Jump to content
Dogomania

AgaG

Members
  • Posts

    11789
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    23

Everything posted by AgaG

  1. [quote name='Ulka18']Niesamowicie czyta sie opowiesci o malej Daisy. Przyznam sie, ze m.in. Daisy byla moim wyrzutem sumienia, tak mi leżala na sercu, mam jeszcze kilka innych suniek jak Daisy, przez ktore spac nie moge :roll: Daisunia jest juz bezpieczna, w najlepszych rekach :p Odebrałam pisemne wydruki z badań krwi. Sama oczywiście się na tym nie wyznam. Paramaetry trochę nieodpowiadajace normom to WBC, NEU,MONO, najgorzej jest z jakimś ALKP bo noram jest 23-212 , a Daisy ma 757. Zaraz zaniosę je do mojej wetki wraz ze zdjęciami z rtg. Jutro wizyta kontrolna. JEJKU, JAKA BIDA TA JAMNIKOWATA.. W Krakowie niełatwa sytuacja z adopcjami i dt. może jakiś zdjecie mordki by się udało zrobić od frontu. Mogę porobić plakaty i wieszać w Krakowie o tej suni. Zdjęcia ze schronu są wstrząsające... Od ilu lat siedzi ta jamniczkowata?
  2. Mała jest cudowna :loveu:, taki kotek malutki, już wie, jak łapki wczepić w pańcię, gdy ją noszę po schodach i daje mi wtedy buziaki. Spacerki lubi, chodzę z nią i z Kropką naraz i Kropka jest wreszcie zadowolona, bo tempo Zahira było dla niej trochę za duże i jedno mnie ciągnęło w jedną stronę, a drugie w drugie w drugą stronę. A dwie sunie sobie wolniutko dreptają skwerkiem.Teraz Zahira zabieram oddzielnie. Daisy bardzo lubi trawkę. Kroczy sobie spokojnie i dumnie, jak się czegoś przestraszy, to chowa się za moimi nogami. Udało mi się ją dziś przekonać do pontonika. Położyłam go w miejscu, gdzie najchętniej zasypia, to znaczy przy ścianie, za krzesłem, na którym siedzę pracując. Ślicznie wygląda w takim zielonym psim łóżeczku na polarowym kocyku. :loveu:Ale gdy tylko wstaję, pędzi za mną. Nawet podczas kąpieli mi asystuje. a gdy idę spać, to się domaga, bym ją podsadziła i śpi na podusi. Bardzo też przepada za moim mężem. Z psami moimi zgoda idealna, nawet podczas karmienia biszkoptami każdy grzecznie czeka na swoją kolejkę :)
  3. dziękuję za wszystkie miłe słowa!:) jestem spokojniejsza o Daisy, przed chwilą ładnie połknęła tabletkę w pasztecie i zjadła parówkę cielecą pomieszaną z zupką dla niemowląt. No cóż ryż w moim wykonaniu z kurczakiem pewnie był do niczego :) Jest lepiej, skoro je. Uff. Za dwa dni moja wetka juz będzie dostępna i pójdę z wszystkimi wynikami z arki i koniecznie po witaminy dla Daisy.
  4. Uff jest kiepsko, ale nie tragicznie. Bardzo duże zmiany w płucach i serce przesunięte oraz powiększone. Wetka powiedziała, że sunia już zawsze będzie słabiutka i że to dobrze, że ja noszę po schodach. Czytam opis z Arki: "temp. w normie,osłuchowo arytmia oddechowa, brzuch miękki niebolesny-obwisły. Brak płynu w jamie otrzewnowej. Na rtg przesunięcie serca na prawo, cienie w płucach na dużej powierzchni, zmniejszenie powietrzności". Wetka powiedziała, że może to być po przebytym i nieleczonym zapaleniu płuc, które sunia cudem przeżyła. ponieważ dodała, że nie można ze względu na podeszły wiek suni wykluczyć nowotworu, poprosiłam też o badania krwi. Dzwonili przed chwilą i na razie tylko ogólne mam wiadomości, do odebrania w formie drukowanej będą jutro. BADANIA KRWI CAŁKIEM NIEŹLE WYSZŁY!:multi: hurra, podwyższony jest trochę poziom białych krwinek, co wskazuje na stan zapalny, ale wątroba i nerki w porządku. Dostała antybiotyk w zastrzyku, a od jutra mam go podawać w tabletkach (synolux 2 razy dziennie) poza tym ze względu na stan serca ma dostawać vetmedin 2,5 ( dwa razy dziennie). Już kupiłam wetmedin i mam od dziś podawać. Moja sunia śpi teraz słodko pod stołem przy moich nogach po trudach dzisiejszego dnia. zaraz biegnę po rózne pyszności, by mieć w czym jej podać tabletkę. No i bedę wypróbowywać rózne dania dla niej, bo rano nawet nie ruszyła kurczaka z ryżem. Jest słodka i taka kochana, że jak myslę, co przeszła przez tyle zim, w nędznej budzie, bez opieki to po prostu się we mnie gotuje... a jak myślę, ile takich psów u was czeka na pomoc, to serce mi pęka.. Dziękuję Kasi za sesję zdjęciową :) :loveu:
  5. Prawdę mówiąc, ja też się boję co wyjdzie u weta.. miałam z nią iść jakoś później, bo chciałam, żeby się lepiej zaaklimatyzowała, nie chciałam jej od razu narażać na kontakt tak niemiły z wetami, ale po prostu widzę, że nie powinnam czekać, dlatego rano jadę.. Ona tak ciężko oddycha, zupełnie inaczej niż inne moje psy. Od dziś będę ją nosić po schodach, żeby się nie męczyła. Na spacerkach chodzimy wolniutko i niedaleko. Oby to nie było nic poważnego, ale się martwię..
  6. Będę w czwartek rozmawiać z red. Hejdą z TV Kraków, poinformuję ją, co się dzieje w Mielcu. Ma doświadczenie w takich sprawach. Tak dalej być nie może. Daisy malutko je, no albo może mi się tak wydaje przy moich dużych łakomczuchach. ale ryż z kurczakiem akceptuje. Zjadła pół miseczki. Karma nawet jak namoczona i z pasztetem z kurcząt jej nie odpowiada.
  7. To czekamy :) do zobaczenia.
  8. Tak!!! Bardzo blisko siebie. wizyty bardzo mile widziane.. i sesje fotograficzne :)
  9. Świetnie.. dasz radę rano? albo całkiem wieczór ? bo o 10. 30 jadę z nią do kliniki Arka na rtg płuc i jamy brzusznej, byłam dziś u wetki osiedlowej, tak na wstępne rozpozananie. Daisy często kaszle i dość ciężko oddycha. Konieczny jest rtg. może to być albo odsercowe albo niewyleczone sprawy po zapaleniu dróg oddechowych. na usg nie wyszło by miała płyn w brzuch, ale ten brzuch dość dziwny, więc mam też go sprawdzić w klinice. Daisy trochę też bolą zęby, no ale najpierw trzeba serce sprawdzić, by wiedzieć, co i jak z zębami można zrobić. Poza tym miała ogromnie zapchany gruczoł okołoodbytowy. Bidunia trochę ją bolało, ale nie ma wyjścia trzeba leczyć po kolei wszystko, po sunia zaniedbana ogromnie, Widać, że w schronie zerowa opieka weterynaryjna :(szlak mnie trafia po prostu, co to psy przechodzą.. no ale teraz będzie juz tylko lepiej, moja kochana sunia będzie miała wszystko co najlepsze. :)
  10. postaram sie o nową baterię do aparatu jak jeszcze takie produkują, ale kasia obiecała, że jak znajdzie chwilę, to wpadnie i porobi fotki :) Sunia suchej karmy nie chce :) gotuję kurczaka z ryżem i zobaczymy, czy zechce. Jest cudowna.
  11. dziś myślę o Zosi bardzo szczególnie, bo pojechałam po weterankę do Mielca.. też jest staruszką i tak jak Zosia wie, że ją kocham i zawsze będę kochać. Mam teraz w domu trzy psie staruszki, ale w pamięci i w sercu wszystkie moje zwierzaki, które odeszły. Zosi wciąż mi brak, nigdy nie zapomnę naszych jedynych wczasów nad morzem, gdzie było niskie łóżko, na które ona wciąż się gramoliła i zasypiała z pyskiem na moim ramieniu, taka zadowolona i spokojna.
  12. Już dawno powinnam zmienić tytuł. Afiś ma swoje miejsce dzięki Foksia i dżekuś. Pieska zawoziła razem z Martą, która hotelowała psa. Bardzo dzięuję za pomoc! Jest ochroniarzem w firmie na terenie której mieszka, a pracownicy nagle polubili obchód terenu, bo Afiś spisuje się znakomicie :) Więcej szczegółów nie znam. takie już wiele miesięcy temu przekazały mi dziewczyny.
  13. Z powodów prywatnych dopiero teraz wchodzę na dogo. Angel-Fiołek był szczęśliwy do końca. Niestety w pewnym momencie nerki odmówiły posłuszeństwa. jego Pani i cała rodzina bardzo go kochała.
  14. SUCZKA W KRAKOWIE ZAGROŻONA SMIERCIĄ U SAWICKIEK U KTÓREJ ZNIKAJĄ PSY. OPADAJĄ RĘCE http://www.dogomania.pl/threads/197355-Suczka-z-Orzechowic-zagrozona-%C5%9Bmierci%C4%85-w-nowym-quot-domu-quot-u-osoby-kt%C3%B3ry-usypia-psy
  15. Skoro osoba z orzechowic, (czy je reprezentująca) tego nie robi, robię to ja, zakładam wątek w dziale psy potrzebujące pomocy w nowym domu o zagrożeniu śmiercia kolejnego psa u sawickiej, u której znikają adoptowane przez nią psy. http://www.dogomania.pl/threads/197355-Suczka-z-Orzechowic-zagrozona-%C5%9Bmierci%C4%85-w-nowym-quot-domu-quot-u-osoby-kt%C3%B3ry-usypia-psy
  16. Lola z pewnością nie zyje, jak wiele psów, które "dziwnym trafem" gineły lub były usypiane przez panią S. nas prosbę Pani z Lodzi, rozpoznałam Lolę za zdjęcia. Po smierci Niuni, która wydałam pani do adopcji i która zgineła rzekomo w tydzień po adopcji, Pani adoptowała Lolę, mnie - osobę z tego samego osiedla, gdy ją spotkałam z Lolą okłamała, ze ją adoptowała spod bloku w Krakowie. ostatni raz widziałam Lolę w zeszłym roku. potem ta pani jednego psa zwróciła, jednego usmierciła zaraz po adopcji. jestem wstrząsnięta. Lolę wielokrotnie głaskałam, to nie był chory pies, więc informacja, że 'sama zasnęła" jak podobno powiedzieła mojej weterynarz jest niewiarygodna. Lola na nic nie byla leczona.
  17. [quote name='Ellig'][B][FONT=Times New Roman][SIZE=5][COLOR=red][COLOR=red][B]To ważne !!!!!!!!!!!!!!! [/B][/COLOR][/COLOR][/SIZE][/FONT][COLOR=red][COLOR=red]Nie wydawać psa tym osobom !!! " [/COLOR][/COLOR]Elżbieta Sa.. Kraków, ul. Łepkowskiego, 12 412 27 xx...[/B] Córka i matka. [B][COLOR=red][COLOR=red][B]POD ŻADNYM POZOREM PSA. [/B][/COLOR][/COLOR][/B]W tej chwili sprawa do wyjaśnienia, kobieta wyszukuje [B][B]nieduże suczki [/B][/B]- które umierają tam w bardzo dziwnych okolicznościach. Dom sprawia wrażenie idealnego[IMG]http://www.dogomania.pl/[email protected][/IMG][IMG]http://www.dogomania.pl/[email protected][/IMG]. Moja Patynka była tam trzy godziny. Ocalała chyba cudem. Okazuje się, że w ubiegłą środę wzięła suczkę z Łodzi - nie żyje!. Wcześniej miała psy m.in. z krakowskiego schroniska i z Łodzi. Dwa uśpiła na Brodowicza, jeden zginął podobno pod kołami samochodu, był szczeniak, który "zasnął sam". Nie wiadomo nic o suczce wziętej z azylu w 2005 roku. Okazuje się, że był jeszcze (podobno)pies/suczka z Pabianic. Koszmar. "[/QUOTE] Z powodów osobistych nie jestem na dogo od wielu miesięcy, bulwersująca sprawa z psami pani S. spowodowała, że wchodze na wątek Niuni, który odnalazła na moją prośbę Patia. Będę pisać informację dla sądu na prosbę Pani z fundacji w Łodzi., ja tez nie wierzę, że Niunia zgninęła przez psa zaledwie 8 dni po adopcji, a moze wczesniej? nie wiem nic, Pani bedzie się tlumaczyć w sadzie. Rozpoznałam również sunie Lolę z pabianickiego schronu, o której pani S. którą spotkykałam, bo mieszka blisko mnie, twierdziła, że ją przygarneła z krakowa spod jakiegoś bloku. ta sunia też nie żyje i nikt nie wie, co sie z nią stało. Zgroza ogrania. Biedna Niunia. byłam spokojna, bo pani mieszkała po sąsiedzku.. wiedziałam, że będę mieć na nia oko... i cos takiego... brak słow.
  18. U Pedrosa coraz lepiej, choć przejścia, które ma za sobą, jeszcze daja o sobie znać w postaci lękliwości. Już przyzwyczaił się do pana, jak się czegoś przestraszy, to mu siada pupą na nogach, albo wyłazi łapami na kolana, synowi daje łapę, w koszyku nie chce za bardzo spać, woli kanapę. czasem włazi w nocy do łóżka państwa. Na spacerach burczy na psy, więc państwo wybierają się po kaganiec. Pan mówi, że widać, iz nie dojadał, ma obsesję na punkcie jedzenia.
  19. ..oj zdublował mi się post
  20. Bahlsa wielkie dzieki za ogłaszanie Afisia. :) To jest taki zwykły kundelek z wyglądu i dlatego nikt go nie chce :(
  21. już napisałam na jego wątku. :)
  22. Bahlsa dzieki za znalezienie wątku. Ja się na nowym dogo połapać nie mogę. Pedros ma dom dzięki programowi "Kundel bury i kocury" Pokazywała go Ola. we wtorek rano po dłuugich rozmowach sadującychm, czy to w końcu będzie ten dom, pojechałyśmy do Brzeska. Psiak zamieszkał z miłymi bardzo ludźmi: małzeństwo i syn 30 lat. niedawno stracili dużego psa staruszka. Bardzo miłe było przywitanie. pedros został zaproszony na kanapę, ale się bardzo bal. Lody były przełamywane smakołykami. Dzwoniłysmy już dwa razy, po aszym wyjściu zaczął odsypiać i jednak się przekonał do kanapy, ale to na dzień. Pańtwo kupili mu koszyk i dostał misowy kocyk do niego. Odrabia zaległości jedzeniowe :) Ola zrobiła pare zdjęc, choc łatwe to nie bylo, bo się trochę chował biedaczek. mamy zapewnienie, że możemy na kotrole jechać kiedykowliekchoćby o 12 q nocy :) Dziekuję wszystkim za ogłoszenia zwłaszcza Pati i Bahlsa i wszytkim, którzy o nim pamiętal będąc w hotelu. Długi psa w większości zostały zapłacone dzieki Oli i profesor Leji, ktora co miesiąc daje 100 zlotych na psy na moje ręce. Pan pedrosa dał 50, co Ola przeleje dragonek na hotel Afisia. Ja za Afisia uregulowałam ostatnio ze swoich plus 400 ze sprzedanej drukarki, która była u Kiwi. Jednak mam Afisia w hotelu już wiele miesięcy i gdyby ktos mi pomógł w ogłoszeniaCH CZY CZYMKOLWIEK BYŁABYM WDZIĘCZNA. :)
  23. [B][COLOR=Red]Poszukuję osoby poleconej :) odpowiedzialnej która za opłatą oczywiście zgodziłaby się przychodzić przynajmniej dwa RAZY DZIENNIE do moich dwóch psów, nasypywała im jedzenie, dawała wodę i wyprowadzała na spacer przez okres tygodnia do półtora. Jesli jej wygodniej może zamieszać u mnie na ten czas. [/COLOR][/B]psy są łagodne, ale spore, niegrzeczne na spacerach i źle wychowane :) tzn, rozpieszczone, zaczepiaja psy i bardzo się wtdy wyrywają, więc troche siły trzeba mieć, by je utrzymać na smyczy . Mieszkam teraz w okolicach Placu Ibramowskiego. tel. 501 801 553 lub pw
  24. Na Bielanach 13 stycznia do mojego brata przyplątał się duzy czarny pies z biała krawatką. Młody, łagodny, chudy chartowato-amstafowaty. nie mam zdjęć niestety gdyby ktoś go szukał to proszę o wiadomość. na razie ma dt. Pedros (jeden z młodziaków który w 2008 zostal znaleziony na stacji benzynowej) ma nowy dom w Brzesku i odsypia na kanapie ostatnie trudy, niestety nie moge jego wątku znaleźć. Może ktos tam wpisze, ze ma dom, jak go umie znaleźć. :)
  25. Gabrysiu Ty i Twoja Rodzina daliście jej to, co najważniejsze i najpiękniejsze - wielką Miłość. Nigdy nie zapomnę tej chwili, gdy przyjęliście ją do swego domu, choć jej stan w dniu adopcji był taki zły. Z całego serca dziękuję. To, jaki miała dom, to nie tyle cud, co potwierdzenie, że po tej Ziemi na szczęście chodzą jeszcze bardzo dobrzy i wrażliwi ludzie. Odejście Ukochanego psa to ogromnie trudny moment, ja to wiem, ale życie Steni właśnie dzięki Tobie nabrało sensu. Mocno Cię ściskam..
×
×
  • Create New...