-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ulvhedinn
-
Itulec pojechal...Diuna i reszta pochlipuje..powodzenia malutki
ulvhedinn replied to Erazm's topic in Już w nowym domu
Ffrubka, jutro to zamiesznie nieziemskie, ale na środę to może mi sie uda namówić ciocię, żeby Ci Itulca o odpowiedniej porze dała i odebrała (ciocia będzie przychodzic do zwierzyńca pod wieczór, żeby same nie siedziały i nie płakały ;) i nakarmic kociarnię) No nie obiecuję, bo nie wiem, o której będzie do dyspozycji, ale może sie uda.... -
Ja będę najwcześniej po 16 w poniedziałek ;)
-
Mnie tylko wk..a że Gucwińskiego zjechali (Wy też) o JEDNEGO misia, a obecny dyrektor, mający już "na koncie" tajemnicze zniknięcie 30 kotów (w najlepszym razie wypuszczonych na wsi lub w lesie, bardziej prawdopodobnie- zamordowanych), wywiezienie do schronu 10 psów (co było dla nich wyrokiem, klatka w izolatce, w której wylądował ślepy staruszek i jego córka to alcatraz w porównaniu do boksu Mago) i pozbycie się (a kurde nie wierzę że sporo nie zostało uśmierconych) dwóch tysięcy zwierząt jest cacy? :roll:
-
już i nadziei zabrakło...stara Sonia pojechala do Niemiec
ulvhedinn replied to kikou's topic in Już w nowym domu
A niech to.... :-( Ona na 16 siedzi? -
Koper, ty mnie nie denerwuj, bo ja mam z poprzednich spacerów lepsze :diabloti:... wezmę wkleję i zanim znikną i tak wszyscy zdążą obejrzeć :diabloti:
-
Itulec pojechal...Diuna i reszta pochlipuje..powodzenia malutki
ulvhedinn replied to Erazm's topic in Już w nowym domu
No nie płaczta... to przecież nie jest tak, że jak na chwilę zabraknie pieniędzy, to zaraz Itulca wywalę, czy co.... tylko po prostu strasznie nie chciałabym powtórki z Kry- był taki okres, że na apele nie odpowiadał prawie NIKT, a nie chodziło o kasę, tylko o to, żeby z Krą posiedzieć. Zawaliłam studia, zostałam z długiem i nieco upiornym psem, który zresztą miał być jedną noc! Naprawdę wtedy były momenty, że płakałam z bezsilności.... Że pokochałam małpę, to inna bajka ;) Itulcowi tak naprawdę należy się domek z ogródkiem i trawa po której mógłby śmigać. I człowiek "na własność"... Myslę że trzeba się sprężyć i wykorzystać wszystkie mozliwe (i niemożliwe) sposoby, żeby mu to zapewnić. Z dobrych wieści, to Itulec bardzo ładnie znosi zastrzyki z Nivalinu, nie protestuje (chociaż widać że ich nie lubi) i nie ma żadnych negatywnych objawów. Poza tym podbierają sobie z Krą wzajemnie kongi :evil_lol: a Itek zeżarł kraksowego pana ropuchę.... -
Korzystaj ile chcesz ;) Zaraz sprawdzę, czy mam jeszcze jakieś fotki przyzwoite choć trochę (czyli- nie zawierające wyłącznie Kry, pokazujące coś więcej niż ogon/głowę/inny fragment fotografowanego psiaka, złozone z czegokolwiek poza rozmazaną smugą :evil_lol:)....
-
I coś specjalnie dla Koperka :diabloti: [IMG]http://img139.imageshack.us/img139/3471/dsc0412l.jpg[/IMG] [IMG]http://img8.imageshack.us/img8/2042/dsc0485g.jpg[/IMG]
-
[IMG]http://img14.imageshack.us/img14/1584/dsc0488z.jpg[/IMG] Maksio w pełni zasłużył na imię :loveu: [IMG]http://img27.imageshack.us/img27/5170/dsc0422mey.jpg[/IMG]
-
Itulec pojechal...Diuna i reszta pochlipuje..powodzenia malutki
ulvhedinn replied to Erazm's topic in Już w nowym domu
Z tym ADHD to też tak nie do końca... Itek sie łatwo "nakręca", więc inaczej zachowuje się jeśli jest jedna osoba, stały opiekun-wtedy można nad nim zapanować bez większych problemów, ale jak przyjdą goście- staje się niemozliwy, popisuje sie jak umie :mad: Faktem jest, że nie mozna mu pozwolić na włażenie na głowę, żadne tam "biedactwo", czasem to i ryknąć trzeba.... :mad: jak wie, że nie może sobie pozwalać to jest ok. Z wad, dodam, uwielbia obgryzać plastik (np. zmiotkę, dwie załatwił), oraz maskotki.... mebli, wykładziny, posłanka itd nie rusza ;) Na spacerach jest dość grzeczny, choć lubi czasem obszczekać obce psy, ale w porównaniu do Kry...... Jak długo może zostać... kurcze paskudne pytanie... no nie da sie ukryć, że It jest na płatnym DT. I tak musi pozostać. Z kilku powodów. Po pierwsze, wolałabym uniknąć powtórki z Kraksy, kiedy zostałam sama z problemem. Po drugie, opłaty za Itulca idą na utrzymanie reszty stada u mnie i na wspomożenie tymczasów u cioci. M.in. na Brutusa, który się zasiedział, a jest niestety starszy i wymaga opieki weta, leków, na Piki, wymagającej specjalnej karmy i weta, na ciągle nowe kocie maluchy, także na te które do adopcji się nie nadają- Conana, wiecznie chorego kota i na Krę. I na resztę zwierzat, oraz na te wydatki, które trudno uwzględniać w rozliczeniach, np. prąd (przy takich stworach prąd się zużywa w ilościach potwornych)..... -
[IMG]http://img16.imageshack.us/img16/1240/dsc0460kqe.jpg[/IMG] Nowy biegający aport Kry :evil_lol: [IMG]http://img32.imageshack.us/img32/3705/dsc0471g.jpg[/IMG] ...ścigany na lądzie... [IMG]http://img40.imageshack.us/img40/3298/dsc0453d.jpg[/IMG] ..i w wodzie :diabloti: Basia, nie, to nie był żart :cool3:
-
We Wrocławiu za adopcje ze schroniska psa płaci się 35 zł, ale szczególne "sieroty" są oddawane za darmo. Oczywiście opłaty są pobierane za pokwitowaniem. Jeśli u psa/kota wyjdzie jakaś choroba w ciagu dwóch tygodni, to jest leczony za darmo do skutku, kazde zwierzę ma dożywotnio 30% zniżki na leczenie. Psy są szczepione "na wejściu" na wirusówki, przy adopcji na wściekliznę, odrobaczane i odpchlane. I chipowane. Moim zdaniem, jeśli ktos zniechęca się bo okazało sie że np. kociak ma koci katar, to wogóle nie powinien nigdy brać zwierzęcia. Po pierwsze- w schronisku mogły nie zdążyc "wyjść" objawy choroby (nawet padaczki, mógł nie zostać zaobserwowany atak), wcale schronisko nie musiało "zatajać" stanu zdrowia, po drugie, zwierzak może przecież zachorować w każdym momencie swojego życia i co wtedy?, pomijam juz to, o ile łatwiej natknąć sie na chore zwierzę kupując na bazarze (tu stwierdzam jasno, trzeba byc idiotą.... :angryy:)....
-
Osz Ty, Koper!!!! :mad: Ja przynajmniej nie jadę na Maślice z Piłsudskiego przez Hubską :eviltong: [IMG]http://img517.imageshack.us/img517/4521/dsc0425s.jpg[/IMG] [IMG]http://img233.imageshack.us/img233/8657/dsc0433.jpg[/IMG] Pacyfikatorzy... [IMG]http://img16.imageshack.us/img16/9205/dsc0437yqx.jpg[/IMG] Chłopaki jak widać się nie pozjadali ;) [IMG]http://img16.imageshack.us/img16/5093/dsc0445gtk.jpg[/IMG] Dobra zabawa=mokra zabawa! [IMG]http://img397.imageshack.us/img397/1658/dsc0464.jpg[/IMG]
-
Itulec pojechal...Diuna i reszta pochlipuje..powodzenia malutki
ulvhedinn replied to Erazm's topic in Już w nowym domu
Cholera, żebym miała dom z ogródkiem, to mógłby sobie zostać nawet na zawsze, ale to trzecie piętro... i nie da sie ukryć, że na dłuższą metę jest męczące... :-( -
Obrzęk gardła może być na tle reakcji na własnie ugryzienie osy/pszczoły, czy nawet na jakieś pyłki.... Poza tym przyszedł mi do głowy udar cieplny, może się sunia przegrzała? Wtedy podrażnienie mogło by być skutkiem dyszenia, pasowałaby do tego ta gorączka i chwiejność. A jesli ma problemy z serduszkiem, to mogło się nałozyć. Ja bym powtórzyła rtg na "żywo", żeby nie robić bez potrzeby endoskopii, jesli to problemy z sercem, to narkoza jest zbędnym zagrożeniem. Poza tym- dobry wet - kardiolog wskazany...
-
Biedulka :-( Renia ma rację, przynajmniej odeszła czując się czyjaś- przecież ona nie wiedziała, że to nie jest jej dom na zawsze. Dzięki Biance i P.Lucynie nie zginęła pod kołami, zastrzelona, nie umarła samotnie w schronisku. To dużo, dużo więcej niż otrzymuje na koniec życia niejeden pies.... [']['][']
-
O ranyyy... a miałam nadzieję, że sie mylę i jednak da sie czymś tam bliżej dojechać.... :cool1:
-
To jeszcze mi powiedzcie, czym tam sie dostać i jak bez auta ;) Ogólnie gdzie Maślice są to wiem, ale tego parkingu nie kojarzę....
-
Justyna, Ty się ciesz, dupa piękna rzecz :evil_lol: Trochę Kry: [IMG]http://img243.imageshack.us/img243/8532/dsc0099k.jpg[/IMG] ...niezupełnie wyraźna, kra na wirażu.... [IMG]http://img36.imageshack.us/img36/3776/dsc0138n.jpg[/IMG] [IMG]http://img262.imageshack.us/img262/4858/dsc0244v.jpg[/IMG] [IMG]http://img35.imageshack.us/img35/6279/dsc0274zqk.jpg[/IMG] [IMG]http://img37.imageshack.us/img37/531/dsc0263x.jpg[/IMG] ...to TEŻ jest KrA- nurkująca w rowie!
-
No my sie oczywiście piszemy ;)
-
Właśnie doczytałam w Tygodniku Wrocławskim, że w ciągu dwóch lat urzędowania nowego dyrektora liczba zwierząt zmalała o ponad dwa tysiące :roll: i "wymieniono stare osobniki na młode". Jestem bardzo ciekawa co stało sie ze starymi i mało interesującymi? Część, być może, powędrowała do innych ogrodów zoologicznych, ale znam realia i wiem, że inne zoo nie będzie się paliło do przyjęcia nieatrakcyjnych starszych zwierząt. Ciekawe, czy zostały one (oczywiście humanitarnie) uśmiercone, czy też podzieliły los "zaginionych" kotów? P.S.Odniosę się również do starej wypowiedzi Lewkonii, nt. chorych, zaniedbanych gadów. Otóż większość z nich to były zwierzeta z "odzysku", z przemytu, bądź odebrane "opiekunom" i do zoo trafiły w bardzo złym stanie. Obecnie zoo nie przyjmuje takich zwierzat i są najczęściej usmiercane. Zainteresowanym polecam lekturę archiwalnych nr. Ekoświata.
-
Można pogłaskać? ... i inne pytania i zachowania przechodniów ...
ulvhedinn replied to Wiza's topic in Wszystko o psach
Z tym "wyrastaniem" na szczęście nie zawsze sie sprawdza, niektórzy sie wyłamują ;) Moja koleżanka, nieco młodsza ode mnie, wychowana w domu absolutnie bezzwierzęcym, w strachu przed "żywym" (no dobra, podstępnie "socjalizowana" przeze mnie ;)), pół roku temu adoptowała ode mnie koteczkę i jest wyjątkowo fajnym właścicielem :p -
Wiecie, zaczynam się poważnie zastanawiać, czy KrA jest psem. A właściwie, czy jest tylko psem.... Ostatnio ma bardzo "szalony" okres, co oznacza totalną demolkę i kradnięcie na potęgę. Ostatnio wróciłam do domu, po to, żeby zastać całą podłogę zakrwawioną i zeżarte smakołyki i karmę, które stały na biurku, w głębi, a biurko niskie nie jest. Okazało się że KrA wlazła? wskoczyła? na biurko, zrzuciła jedzenie, a przy okazji rozwaliła sobie (na szczęście leciutko) łapsko :mad: Skutkiem "uczty" była całodzienna potężna biegunka... A dziś.... Kra obrabowała lodówkę. Nic nowego, poza tym że lodówka była zapięta na haczyk i przystawiona wielką, pustą klatką. Zastałam lodówkę domkniętą, klatkę dosunięta, tylko haczyk był nie zapięty. Na posłaniu Kry okruszki, oraz opakowania po parówkach i pasztecie (na szczęście było już malutko jednego i drugiego). No i nie wiem, co myśleć?????? Albo jej ktoś pomaga, albo ona się tajniaczy i wcale nie jest psem. Psy takich rzeczy nie robią :placz:
-
Z Krą.... noo... zdarzyło się, ale nie w supermarkecie ;) za to byłysmy już razem na piffku :cool3: