Jump to content
Dogomania

mar.gajko

Members
  • Posts

    21461
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    34

Everything posted by mar.gajko

  1. Moja kochana Furia jest dzisiaj w Dzienniku Polskim. Był już jeden telefon i nawet, nawet obiecujący. Małżeństwo przed 40; dwoje nastoletnich dzieci; dom z ogrodem w Swoszowicach. Zobaczymy.
  2. [URL="http://img22.imageshack.us/my.php?image=saba26pajut1.jpg"][IMG]http://img22.imageshack.us/img22/232/saba26pajut1.jpg[/IMG][/URL] [FONT=Verdana]Zbierałam się. Żeby coś napisać. O Nim. O Paju.[/FONT] [FONT=Verdana]Opowiedzieć wam jego ostatnie chwile. Nie mogłam. I dalej nie bardzo mogę.[/FONT] [FONT=Verdana]Ale chyba trzeba. Trzeba, bo cos się skończyło. Tak na zawsze. Już nie będzie tak jak było. Nic nie będzie takie samo.[/FONT] [FONT=Verdana]W sobotę Paj jeszcze wyszedł na spacer. Taki swój spacer. Powolutku. Z zatrzymywaniem się. Z przysiadami. Ale na mój widok się podniósł i powolutku, powolutku szedł. Zjadł kolację. Chętnie. Specjalnie mu ugotowałam łopatkę z ryżykiem. Oglądał go p. Rafał. Rozmawialiśmy. Że to wszytsko są już darowane dni. Że każda chwila może być ostatnia.[/FONT] [FONT=Verdana]1.03.2009r. ['] [/FONT] [FONT=Verdana]Niedziela rano telefon. Paj jest w bardzo złym stanie. Ma okropną biegunkę. Nie podnosi się w ogóle. Nie reaguje. Biegiem lecę na spacery z moimi sukami. Wsiadam do auta i jadę. I tak się boję, tak panicznie się boję, że jest mi niedobrze.[/FONT] [FONT=Verdana]Leżał w kojcu obok budy. Już się nie podniósł na mój widok. Dał rade podnieść tylko łeb. Patrzył na mnie zapadniętymi oczyma. Dalsze dwie godziny, to mgła, wycie, ból, szloch i wielka samotność. Pan Rafał, który mówi : "już czas", ja trzymająca kurczowo jego głowę, golenie łapy. Narkoza. Morbital. I taki ból, ból który zatyka gardło, płuca. Sa tam wielki kule, które nie pozwalają oddychać. I tylko jakiś żałosny jęk, który wydobywa się z gardła.[/FONT] [FONT=Verdana]Położyłam go na kocu. Znalazłam czystą poszwę. Owinęłam go. Zostawiłam. Zeszłam do auta. Nie byłam w stanie jechać. Odsiedziałam… nie wiem ile. Pól godziny, mniej? Więcej? Pojechałam. Nie mogłam opanować łez. Szlochu. Całą drogę.[/FONT] [FONT=Verdana]Wróciłam przed 17-tą. Aby go pochować. Ale już był pochowany.[/FONT] [FONT=Verdana]Widząc malamuta będę zawsze myśleć – Pajut; słysząc słowo malamut – zawsze Pajut; każdego będę porównywać do Niego; tak jak porównuje sunie do Saby.[/FONT] [FONT=Verdana]Dziś myśląc o nim nie mogę powstrzymać łez. Nieważne gdzie jestem, co robię. Przypomnienie tych chwil dalej powoduje skurcz żołądka; ale wiem… wiem, że za jakiś czas, nieważne jak długi, jak pomyślę Pajut, uśmiechnę się. Będzie to uśmiech pełen miłości, tęsknoty. Ale uśmiech. Wiem, że to nastąpi. [/FONT] [FONT=Verdana]Nie będę „obchodzić” rocznic, miesięcznic, czy tygodnic tego strasznego dnia. To emocjonalna nekrofilia, z którą sobie nie poradzę i nie chcę tego. Chcę aby każdy go pamiętał jak ja. Upartego, dumnego, wspaniałego psa. Pięknego. Mojego Pajuta. Chcę abym mogła, tak jak wspominam Sabę, wspominać go wszędzie, zawsze jako cudy, których doświadczyłam. Cudy dwóch wspaniałych malamutów.[/FONT]
  3. Kto zajmuje się dogami niemieckimi??? Kojarzy ktoś? jest roczna, suka, papierowa. Do wydania natychmiast. Alergia:p dziecka.
  4. Nie jestem gotowa na żarty na tym watku. Jeszcze nie. A to mój wątek.
  5. O Pajusiu pisać nie będę. Bo nie mogę jeszcze. I tak każda wizyta w hotelu i widok pustego kojca, to dla mnei nad to co moge znieść. Furio za to nabrał sił wielkich. Wczoraj zapomnialam kagańca, i taki zdziwiony był, że nic mu nei nakładam. Smiesznie mnie podskubywał. Ostatnio trochę go zaniedbałam, tak emocjonalnie znaczy. W poniedzialek wieczorem nie dojechałm do hotelu wogóle. Nie mogłam, nie byłam w stanie. Więc Furia moja był bez mamusi calutki dzień. Wysłałam prosby o ogłoszenia do wszytskich krakowskich gazet, powinny sie powoli ukazywać w przyszłym tygodniu. Zobaczymy kto go pokocha.
  6. ['] Coś się skończyło. Umarło razem z Nim.
  7. Nie mam siły. Już nie mam. Nie radze sobie z emocjami. Nie radze z rzeczywistością.
  8. Dzisiaj zostałam postawiona pod ścianą. Nie wiem dlaczego. I nie wie za co. Podobno Pajut sięm ęczy okropnie i mam go uspić dziś, jutro. Jeżeli tego JA nie zrobię, moja była koleżanka ze Stowarzyszenia zrobi to w niedzielę. Nie wiem jakim prawem. I nie wiem jak tak można. Rozmawialm długo z dottoresą. On umiera - to fakt. To będzi eniedługo - to fakt. Jego schorzenia nie są bolesne dosłownie - to starość. Jeżeli przestanie wogóle chodzić i jeść - wiem co mam zrobić. Prosiłam aby dzis przyjechał p. Rafał. Żeby popatrzył. Okiem trzeźwym, lekarskim. Żeby mi pomógł, cokowleik powie, bo ja nie chce mu zrobić krzywdy, cokolwiek będę robić.
  9. [quote name='noemik']Mariola, uściskaj Pajusia. Może jeszcze trochę, już wiosna niedługo? Pajutku?[/quote] POżegnam go. Wyściskam.
  10. To chyba juz nic nie da. My się musimy chyba już żegnać. Tak mocno przytulić. Mocno.
  11. Wczoraj kolacji tez nei zjdał. Prawie wcale. Leki wcisnęłam mu na siłe. Z mięsem. Jest taki słabiutki.
  12. Rano wogóle nei wstał do miski. Prosiłam p. Tomka, żeby mu leki włożył do pyszczka.
  13. Pajciu wczoraj nie za dobrze. Śniadanie nei zjedzone. Niestety leki też te ze śniadania. Znalazłam w kojcu. Wiczorem też nei za dużo zjadł.
  14. [quote name='karusiap']a czy ktos pisal,ze on lapie zebami?:roll:[/quote] A no właśnie?? takie okropieństwa o tym słodziku wypisywać:p
  15. Z ta moją Furią nei ma problemu az takiego na smyczy. Jak się normalnie idzie. Koszmar to ostatnei kilka metrów przed wejściem do hotelu, do kojca. Bo tam jest miska z żarciem. Wtedy jest masakra. Bo na spacer i wogóle to on ładnie, choć ciągnie, chodzi. Acha, i juz mamy te łapeczki odczulone. Mizianiem. Chyba można już szelki nakładać.
  16. Furio wczoraj mnie kupił. Calkiem. Pokazywal mi brzuch do głaskania. Wywracala się w sniegu i tak sie memroliliśmy, czochrali, skubali. A on n aplecki i bęben w górę. I dal się glaskać po tym brzuszku. Cudny jest. Taki kochany.
  17. Pajciu zjadł kolacyjkę większość. Połknął tez leki. Byliśmy na spacerku do bramy i spowrotem Ma sraczkę. Może po lekach. Przytulaliśmy sie. I z Magdą sie przytulał.
  18. [quote name='kinga']no i nie odezwali się. widocznie to nie był TEN dom. ...tylko, kurczę, gdzie jest TEN?????[/quote] Jest. Tylko musi się o neij dowiedzieć.
  19. I ja wiem, że powinnam już być przygotowana. Wiem. Ale, kurna, nie jestem.
  20. Cudna. Zadowolona. Piękna. Szczęsliwa. Snieg zreją wszytskie prawie. I jakoś nei chorują.
  21. [quote name='hop!']Nie ma zainteresowania losem Kajtka i Sabci...[/quote] No jest. Naprawdę. Codziennie z nimi rozmawiam. Codziennie dajemy smakołyki i wprowadzamy w ten ludzki świat. Staramy się.
  22. Dzwonił p. Tomek. Pajcio zjadł malutko i zwymiotował.
  23. A jak wdzięcznie swoje pupsko w tym fotelu upchnęła:loveu: Kochana Sabonka.
  24. [quote name='joannasz']Kaja przywiezie. Zdjęcia i aniołki. A czyja tchawica - wolę nie wnikać. Własna mnie łaskocze, kiedy na to patrzę...:-o[/quote] Kiedy te aniołki to on aprzywizła. Tylko zdjęcia mam do 4. A Aniołków 5 - własnie ten z gołym brzuszkiem nei ma zdjęcia.
×
×
  • Create New...