-
Posts
13288 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ulvhedinn
-
Wyniki będą jutro. Natomiast Kaj zdecydowanie nie uważa się za dziadka "na wymarciu". Że tak ukradnę powiedzenie Brązowej [B]"całkiem dobrego psa na śmietnik wyrzucili" ;) [/B] Został uprany bo śmierdział nieprzeciętnie i jest teraz bardzo miłym w dotyku (acz odrobinę łysym) pudlem. Pcha sie do głaskania, wtula łepek i zaczepia. Żebractwo uprawia na potęgę, wystarczy cos jeść żeby pojawił sie natychmiast. Wcale nie jest całkiem ślwpy, chociaż faktycznie niedowidzi, ale na sciany nie wpada. Ładuje się na łózko i tam śpi, kiedy nie ma ludzi w domu, aczkolwiek świetnie wie, gdzie ma swój koszyczek.... Bezbłędnie trafia do kuchni i do misek ;) Słowem- jak tylko uda sie trochę opanować lanie, i oczywiście jeśli nic paskudnego nie wyjdzie w badaniach, to spokojnie można będzie dziadka ogłaszać ;)
-
Mika - ma czas do końca grudnia, potem schron, lub wariatka!!!!!
ulvhedinn replied to ulvhedinn's topic in Już w nowym domu
Włascicielka juz wylazła ze szpitala, ale na razie jest zajęta hmm... osobnikiem płci przeciwnej i o psa nie dopytuje. Ale nie wiadomo kiedy zacznie, wiec pies jest zakamuflowany u kogos innego. ale to strasznie niepewna sytuacja, a co jesli sie np spotkają na ulicy? Niestety kasy brak, DT brak, pomysłów brak..... -
Przyszła do nas paczuszka z bazarku i Piku ją bardzo ładnie rozpakowała..... Najśmieszniejsze, ze wogóle się nie przejęła mną, a nawet aparatem, zajeta walką z papierzyskiem :) Jutro dam fotki ;)
-
Ogólnie całkiem dobrze. Wyników jeszcze nie mamy, wiadomo tylko, ze Kaj ma infekcje górnych dróg oddechowych (kaszle). Siusia dalej, ale powiedzmy, że troszkę rzadziej. Poza tym to bardzo madry i kochany psiak, już zakumał gdzie mieszka :) Wchodzenie na stopnie idzie mu dobrze, niestety w druga stronę próbuje skakać i trzeba go trzymać mocno na szelkach, lotnik, kurcze. aha- straszny zmarzlak z niego, ale co sie dziwić, jak spod kręconych kłaczków wychodzi łysa skórka....
-
[quote name='pamelka4don']brawo ulv za chociaz jedne przeprosiny. tylko zapomnialas jeszcze przeprosic za oskarzenia o przedwczesne uspieni psa, i za pewnosc ze napewno ty bys go uratowala(ale to napisal chyba ktos zamiast ciebie. powinno sie to tutaj rozniez znalesc. oraz Twoje o nienalezytej opiece przez Martyne nad Żuczkiem, i o zaniedbaniach DS. tez osobiscie oskarzenia odladnie takie rzucalas. za to tez nalezy przeprosic. i z tego miejsca przepraszam kikou za moj usuniety przez moderatora post. chociaz uwazam ze dopuscila sie pewnych zaniedban (brak powiadomienia o zlamanej lapie, brak wyjasnien co do stanu psa, opoznienia z przeslaniemn dokumentacji-i za to nie przepraszam bo tak zrobila i takie sa fakty) a najbardziej w calej tej sytuacji współczuje Żuczkowi ze cierpial (tez mowilas ulv ze nie mogl cierpiec przez zlamana lape prawda?? wypadaloby za to tez przeprosic Ritek) i Martynie ze stracila psa ktorego kochala... Otóż nie. Nigdzie nie napisałam, że Martyna JEST winna nienależytej opieki nad psem, natomiast owszem, wymieniłam to jako jedną z mozliwych hipotez. Obok hipotezy, którą zresztą uznałam za najbardziej prawdopodobną, że Żuka zabiła niewykryta choroba. Nie napisałam również, że uratowałbym na pewno psa- byłby to idiotyzm (natomiast pisałam, ze też mi sie zdarzyło nie być w stanie pokonać u psa choroby). Jesli do kogos mozna miec żal w danej sytuacji- to do weterynarzy, bądź co bądź- "zawodowców", zarówno do tego, który załozył gips, jak i do teg który prowadził psa później, za to że nie zaczął od wszechstronnych badań, a nie oceny psa na oko (przy czym obawiam sie że i tak by to niczego nie zmieniło, skoro nowotwór dał już przerzuty, natomiast mogło oszczędzić nerwów wszytkim, niepotrzebnych oskarżeń, i cierpienia psu). Myślę, że jeśli coś warto wynieść z tej historii to dwa wnioski- że nie wolno "rzucać sie" z agresywnymi oskarżeniami, dopóki nie zbadamy wszystkich faktów I dwa- że jesli trafia do nas pies, to skąd by nie był (ulica, schron, fundacja, Dt...), a cokolwiek budzi najmniejsze wątpliwości, to najlepiej zrobić dokładne badania, szczególnie jesli jest to pies starszy, czy w nienajlepszej kondycji.
-
Cóż, zgodnie z obietnicą- przepraszam DS Żuczka, za napisany w emocjach SMS (który zresztą był cóż, wiadomością prywatną, nie przewidziałam jego upoblicznienia). Natomiast cieszę się (o ile wogóle mozna mówić o cieszeniu w takiej sytuacji), że śmierć Żuczka nie była zawiniona przez nikogo. Do zobaczenia Żuczku.
-
Nooo.... niestety warunkiem jest to, ze muszę przychodzic go wyprowadzać, przynajmniej wieczorem. I tak sie martwie jak sobie ciocia z Kajem poradza na tych skretyniałych schodkach z bramy (co za idiotą trzeba być żeby położyć sliskie kafle na zewnętrznych schodach na klatkę!!!!!!!!!!! to pod adresem spółdzielni)
-
Ja mam Muscata: [URL]http://www.kubazoo.com/pl/zolux-torba-transportowa-muscat-rozmiar-m-1101.html[/URL] ale L i taką miękką torbę. I muscat sprawdza mi sie przy dłuższych podróżach (np jazda na wakacje), bo jest w pełni zamykany, a tej miękkiej używam własnie w zimie, kiedy jadę do weta, bo mi się któryś kurdupelek rozłoży. Z tym, ze w muscacie też może być ciepło, jeśłi jest odpowiedno "wymoszczony". ;) Mozna też używać plastikowego transportera (jak dla kota), ale na zime warto uszyć na niego ocieplacz.
-
Kajuś juz w DT. Krwiomoczu nie zaobserwowałam, ale psiak sika w ilościach przepotwornych, obstawiam (oby!) zapalenie pęcherza. Stara się załatwiać na zewnątrz, ale niestety nie wytrzymuje "pomiędzy", zobaczymy, może po lekach to ustapi, bo dobre chęci są.... Co jest niepokojące- mały ma w pyszczku nadżerkę, nie wiem, czy tylko jedną, bo się rozpłakał przy zaglądaniu do buzi i dopiero jutro obejrzymy dokładnie z wetem. Przy odbycie guzek (?). Ma tez troche brodawek, ale takich raczej zwiazanych z wiekiem. Kupalek całkiem ładny, apetyt- noooo, pierwsze co zaczął sępić przy stole. Chłopak troszeczke widzi, ale jak wiekszość niedowidzacych psów- raczej to co jest u góry, a ziemi pod łapami nie. Po schodach trzeba go asekurowac na szelkach. Ale swój koszyczek od razu zaakceptował i trafia do niego. Ma zranioną prawą łapkę, niegroźnie przy pazurze. Chodzi troche sztywno, na śliskim potrafi sie wyłozyc, ale nogę przy drzewie to dumnie zadziera ;) Reszta- zobaczymy jutro......
-
Zuzlik, żadne takie "nabieranie", właśnie zaczęłam się odchudzać!!!!!!! Myślę, że już mozna swobodnie ogłaszać Helę :)
-
No właśnie, zadaj zawsze pytanie, co dla takiej osoby oznacza termin "normalne" życie, bo Kry życie od życia zwykłego, zadbanego psa różni sie tym, ze sika do sedesu i że nie może skakać przez przeszkody pionowe (przez rowy potrafi). Spacery ma, zabawy ma, normalnie je, rozrabia, bawi się z innymi psami, pływa, jeździ ze mną w góry, do lasu, nad morze i nad jeziora... itd. Nic jej nie boli, bo i boleć nie ma prawa. A- i inne psy się z niej nie śmieją i nie uważają jej za gorszą, bo to sa psy, a nie ludzie ;) I zawsze mówię takiemu geniuszowi twierdzącemu że "się męczy", że chętnie dam mu Krę, piłkę i zobaczymy kto padnie pierwszy.....
-
Benia- Piękna Helena Tak wygladała w schronisku (a to juz po odratowaniu, bo przywieziono ja w stanie niemal agonalnym): [IMG]http://lh3.ggpht.com/_qNss_7XIIIU/TIN9KQGmbuI/AAAAAAAAInc/6w8Zxm0Qgdk/DSCF3814.JPG[/IMG] [IMG]http://lh3.ggpht.com/_qNss_7XIIIU/TIN9Ig9ZJ3I/AAAAAAAAInU/JM5xb-3s9t0/DSCF3838.JPG[/IMG] U mnie zaraz po ekspresowej sterylce (zaawansowane ropomacicze) [IMG]http://img816.imageshack.us/img816/6671/dsc0610.jpg[/IMG] [IMG]http://img169.imageshack.us/img169/494/dsc0614v.jpg[/IMG] I dzisiaj: [IMG]http://img802.imageshack.us/img802/4376/dsc0791x.jpg[/IMG] [IMG]http://img207.imageshack.us/img207/1908/dsc0805x.jpg[/IMG] Do pełnej metamorfozy brakuje domu stałego i ... jakieś 15 kg (ciągle ma niedowagę) :evil_lol:
-
Ihaaa!!!! Taki "bryk" najczęściej zakończony jest radosnym władowaniem sie w pańcię ;) A to fotka typu "Ostatnie zdjęcie- to jedyne co pozostało po zaginionym fotografie" :diabloti:
-
Fotki takie sobie, bo złapać ostrość w nocy brykającemu beniowi... POTWÓR!!!! TURLANKO:
-
Mogę się podzielić!!!!!! Nikomu kota nie żałuję, słowo!!!!!!!!!