Pani Ewo, dobrze, że to zwykła walka z codziennością. Trudna i czasochłonna, ale do opanowania. Proszę zaglądać :) choć raz na tydzień, Ergusiem się nie martwić, jakoś go ogarniemy.
Chorej kotinki szkoda bardzo, wiem jak trudno Pani patrzeć i nic nie móc zrobić. Ale taka nasza rola. Komfort do ostatnich chwil, a potem tylko serce boli, kiedy trzeba pomóc odejść. Takie to życie bywa. Niesprawiedliwe. I bardzo ciężkie.