-
Posts
11789 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
23
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by AgaG
-
W powiecie nadal nie ma ustaleń. Ola dzwoniła i kazali jej jeszcze raz dzwonić w poniedziałek. A Smerfunia siedzi i siedzi TYLE LAT. :( A u kochanej Daisuni bez zmian. Niestety biegunki są nadal. Tylko raz zrobiła normalną kupkę. Już się powoli przyzwyczajam, że tak już będzie, no bo co mam zrobić :) Jeszcze spróbujemy leków na regenerację wątroby.. Malutka poza tym nie ma żadnych innych chorobowych objawów. Dziś grymasi bardzo, że postanowiłam jej dać tylko suchę karmę w nadziei, że to odrobinę opanuje biegunkę.. Hmm Ola ma podobny problem z jednym ze swych psów z krakowskiego schronu - niewidomym ferdynandem. Porobiła mu wszystkie badania, które nic nie wykazały, a biegunka jest wciąż.
-
Tak, nie jest źle. Dxiś tylko jedna kupka wodnista w domu na gazetach, ale apetyt ma i jest bardzo wesoła. Zaraz idziemy na spacerek.Moje pieski mogłyby się uczyć od niej manier. Jest idealnie grzeczna, kroczy dumnie przy mnie,na pieski obce nie szczeka, a moje szaleją, bo je wychowywałałam beztresowo :)
-
No dokładnie tak jest. najpierw była poprawa, teraz znów gorzej, ale myślę, że jest mimo wszystko ciut lepiej i że te problemy miną. Dzisiaj jest tak, że nie robi kupki w domu, ale co nią wyjdę, to się z niej leje. Ale tak jest z dużymi odstepami czasu w porównaniu do tego, co niedawno. Murka dzięki :) ja tez wierzę, że jeszcze parę dni i będzie dużo lepiej
-
[quote name='Ulka18']AgaG, pls nie odpuscie tej Smerfetki, pls niech Twoja kolezanka zadzwoni w piatek rano do powiatowej czy juz sa ustalenia. Po co ta sunia ma tam siedziec, jesli jest mozliwosc ja uratowac. Teraz wlasnie jest czas wg nas, zeby te psy wyadoptowac, zeby troche zrobic luzu w boksach. A jak malunia Daisunia? Jak przeszla noc? Ola będzie dzwonić w sprawie Smerfuni.pewnie, że nie odpuścimy. Daisunia ma biegunkę, ale mniejszą, Rzadziej biegamy z nią. Odebrałam jej książeczkę, rtg i badania krwi od mojej wetki, jeszcze po pisemny wydruk badania na robale muszą pójść i bedę mogła Wam wysłać ksero dowodzące zaniedbań w schronie.
-
Powiedzieli, że jest pierwszy dzień po urlopie ta powiatowa, jak by to w czymś miało przeszkodzić....Szkoda Smerfuni. Takie nieszczęsliwe ma spojrzenie. Daisunia całą noc miała biegunkę. Latałam z nią co godzinę, dwie.. Teraz spokój, no ale w brzuszku pusto, zobaczymy, co będzie, jak coś zje. Biedna Daisy, tyle się wymęczy.
-
Oj dziś nie śpimy. Daisunia ma biegunkę, może to po tym leku jeszcze. Oby jutro było lepiej. Kochana sunia, wołała o wyjście, więc latam i latam z nią. Ola dowiedziała się, że powiatowa jest pierwszy dzien po urlopie i że dopiero w czwartek mają obradować nad formą prawną wydawania zgody na adopcje, ma być konsultacja z radca prawnym, Ale paranoja,, a Smerfunia mogłaby już się trawka cieszyć i opieką dobrą, spacerkami...ech.. Ola ma dzwonić po czwartku.. Szkoda mi tej suni. Tyle siedzi, pewno zarobaczona, chora..
-
Byłam z Daisunią u mojej wetki teraz, by ją pokazać i zapytac, co dalej. Od dziś za dwa tygodnie mamy powtórzyc odrobaczenie. możemy też troszkę zmniejszyć dawkę encortomu, a lek na serce oczywiście cały czas. Sunia moja kochana była bardzo grzeczna, nawet pozwoliła sobie brodawkę obejrzeć na powiece, którą niedawno zauwazyłam taką malutką. ale nic z nią nie bedzimy robić, bo to by było niebezpieczne dla Daisy przy jej stanie serduszka i płuc. Pozdrawiamy wszystkich. Jak Kasia bedzie miała czas zapraszamy na sesję zdjęciową:) Mam nadzieję, że ta instrukcja dla powiatowych spowoduje zmiany i to konkretne.
-
Tak dziś, wszystkie moje psiaki dostały ostatnią porcję leków. od wczoraj, gdy jeszcze wydalała robale, jest dużo lepiej. Biegunki nie ma, kaszlu też nie. Malutka skacze wysoko do jedzonka. Wyprasza podczas śniadania, podobnie jak reszta psów. Nie da się jej odmówić. Wygląda na bardzo zadowoloną. Cokolwiek do niej mówię, to od razu merda, patrząc mi w oczy. Nie wiem tylko, czemu najbardziej lubi spać na wycieraczce w przedpokoku, a nie w swoim pontoniku. Dziś w nocy trochę grzmiało, a Zahir bardzo się boi burzy, no i sam otworzył sobie drzwi do sypialni i zajął malutki pontonik Daisy. Przespał w nim łobuz całą noc. Wieczorem będę dzwonić do Oli, czy pytała o zgodę powiatowej w sprawie adopcji Smerfetki.
-
Ale jesteście wariatki kochane :) a co do tego zwrotu suczki. Byłam wczoraj na jej watku i juz czułam, że coś złego się święci, skoro państwo nie wpuścili suni do domu. Pies po schronisku, po wielu latach zwłaszcza będzie robił postępy, ale będąc z ludźmi, a nie w izolacji..Ech straszne to
-
Tak spróbuję zrobić. dziękuję Pani Haniu :) Wczoraj mała wydaliła trochę robali. Była biegunka dwa razy na tym tle. Jeszcze dwa dni nam zostały tego odrobaczania. Zastanawiam się jeszcze, czy te robale, które ona ma łatwo atakują ludzi i czy powinnam wziąć pyrantellum przez trzy dni aż, bo wtedy działa na tęgoryjce. Na razie mam receptę na dwa opakowania, ale jak sobie poczytałam na ulotce, to gdybyśmy się odrobaczali raczej z mężem zgodnie z waga ciała, to potrzebuję ich 7, więc chyba czeka mnie wizyta u lekarza.
-
Daisy teraz ogóle nie kaszle, tylko na razie nie wiem, czy to efekt encortonu czy tego, że robale są wybite. W Krakowie upał i jakoś to nie wywołuje biegunki u Daisy, te tłumaczenia schronu, że psy mają biegunkę przez upał są śmieszne po prostu. Ale sunia bardzo nie lubi upałów, chodzę z nią tylko w zacienione miejsca i w domu mam przeciągi, ale i tak dyszy ciężko trochę. Urocze jest to, że wciąż na mnie patrzy. Jak się układa przy mnie, to tak by mnie widzieć. Mąż mówi, że jak śpię, to ona też na mnie patrzy i merda. I jak jej nie uwielbiać? Dobrze, że teraz mogę ją też rozpieszczać jedzeniem. :cool3:
-
Rozumiem, jak to jest. "Mój" ostatni bezdomny pies spędził w hotelu rok, nim znalazł dom, ale był duży, mam nadzieję, że Smerfetce coś wcześniej znajdziemy, a do tego czasu odżyje u Marty:) Straszna ta bezradność:( U Daisuni bardzo dobrze:) :multi: biegunka nie powraca, robi normalne kupki i ma apetycik. Zjadła ze smakiem karmę rojal pół na pół z tuńczykiem z wody. Jeszcze raz dziekuję za rady na temat robali:)
-
To świetnie, że mają ogłoszenia. A banerek suni w takim razie chętnie bym zamieniła na banerek małych suń z Mielca :)
-
No widzę, że obie słodkie. Najpierw kolej Smerfetki. a ta jamnisia też mi w serce zapadła, bo takie ma oczka jak moja Daisunia Sabina a Maja jest taka piekna, gdyby była w schronie w Krakowie, to zaraz by ja ktos adoptował... przecież to szpic prawie
-
obie biedne i ta Smerfetka i ta jamnisia z boksu 35, a która dłużej siedzi i bardziej potrzebuje pomocy?
-
Wklejam z postu wczesniejszego wasze info: "To jest ta malizna jak Daisy, tylko bardziej jamnikowata : SUCZKA JAMNISIA Zobaczcie jak sie prosi Halcie. Podobna prawda? " Dziewczyny a ta sunia to nie Smerfetka?
-
Biedna Smerfetka. Wygląda na tych zdjęciach jak skazaniec :( Juz wysłałam wiadomość do męża Oli. w poniedziałek dzwonimy i mam nadzieję, że wydadzą Oli psa. Ps. Tak Daisunia bardzo zadowolona. Ogromnie się cieszę, że jest jej lepiej.
-
Jak już bedę znała numer do tej powiatowej, to Ola zadzwoni. Możemy jechac z Olą, bo jest zmotoryzowna, Ja mogę od środy jechać kiedykolwiek po sunię, Ola też w któryś dzień da radę. No chyba, że Ty się wybierasz.. Oby dano zgodę, jak jamnisia tyle siedzi, to pewno też robale ją żywcem jedzą.
-
Tak!! bardzo mi żal tej jamnisi weteranki. U Marty są bardzo dobre warunki w hotelu, duzy ogród i atmosfera domowa. No i zajęłybyśmy się wyleczeniem suni oraz szukaniem jej domu. Ps. Daisunia zrobiła pierwszą kupę niebiegunkową odkąd jest u mnie! tak więc leki działają, choć na razie nie zauwazyłam w kupie robaków/ i wiadomo już na 100% że to nie żadne przerzuty do żoładka dawały efekty tak ogromnej biegunki. Sunia właśnie dostała naleśniki mojej roboty :) Kto wie, czy po skonczeniu kuracji nie okaże się, że można odstawić encorton.
-
Dasz mi numer tego powiatowego urzędu? i adres mailowy, gdzie napisać by miała Ola, albo chyba jej mąż, bo ona nie ma dostępu do netu. Rozmawiałam z Martą, w hotelu u której przechowywałam bezdomne psy. Mówi, że taką maliznę mogłaby upchać nawet już. :)
-
Dziewczyny, czy ten zakaz brania psów z Mielca ze względu na wściekliznę jeszcze obowiązuje? Rozmawiałam dziś z koleżanką (Olą) o mix jamnisi Smerfetce, która tyle siedzi. Chcemy ja wspólnie wyciągnąć, dać do hotelu, wyleczyć i szukać domu. Dajcie znać, kiedy mogłybyśmy jechać po nią do Mielca. :)
-
tak, czytałam na mieleckim. No widać jakie Eldorado:angryy: obóz koncentracyjny dla psów. Daisunia o dziwo od dostania leków nie zrobiła kupki jeszcze.
-
Trzeba by pomóc ten jamnisi. Jejku.. jak mozna taką maliznę z amstafem dać, przeciez ona ze strachu pół żywa musi być...
-
dziękuję Wszystkim za kciuki:loveu:. Na razie nie dzieje się nic złego z psami po lekach. Wszystkie dostały, a jutro i my weźmiemy recepty dla nas. Daisunia musi być bardzo silnym psem, jak to wszystko przetrwała, ale jak sobie pomyslę, jak tam w Mielcu psy cierpią, to po prostu się we mnie gotuje..Na pewno po kuracji trzeba bedzie zanieść znowu kupę jej a i być może powtórzyć odrobaczenie.
-
Daisunia oraz wszystkie moje psy dostały aniprazol KH - lek niemiecki, który działa też na lambie. Mam go podawać przez cztery kolejne dni. Dla nas musimy wziąć leki od lekarza ludzkiego. Dziękuję Wam dziewczyny za pomoc i wszystkie rady. jesteście Kochane.