Jump to content
Dogomania

AgaG

Members
  • Posts

    11789
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    23

Everything posted by AgaG

  1. kasia, ale ja bije rekordy po tym wzgledem, Kiedyś korzystałam z hotelu pod Wieliczką i pan Tomek (właściciel) po prostu nie mógł uwierzył, że będąc tam po raz pięćdziesiąty przynajmniej źle pokierowałam kierowcę i zabłądziliśmy w jakimś lasku. :)
  2. Rodzice Maciusia dzięki bardzo za propozycję podwiezienia na tej trasie:lol:. Ale w czwartek ja z kolei nie mogę podjechać do Lublina. Mamy na spółkę z koleżanką jedną sunię weterankę wyciagniętą ze schronu i już jesteśmy umówione by na chwilkę tam podjechać i zrobić jej zdjęcia, a koleżanka ma wtedy ma wolny dzień. Handzia wspominała też o tym, że jakaś pani, która go znalazła, być może kogoś znajdzie, kto by jechał w piątek do Krakowa. Jeśli jednak dziś nie będziemy wiedziały, że to na pewno, jadę po niego w środę. Kocyk już ma przygotowany w sypialni, bo być może na poczatku bedzie się bał moich psów, choć jak już pisałam one są bardzo łagodne i jeszcze nigdy żaden pies przebywający u mnie w domu nie miał choćby skaleczenia od nich.
  3. kasia jeśli nie masz nawigacji, to proszę sprawdź na planie, jak tam dojechać (hotel Lupus Głogoczów) albo do Oli zadzwoń, bo ona mnie tam zawsze woziła i swietnie umie każdemu wytłumczyć trasę a ze mną wszyscy błądzą, mam jakiś defekt pod tym względem :) wiec sie na przewodnika nie nadaję. Podam Ci numer do Oli na pw.
  4. [quote name='handzia']Jeśli chodzi o szelki i obróżkę to on nic nie ma. Jeśli masz jakieś w domu to weź może. Ja już jestem spłukana dokładnie, mam w domu szelki, ale nie wiem, czy nie byłyby za duże bo psiaczek jest malutki :)[/QUOTE] To, co miałam, dawno poszło dla różnych piesków, wiec kupię jutro w takim razie szelki z regulacją na malucha:) obróżkę i smycz.
  5. Ponieważ żaden transport się nie kroi, a taki bidulek powinien już w domku siedzieć i mieć opieką całodobową, zdecydowałam się pojechać w tę środę po pieska do Lublina, gdzie mi go podwiezie Handzia, bo do samego Zamościa to koszmar z połączeniami, w ogóle z Krakowem nie ma bezpośrednich. Kontenerek sobie już "nagrywam" od kolezanek, jeszcze nie wiem tylko co szelkami i obróżką? mam obsesję na punkcie tego, by psiak się nie wyrwał, więc dobrze by było i jedno i drugie mu założyć i smycz przypiąć dwoma karabińczykami.. może się przecież bardzo bać, a w pociągu to go na kolanka wezmę z tego kontenerka:) jesli mój maz dobrze sprawdził, to pociąg dociera z Krakowa do Lublina o 13. bardzo ważne, by schron wydał jego książeczkę z dokładnymi wpisami, co dostawał i jakie ewntualnie badania miał. Chodzi o to, by moja wetka wiedziała, jak go dalej prowadzić, by czasem mu nie zaszkodzić np. dublując coś.
  6. [quote name='KasiaKia']Super. Zobaczymy co tam u suni słychać... Może w czwartek? Bo mam wolny dzień, transport w 2 strony to też nie problem. Ja też całuję Daisy, Kropkę i Zahirka :)[/QUOTE] Jeśli tylko nie będę potrzebna Oli w łapaniu psa koczującego w miejscowości Niedźwiedź chyba jesli dobrze pamietam, to mogę jechać w czwartek, zresztą nawet jeśli, to przecież nie zajmie całego dnia. Napiszę wstępnie do Marty, o której bedzie by nam otworzyć. :)
  7. Chciałam zapytac, czy Nuka jest socjalizowana w hotelu? Ktoś z nią pracuje? Bo wyczytałam gdzieś tu na wątku, ze wysmyknela się z szelek i odtąd pani Iza puszcza ja wolno po ogrodzie.. Hmm tak jest moze łatwiej dla właścicielki hotelu, ale czy lepiej dla suni? Po pierwsze można nabyć szelki o takiej konstrukcji, że pies ma bardzo utrudnione wysmykiwanie się. Po drugie, jesli tak robi, powienien mieć jednocześnie obrożę i chodzić na smyczy z dwoma karabińczykami, z których jeden sie przypina do obroży a drugi do szelek. Sunia jest dość masywna, więc nieumiejeność chodzenia na smyczy moze bardzo utrudnić ewenetulanym nowym właścicielom życie. przecież nie jest powiedziane, że zgłosi się ktoś z domem i ogrodem. :) Warto też by poznała coś więcej niż ogród...
  8. [quote name='KasiaKia']Wróciłam po urlopie, więc pierwsze co to zaglądam do Daisuni :) Przed wyjazdem wykupiłam Smerfi pakiet ogłoszeń, ale do teraz nie ma... Wykupię jeszcze gdzie indziej, im więcej tym lepiej. AgaG jak będziesz miała jakiś luźniejszy dzień to może wybierzemy się do hoteliku odwiedzić Smerfunię? Porobimy jej jakieś nowe fajne zdjęcia.[/QUOTE] pewnie Kasiu :) chętnie, a Daisunia przesyła buziaki.
  9. [quote name='erka']Wielkie szczęście miały te sunieczki, że trafiły do AgiG, tak samo jak nasz kielecki Zahir, którego miło widzieć w tak dobrej formie:).[/QUOTE] Erka, Zahir na szczęście kwitnie, bardzo posiwiał, ale nadal szybko biega, bez problemu wskakuje do łóżka, choc jest naprawdę wyjątkowo wysokie. Robi to głównie w nocy, jak się czegoś przestraszy, na przykład dźwięku alarmu samochodowego zza okna. W dzień woli pontoniki, glównie nie swoje, tylko Daisy albo Kropki. W ogóle nie wygląda na staruszka, choć jak mu w zimie usuwałam kamień nazębny, to mi wet powiedział, że miał drgawki po wybudzaniu i że serce już ma za słabe na jakiekolwiek następne ewentualne zabiegi pod narkozą.
  10. [quote name='Ulka18']Aga, czy Daisy miala robione badania moczu? Bo to trzesienie sie nózek mogloby swiadczyc, ze cos tam nerki slabiej pracuja. Moze trzeba by zbadac malizne pod tym kątem. Ulka, zrobiłam jej komplet badań zaraz po adopcji, ale tylko z krwi , nie z moczu. Mocznik i kreatynina są w normie, a Daisunia gdyby nie dostawała encortonu, to by ładnie si trzymała, no ale po tym leku, który jest konieczny, biegam z nią często na spacerki. Jednak noce przesypia, gdy tabletka juz nie działa, to trzyma si. Miałam kiedyś psa z okropną niewydolnością nerek, więc wiem, jakie to wazne, by badać to u starszych psów, on na to zmarł, ale Daisunia na szczęście nerki ma w porządku. oczywiście zapytam wetkę, czy nie trzeba i siku Daisy zanieść do badania. Aha, Daisy otrzymuje też jedną tabletkę sulfasalazinu na jelita, co jej pomaga. Kasanowa (ten mój ukochany psiak, którego wykończyły nerki) zażywał t, bo miał biegunki po wyjściu ze schronu i one wciaż powracały. Teraz moja wetka ten sam lek zaleciła Daisuni. Cóź jeszcze? Daisunia uwielbia winogrona :) czasem nim zje, to sobie taką kuleczkę toczy noskiem:loveu:. Może się kiedyś po innych adopcjach z hotelu Marty udałoby wziąć tę małą z b.35 do hotelu.. żal mi jej.. a Smerfi po prostu musi zapomnieć o tym, co przeszła i pewnie dużo dużo czasu minie, nim to się stanie..
  11. [quote name='erka']Jak można było wyrzucić takie maleństwo, ślepe, bezradne.....[/QUOTE] Erka w lubelskim to samo zrobili z dzieduniem ślepym, o takim: [IMG]http://img856.imageshack.us/img856/7002/piesekspodmostu4.jpg[/IMG] tu link: [URL="http://www.dogomania.pl/threads/212788-Pomponik-ma%C5%82y-%C5%9Blepy-staruszek-koczowa%C5%82-pod-mostem-%28-Czy-zd%C4%85%C5%BCymy-mu-pom%C3%B3c"]www.dogomania.pl/threads/212788-Pomponik-mały-ślepy-staruszek-koczował-pod-mostem-(-Czy-zdążymy-mu-pomóc[/URL] To się nigdy nie skończy po prostu... koszmar.
  12. [quote name='erka']Witaj AgaG:), dawno Cię nie widziałam na dogo: No powoli wracam po zawirowaniach różnych :) zapisałam sobie wątek tego psiaka.. cudny jest niesłychanie. Wyślę Ci na pw. link z wątku suni, którą adoptowałam niedawno, to sobie zobaczysz Zahirka od Ciebie :)
  13. Akurat biorę na tymczas ślepaczka wywalonego gdzieś w lubelskim, więc wiele nie pomogę, ale jak mojemu zacznę ogłoszenia robić, to bedę i o Waszym pamiętać. Horror po prostu co ci "ludzie" wyrabiają...PS. acha nie mogę w ogóle tego waszego wątku znaleźć, na jakim jest podforum? bo w dziale świętokszyskim nie widzę
  14. Handziu, oby udało Ci się osobiście sprawdzić, jak on się miewa.. może Cię wpuszczą do niego na chwilkę..Biduś, musi czuć się strasznie..Tak w Krakowie mnóstwo psów, ale te małe szybko znajdują domy, nawet starsze bardzo. Natomiast z dużymi istna katastrofa.
  15. Handziu, a kiedy dokładnie się kończy ta jego kwarantanna? I czy na pewno jest sam w boksie? Bo np. w Krakowie jest zwykle po kilka psów na kwarantannie w jednym boksie i nie raz słyszałam, że na kwarantannie były zagryzienia.. dlatego tak się boję.
  16. :loveu:[quote name='handzia']Aga, nie umiem wyrazić słowami tego co czuję, płaczę nad kompem, mąż puka się w czoło. Tak strasznie Ci dziękuję za ten Dt. Lepszego miejsca nie mogłam sobie wymarzyć dla niego, masz doświadczenie ze ślepaczkami, cudownie :loveu::loveu::loveu: Jutro poproszę, żeby kierownik schroniska przetrzymał Pomponika :loveu: w izolatce do zabrania go ze schroniska.[/QUOTE] Handzia, będzie dobrze :) nie ma za co dziękować. Mam doświadczenie głównie z dziaduniami ze schronu, bo tych mi najbardziej żal. Wiem, że mnie nie znacie tu w swoich okolicach. na watek trafiłam przypadkowo. Ale tak, mój Ukochany Kasanowa z krakowskiego schronu to był psiak niewidomny i głuchy, kilkunastoletni, udało mu się życie przedłużyć po wyjściu ze schronu jeszcze dwa latka prawie zył. A Kajtuś malutki z Żywca staruszek z rakiem też nie widział. mam nadzieję, że ten kierownik wasz jakiś sensowny i dopilnuje, by pies był bezpieczny, choć ja schronom w tych sprawach nigdy nie ufam, bo różne rzeczy widziałam niestety.
  17. No to czekam na Pomponika:loveu: Moje psy na pewno dobrze go przyjmą, Miałam juz u siebie dwa razy niewidome pieski i Zahir (samiec) je zaakceptował, a sunie mam bardzo poczciwe i weteranki, myslę, ze nie powinno być problemu, bo takie maleństwo jak Pomponik z pewnością agresorem nie będzie :)
  18. [quote name='handzia']Jutro będę w schronisku, więc dowiem się więcej na temat jego zdrowia. I oczywiście go "zaklepię" ;)[/QUOTE] handziu, mam nadzieję, że go będą trzymać osobno do czasu przyjazdu do Krakowa. Bo w innej sytuacji, to nawet nie chcę myśleć, co by się mogło zdarzyć. Mam nadzieję, że w miarę szybko da się jakiś transport zorganizować, oby w tym tygodniu najbliższym, bo po tym, co przeszedł każdy dzień w schronie to koszmar, nawet jeśli jest w izolatce. Wystarczy, że słyszy ujadanie i umiera ze strachu. gdy zobaczyłam go, to pomyślałam, że pasowałoby do niego imię Pomponik :), choć może powinien mieć dumne imię, że jakoś wytrwał pod tym mostem, np. Oskar? w razie czego mój numer to: 501-801-553
  19. Dziewczyny, mogę mu dać tymczas ile bedzie trzeba, oczywiście bezpłatny. Tylko gdyby się okazał bardzo chory poproszę Was o pomoc na weta. Mam trzy psy u siebie wszystkie weterany, no więc sami rozumiecie. Transport by się dało zorganizować?
  20. Pozdrawiam Panią Eltona i[U] przesyłam głaski dla pieska. (coś nie mogę tego podkreslenia skasować):) Tak się bałam zostawiajac Eltona w nowym domu, czy on się zgodzi z innymi psami, a tu taki ideał pod kazdym względem. Bardzo się cieszę. :loveu::multi: [/U]
  21. Dziewczyny, przepraszam za moją uwagę z góry. :) może jest niesprawiedliwa, ale czy nie sądzicie, ze jak sunia ma tyle zdjęć na kanapie, to osoba przeglądająca wątek, może sadzić, że ona mieszka w warunkach prawie domowych, a nie w budzie?? jak tak pobieżnie przerzuciłam wątek, to na to zwróciłam uwagę. Nie wiem, jakie są foty w waszych ogłoszenaich, ale moim zdaniem sunia powinna być na n ich ukazana jako smutna sunia schroniskowa a nie kanapowiec. Może ci, którzy mysleli o jej adopcji wybrali psy wygladającego na bardziej potrzebującego?
  22. U mojej Daisuni wszystko dobrze na szczęście. Zdrowie i apetycik dopisują. Daisy jest małym żarłoczkiem, z własnej miseczki owszem zje, ale woli to, co ma pańcia na talerzu i zawsze mi towarzyszy przy jedzeniu, wskakując przednimi łapkami na kolanka i drąc rajtki, jeśli akurat zapomnę przebrać się w spodnie:) No i daję jej to, czego chce, oczywiście w granicach rozsądku. Zresztą cała trójka psów kolęduje przy stole i grzecznie po kolei wystawiają pyszczki po smakołyki. Zgadzają się idealnie, jakby zawsze mieszkały razem. Daisy ma jeszcze czasem biegunki, ale sygnalizuje, gdy chce wyjść. W nocy skrobie łapką w łóżko, a w ciągu dnia prowadzi mnie pod drzwi i już wiem, o co chodzi. Martwi mnie tylko, że czasem jest słabsza, wtedy nie chce iść nawet na malutki spacerek i odrobinę jej się nóżki trzęsą, załatwi się, robi w tył zwrot i musimy wracać. Ale gdy ma lepszy dzień, to lubi się wytarzać w trawce, albo znaleźć martwego ptaka :) robi to zwykle, gdy jest z mężem, bo jak ze mną spaceruje, to nawet na trawkę nie wchodzi, tylko kroczy chodniczkiem tuż przy mojej łydce, patrząc mi w oczy i w ogóle jej reszta świat nie interesuje. Czasem nawet się ociąga, gdy to mąż ją bierze na pole, nie chce podejść do zapięcia smyczy, tylko się do mnie tuli i daje mi buziaki w nos. Zachowuje się tak, jakby zawsze z nami mieszkała, ale najbardziej kocha mnie. Kropka chyba czasami jest zazdrosna, gdy biorę Daisunię na kolanka, ale nigdy nawet na nią nie warknęła, tylko częściej zaczęła za mną chodzić tak jak Daisy. Cóż jeszcze? Diasunia nadal nie lubi ani dywanika w sypialni ani pontonika i śpi po prostu przy moich nogach w dzień a w nocy na podłodze przy łóżku, ale w takiej odległości, by od razu zauwazyć, kiedy otworzę oczy, wtedy od razy wskakuje przednimi łapami i mnie wita, a za nią reszta psów i nie ma rady muszę wstać, bo psy tańczą i mnie poganiają. Mąż mi mówił, że jak się kąpię, to ona idzie pod łazienkę i z główką zwróconą w stronę drzwi czeka, aż wyjdę. Nabyłam już baterię do aparatu i zaczęłam robić zdjęcia psiakom, muszę jeszcze po kabelek pojechać i wtedy mam nadzieję prześlę do Ulki :) A co do Smerfetki, to z jednym psem się zgadza i nawet je z nim z jednej miski. Trochę się uspokoiła, no ale gdy jest dużo przestrzeni i ogród, to też takiego stłoczenia nie ma, które wyzwala walkę o terytorium. Sadzę jednak, że ona jest dominująca, gdy tylko się pewnie czuje no na przykład przy psach, które są przysłowiowymi "dupami wołowymi i nawet nie umieją warknąć czy się bronić. Myslę czasami o tej slicznej jamnisi z 35 która tak prosiła Halcie i jej na kolana sie wspinała, czy ona też tak się zmieniła pod wpływem warunków w schronisku.. nawet pytałam nadalle o nią, ale wiem, że teraz nikt tam nie chodzi do schronu.. i czytałam, że nawet jakaś pani zrezygnowała z adopcji kasiuli.. pewnie przez te trudności, które robi schron, pozwolenia itd.. ostatnio dużo myślałam nad tym, jak to możliwe, że Daisy po tym wszystkim, co przeszła, wcale się nie zmieniła i nie ma w niej żadnych złych uczuć, tylko sama słodycz. Miałam wiele szczęścia, że na nią trafiłam :)
  23. :loveu:Daisunia pozdrawia. :loveu:Czuje się dobrze, właśnie byłyśmy na kontroli u wetki,ważyłam sunię: przytyła troszeczkę, choć biegunki nadal się zdarzają, jednak w domu już się to nie zdarza. Próbowałyśmy trochę obnizyć dawkę encortonu, ale minimum to 15 mg dziennie, inaczej odrobinę kaszle. Nauczyła się bardzo ładnie reagować na swoje imię. Zawsze przychodzi merdając. Kiedyś musiała umieć dawać łapę chcąc iść na spacer, bo parę razy tak zrobiła: siadła na dywaniku w przedpokoju i podała mi lewą łapę :)
  24. Dzieki Beatko, no bardzo liczę na Waszą pomoc :)
  25. [quote name='Foksia i Dżekuś']Aga miło cie widziec na watku .A jak tam twoje weteranki? Jedna juz niedługo poznam jak pojade do Marty .[/QUOTE] Daisunia odżyła :) i mimo tylu lat schronu jest całkiem nieźle, no ale guz w plucach jest i sece słabe. najgorzej, że z zębami nie ma jak porządku zrobić, bo by nie przeżyła operacji. A sunia wzięta do hoteliku jest bardzo problematyczna do psów, moje terroryzowała, rzucała się na nie, gdy miałam ją chwilę w domu i jest dość zcziczała, na pewno muszę jej szukać domu bez psów. Wątku jej nie zakładam bo miejsce, z którego ją wzięłam jest przeciwne hotelom. paranoja :( prosiłam Martusię i jej męża, by z nią pracowali, pomogli jej wynormalnieć po tym koszmarze, który przeszła.
×
×
  • Create New...