Zulcia w zasadzie bez zmian. Co i cieszy i smuci. Tylko coraz gorzej z jedzeniem. Potrafi nie zjeść prawie nic w ciągu dnia. Leki jej wmalam na mięsie, na ulubionych saszetkach, na kocich saszetkach. Wczoraj prawie nic nei zjadła. Dzisiaj trochę ze sniadania, a kolacji tak pół. Może ta karma trzustkowa jej nie leży, ale doprawiam i mięskiem i rosołkiem i saszetkami.
A Franio ma zaczerwienione jedno oczko. Drapie się. Jak jutro czynne będzie w lecznicy to podjadę, chociaż nei wiem jak mu będe oczy kroplić, bo nawet porządnie ich nei da obejrzeć. Cholera, tylko sie wyrywa i kąsa.