Jump to content
Dogomania

mar.gajko

Members
  • Posts

    21461
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    34

Everything posted by mar.gajko

  1. Paju miał rtg i jest tak sobie. Górne i dolne "rejony" płuc już są nieczynne. Rówieeż oskrzela nie pracują jak trzeba. Nie jest to kwestia nowotworu, tylko starości. Ma kaszel. Czasami bardzo mocny. Dostaje leki. Już wieczorem pięc tabletek, rano dwie. Lepiej nie będzie. Każdemu opowiadam o Pajusiu, że musi znaleźć dom, żeby spokojnie odejść. Ale nie trafiam na człowieka, który chciałby wziąć starego chorego psa. Psa, który odejdzie niebawem.
  2. Aniu, nikt nie pogodzi się ze śmiercią młodego psa. Pełnego życia, energicznego. Zaczynającego dopiero nowe życie. Jak tu zaglądam - w oczach łzy. Rozmawiałam dlugo z moją wetką. Ponury zbieg okoliczności. Lena była immunologicznie jak 8 tyg. szczenię. Całe życie zamknięta, bez kontaktu z psami, odchodami psów, nie uodporniła się biernie; priorytet sterylki; osłabienie po zabiegu i ten nieszczęsny wirus - śmiertelny dla niej - przywleczony do hotelu. Pani, która miała dać dom Lence już ma psinkę - Milusię. We wtorek w gazecie było ogłoszenie Milusi, tej od Tamb. Pani zadzwoniła. Pytała, czy to ta ze strony Amicusa. Tamb powiedziała, że tak. Pani się przedstawiła, że ona jest ta Panią co miała wziąć Lenkę. Płakała. I, że ona jest zdecydowana. Od wczoraj Milusia jest w nowym domku, domku, który razem z nami jeszcze opłakuje Lenę. Mała cudna psinka, która skradła tyle serc. Którą tyle ludzi pokochalo. Leneczko, biegaj sobie szczęśliwie za TM. Myśli o tobie dużo ludzi. Żyjesz w naszych wspomnieniach i myślach. Nigdy cię nie zapomnimy. Nigdy.
  3. Właśnie przed chwilą dzwonił pan, który chciał Ciapka, a właściwie tego psa co mamy na pozbyciu. Do pilnowania gospodarstwa. A jak nie będzie gryzł i uciekał, to go nawet będą z łańcucha spuszczać. Jeszcze chwila a przestanę odbierać telefony. W ogóle i całkowicie.
  4. Tak Małgoniu, udało się ten domek znaleźć. Miała do niego jechac w sobotę o 16.
  5. Ogon jest. Lekarka twierdzi, że jak ma opiekę "higieniczną", to ucinanie go nie jest konieczne. Osłania i ociepla :) pupkę. A pupka taka "normalna" jak u psów nie jest i nigdy nie będzie. Więc jeżeli jest zadbany, to ogon jest wskazany.
  6. Kupa się unormowała. Ale odbyt masakra. Poprzednim razem ok. miesiąca zajęło wygojenie; walczymy, smarujemy, czyścimy.
  7. Musieliśmy powiadomić domek, który chcial Lenkę pokochać. I znowu siedzę i ciekną łzy. Pani juz kupiła materacyk, miseczki, smyczkę...; wierzyła, że Lenka ich polubi i będzie z nimi.
  8. Baruszek dalej w hotelu. Jak pisała Myszu, propozycje łańcucha, bud, ogrodów jako nowego domku. Był jeden sensowny-niby telefon, że facet chce, normalnie mieszkanie, znajomi mają dziewczynę akitę i jemu się rasa podoba, ale wydaje mi się że nei doczytał, że kastrowany, i jak doczytał to się nei odezwał.
  9. Leno! Dla mnie to dalej nierealne. Na moich rękach umierała, a dalej w to nie wierzę. Zdrowa, młoda. Piękna, wesoła. Pełna energii. Dwa dni i jej życie zgasło. Pochowałyśmy ją. Nie byłam w stanie odwieźć jej do utylizacji, choć może powinnam. Z kocykiem, szeleczkami... Nie wiem jak to możliwe. Lenko wybacz! I wy dziewczyny wybaczcie! Nie wiem co mogłam jeszce zrobić, ale może coś mogłam... Nie wiem już nic.
  10. Lenka w nocy wymiotowała dwa razy. Krwi było niewiele w wymiotach. Dużo leży. Ożywia się troszeczkę na widok kotów.
  11. Saba przestała rzygać. Je, Dostaje mniejsze dawki żarcia, dostaje cały czas antybiotyk. Może będzie dobrze. Ona na szczęście była szczepiona, i przechodzi to wszytsko "łagodniej". Trzymać kciuki.
  12. Wczoraj od trzech tygodni pierwszy raz byłam w hotelu. I niech mi nikt nie mówi, że psom wszytsko jedno. Paju, jak weszłam do kojca, nie rwał się, nie przepychał, tylko jak kucnęłąm włożył mi łeb pod pachę i tak siedział, potem mnie wywąchał i dalej się przytulił. Byliśmy na spacerku. Nie jest zapuchnięty, rusza się trochę bardziej ociężale niż zwykle, ale truchtał i się uśmiechał. Potem zjedliśmy karmę rozmoczoną, ale juz większość sam z miseczki, resztke z "zakamarków" musiałm mu dać z ręki. mam nadzieję, że to jeszcze nie początek końca. A tylko chwilowa niedyspozycja. Dzięki bogu, że EKG w normie, i na RTG płuc nie ma zmian nowotworowych.
  13. Wczorej wieczorem odebrałyśmy Lenę z lecznicy po kroplówkach zastrzykach surowicy i co tam trzeba było. Ponieważ nie mogła wrócić na hotel, ubłagałyśmy naszą sąsiadkę Beatę, aby ją wzięła do mieszkania. Lena w lecznicy jak mnie zobaczyła podnisła główkę i pomachała ogonkiem. Jakoś to mnie troszeczkę podniosło na duchu, choć może to bez sensu. Po przyjeżdzie do Beatki położyła się spać i właściwie cały czas leżała. Zrobiła siusiu. Ma nic nie jeść i nie pić, aby nei podrażnić jelit. Rano jeszcze nie rozmawiałam z Beatką, bo nie spała do drugiej, byłyśmy "na telefonie". Zaraz do niej zadzwonię, to napisze co było w nocy. Dziasiaj ma kolejny "seans" weterynaryjny. Trzy-cztery godziny kroplówek, i potrzebnych leków. Jutro dostanie kolejną dawkę surowicy i oczywiście następne kroplówki, leki, etc.
  14. Nie sądziłam, że się rozpęta takie goowno od razu.
  15. (dziesięć znaków)
  16. Karolinko - nie szczepić absolutnie. Jeżeli już, to podać surowicę.
  17. Zabieg był planowany na środę, ze względu na wirusa w hotelu odwołałyśmy.
  18. To parwo. Lenka nie może wrócić na hotel, mimo, że tam się zaraziła. Nie moze też zostać w lecznicy - nie ma izolatki. Dostaje kroplówki i surowicę i antybiotyk i witaminy i ... co tylko można jej dać. To podły schroniskowy wirus. Nawet szczepione psy się pochorowały. Tylko one lżej to przechodzą. Leneczko! Błagam trzymaj się!!!!!!!!!!!!!!
  19. Jak widać z prostej informacji potrafi się rozpętać coś, co nawet trudno nazwać. Lepiej, żeby zdychały w ciszy i bez rozgłosu.
  20. Aniu, lekarz był u niej dzisiaj już dwa razy, wczoraj też. Podjął decyzję, żeby ją zabrać do lecznicy. Najprawdopodobnij sunia z Olkusza - Miodunka - od AgiG przywlokła coś, miała i ma dalej okropną sraczkę. I poszło po psach. Niemal po wszytskich.
  21. W hotelu wirus. Z Lenką jest źle. Wszystkie psy chorują. Grall, Paju, Sabonka. Dzisiaj lekarz zabrał ją do lecznicy. Przepraszam Was dziewczyny, ale nic nie mogłam zrobić. Wczoraj był ogłoszenie w Wyborczej. Dzwonili Państwo, są zdecydowani, a tu taka straszan choroba. Płakać mis ię chce. Paju chory, Grall chory, Sabaonka chora.
  22. Z łapka jeszt coraz lepiej. A mały ... od wczoraj jest w nowym domku. Z całym dobrodziejstwem inwentarza, leczeniem, wizytami, zastrzykami. W zasadzie adopcja była umówiona na środę, ale lekarz wczoraj zadzwonił, że małego można zabierać. Bez sensu wieźć go an hotel na dwa dni. Zakochała sie w nim Pani, która była w lecznicy i go zobaczyła i od słowa do słowa w rozmowie z doktorami... Zadzwoniła do nas i ... mały w tempie błyskawicznym jest szczęsliwym, kochanym psiakiem. Od kilku jeździła do niego codziennie do lecznicy, jak do "swojego". Łapa po tym zastarzałym złamaniu będzie jeszcze wymagała rekonwalescencji, pani ma wypisany calutki harmonogram wizyt. Trzymaj sie malutki. To pierwszy Amicusowy psiak, którego nie poznałam, przez tę cholerną chorobę!!!! Dzięki serdeczne Myszu i Zbyszkowi, że pojechali i go przywieźli. Jeszcze tydzień, dwa a łapa byłaby stracona.
  23. Dziewczynki, dbać o pięknotkę, podnosić do góry. Mam nadzije, że zabieg "wypali" w przyszłym tygodniu.
  24. Jessu. Grall czy ja? Mam srebro koloidalne, to jedyne co likwiduje chlamydiozę u kotów ;).
  25. Zobowiązuję ciotkę Myszu do info. o najukochańszym Pajuciczku.
×
×
  • Create New...