No wiec sunia u mnie, ale nie jest tak jak sobie zaplanowałam.
Hania z mezem przywieźli ja na działke w sobotę o 7 (dziękuje :))
. Zjadła pobiegała, pojechaliśmy . Wracam o 10. nie ma psa.
Koszmar :angryy:
Jeżdziłam po okolicy i znalazłam ją.
Siedzi teraz w kojcu. Nie jest szcześliwa :(
I kombinuje jak z niego wyjść. Niby kojec przykryty od góry siatka, ale taką cienką. Jak sie bardzo uprze to może ją zerwać...
Niestety innych warunków nie moge jej zapewnić.
Na działce była, sprawdzała: nie ma dziur (prąty brak siatki), ani podkopów (fundament 50 cm w głąb). Ona musiała niedzy prętami sie przecisnąć...
Sunia jest cudownie przyjacielska, kochana, szuka kontaktu z człowiekiem. Na smyczy ciągnie ale da sie wytrzymać.
Skóra z łupierzem, a sierść obraz nedzy i rozpaczy. Połamana przy samej skórze, sucha okrpna.
Sunia dostaje aniprazol, i potraktowałam ja fipraksem.
Ma również rozstrój żołądka.
Ona bedzie pieknym psem, maske ma ciemno rudą.
Bedzie piekna.
Myślę że rok to ma maxymalnie, zachowuje się szczenior .
Komu taką cudną kochaną sunie??