Boniś odwalił mi dzis numwer.
Poszliśmy rano na spacerek, ładnie wracał na zawołanie ale w drodze do kojca nadle cos go zainteresowałao, jak wyrwał w długa to tylko czubek ogona widziałam.....
W deszczu latałam po wsi , na szczeście u nas renont głownej drogi i w piachu odcisnęły sie łapki....
znalazłam go po 15 minutach ale stracha miałam.
Dziś bedzie na smyczy............