Jump to content
Dogomania

AgaG

Members
  • Posts

    11789
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    23

Everything posted by AgaG

  1. Dziekuję dziewczyny za Wasze słowa otuchy. Daisy ma lekką biegunkę po dzisiajszym jedzeniu, no ale chyba lepsze to niż gdyby głodowała i opadała z sił. Właśnie z nią byłam na spacerze. Oby jutro było lepiej.
  2. No, odrobinę jeszcze zjadła. Chciała mozarellę (pół kulki zjadła) i bułkę mleczną. karmę jej wymieszałam z pasztecikiem, ale tylko pasztetu trochę zlizała.
  3. Jejku, tylko, ze jak jej w zeszłym tygodniu dawałam jajka gotowne albo serek - nawet malutko, to od razu była biegunka. Dlatego próbowałam dziś gotowanego makaronu z miesem, ale nie tknęła. Nawet serek jej dałam, choć z lękiem, że jej zaszkodzi i nawet go nie powąchała. Tylko parę tych krakersów jeszcze zjadła. Najlepiej gdyby chciała tą karmę specjalistyczną, tak już ją ładnie jadła ostatnio i cieszyłam się, że w końcu wiem, co jej nie szkodzi na brzuszek. Teraz jest bardzo osowiała. Już nawet nie tupta za mną jak zawsze, tylko leży w jednym miejscu ze smutną minką. Tylko jedną pozycję teraz wybiera na brzuszku, z łapkami przednimi przed sobą, na boku w ogóle się przestała kłaść, może wtedy jej gorzej oddychać.
  4. Dziś jest odrobinę lepiej. Apetyt ma bardzo mały, po wielu namowach zgodziła się na kilka paluszków krakersowych serowych, poza tym nic nie chciała. Gotuję jej teraz znowu, bo myślę, że od kaszlu może ją boleć gardło i sucha karma jest za ostra. No ona w kazdym razie w ogóle tej karmy, którą myslałam, że polubiła, nie je. Rano ją zniosłam na spacerek, tylko si zrobiła i od razu chciała do domu. Nawet trawki nie powąchała. ale odrobinkę dziś merda, myslę, że jakąś ulgę odczuła po lekach, bo nie ma tego "mruczenia" przy oddechu. Ale taka słabiutka jest, oby zechciała jeść więcej. Podaję jej po pół tabletki encortonu rano i wieczorem. Zobaczę, co jutro powie moja wetka.
  5. Już rozmawiałam z moją wetką. To bardzo źle wróży ta krew w wyksztusinach. Gosia mówi, że pamiętając jej zdjęcia rtg płuc, na 99 % może to być nowotwór płuc, i jeszcze dodała, że ostatnio miała taki przypadek i suczka tylko miesiąc od diagnozy zyła, jestem załamana. oczywiście bedą o nią walczyć. Już podałam za wskazaniem wetki encorton. zaczynamy leczenie objawowe sterydami. Gosia mówi, że po nich Daisy powinna mieć lepszy apetyt i bedzie wiecej sisiać. KasiaKia obserwuję Daisy cały czas i bardzo bardzo się martwię. Ona jest taka słodka i tak ją uwielbiam i taka biedactwo chora. Dobrze, że mam gabinet weterynaryjny obok siebie, bo czuję, że bedziemy dużo czasu w nim spędzać.
  6. nie piany nie toczy, na razie napisałam do Małgosi mojej wetki. czekam na odpowiedź. Zaraz bedę do niej dzwonić
  7. Dzięki dziewczyny, ja się bardzo o nią boję. Odmawia nawet najwiekszych przysmaków, a najgorsze, że oddycja z takim mruczeniem i duzym wysiłkiem, czesto odktusza, teraz zauwazyłam, że w tym co odksztusiła są ślady krwi.
  8. Z biegunkami sytuacja opanowana, ale dziś Daisy czuje się naprawdę źle. nie zamerdała nawet rano jak zawsze, a w nocy obudziło mnie jej ciężkie dyszenie. Bardzo ciężko oddycha :( mam nadzieję, ze to tylko wina upału. ale malutka nie ma apetytu, rano nawet kulki pasztetu z przemyconym lekiem nie chciała. Oby jutro było lepiej
  9. jest poprawa duża, no ale Daisy jeszcze przez trzy dni będzie na tabletkach od wetki mojej. Zobaczymy, co będzie po ich odstawieniu.
  10. Daisy dzis się bardzo zainteresowała kretowiskiem. Mnie przy tym nie było, tylko mąż. Opowiadał, że raz jedną łapkę gdzieś wsadziła, raz drugą, mąż myślał: przecież tu nic nie ma, jakieś papierki leżą. a za chwilę Daisy mu kreta przyniosła. Na szczęście udało się ocalić kreta. przerażony zwierzak pognał do nory. Hmm Daisy ma bardzo dużo cech kocich. Była dumna z prozentu, jaki zrobiła mężowi. :)
  11. dzięki Murka. Zapisałam nazwę leku na wszelki wypadek.Na razie leki od mojej wetki nieźle zaskutkowały. Dziś była jedna ku, którą przy odrobinie fantazji może by nawet dało sie zebrać do woreczka, co w Krakowie jest od jakiegoś czasu obowiązkiem właścicieli. Tak się własnie zastanawiałam, jak daisy miała biegunkę, jak ustawodawcy sobie wyobrażają zbieranie takiej ku.. :roll:
  12. [quote name='KasiaKia']Daisy wracaj szybko do zdrowia, trzymam za Ciebie kciuki. W schronisku poznałam ostatnio sunię równie słodką jak Daisy, nawet tej samej wielkości i budowy :) jest jeszcze młoda, więc liczę, że znajdzie się dla niej dom, zaczynam ją właśnie ogłaszać. kasiaKia, a jak się miewa ta weteranka jamnisiowata, która była na zdjęciu z Halcią? wiesz coś może?
  13. no niestety nie. Wyniki badań tuż po adopcji nie wskazują skąd to się bierze. Właściwie to ja nie widziałam ani jednej ładnej jej kupki od dnia adopcji, zawsze były takie luźne, no a teraz to był koszmar. Ale po zastrzyku jest spokój, malutka ma apetyt. Mam nadzieję, że ta chęć jedzenia suchej karmy jej nie minie, bo na kolację już nie chciała ani kuleczki, ale startowała do naszej jajecznicy, kładąc łapkę na stole i nastawiając uszka jak u kroliczka :)
  14. Noc była ciężka. Biegunka ogromna, sunia budziła swoją pańcię kręcąc się koło łóżka i to naprawdę godne podziwu, że za kazdym razem dobiegała na trawnik. Rano Daisy dostała zastrzyki na powstrzymanie, a od jutra tabletki ma dostawać dwa razy dziennie. Na szczęście bardzo polubiła karmę suchą gastro intestinal, która jest dla psów z przewlekłymi biegunkami i podobno wyjątkowo smakowita. Malutka ma apetyt, ale brzuszek podczas badania bolał.
  15. To poproszę o info. No na razie nie mija biegunka. Przed chwilą się domyśliłam, że Daisy znów chce kupkę, bo tęsknym okiem spojrzała na salon :) gdzie najchętniej by zostawiała pamiątki, jak nie jest zamknięty :roll: Nie wiem, jakim cudem to biedactwo zdążyło dobiec na trwanik, bo lało się z niej jak jutro będzie tak samo, pójdę znów do wetki. czeka mnie chyba biegana noc :)
  16. hmm. inne moje psiaki tak nie reagują, ale kto wie? przypuszczam raczej, że ta biegunka w Mielcu to efekt karmienia złej jakości i czym popadnie. jak psiak ma latami taką dietę, to potem czasami zostaje skłonność do biegunek, zwłaszcza jak jest starszy. Moja kolażnka Ola niedawno adoptowała psiaka niewidomego z krakowskiego schronu, który parę lat tam siedział i choć zrobiła mu wszystkie badania, to nadal nie wiadaomo, czemu biegunki powracają. Może po tej karmie dla psów z problemami jelitowymi będzie lepiej :)
  17. Daisy po odstawianiu antybiotyków ma niestety biegunkę i robi kupki w pontonikach pozostałych psów, choć chodzę z nią bardzo często, więc pralka idzie na okrągło. Dziś byłam z nią u wetki mojej. Badania nie wskazują, czemu ta biegunka, ale psiaki po schronie często mają zniszczony ogranizm w ten sposób. Już to "przerabiałam" z moim Kasanową kiedyś. Dziś wetka doradziła mi karmienie puszkami intestinal i na szczęście Daisy bardzo to jedzenie smakuje, zjadła właśnie pół puszki. karmy suchej nie je i już :) Poza tymi problemami czuje się całkiem dobrze, jest wesoła, słodka i przymilna. Pozdrawiamy dziewczyny z Mielca:)
  18. malutka się bardzo ładnie domaga spacerków, podskakuje pod drzwiami na moje nogi i wiem, że mam z nią lecieć. Wychodzimy cztery razy dziennie albo pięć. Jeszcze czasem zdarza jej się zrobić si w największym pokoju. Tupta całkiem nieźle, ale męczy się szybciutko. Teraz, gdy upały są duże, nie wychodzimy na długo, bo wetka mi mówiła, że to może być dla niej niebezpieczne. Gdy tylko się ochłodzi, będziemy chodzić na dłużej. Ja ją obserwuję i jak widzę, że ma siłę, to zostajemy na polu dłużej, ale ostatnio woli wracać, gdy się zalatwi. Trochę inaczej jest późnym wieczorem, gdy jest już chłodno. Wychodzimy wtedy z wszystkimi psami naraz i jest wtedy bardzo dumna :). Spacernik, o który zabiegałam, jest dość daleko jak dla Daisy, od naszego domu, no i służy raczej dużym psom, których właściciele nie mogą spuścić gdzie indziej. Z Zahirem i Kropką też tam nie chodzę, bo one są ogromnie niewychowane :) i obszczekują wszystkie psy, a Zahir udaje potwora. Ale mam niedaleko za ulicą park, który ostatnio bardzo ładnie urządzono, również z myślą o psach. Są psie toalety np. :) i fontanna. Daisy śmiesznie naśladuje resztę psów moich. Już im wchodzi do łóżek, zajmuje dywanik pod drzwiami, który bardzo lubi Kropka. Polubiła też czesanie. Ma naprawdę śliczne futerko, tylko się zastanawiam, czy tak wypiękniało od szczotkowania czy od głaskania i siedzenia na kolanach:evil_lol:. Poza tym nieustannie mi towarzyszy. Wspólne jemy, czytamy, sprzątamy, śpimy itd. Nie odstępuje mnie ani na chwilkę. To jest taka przytulanka domowa, której nie da się nie uwielbiać. :loveu:
  19. Daisy już zakończyła kurację antybiotykiem,teraz dostaje tylko vetmedin i witaminę b komlpex. Bardzo lubi być znoszona ze schodów i wnoszona. jak się pochylam nad nią przy schodach, to z wielką energią wskakuje mi na ręce jak małpka :) widok słodki
  20. Pewnie, że Daisy nie umie dominować :) ani żaden z moich psów. Myslę, że Daisy czuje, że jest bezpieczna, że nic jej nie grozi nawet ze strony takiego byka jak Zahir. Kropusia na pewno ma lat kilkanaście, zaćma jest już spora, zaczęły się też problemy z trzustką. Poza tym Kropce dość ciężko jest wchodzić na trzecie piętro. Ale ile dokładanie ma lat, to nikt nie wie. W zeszłym roku oba psiaki miały ściągany kamień nazębny, co je trochę odmłodziło. Ale wet mi mówił, że Zahir ciężko się wybudzał i nawet jakiś drgawek dostał i żeby już go żadnej narkozie nie poddawać. W każdym razie wszystkie moje psiaki są starsze. To dobrze, że jedną stronę mieszkania mamy od strony północnej, bo mogą odpoczywać przy tych upałach. Daisunia właśnie śpi w rogu takiego chłodnego pokoju, z którego piszę, Kropka w swoim pontoniku, a Zahir na dywanie pod stołem:)
  21. Psiaki rzeczywiście są przekochane, a zazdrość tylko tak się przejawia, że jak jedno wołam, to wszystkie lecą i główki dają do głaskania. Daisy wręcz ustępują. Ostatnio Daisy chcąc pokazać, jak jest ważna, podchodzi do miski Kropki z suchą karmą i choć za nią nie przepada, to parę kulek zawsze schrupie. A Kropka po prostu się odsuwa, no bo przecież wie, że zaraz dostanie dokładkę. :)
  22. Daisy bardzo lubi spacerki, ale raczej krótsze i większej liczbie niż długie, bo szybko się męczy. Umie prosić o spacerek. Stoi wtedy pod drzwiami i patrzy mi w oczy, albo wyskakuje łapkami na kolanka. Pięknie zachowuje czystość, tylko raz zrobiła siku na dywan, ale oczywiście nawet słowa wyrzutu nie usłyszała :) To i tak cud, że po tylu latach schroniska pamięta zachowania domowe. Dziś nie mogłam jej odciągnąć od skubania trawy, pasła się jak kózka. Ale prawdę mówiąc, to największą przyjemność sprawia jej obecność Nas. Mąż zniósł ją dziś na siku rano i opowiadał, że kto szedł, to się mu przyglądał, bo Daisy szła przyklejona do jego nogi i główkę zadzierała, patrząc mu w oczy. :loveu: A widok jej nieustająco merdającego ogonka i zwyczaj dawania nieśmiałych całusów w nos po prostu rozbraja. No cóż w porównaniu do tych wszystkich modnych jorków sprawiających wrażenie seryjnych produktów:roll: ona jest absolutnie niepowtarzalna. I tak Ula, dom jest dla niej znacznie ważniejszy niż spacerki, odpoczywa tu z lubością, dziś oglądała ze mną przez chwilę telewizję siedząc mi na kolanach. Drepta za mną krok w krok, a ja do niej mówię, że jest księżniczką, cukiereczkiem, cudeńkiem i jestem pewna, że ona czuje, ile mi daje radości patrzenie na jej zadowoloną minę.:sweetCyb:
  23. :loveu:Daisy już się wcale nie boi się pontonika. Śpi w nim chętnie, a najpierw kocyk sobie mości łapkami. ja jej przenoszę to łóżeczko na noc do sypialni, a na dzień do pokoju, żeby cały czas miała mnie przy sobie. A co do tej betoniarni przy schronisku, to jest szokujące, że tak się szkodzi zwierzętom.. Z pewnością płuca Daisy są takie zniszczone przez ten pył. Nie da się niczego z tym zrobić? negocjować w sprawie przeniesienia betoniarni??? Władze miasta mają to gdzieś?
  24. Chyba gdzieś jest na dogo wątek Zahira z Kielc, nawet w tytule ma Zahir.. :) hmm dowiedziałam się od erki, że po śmierci właściciela duży pies został wywalony z mieszkania na ulicę i tak od pół roku koczuje w mieście. Pojechałam po niego i jeszcze drugiego - Nortona z koleżankami z Krakowa, by dać je do hotelu i szukać im domu. Ale nie miałam sumienia dać Zahira nawet do hotelu, bo tak się do mnie tulił i przechowywałam go w różnych miejscach i szukałam domu. Wydałam trochę psów małych z jego ogłoszenia, ale dla niego nie znalazł się ani jeden dobry dom. Ci, którzy go chcieli byli nieodpowiedzialni zupełnie i nie dałam im go. No i :) nie było wyjścia musiałam adoptować byka:):evil_lol::razz:A po Kropkę pojechałam do schronu do Rudy Śląskiej w 2005 roku. Poznałam Justynkę z tamtejszego schronu i wiedziałam, że mogę jej ufać co do wybrania naprawdę łagodnej suni i no i takiej bez szans na adopcję :). Mieszkał wtedy ze mną słynny Hugo- agresor z krakowskiego schronu, który teraz mieszka z moim poprzednim mężem i wiedziałam, że potrzebuję pomocy wolontariuszki, która bardzo dobrze zna psy, by uniknąć jakiś walk w domu:) I cóż Kropkę określono jako bardzo wiekową w tym 20o5, a mamy 2011, czyli odmłodniała:cool3::cool3:
  25. Znam to uczucie, o którym piszecie halcia, sabina02. :-( bezradność i smutek ogarnia. Daisy była dziś ze mną na kontroli u mojej wetki Małgosi. Małgosia niestety nie wyklucza, że w płucach może się toczyć proces nowotworowy, gdyż te paramentry w obrazie krwi, które nie odpowiadają normom właśnie wtedy, tak się zmieniają. Ale nie jest to pewne. Stan zębów nie mógłby w każdym razie aż tak zmienić obrazu krwi. Niestety stan ogólny Daisy wyklucza narkozę i czyszczenie zębów, ale jakoś chyba jej nie bolą mimo tego kamienia strasznego. Sunia jest wesoła jak szczygiełek:multi:, dziś podskoczyła po kulkę z pasztetu, w której ukryłam lek. Mój mąż uważa, że mamy najwspanialszego psa na świecie i ja się z tym zgadzam. Teraz gdy piszę te słowa siedzi na krześle wyścielanym za moimi placami, a ja koniuszek krzesła zajmuję, by maleństwo miało więcej miejsca. Sama słodycz ta moja Daisy... :p Tak się zastanawiam, czy nie byłoby sprawiedliwie, gdyby te biedne sunie weteranki trafiały do świetlicy? jak są takie malutkie i grzeczne ton sporo by się ich zmieściło i może osoby przychodzące do schronu je wypatrzą??
×
×
  • Create New...