Fakt. Z tymi rękami masz rację :) Nijak 45 kg na rączki się nie da. Chociaż czasem obie strony bardzo się starają :) I taka "malunia" chociaż dupkę na kolana pcha.
Gabi, dlatego duże mają gorzej. Trudno, nie trudno. Do innego niż naj nie oddam.
Mialam podobną też 45 kg i była aniołem, przyjęła się w mieszkaniu, potem było małe dziecko - pokochała, drugi pies - idealnie.
Duże są fajne.
Kto dostał najmilszego pekina świętokrzyskiego?
A Modiś wdał się we mnie ;) właśnie mi wyłażą rozpuszczalne szwy przez skórę. Gwoździe tez mi "szkodziły" w ręce, jak miałam ;)
Każde obce ciało to wróg.
Zaszczepimy się na zakaźne, Murka jeszcze ją oceni, chciałabym aby zobaczyła jak reaguje na dzieci, ale zrozumiem, jak nie za bardzo chętna będzie ;) bo Kasia duża bardzo, a córeczka jeszcze mała. I będziemy piękną Katarzynkę ogłaszać :)