-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ulvhedinn
-
Został uprany, bo śmierdział nieziemsko wręcz. Woda była na przemian czarna od ziemi i smaru, czerwona od krwi z ran i brunatna od kup pcheł, które dosłownie pożerały g żywcem..... Siedzi teraz zapieluszkowany, rany potraktowałm fatroximiną (anybiotyk w spraju). Był idealnie łagodny podczas prania, podczas lewatywy i nawet podczas trzymania do RTG.
-
A tu, tak ufnie wtulał sie w Asię: Rany na łapkach: Siusiak: ROZLICZENIE: WPŁYWY: 20 zł Ewa K. 15 zł _Aga_ 50 zł Iwona B. 200 zł Izabela J. 100 zł Alina B. 30 zł Elżbieta S. 15 zł Yosi 100 zł Bogusław i Halina K. 100 zł Lidia F. 50 zł Agata W 50 zł Wirginia W 20 zł Henikar 100 zł Pako 25 zł Karolina D. 30 zł mari23 200 zł AFN 50 zł Catawba ---------------- 1155 zł 30 zł Małgorzata G. WYDATKI: 350 zł wózek - Ketunia :) 369 zł - wet (w sumie) 60 zł taksówki 146 zł podkłady (4 x 36,50) 98,97 zł pieluszki Tesco (3 x 32,99) ok. 200 zł jedzenie, witaminy ok 100 zł środki czystości 47,58 pieluchy seni S (2x 23,79) ---------------------- 1015,55 Poza tym był jeszcze kupowany panolog, ale nie pamietam, ile kosztował... Jedzonko- koszt podaję "na oko", raczej to było więcej, bo trochę porozpieszczałam Kubę, on jest strasznie łasy na puszeczki i gotowane..... Pozwoliłam sobie dopisać w rozliczeniu środki czystości do wydatków, ale przy Kubie wychodzą olbrzymie ilości proszku do prania, płynu do podłogi, szamponu i niestety odświeżacza powietrza (ustawiona funkcja max w psikaczu). A jest to niezbędne dla w miare dobrych stosunków z sąsiadami. Z taksówki korzystałam, kiedy była zła pogoda, niestety niby mamy blisko, ale kawałek trzeba iść na nogach, a w deszczu nie miało sensu tarabanić biednego Kubę na rękach. Zresztą swoje parę kilko Kubuś waży ;) Moje konto: Magdalena Łazarska [FONT=Verdana]PKO BP[/FONT] [FONT=Verdana]28 1020 5242 0000 2402 0158 3871[/FONT] Konieczne z dopiskiem "Kubuś" ;) c.D. rozliczeń. Wpływy: 298 zł bazarek Livka :) 30 zł Małgorzata G. 100 zł Glucz
-
Cześć. Jestem Kubuś. Zawsze mieszkałem na wsi. Moi ludzie nie bili mnie, ale i nie głaskali, czasem dostałem jakiś ochłap... Mieszkałem przy drodze, po której pędzą samochody, nie raz i nie dwa podczas wypraw "w teren" przebiegałem przez jezdnię. ale do tej pory zawsze zdążałem na czas. Czemu tym razem sie nie udało? Może moje nogi nie są już tak młode i szybkie, może zawiódł mnie wzrok i słuch, w porę nie ostrzegając przed zagrożeniem? Pisk opon, huk, ból, nagła niemoc, przerażenie.... auto strzaskało Kubusiowi kręgosłup. Ostatkiem sił dowlókł się do własnego domu, szukając ratunku u swoich właścicieli. Ale na małego, wiernego psiaka nie czekała żadna pomoc, chociażby ta ostatnia. Ci, których kochał i którym ufał- zatrzasnęli mu drzwi przed nosem. Po co komu ratować starszego (ma pewnie z 8-10 lat), rannego psa? Mało to ich na wsi? Trzy długie tygodnie mały, bezbronny psiak rozpaczliwie koczował pod drzwiami swojego domu, wlokąc za sobą bezwładne nogi. Jadł to co zdołał znaleźć. Powoli umierał zjadany przez pchły, z jątrzącymi się ranami.... dla niektórych i tak pewnie za wolno..... :-( Kubusia (to imię to jedyne, co dostał od swoich "ludzi") zabrała dziś interwencyjnie Asia. Malutki piesek, ze sparaliżowanymi tylnymi nóżkami, niemiłosiernie wręcz zapchlony. Na nóżkach głębokie otarcia, zainfekowane i martwicze. Zainfekowany siusiak. Zasikany i zakupkany. RTG i diagnoza nie pozostawiły wątpliwości- Kubuś nie będzie chodzić. Prawdopodobnie będzie miał kłopot z trzymaniem moczu i kału (na razie trzeba sie pozbyć złogów kałowych i zobaczyć jak będzie przy regularnym odsikiwaniu). Będzie potrzebował wózka i pieluszek. Do tego ma paskudne infekcje w otartych łapkach i odparzonym siusiaku.... Rozum podpowiadał, żeby psiaka uśpić, bo kto go pokocha, kto zechce takiego? No i d..a. Kubuś popatrzył nam ufnie w oczy, wtulił łepek............. :shake: Kubuś awaryjnie wylądował u mnie. Potrzebny jest jednak tymczas, jeżeli będzie we Wrocku, służę wszelką pomocą!!! Potrzebujemy także: podkładów higienicznych, pampersów, oraz kasy na dalsze leczenie i jedzonko dla Kubusia. Z leków to np solcoserylu w żelu lub maści, ozonelli, albo panologu. Chusteczek nawilżanych dla niemowląt. ;)
-
ALARM-Kielce - prosimy o pomoc w ogłoszeniach, info i foto str.1
ulvhedinn replied to mag.da's topic in Już w nowym domu
Erka, masz zapchaną skrzynkę..... -
Kasiu, ta jego siostra z fotki też jest skundlona i do zabrania?
-
Karmy Versele-laga, czy ktoś próbował, czy ktoś coś wie?
ulvhedinn replied to Sebo2000's topic in Marki karm
Mi ich kocie i psie karmy zupełnie nie odpowiadają (zwierzaki też nie były zachwycone...), szczególnie kocia wyglądem, składem i smakowitością przypominała frieskies. Co nie zmienia faktu, że gryzoniowe mają super. -
Dawaj te foty!!!!!
-
Honda - umarła szczęśliwa. Śpij Lisiczko [*]
ulvhedinn replied to diuna_wro's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='diuna_wro']Pani do schronu nie odda, absolutnie nie ma opcji, a jak zaczęłam wypytywać czy moze jednak to powiedziała, żebym nawet o tym nie wspominała bo ona w naszym schronie bywała i koniec kropka i mi się prawie rozpłakała. A jak ja ją oddam do schronu i Pani pojedzie i sprawdzi?[/QUOTE] To jak taka dobra, to może zapłaci za hotelik???? Cholera żeby to jeszcze był taki schron jak Sosnowiec, czy tfu, Olkusz, ale ma obietnice pilotowania, suka ma spore szanse.... -
Honda - umarła szczęśliwa. Śpij Lisiczko [*]
ulvhedinn replied to diuna_wro's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Diuna w ostateczności schron, na suczych boksach nie ma tragedii, pogoda też jest sprzyjająca... Iwa obiecała pokazać sunię fundacji niemieckiej, więc jest szansa na wyjazd, tym bardziej, że ona domowa i sprawdzona. -
Powiedzcie, czy Johnny szuka tylko DS, czy także DT? Tzn rozumiem, że lepszy byłby DS, zeby oszczędzić mu stresu, ale z poza padaczką to fakt, że jest "nieobyty" nie ułatwia chyba szukania. Chodzi mi piękniś po głowie i chodzi...... nie dość, że jest podobny do Pałka, to Pał też chorował na padaczkę.....
-
No Erka, tak jak rozmawiałysmy, najważniejsze to, że Myszka jest psem silnym fizycznie i psychicznie i trzeba ją od razu konsekwentnie poustawiać.... poza tym wsio jak przy każdym psie ;)
-
Honda - umarła szczęśliwa. Śpij Lisiczko [*]
ulvhedinn replied to diuna_wro's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zapisuję i cały czas myślę..... -
[B]BOHATER[/B] - maleńki piesek o wielkim serduszku i jeszcze większe odwadze. Sam bardzo się boi schroniska, boksu, dominujących kolegów. Chętnie dobiega na głaskanie, ale odgoniony przez bardziej przebojowych kolegów usuwa się w cień. Skąd imię? A stąd że dzielnie maluszek bronił słabszego od siebie kolegę, zasłaniając małym ciałkiem wejście do jego budy. Skąd tyle siły w maleńkim ciałku? Skąd taki duch? Nie wiem. więcej zdjęć: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/13472096-post1336.html"][COLOR=#4444ff]http://www.dogomania.pl/forum/13472096-post1336.html[/COLOR][/URL] [URL="http://www.dogomania.pl/threads/1730...1#post13594321"][COLOR=#4444ff]http://www.dogomania.pl/threads/1730...1#post13594321[/COLOR][/URL] [IMG]http://th.interia.pl/50,gdc8fd4dd3005396/i990802.jpg[/IMG] Ocelot, wklejałaś go na mikropsy, on już adoptowany?
-
[quote name='zuzlikowa']Kundelki najprzeróżniejszej maści kocham niesłychanie,lecz los jakoś rzucił mnie...i to przez kundelka-moją najukochańszą Chapcie...rzucił w objecia bernardyna...hahaha,też pomieszanego!I tak to,benki już widziałam wszędzie!Teraz w domu mam...rozdwojenie jaźni w ich postaci i...nauczyłam się przez nie patrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy...bo któż widząc benka powie,że to najbardziej kanapowy pies pod słońcem i księżycem? Ja tego nie wiedziałam!Któż pomyślałby,że to najbardziej psychicznie od człowieka uzależniony pies...ja tego nie wiedziałam...któż pomyślałby,że benek najbardziej kocha budę,w której człowiek mieszka...ja tego nie wiedziałam...[/QUOTE] Kanapowe i to jak :) Mari, wiesz, ja tam nie widzę przeszkód, ierz benia i już ;) popatrz ja mam już 4-go na tymczasie.... (a mieszkam w centrum miasta, w bloku).
-
Jesli tylko Pani będzie umiała ustawić suczę na właściwym miejscu to reszta brzmi super :) Przy czym pamiętaj że moja Myszka (no dobra, proszę się nie śmiać, ale tak ją pieszczotliwie nazywam) nie jest jakoś strasznie dominujaca, tylko odrobine się próbuje panoszyć, ot młodzik. Musi też od razu powiedzieć beni, że absolutnie nie wolno jej zaczepiac ratlereczki i powinno być ok. Z zabawnych rzeczy, to Mysz wczoraj próbowała się na spacerze bawić z Piki (inicjatywa wyszła od małej), musiałam niestety przeszkodzić pannom, z obawy o zadeptanie mniejszej uczestniczki harców ;) ale, że trawa była wilgotna (deszcz padał), a jest wysoka- to po przysiadach i wygłupach obie wróciły do domu KOMPLETNIE mokre.....
-
[quote name='Talia']Ja też w sumie komandosów nie piłam (z tego co pamiętam), bo u mnie w mieście za nic się tego nie dostanie. Za to Arizonki i Warki to joo ;) A pił ktoś z Was kiedyś tanie wino + tania cola w proporcji 1:1? :D Ostatni raz piłam ten drogi trunek na koncercie The Billa i Zmazy... ale od moich urodzin mam wstręt ;)[/QUOTE] Na praktykach (archeo) piło sie hmm.... dość dziwne rzeczy... (komandosy to nic, ale nalewka Full Byk Mocny przebiła wszystko). Jeden kolega zaś "leczył kaca" na wykopie mieszanką oranżady poziomkowej i rzeczonej nalewki.....
-
[quote name='kinga']Wtrącam się z offu, ale wątek śledzę - mi - intuicyjnie - też coś nie leży. Pani jakoś słabo otwarta na współpracę. A dywagacje o tym, czy pies bardziej kocha pociąg, czy samochód - są czysto teoretyczne. Przecież to zależy od psa. Moja bernardynkę do pociągu wnosiliśmy na rękach we dwojkę, umierała ze starchu - samochód kochała od pierwszej chwili. Ulv - poczekajcie, znajdzie się ktoś fajny.[/QUOTE] Ja się jakoś strasznie nie spieszę ;) póki co , mam czym małą karmić i nic się strasznego nie dzieje. A zależy mi na bardzo bardzo dobrym domku, coś sie przylepce nalezy, nie? (domek z dostępnością kanapy pożądany....).
-
Mi się średnio podoba to, że nie chce wizyt poadopcyjnych.... no ale podaj mój numer, pogadamy- zobaczymy. Swoją drogą to bajka z tym stresem trochę, moje tymczasy, jak je odwiedzam, to owszem, ucieszą sie, ale jak juz są zaaklimatyzowane w nowym domu, to taktują mnie jak fajną zaprzyjaźnioną ciocię, ale nie jako utraconą pańcię....
-
Na razie jedt dup.a a nie odzew.... Bardzo bym prosiła o zmianę tytułu na bardziej błagalny (kasa....).
-
No, psica ma się zdecydowanie lepiej, panoszy sie na kanapie ;) gorączka spadła. Może to brzmi śmiesznie, ale wygląda na to, ze bernardynka, która zime spędziłą pod chmurką w domu postanowiłą się.... zaziębić..... Pewnie zadziałał mechanizm spadku odpornosci- stres-nowy dom-szczepienia-sterylka. A może i to specyficzne "rozklejenie", które czasem dopada psy, jak już się odprężą w domowych warunkach... Leczenie malutkiej kosztowała ok [B]130 zł[/B] (badania, leki, wizyty), przy okazji wiadomo, że jest zdrowa, wszystkie wyniki krwi sa w normie.
-
Szczeniorki mix collie, wszystkie w swoich DOMKACH!!!!
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Już w nowym domu
Ewanka, jedna mała uwaga- nie "wypięli"- Sean wylądował u Agi dla swojego bezpieczeństwa. A czemu tam jest do teraz, to akurat sprawa między mną i Agą. Jesli chcesz wiedzieć, czy pomagam Agnieszce, to ja spytaj, ok? ZANIM coś powiesz. Natomiast faktem jest, że niemal żadna z osób zaproszonych przeze mnie na wątek, lub poproszonych o pomoc nawet nie raczyła odpowiedzieć "mam to w d...."....... Do mnie dzwoniły dwie osoby- pani która straciłą jamnika, i która miała się doezwać po zastanowieniu, ale się nie odezwała (szkoda, robiła fajne wrażenie) i ludzie, którzy szukali maleńkiego pieska, ale oni trafili na mnie po staryuch ogłoszeniach szczeniąt... P.S. Całą sprawa z tymi szczeniakami jest wyjątkowo niefartowna, jestem potwornie wku.....a, niebieskooki został oddany i jest nie do ozdyskania, mimo, że uprzedzałam, że mam dla niego dom........ -
Aria ma dom, Poker bardzo prosi o ogłoszenia!
ulvhedinn replied to Neris's topic in Już w nowym domu
I jesycze powiedz, że tak po cichu się nie cieszysz, ha, ha!!!! -
Dzięki Iwie Lutek pojechał do Niemiec..... ale.... pierwszy raz od kiedy tymczasuję żałuję decyzji. Jak cholera. Nie dlatego, że Lutkowi cokolwiek miałoby grozić, tylko dlatego, że się zwyczajnie w małym zakochałam na amen. Kurcze no.......