopuszczam eksperymenty na zwierzétach jesli sluzá ratowaniu zycia ludzkiego a nie przetestowaniu kremu czy nie spowoduje wysypki. *cytat za dr Anná Bartnik sorry za dlugiego posta i "prywatne wycieczki".
  21. Tu nie chodzi o licytowanie sié i wzajemne przekonywanie a o wyrazenie swojego zdania (w koncu to jest forum)-- moje zdanie jest wlasnie takie a jesli twoje jest inne to dla mnie ok.
  22. Sylwia-Kora

    Anglia

    hehe pusia widze ze ktos tu ma reisefieber :diabloti: No dobra nie smieje sie bo ja tez mialam i przy pierwszym wjezdzie na wyspe i przy pierwszym wyjezdzie na wakacje. Z tego co mi wiadomo nie ma opcji by pies byl z Tobá na pokladzie. Plynelam juz wszystkimi liniami z UK do Francji i za kazdym razem Kora siedziala w aucie ale jej to nie przeszkadza--- spi sobie spokojnie. Ale za pierwszym razem tez já obstawilam ulubionymi zabawkami, kocykami, miskami , smyczá i czym sie dalo zeby sie nie czula obco i samotnie :cool1:. I masz racje--- robale i kleszcze tylko przy WJEZDZIE na wyspe wiec spoko. A wracajác do poprzedniej dyskusji... Byc moze to co napiszé bédzie wlozeniem kija w mrowisko ale w UZASADNIONYCH sytuacjach mój system etyczny dopuszcza eksperymenty na zwierzétach.
  23. Wiecie bylam w Polsce w poniedzialek, tylko na jeden dzien bo jechalam po mojego tate zeby go uprowadzic na wyspe. I tak. Wysiadam na lotnisku w Katowicach i tam stoi taki specjalny autobus miejski, który za 20 zeta zawozi z lotniska do centrum miasta. Wsiadam do autobusu, daje panu dwie dychy a biletu ni ma.... Dwie dychy schowal a na kase fiskalná nic nie nabil :razz:, wiec sie grzecznie pytam o bilet a w tym momencie wzrok pana malo mnie nie zabil:cool1: Taka ze mnie swinia widzicie, ze mnie oszustwo razi i zarobic nie dalam:p. Tego samego dnia zasuwam do apteki po zapasy leków. Wchodzé, mówié z usmiechem "dzien dobry" a tu echo i zdziwiona i zniesmaczona Szanowna Pani Magister Farmacji, ze jak to --- ktos wlazi i sie usmiecha. (pewnie zboczeniec albo zlodziej:lol:) Jak jeszcze oberzalam wiadomosci.... Ja nie chce wracac, choc wcale nie mówié, ze w Anglii jest nie wiadomo jak bosko.
  24. Sylwia-Kora

    Anglia

    Ja tez czytalam gdzies o cierpieniach psów w zwiázku z eksperymentami dotyczácymi suchej karmy. Kiedys podchodzilam do takich spraw bardzo emocjonalnie a im jestem starsza to podchodze spokojniej. Ja tez jem miéso i w zwiázku z tym cierpiá zabijane zwierzéta. Nie zgadzam sié natomiast ze zle jest podawac suche i gotowane. Moja poprzednia sucz jadla tak przez cale swoje blisko dwudziestoletnie zycie i miala sie super. I nie jadla ona karm wysokopólkowych bo ich po prostu wtedy w Polsce nie bylo. Kora je gotowane i tak najbardziej lubi. Przewaznie biale miéso albo podroby drobiowe, do tego makaron lub ryz -- ciemne, bo tylko takie my jemy wiec bialego ryzu i makaronu wcale nie kupuje. Czasem kasza gryczana. Uwielbia jablka i marchewke -- surowá tartá albo gotowaná z rosolku, lubi fasolke czerwoná z puszki z tesco za 14p. Oczywiscie jajka na twardo i serek wiejski :razz: Czésto kapne lyzke oliwy z oliwek do miski i czasem ciutke soli. Tunczyk z puszki jak najbardziej. I wiele innych rzeczy wiéc jadlospis ma dosc bogaty. Suche kupujemy jej nie po to zeby sie najadla tylko po to zeby dostala odpowiedniá ilosc skladników potrzebnych do dobrego funcjonowania stawów co u ciézkich psów jest bardzo istotne. Zwlaszcza u niej bo jest po kontuzji lokcia. rzecz jasna mam na mysli dobre suche karmy a nie badziew z supermarketów za funta czy dwa.
  25. Sylwia-Kora

    Anglia

    Wiecie co ja tak wlasciwie malo wiem o karmach. Moje psy zawsze wcinaly gotowane jedzenie i do tego jakies witaminy. Poza tym tak jak mówi Goska kazdy pies ma swój smak. Jak w PL kupilam Korze Eukanube to mnie wysmiala i nie chciala tego jesc ani na sucho ani na mokro ani w poláczeniu z czyms innym :evil_lol:. Za to jak byla taka akcja ze Pedegree Pal wysylal paczki z zarciem do domu, to wciágnela tá paczke jak najlepszy smakolyk. Tutaj kupujemy Royala - Giant na stawy dla psów duzych ras, ale ona to tratuje jak nagrode a nie jedzenie- zje kilka kulek i do widzenia:roll:. A Wasze futra jadá na samym suchym czy te suche to jako dodatek?
×
×
  • Create New...