Ja miałam dziś noc, mówie wam ciotki, prawie cała nieprzespana. Była taka burza straszna, pioruny dosłownie po naszym podwórku szczelały. Co chwile słychać było syreny strażackie. Do tego ten wiart! A jak się błyskało, to było jasno jak w dzień. Grzmoty były strasznie głośne i długie. Strasznie się bałam, że Denisek się bardzo boi, a on taki gruby i może zawał dostanie... Gdyby nie te pioruny to bym po niego poleciala, i chyba po kołdrą bym go schowała;)