-
Posts
11789 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
23
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by AgaG
-
[quote name='handzia']Rozmawiałam z panem kierownikiem, adwokat był podany, jednak piesek był w tak złym stanie, że pewnie nie można było dać pełnej dawki, tylko stopniowo. Tak samo nie został zaszczepiony ze względu na stan zdrowia. Dlatego piesek został nam wydany wcześniej, z kwarantanny, żeby leczyć go w domowych warunkach. Wstawiam zdjęcia, które przesłała mi Aga :) co do szczepień: Moja wetka na razie nie odbiera, bo niedziela, ale ja sama wiem z różnych akcji ratowania psów, że to bardzo dobrze, iż schronisko go nie zaszczepiło, bo to by go mogło zabić :) więc podziękuj Kierownikowi, że tego dopilnował. :) Mam też pełną informację o tym, co dostawał w zastrzykach w jego książeczce, moja wetka będzie kontynuować leczenie od poniedziałku. No i co jeszcze kupę zrobił wielką, więc zjadł w schronie niemało, ale na odkarmienie potrzeba pewno tygodni.
-
Alter Ego, Handziu uratowałyście go najpierw Wy:loveu::loveu: i jestem Wam dozgonnie wdzięczna. i proszę nie komplementujcie mnie tak niemozliwie, zrobiłam to, co należało i tyle. Psy sponiewierane i stare są mi szczególnie bliskie i ile dam radę, tyle pomogę, bo po prostu nie mogę patrzeć na taką mękę. Jak się odrobinę wyśpię, to napiszę, jak wyglądał nasz "spacer", bo musiałam go dwa razy znieść, gdyż trzymał si bidulek. on nigdy nie chodził na smyczy,,, i z pewnością mieszkał na podwórzu, panicznie boi się noszenia na rekach, wyrywa się i drapie, a inaczej byśmy kroku nie uszli. Wysyłam dużo zdjęć z opisami do Handzi. 3 tury zdjęć. Nie stresowało go robienie ich, bo nic nie widzi. Handziu nie wiem, czy dasz radę wkleić w tej kolejności i z tymi opisami, ja nie umiem, ale gdybyś mogła, to wtedy każdy sobie odtworzy, jak wyglądały jego pierwsze chwile w naszym domu. ps. w książeczce z Zamościa ma wbite, że dano mu adwokat... Mnie szlak trafia, jak mnie komar ugryzie, a po nim latały setkami pchły i piły mu krew. Jak on to wytrzymał.. jest bardzo słaby. Utopiłam w nocy jeszcze mnóstwo pcheł wybranych z sierści, które nie utonęły w wannie. Ma też kleszcza .. ale ponieważ ma też mnóstwo brodawek starczychi innych zmian na skórze, boję się wyrywać. Myślę, że wezwę moją wetkę do domu, gdyż on na zewnątrz wpada w panikę i ja po prostu nie mogę go teraz dodatkowo stresować. Bardzo bardzo się cieszę, że jest u mnie i nie mogę uwierzyć, że w tej miejscowości nikt go wcześniej nie zabrał.. :angryy::angryy::angryy::angryy: to jest po prostu bestialstwo.
-
AgaG utuliła, bo jest to zajęcie, które najbardziej jej odpowiada :) rozpieszczać jest bardzo miło. Coś wam powiem niesamowitego.. Po kapieli wszedł do pontonika Zahira, gdzie akurat leżała Kropka. Wepchnał się, więc ona poszła na wycieraczkę pod drzwi.. Patrzę..a on co wyrabia, trze łapkami pontonik, myslałam, że sie tak czochra z powodu pcheł, ale nie on przesuwał łapkami ten pontonik by był bliżej stołu, przy którym usiadłam. Ale lezał tam tylko chwilę, wylazł stamtąd i przyszedł pod stół na dywan do mnie. Teraz w domu jest cisza.. wszystkie psy śpią spokojnie. mam kochane psy. Zahir -samiec spisał się na medal. Pozwolil nawet by Pompon przechodził po jego brzuchem, gdy stoi (Pompon jest tak mały, że brzuch Zahira ma wysoko nad głową :) Sunie też grzeczne, tuliłam je, by nie były zazdrosne
-
Jest już u mnie Pomponik:multi::multi:. Dawno nie widziałam równie wynędzniałego psa, a przecież miałam do czynienia z wieloma bezdomniaczkami. Musiałam działać szybko, bo Pomponik po podróży był ogromnie przegrzany, myślałam, że wystarczą wilgotne ręczniki (okłady) i chłód, bo ja wciąż wietrzę w mieszkaniu.. ale okazało się, że on jest cały pokryty pchłami, jajami pcheł i odchodami ich, taką skorupą z tego. Niemiłosiernie ma zmasakrowaną skórę z wyłysieniami po alergii od pcheł i z powodu zagłodzenia. Najpierw zapoznałam go z moimi psami, wyjaśniając im:cool3:, że mają oto tego brata teraz:loveu: i nagradzałam ich spokój w obecności Pompona plasterkami szynki drobiowej :) Dałam mu jeść - rzuca się na jedzenie, więc muszę bardzo delikatnie go karmić, by mu nie zaszkodzić. Co parę godzin.. stopniować.. Wody nie chciał, więc mu dolałam do ryżu, by to wychłeptał i nawodnił się. Po tym jak zjadł mi ręki ryż zmiksowany z kurczakiem, no i tę papkę ryżową wodną z miseczki i parówkę cielęcą oraz zaczął zaczął chodzić za mną krok w krok (za moim zapachem), uznałam, że mi zaufał i że muszę mu ulżyć z tą skórą, bo on oszaleje od tego swądu. Trochę się bałam robić to bez pomocy, bo męża akurat nie ma do poniedziałku. ale udało się. Bardzo delikatnie głaszcząc go i polewając lekko ciepłą wodą, małym strumieniem, by się nie bał, spłukałam z niego to wszystko... Wanna była czerwona od krwi. :( tak jest pogryziony przez pchły.. Tyle psów kąpałam i nigdy nie widziałam czegoś takiego.:shake:.Był mi wdzięczny, lizał mnie po rękach, gdy go spłukiwałam i masowałam tę czerwoną skórkę. Teraz będę mu wyczesywać pchły, które przeżyły, bo on się drapie biedak, a ja nie mam nic na odpchlenie. Zresztą dobry środek można zaaplikować dopiero po dwóch dniach od kąpieli. Teraz na zmianę śpi zwinięty w kuleczkę na dywanie pod stołem, gdzie mamy komputery, albo się drapie. (O zwinął się w kuleczkę, zrobiłam mu zdjęcie..i więcej zdjęć, gdy jadł i chodził za mną po mieszkaniu.:lol: On jest biedactwem spragnionym miłości, bał się, ale wyczuł, że chcę mu pomóc. Ludzie, którzy doprowadzili go do takiego stanu, to bestie po prostu. Handziu, podaj mi proszę swojego maila, może w nocy zdjęcia prześlę, albo rano, spać dziś się nie wybieram długo.. Podziękuj wszystkim, którzy pomogli w uratowaniu pieska i Tobie bardzo dziękuję . :Rose:
-
Biorę na tymczas niewidomego bezzębnego dziadka wyrzuconego w lubelskim, ale za wcześnie na szukanie mu ds, muszę go poznać, wetka go musi wyleczyć itd. Natomiast jakby się dało wydrukować plakaty dla innego niewidomego pieska z Kielc (z mojego banerka), to by było świetnie. Jeszcze nie zrobiłam mu plakatu, ale zrobię i wyślę do Ciebie wtedy. Erka jak zawsze ma "sajgon" w Kielcach i chcę wrócić do pomocy dla jej podopiecznych choć odrobinę.. Ulka no nie wiem, jakie masz możliwości plakatowe.. ale wiesz, jak mi zależy na domu dla Smerfi..Możesz np. 200?:oops: Wysłałam trochę inną wersję plakatu.. może na tym drugim bardziej widać, że sunia malutka i to zachęci do adopcji..
-
Cudownie, bardzo się cieszę i ogromnie dziekuję.:loveu::loveu: Przekaż też moje podziękowania Pani Krystynie i Kierownikowi. No i najwazniejsze: niech Ci państwo raczej się na siku się z nim nie zatrzymują.. :modla::modla:zwłaszcza jeśli nie mają doświadczenia z psami po przejściach. ja już widziałam jak stary, ledwo widzący pies pognał w las, bo właściciel automatycznie i wbrew ostrzeżeniom otwarł drzwi swego domu i odzyskiwanie psa, jego poszukiwanie trwało tydzień. Psiak zestresowany i tak nie załatwi się na postoju, albo wpadnie w panikę.. Ja mam obsesję co do ewentualnej ucieczki psa, która w przypadku psa niewidomego skończyć by się mogła tragicznie. Niech wezmą ręczniki papierowe po prostu.. to moja rada, a raczej błaganie..żeby nie robili postojów, podczas których psa by wysadzali gdzieś. Ja psiaka na pewno tak zabezpieczę na spacerach, że mi nie ucieknie, żadnego jeszcze "nie zgubiłam" :)
-
Wielkie dzięki, wysłałam Ci mailem plakat Smerfi, a mój adres wczoraj Ci napisałam na pw. :) Będę wieszać i zaufanym znajomym dam do powieszenia w ich okolicy. na pewno zrobimy rundkę z Olą po lecznicach też. Bardzo mi zależy, by Smerfunia miała już swoją kanapę i Pańcię.
-
Szorstkowłosa staruszka Becia ma już dom. Dziękujemy!
AgaG replied to Ola164's topic in Już w nowym domu
Bardzo się cieszę :) -
SMERFI - schroniskowa weteranka - znalazła wspaniały dom!
AgaG replied to KasiaKia's topic in Już w nowym domu
Byłam dzisiaj z moją Daisy w gabinecie wet. po wet medin, (u mojej wetki na Prądniku) mówi, że ludzie owszem czytają plakat o Smerfi. No ale nikt jeszcze nie oderwał numeru telefonu :( -
W tesco jest tablica bezpłatna, w gabinetach wet. pytam (u mnie na osiedlu już wisi) i w sklepach zoo tez, ale czasem idę "na żywioł" i wieszam wszedzie i nic mnie nie obchodzi, że nie wolno. Miałam kiedyś u mamy na tymczasie psa ze Starachowic- podobnego do Zahira, więc nie mogłam mu nie pomóc :) i jak mama się zaczęła denerwować , bo u niej wył, to się zawzięłęm, powiesiłam przez weekend 500 plakatów w centrum Krakowa, koło Błoń itd. Zadzwoniła tylko jedna Pani, ale cudowna i psiak ma dom, więc to skutkuje. Kasia naprawdę ja wierzę w sens takiej akcji plakatowej. Po Zahira, gdy jeszcze był moim tymczasowiczem też ktoś z plakatów dzwonił i go bardzo chcieli, ale nie dałam psa, jak zobaczyłam, jak mieszkają. Wyglądało to jak melina, choć nie byli pijani. o
-
Kasia, ja nie mam kolorowej drukarki, ale jakby jej jeszcze wyrdukować gdzieś plakaty, to mogę iść i wieszać, np. w lecznicach, sklepach zoo itd. a co do starszych pań, to właśnie sie z mężemem zastanawialiśmy, czy nie oderwała tego "urocza" starsza pani Sawicka (sasiedni blok z moim), która ma tę sprawę w prokuraturze o uśpieniu zdrowego psa ze schronu w Łodzi po 1 dniu adopcji... ja na każdym spacerze z psami patrzę, czy ona czasem znów sobie psa jakiegoś nie zorganizowała..
-
Halcia, a popatrz na tym zdjęciu, gdzie widać plakat dla Smerfi, jakie one są jednak podobne.. z buzi, z powodu tych "okularków" Hmmm nie wiem, po co ludzie poodrywali trochę numerów telefonu z plakatu w Tesco, który powiesiłam na osiedlu, jak nikt o Smerfi nie pytał..
-
[quote name='Jaaga']To, że ma sprawne nogi, to nie znaczy, że chce z nich korzystać. Nie chce nigdzie chodzić, a moja mama ma z nim do przejścia 90 m mieszkanie. Schody dla niego sa nie do przejścia. Nie dośc, że ma nieproporcjonalnie krótkie nogi, to boi się po nich schodzić i wchodzić. On od niedawna przeciez jest niewidomy. Na spacerze pod schodami przechodzi ok. 3 m i tam tez się załatwia. AgaG, gdyby nie był bardzo klopotliwy, to mama poradziłaby sobie. Nie musisz mi pisac, jak pies sika po sterydach. jak Oskar się w domu wysika, to mało nie mdleje od paskudnego zapachu moczu po lekach. Mama ma kilka razy dziennie cały pokój do mycia. Wszystko jest zalane i rozdeptane. Do tego jest niewidoma Dunia z cieczką, która wprost szaleje. Forsuje mamie wszystko, wyje i piszczy, żeby tylko uciec i dać się pokryć. Jaaga, rzeczywiście, ja w ogóle nie myślę po prostu.. przecież Kasanowę niewidomego też nosiłam, w ogóle się nie nauczył nigdy chodzić po schodach, nawet bym tego nie próbowała.. Problem jest gigantyczny.:-(.chyba musiałby być tymczas z ogródkiem, bez schodów i jeszcze ktoś musiałby mieć mnóstwo czasu, by go wszystkiego uczyć.. zwłaszcza robienie si na polu, proszenia o wyjscie..
-
SMERFI - schroniskowa weteranka - znalazła wspaniały dom!
AgaG replied to KasiaKia's topic in Już w nowym domu
Oj, coś nas nikt nie odwiedza.. Smerfi Złotka w górę ! -
Jaaga, jak chodzi, to czemu Twoja mama musi go nosić? są schody, których się boi? czy na czas tego brania leków tak doktor kazał uwazać? Z objawami po sterydach jest rzeczywiście ciężko, ale gdy to będą już tabletki a nie zastrzyki, bedzie łatwiej. Moja sunia weteranka musi miec podawany encorton na guzy w plucach i na początku bardzo krótko trzymała siku, teraz wystarczy co 5 godzin wyjść za dnia, a noc przesypia. A czy te sterydy on ma długo brać?
-
SMERFI - schroniskowa weteranka - znalazła wspaniały dom!
AgaG replied to KasiaKia's topic in Już w nowym domu
Marta mówiła, że do kotów tez się niestety nie nadaje. dom bez kociaków i psiaków potrzebny, który dając Smerfi wielką miłość, sprawi, że nadrobi emocjonalnie stracony czas