Jump to content
Dogomania

ulvhedinn

Members
  • Posts

    13288
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by ulvhedinn

  1. Berek, ja zostałam wychowana w duchu szacunku do wieku podeszłego, co więcej- wychowywała mnie babcia. Niestety starsi ludzie sami pracują sobie na opinię "głupich i wrednych staruchów". Tak, w ciągu wielu lat posiadania psów, a szczególnie Kraksy nie spotkałam się z tyloma nieprzychylnymi, agresywnymi, złośliwymi komentarzami, czy zachowaniami ze strony żadnej grupy wiekowej jak ze strony psów mocno starszych. Nie mam pojęcia czemu- czy to jakiś sposób na odreagowanie frustracji związanej z tym, ze nie są już piękni i młodzi, a warunki życia mają jakie mają...? Oczywiście nie znaczy to, ze nie ma starszych ludzi miłych i przyjaznych, ale naprawdę ilość tych "złych" jest zastanawiająca. I od razu mówię, należę do tych co owszem, ustępują miejsca, przepuszczają, starają się pomóc. Ale niestety już jakiś czas temu stwierdziłam, że nie- nie będę miła wobec złośliwości.
  2. Troszkę lepiej. Tzn Boryś ma się sam w sobie zupełnie spoko, ja gorzej. Chyba mu specjalnie pęcherz nie dokucza- za to problemem jest sikanie w ilościach potopowych, w dodatku na śmierdząco.... Posłanko idzie do prania praktycznie codziennie.
  3. Malutka jest cudna ;) niańczyłam ją na rękach, wtulała się całym swoim psim ciałkiem, no taki okruszek do kochania :loveu:
  4. Coś w temacie znalazłam: :diabloti:
  5. Boryś ma koszmarny stan zapalny pęcherza - w sikach jest wszystko, leukocyty, krew, bakterie... Niestety ciężko powiedzieć, co jest pierwotnym problemem- nietrzymanie, stany zapalne, czy to coś co ma w pęcherzu (polip). Prawdopodobnie wszystko na raz :( Chłopak dostaje leki i suplementy. No i niestety na razie pojeździmy sobie na zastrzyki... Dziś zapłaciłam u weta 50 zł :(
  6. W sytuacjach podbramkowych zazwyczaj organizacja pomaga. Ale niestety ludzie często żądają pomocy dla zwierzaka, także w sytuacji, gdzie spokojnie mogliby to zrobić sami, mają możliwości, albo wogóle nie zamierzają ruszyć palcem, a całe dobre serduszko wyraża się w postawie "weźmy i zróbcie". Aha i nie dotyczy to tylko formalnych organizacji, osób prywatnie działających też. I owszem, cholera mnie strzela, kiedy słyszę "no pani ma już 7 piesków to jeden chyba nie zrobi różnicy, a ja nie mogę bo mam swojego (przy czym nie, nie jest to krwiożerczy amstaff w kawalerce, tylko średni kundelek w dużym domu z ogrodem). Albo dzwoni dziunia, no bo są takie biedne kociaczki i ona patrzyć na to nie może że chore i głodne i zmarznięte. No to pytam łagodnie, czy nie mogłąby ich zabrać chociaż do łazienki, ze możemy pomóc w karmie, weterynarzu i adopcjach, ale u nas szpilki nie wciśniemy. No ale dziunia ma swojego kota, więc absolutnie nie może tej łazienki zająć, a że w dt fundacyjnych jest po kilkanaście kotów i w czort następnych zgłoszeń.... A już szczególna cholera jest kiedy ktoś a)nie może uwierzyć że działam prywatnie b)że TAK, kurr... mam pracę i życie osobiste i nie zawsze mogę polecieć na drugi koniec miasta c)nikt mi za to nie płaci (przecież AŻ takich kretynów nie ma....), d)nie nie mam domu z gumy e)kasę na weta i zarcie muszę zdobywać sama. A jak już uwierzy to zawsze pozostaje szantażyk emocjonalny "no naprawdę nie pomoże pani zwierzątku, a co jak on umrze"... Natomiast ja nie mówię o sytuacjach, gdzie fundacja/dt/stowarzyszenie zgarnia zwierzaka w nagłej pilnej potrzebie, o ile jednoczesnie szuka domów, dba o zwierzaki. Raczej o tym, że część "działaczy" bierze bez ładu i składu zwierzaki, nie mając na nie warunków, bywa, że ściągając je z drugiego końca Polski, że często nie wydaje do adopcji, że "gra" zwierzętami "medialnymi" w paskudny sposób, a zwierzaki "niemedialne" idą w odstawkę.....
  7. [quote name='sleepingbyday'] ulv,tego na fb nie widzę, ale jedno jest pewne - zbieracz będzie zbierał.zabierzesz jedne psy, dorobi sie kolejnej kolekcji.syzyfowa praca, no bo realnie ubezwłasnowolnienie i leczenie to mżonki. No w tym przypadku na naszą i psów korzyść zadziałał wiek baby i jej zniedołężnienie ;) Wkleję kilka fotek z FB :
  8. Borys jutro znów ląduje u weta, dziś od 6 rano do 12 przesikał na wylot pieluchę i grube posłanie - podłoga pływała :(
  9. No fakt, z adopcjami to trochę loteria jest ;) A wracając do zagadnienia, to co opisuje Berek, to niekoniecznie zbieractwo. Tzn nie należy mylić zbieractwa z byciem złym DT. Zbieractwo, jak sama nazwa wskazuje jest niejako formą kolekcjonerstwa, a można nie zbierać zwierzaków i nadal robić im krzywdę.... Ostatnio ze słyszenia zetknęłam się z DT, w którym babka nie szczepi kotów (bo to złe i szkodliwe), nie odrobacza, wydaje na łapu capu, koty często chorują i umierają- ona w żadnym wypadku nie zbiera kotów, natomiast szkodzi im co najmniej jak "zwykły" zbieracz, bo nie dość, że szkodzi kotom jako takim, to na dodatek zniechęca ludzi do adopcji i krzywdzi ich kiedy ich nowy kot umiera.... Natomiast można nie mieć w zasadzie przekocenia czy przepsienia i być zbieraczem i to nawet bardzo patologicznym- tak jak facet z Wrocka , od którego TOZ zabrał jedynie 6 kotów, a w zamrażarce było martwych 5 kotów.... I o boziu, on tak przecież strasznie kochał zwierzaczki, a tu mu pozabierali jego "dzieci". Nieważne, że żyły w koszmarnych warunkach. Od babsztyla ze Żmigrodu też były zabierane zwierzaki, i w zasadzie o przepsieniu nie ma mowy, ale warunki w jakich żyły zwierzaki... a babon ewidentna zbieraczka, ściągała psy skąd się dało. O macie dokumentację, to fotki z interwencji sprzed ośmiu lat: https://www.facebook.com/poprostuania/media_set?set=a.689080661115988.1073741832.100000421811759&type=3 A to z 2011: http://www.toz.wroclaw.pl/702.xml ------------ A tak swoją drogą z pewnym niepokojem obserwuję niektóre szanowane fundacje, bo chwilami ich działania zaczynają podpadać pod zbieractwo :(
  10. Dotarło, ślicznie dziękuję :) Borysek ma lepsze i gorsze dni. Czasem stawy bolą i wtedy ograniczamy spacerek do siku i krótkiego dreptania, czasem jest dobrze i wtedy idziemy połazić, bywa, że Borysa dopadnie "wiosenna głupawka" i podskakuje i świruje jak szczenior :) Niestety schudł, jeszcze nie bardzo, ale chyba będzie trzeba pomyśleć o badaniach. No i siura na potęgę....
  11. Tylko widzisz, granica jest bardzo trudna do określenia... jest oczywista patologia, powiedzmy 20 niewyprowadzanych psów- ale gdzie jest "norma"? Przy piątym kocie? szóstym psie? Koty są zwierzakami "trójwymiarowymi"- tzn liczy się nie tylko przestrzeń w metrach kwadratowych, ale i w pionie- i tu już masz duże możliwości, są mieszkania w którym kot nie ma szans nigdzie wskoczyć i takie, gdzie masz istny "małpi gaj", co daje kotom znacznie powiększoną przestrzeń. Są koty, które dobrze się czują w grupie i takie które towarzystwo stada przytłacza. Jeden człowiek ogarnie naście kotów i jest w stanie zadbać o nie zdrowotnie i psychicznie i inny, który nie da rady z trójką. Można mieć 10 psów niepatologicznie i trzy zaniedbane i stłamszone- wszytko zależy od opiekuna, ale i psów, ich wielkości, aktywności, potrzeb itd....
  12. Berek, więcej- szeroko pojete otoczenie (czy to forumowe, czy bezposrednie) potrafi niejako "wymuszać" pogłebianie problemu, przez delikatny szantaż "no jak to masz x kotków, a x+1 nie zmieścisz?" "ten piesek to tylko u Ciebie ma szansę", "jak mu nie pomożesz to umrze"... itp ;) Inna sprawa, że ja bym rozróżniła sytuację w której normalny, acz zazwierzęcony zwierzolub styka się ze stworzeniem w nagłej potrzebie (np potrącony pies), a zbieraczem, który zazwyczaj sam wyszukuje sobie kolejne zwierzaki, czesto z odległych miejsc. I podstawowa zasadnicza różnica- "pomagacz" wyadoptowuje zwierzaki, może mieć kilka swoich, ale generalnie szuka domów; "zbieracz" nie odda żadnego psa czy kota, bo "ten jest za stary", "a ten ulubiony", "a ten jeszcze chory" itd. U normalnego zwierzoluba czasem zdarza się przepełnienie, np w okresie kiedy są masowo kociaki, ale jest to sytuacja przejściowa i zwierzolub dąży do zmniejszenia zwierzostanu do zakresu normalnego, zbieracz będzie dobierał zwierzaki, żadnego nie wyadoptowując. Przy czym powiem szczerze, że nie liczba jest wyznacznikiem- tylko to co dana osoba może zaoferować zwierzętom. Znam osoby, które mają naprawdę dużo zwierząt i niejak nie pasują na zbieracza i takie które mają mniej, a jednak to już jest patologia.....
  13. Macia bardzo chętnie Cię czasem "wykorzystam" :) Dziękuję :)
  14. [quote name='Harley']Ta karma przyjechała do Wrocławia dla Ulv(rodzice mieszkają naprzeciw niej), ale od 22 grudnia nie mogę się z nią umówić na odbiór. Rodzice mają małe mieszkanie i po dwóch miesiącach czekania chcieliby ją po prostu "wydać".[/QUOTE] Wiem, [rzepraszam, ale ... doba jest po prostu za krótka ostatnio :( zwierzaki, dwa domy do ogarnięcia, w tym likwidacja mieszkania po Cioci, przedtem niemal etatowa opieka nad Ciocią, psy, koty, choroby, praca.... - powiem szczerze, w tej chwili cholernie przydałaby mi się zwyczajna fizyczna pomoc chociażby w postaci odebrania tej karmy i podrzucenia, bo po prostu nie wyrabiam.
  15. To ja jeszcze skomplikuję ;) bo z bazarku może być tylko wścieklizna (czyli za 120 zł) a pozostałe szczepienia pozabazarkowo (czyli 80 zł- i to na fakturę)... Może tak byc?
  16. Nosz kurcze zrobi ktoś ten zlot czy nie..??????
  17. [quote name='Ellig']ULV, otrzymalas pomoc w wysokosci 200 zl , na szczepienia i z tego trzba sie rozliczyc, dla nas nie jest wazne z czego finansujesz inne szczepienia, pozdrawiamy :)[/QUOTE] Oj napisałam niejasno ;) Ja sie pytałam, czy mozna "kupic" szczepienia na bazarku- akurat jest bazarek ze szczepieniami na wściekliznę: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/250725-Talony-na-badanie-i-szczepienie-na-w%C5%9Bcieklizn%C4%99-we-Wroc%C5%82awiu-na-SDA-do-01-03-do-20g[/url] Wtedy by 120 zł poszło na szczepienie wścieklizny (4x30 zł) a pozostałe 80 na 1 x wirusy dla kota i 1 x wirusy dla psów.....
  18. Znałam może ze dwa ;) bossskie :)
  19. Jeśli chodzi o podduszenie a pies ma obrożę, to najprościej wsadzić pod nią cokolwiek, patyk, można i dłoń (byle nie pod kolce) i przekręcić- dużo szybszy efekt niż przy normalnym zaciskaniu i działa się tak samo mocno na większości obwodu szyi odcinając nie tylko dopływ powietrza ale i krwi do mózgu; ;) brutalne, ale na tyle skuteczne, że pies szybko odpuszcza (albo traci przytomność).
  20. Z Wrocławia też znasz ;)
  21. To z całą, absolutna pewnością jest brat bliźniak Kraksy!!!!!!! :)
  22. Szkoda, że Kry nie da się upaść, ona żre najchętniej do granic pojemności i niestety całe żarcie natychmiast zmienia w energię.........
  23. Przyszłam ślicznie podziękować, i spytać czy szczepienie (wścielizna) może być z bazarku? Bo jest bazarek na którym "fantem" jest szczepienie na wciekliznę we Wrocławiu..
  24. [quote name='gameta']E tam, Ulv ma takie na żywo :D[/QUOTE] Nie da się ukryć ;) I żeby nie było, małpiszon wybiegany, wypracowany i wogóle...........
×
×
  • Create New...