Kurcze juz chyba nie bede jezdzic do Soni! Raz jechalam z jedzeniem to na drodze znalazlam przejechanego psiaka, chcialam go zdjac z ulicy i okazalo sie ze zyje, to ja w te pedy psa do wozu i do lecznicy na sygnale ale niestety nie udało sie go uratowac :-( i wierzcie mi ze bałam sie ta droga jechac ponownie, no ale psiaki na zarelko czekaly to sie wybralam....i co???? i kurcze przy stajni 2 bezdomne psy, sunia w ciazy i pogryziony piesio...no myslalam ze sobie w łeb strzele......teraz boje sie w ogole w tamte rejony jezdzic!!! Bo juz naprawde limit DT i hoteli mamy wyczerpany :shake: