-
Posts
3935 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Fela
-
[quote name='gamoń']Nie roumiem dlaczego inne psy są wyciągane ze schroniska, a o Kosmatym nic.Nikogo tak naprawdę nie interesuje, a zaglądacie do wątku chyba tylko z przyzwoitości. Jedynie podrzucanie tematu. Przez ten czas zainteresowanie Kosmatym wykazały jedynie Witokrety. Ja mam 4 psy chorą babcia i chociaż telefon czy mozna by było w czymś pomóc okazałby się miły. Niestety przez ten czas niczego takiego się nie doczekałam. Jest mi bardzo smutno, zwłaszcza że do tej pory nasze stosunki układały się bez zarzutu. Zaznaczam, że nie piję do wszystkich dziewczyn związanych z Ostrowią ale tylko do niektórych[/quote] Agnieszko, napisz może, do których dziewczyn pijesz i dlaczego do nich właśnie. Jeśli nie rozumiesz, dlaczego inne psy wyciągamy ze schroniska, już Ci tłumaczę: są chore, w stanie krytycznym. Ratujemy im życie, umieszczając w szpitalac. Niestety, jak dotąd zbyt wiele razy nie udało się uratować im życia. Zapraszam do lektury ogólnego wątku ostrowskiego, tam jest o tym sporo. Na innych wątkach też. Nie jest prawdą, że nikt z wolontariuszy ostrowkich nie interesuje się Kosmatym - sama piszesz, że robią to Witokrety. Między innymi woziły Kosmatego do weterynarza, przywoziły jedzenie. Nie jesteśmy w stanie wszystkie zajmować się wszystkimi psami. Musi być jakiś podział. To powinno być zrozumiałe. Przypominam także, że to Twoja mama obstawała za zabraniem Kosmatego. Ona też zobowiązała się, że będzie zbierać dla niego pieniądze. Ja mówiłam, że jego adopcja nie będzie łatwa, pisałam też na tym forum, że w Ostrowi nie grozi mu uśpienie, dlatego że jest - jak wtedy sądziłyśmy - stary. Nie zrozumcie mnie źle: Chwała Wam za doprowadzenie Kosmatego do tak dobrego stanu. To tylko i wyłącznie Wasza zasługa. Ale nie oczekujcie, że zdziałamy cuda. Poza ogłoszeniami, mailami, allegro i uczestniczeniem w akcjach adopcyjnych nic więcej nie zrobimy. I jeśli macie do kogoś jakieś osobiste uwagi czy żale, proszę o priwa, maila, telefon. Oczywiście bardzo mi przykro z powodu choroby Twojej babci, mamy Beaty. Sama to przeżywałam. Teraz też mam ciężko chorą mamę. Ale to nie ma nic do rzeczy, moja doba może trwac przecież 35 godzin.
-
Specjalnie dla Pani Marii (Maćko, pls, prześlij jej, albo podaj mi jej maila) zdjęcia po przyjeździe Jasminki do Maćki z drugiego pobytu w szpitalu: A korzystając z okazji, chciałabym wresycie :oops: rozliczyć się z pieniędzy, którzy dobrzy ludzie (i dobre Fundusze ;) ) przekazali dla Jaśminki. :Rose::Rose::Rose::Rose::Rose: Jaśminka dostała pieniądze od: cioci Beaty (BeataJ) 100 zł cioci Paros 50 zł cioci Agnieszki 103 30 zł cioci Tiny 100 zł oraz od Alarmowego Funduszu Nadziei na Życie 246 zł. Wydatki na nią jak na razie wyniosły - pierwsza wpłata w lecznicy podczas przyjęcia - zapłaciła cioteczka Jayo i się nie chce przyznać ile, ani się nie upomina - opłata za leczenie (3 tygodnie biedactwo spędziło w lecznicy) 530 zł - opłata za antybiotyk w lecznicy 50 zł - opłata za leki w aptece 72,49 zł - drugi pobyt w lecznicy i leki 159 zł razem wpłynęło od Was 526 zł razem wydaliśmy ok. 760 zł (Jeśli coś lub kogoś pominęłam, strasznie przepraszam) I jeszcze jedna ważna informacja: Nie płaciliśmy w ogóle za pobyt Jaminki w szpitalu, tylko i wyłącznie za leki. W przciwnym razie rachunek byłby co najmniej 2 razy większy (co najmniej!!!) Wielkie dzięki dla Lekarzy i Wspaniałych Dziewczyn z recepcji (które same, bez naszych próśb i gróźb poprosiły właścicielkę lecznicy o zniżkę) w Lecznicy na Gagarina w Warszawie. :Rose::Rose::Rose: :iloveyou: :iloveyou: :iloveyou:
-
Laro, Fraszka odrobaczona i zaszczepiona 9 maja. Psiak sznaucero-wyżłowaty (Kastor) jest bardz młody, ma najwyżej rok z hakiem. Trafił w niezłej kondycji do schroniska, ale wg mnie jego stan nie jest już rewelacyjny :shake: . Ma sporo małych ranek od pogryzień, jest chudszy. Ten chłopak jest super sympatyczny, uwielbia zabawy z innymi psami, a jeszcze bardziej kontakt z człowiekiem. Miło było popatrzeć jak bawił się z Fraszką. Jeszcze kilka zdjęć Kastorka: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img80.imageshack.us/img80/8134/kastor9zh.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img104.imageshack.us/img104/3307/kastor1a2zt.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img104.imageshack.us/img104/8065/kastor21hs.jpg[/IMG][/URL]
-
W schronisku (przynajmniej do dziś) nie wydarzyło się żadne nieszczęście - odpukać. Zyzio żyje i jest podobno w niezłej kondycji. Tak mówił pracownik. Czyli podzielić na pół i wychodzi, że Zyzio żyje. Żaden inny psiak od czasu Kędziora nie przeniósł się za TM. Lara miała zabrać dwa duże psy: sunię Fraszkę, bardzo przyjacielską młodą pannę, która podczas każdego pobytu w schronisku wymownie daje mi do zrozumienia, że chce zostać moją przyjaciółką. Są podobno ludzie chętni na taką przyjaciółkę. Bardzo się cieszę Laro, że jest szansa na dom dla niej :multi: To jest Fraszka [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img463.imageshack.us/img463/9643/8417bp.jpg[/IMG][/URL] Drugi psiak niedawno przybył do schroniska. To młody (poniżej roku) sympatyczny rottek.Dzięki wolontariuszom zajmującym się rottkami na Paluch znalazł się dla niego bardzo bardzo fajny domek tymczasowy (u pani zakochanej w psach tej rasy). Trzeci mały psiak - chyba jeszcze nie wiadomo. Ale tak naprawdę zawsze wszystko okazuje się na miejscu. Szkoda byłoby czekać aż do poniedziałku :( Moim zdaniem wystarczy ominąć trasę przejazdu papieża (podają ją wszystkie portale, w tym i gazeta.pl) - śmignąć np. mostem siekierkowskim, a potem wałem aż do drogi na Białystok, ewentulanie trasą toruńską. Większość ludzi (w tym i ja) musi dojechac jutro i pojutrze do pracy, nie będzie chyba aż tak źle. Ja bym się nie przejmowała i jechała, tym bardziej że to akurat pod prąd, czyli w drugą stronę. Ale decyzja należy do Ciebie, Laro. Z Larą miała jechać esperanza. A więc wszystko w Waszych rękach, dziewczyny.
-
A Fela dowiedziała się od pani doktor na Gagarina, która herbatniczki przepisała na receptę;) Jaśmineczko dzielna i kochana, zdroiej i nabieraj sił!
-
Przepraszam najmocniej wszystkich zainteresowanych. Torby i koszulki są u mnie. Miałam wieczorem w domu wstawić zdjęćia, ale mam w pracy zapaść. Jeszcze tu siedzę. :angryy: Ze zdjęć dziś nici, będą jutro. Koszulki są z Karmelkiem, torebkę można machnąć od ręki. Legion, Ty to jesteś chyba z tych co mówią: zanim powiesz, masz. Wariant 2. torby super. Pomysły filnmowe świetne. Trochu ogólnie to ujęłam, ale na szczegóły nie mam już siły, bo ślepnę. Kelko, o walce nosówkowej napiszę Ci też jutro (to za chwilę już będzie dziś), o ile esperanza jeszcze Ci nie odpowiedziała - bo to ona najlepiej zorientowana. Była choćby dlatego, że była dwa razy z wetem w schronie. Jeszcze nie wiemy, czy sytuacja u nas opanowana, w każdym razie się nie rozwija.
-
Legion, mamy zdjęcia dobermana Dobiego, ale nie jest na nich zbyt medialny - pokiereszowane oko i kraty. Znajdziesz je na naszej stronie [url]www.ostrow.schronisko.pl[/url] w "Znalazły dom". Torba super, podobuje mi się bardzo. Jeśli się to by udało, lepiej robić z jasnego materiału - po pirwsze lato, więc jasne będą miały lepsze branie, a po drugie lepiej zdjęcia wychodzą, nie trzeba specjalnego podkładu stosowwać. Namiary na drukarnię podam Ci wieczorkiem na pw. Chłopaki fajne i sprawne :)
-
No tak, człowwiek trochę popracuje, spuści wątek z oczu i dwie nowe strony przybywają. Ale tu się ekipa szykuje, no no. :multi: Legion - pomysł na scenariusz świetny! Marzy mi się pokazanie, jak bardzo pies zmienia się po wyjściu ze schroniska. Koniecznie w stylu Microkosmosu - bez gadania, ewentualnie tylko napisy. Jak tylko się jakaś fajna rodzinka do adopcji trafi to filmujemy. Legion, dałoby radę? bo to czasu wymagać będzie od cholery. Ronja, wetkę bierzmy do schronu kiniecznie, przy takiej ekipie będzie kim imprezę "obstawić" :evil_lol: A tak na serio, to bardzo ważna sprawa. Nikt z nas nie jest weterynarzem, ciężko nam oceniać stan psów. Historia Kędziora to dowód. Chyba żadna z nas nie spodziewała się, że jego stan jest aż tak poważny :-( Ja się piszę zdecydowanie na wizytę z wetką w schronie. Jak mi się samochód nie rozkraczy i jak panbi doktor nie będzie się bała jechać lekko zepsutym, to chetnie zabiorę.
-
Wieczorkiem wstawię zdjęcia superkoszulek i supertoreb ze zdjęciami naszych psiaków, które są jeszcze do nabycia drogą kupna (niestety, w pracy nie mam takiej możliwości) Tak jak Legion napisał, jak sie torby spodobają, będzie ich duuuużo (taki albo też inny fason). Legion, ogólnie i szczególnie dzięki! ---------------- Mam jeszcze bardzo smutną wiadomość ze schroniska. :-( :-( :-( Kędziora już nie ma. Kolejny pis, którego nie zdążyłysmy uratowwać. Odszedł w nocy z soboty na niedzielę. Pracownik znalazł go w budzie. Nie było sladów pogryzień, zabiła go choroba. ['] Biedny Kędzior, trafił do schroniska potwornie zestresowany. Długo trwało zanim pozwolił komukolwiek do siebie podejść. kto raz zobaczył jego smutne i przerażone oczy, zapamiętał je na zawsze. Odpoczywaj Kędziorku. Od świata i ludzi, którzy ci taką krzywdę zrobili.
-
Szczekacz? I owszem, ale nie pospolity! Bardzo zaprzyjaźniła się z pracownikiem, aż milo było patrzeć, jak mu się podkłada do głaskania. A na nas szczekała, bestia [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img529.imageshack.us/img529/9327/rudka1305061586si.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img276.imageshack.us/img276/6805/rudka1305061611de.jpg[/IMG][/URL] Gemsi, sorki, zapomniałam o tych super sukach i ich super domkach. Rakieta się dzis pieknie prezentowała. A Jonka - zabrana razem z Keksem - dzięki Bogu ma się podobno coraz lepiej. No i dziewczynom się pofarciły takie domy, że sama im zazdroszczę :evil_lol:
-
Cioteczko Supergogo, oto piesek, o którym pisała esperanza. Na imię ma Kolargol, bo to taki mały miś. Nie ma długiej sierści, ale nieco dłuższą niż ratlerek: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img397.imageshack.us/img397/1291/kolargol0fw.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img479.imageshack.us/img479/2509/kolargol52ex.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img391.imageshack.us/img391/521/kolargol1305061709yy.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][/URL] Cioteczko Laro, wyślemy Ci wszelkie info mailem, oki? A teraz na skróty małe resume: w szpitalu na Gagarina mamy teraz Tofika - ciężko pogryzionego, zabranego ze schroniska tuż przed sepsą. Tofik ma swój wątek: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=25826&highlight=Tofik"]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=25826&highlight=Tofik[/URL] Następnego dnia po Tofiku na Gagarina trafił Lacky zwany przeze mnie Luckiem. Miał typową babesziozę. On też ma swój wątek: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=25687&highlight=Lucky"]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=25687&highlight=Lucky[/URL] W hotelu u Pani Grażynki jest mała Misia, młodziutka sunia ze szczeniakami zabrana spod szkoły w Ostrowi. Niespecjalny los czekałby ją w schronisku, do którego niechybnieby trafiła. Nie ma jeszcze swojego tematu :oops: , ale jutro mieć będzie. Jaśminka jest pod czułą opieką Maćki, ciągle boryka się z chorobą, jest bardzo, bardzo biedna i słabiutka. Tusieńka u gdgt - pod kochającymi skrzydłami - dochodzi do siebie po amputacji łapki. Kosmatek u gamońków kochanych ciągle szuka domu. Keksik niestety odszedł ['] już ponad tydzień temu, a mnie ciągle łzy stają w oczach, gdy o nim myślę. W schronisku mały psiak o wdzięcznym imieniu Zyzio jest w najgorszym stanie, ewidentnie nosówka go dopadła, ale wg pracownika jego stan się poprawia. Nie mamy gdzie biedaka zabrać :-( Kilka psów pokasłuje. Szcepione były (w ogromnej większości) 9 maja, szczepienie zniosły dobrze. I to chyba tyle w telegraficznym skrócie. Jak coś pominęłam, pls o uzupełnienie.
-
Z tego co pamiętam (a 2 razy lekarze mi tłumaczyli dalsze podawanie leków Jasmince, więc powinnam pamietać), nie dostaje witaminy B. Także pomyślałam o tym, bo witaminy z grupy B są niezbędne dla sysytem nerwowego (tak mi się obiło o uszy). Koniecznie Witokretki o to spytajcie. Maleńka jest bardzo słaba, łzy się cisną do oczu jak się ją na rękach trzyma.
-
Uwaga, uwaga, jeszcze raz: [B]Zapraszamy wszystkich warszawiaków i gości na festyn z okazji Ogólnopolskiego Tygodnia Wegetarianizmu. [/B] Spotykamy się w Warszawie na Podzamczu (jeśli ktoś nie będzie mógł trafić, wszystkiego dowie się na Placu Zamkowym) [B]w niedzielę 21 maja o godzinie 11[/B] i zaczynamy wspólną zabawę. Przy okazji zabawy będzie można sporo dowiedzieć się na temat zdrowia, wegetarianizmu i nie tylko. Ale przede wszystkim poznać naszych czworonożnych podopiecznych z Ostrowi Mazowieckiej, a kto wie, może też znaleźć najwierniejszego przyjaciela na całe życie… Podczas festynu odbędzie się aukcja na rzecz schroniska. Organizatorami imprezy są Fundacja Viva! Akcja dla Zwierząt i Stowarzyszenie Empatia. Przewidziane różne atrakcje, m.in.: - catering przygotowany przez Vegavani, od 12:00 do wyczerpania zapasów ;-) - punkt konsultacyjny, gdzie będa udzielac porad lekarze i specjaliści dietetycy - pokaz origami - koncert Niezłej-Agentki i bębniarzy. Gramy na wszystkim, co nieskórzane... od 16:30 do wyczerpania sił ;-) - aukcja na rzecz schroniska dla zwierząt w Ostrowi Mazowieckiej - ładna pogoda i doborowe towarzystwo :-) [CENTER][B]Zapraszamy z osobami towarzyszącymi, także na 4 łapach![/B][/CENTER] [CENTER][B]Czekamy na Was w niedzielę![/B][/CENTER] [CENTER][B][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img177.imageshack.us/img177/2158/polamokotowskie7la.jpg[/IMG][/URL][/B][/CENTER]
-
W sobotę natomiast wraz z Jayo przywiozłyśmy taką oto psią rodzinkę: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img320.imageshack.us/img320/8681/misia1305062868wa.jpg[/IMG][/URL] MamaMisia ma piątkę dzieci. Sama jest prawie dzieckiem (ma ok. roku albo i mniej). Oczywiście, można było zostawić, nie ratować. Ale znów - w ich przypadku to znaczyło tyle co skazać :-( To samo z Tofikiem, który zabrany został w ostatniej chwili. Lekarze rwali włosy z głowy, gdy zobaczyli jego potorne rany. Na zdjęciu Tofik odpoczywa na chwilę przed wejściem do lecznicy. Biedak nie miał siły stać na łapkach :placz: [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img47.imageshack.us/img47/7757/tofik1305062545br.jpg[/IMG][/URL]
-
kacha_wawa, super! czekam z niecierpliwością, by Was poznać - Tygrysice. :multi: :multi: Ale tymczasem wrócę jeszcze do weekendu i do psich sierot zabranych w sobote i niedzielę ze schroniska. Zacznę od niedzieli. Kochane Witokretki :loveu: przywiozły takie oto cudo. Proszę Państwa, oto Lucky [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img515.imageshack.us/img515/3886/lucky1305062919zs.jpg[/IMG][/URL] Gdyby został w schronisku, nie przeżyłby na 100, a nawet na 200 procent. Podrzucony w sobotę pod bramę schroniska. Nie jadł, nie pił, nie podnosił się. Okazało się, że ma babesziozę. Teraz lekarze w przychodni na Gagarina walczą o niego. Jest szansa, że przeżyje. Poza babesziozą ma zranione poważnie oko, na które najprawdopodobniej nie widzi. Nie jest bardzo młody, ale i nie bardzo stary (ma ok. 5 lat). Jak myślicie, jest szansa na dom - chociaż tymczasowy, czy trzeba go będzie odwieźć do schronu po wyleczeniu? :placz: To słodki psiak, Witokretki niech potwierdzą :) [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img110.imageshack.us/img110/5580/lucky1305062938fe.jpg[/IMG][/URL] Ale jest jedno ale: potrzebujemy wsparcia w organizacji małego skoku na bank :razz: oczywiście celem pokrycia kosztów leczenia naszych sierot (choć i tak na Gagarina lekarze traktują nas bardzo, bardzo łagodnie!).
-
Tak jak esperanza pisała, byłyśmy z Jayo i Jayo-juniorkami w sobotę (wczoraj) w schronisku sprawdzić, jak psy zniosły wtorkowe szczepienia, jak się mają w ogóle, no i zabrać Tofika. Ale po kolei. Szczepienia ogólnie psy zniosły bardzo dobrze, nie widać było u zaszczepionych pogorszenia zdrowia. Nawet Zorro, choć był przed szczepieniem podejrzany (zasmarkany), wczoraj wyglądał lepiej. Oczy i nos bardziej czyste, energii więcej. Stan psów, które z powodu zasmarkania nie zostały zaszczepione, też się nie pogorszył. Takich szczególnie podejrzanych-nosówkowych jest kilka. Jeden z nich (pies w typie kaukaza, łaciaty, przeraźliwie chudy) tydzień temu był w bardzo złym stanie, teraz się poprawiło. Je z apetytem, oczy trochę lepsze, chrychania mniej. [B]Inny - młody piesek, prawie jeszcze szczeniak, dzikusek - jest w stanie złym, nawet bardzo. Kaszle, miewa dreszcze. [/B]Jeszcze niedawno nie podnosił się nawet do jedzenia, pracownik mówił, że karmił go na leżąco (trochę mi się nie chce wierzyć w to karmienie, ale może?). Teraz przynajmniej wstaje i je. [B]Ale zdecydowanie powinien być leczony. W schronisku, w mokrym zimnym boksie nie ma szans wydobrzeć. Jednak nie mamy go gdzie zabrać.[/B] :wallbash: Kaukazka, o którą pyta Gajowa, jest nadal w boksie. Nadal chuda przeraźliwie. [B]Potrzebujemy dla niej RATUNKU![/B] To bardzo miła suka, super łagodna. Młoda. Kiedyś trzymana na łańcuchu :-( Starszy ONkowaty psiak długowłosy, o którym wcześniej pisałam, jest także. Kiedy byłyśmy 2 tygodnie temu z KingąW, zastanawiałyśmy się, czy zabierać jego czy Keksa. Był tragicznie osowiały, wyglądał na schodzącego. Po przeniesieniu z boksu do zagrody z małymi psiakami, na świeże powietrze, zdecydowanie odżył. Rządzi wszystkimi małymi, jest największy i najstarszy. Zabrałyśmy do Warszawy pogryzionego Tofika, na szczęście dla niego w samą porę. Wprawdzie właściciel schroniska jeździł z nim w środę i czwartek do miejscowego weta, ale ten ograniczył się tylko do podania antybiotyku i (chyba) środków przeciwzapalnych. Rany nie zostały dobrze oczyszczone. Skutek? Gdy w lecznicy na Gagarina lekarka go oglądała, Jayo, twarda kobieta, omal nie zwymiotowała. Gorsze było jednak to, że za chwilę mogłaby się pojawić sepsa, a wtedy już za późno na cokolwiek... Tofik jest teraz w lecznicy Multiwet na Gagarina i bardzo czeka na odwiedziny :). [B]SZUKAMY MU DOMU! Potrzebujemy też wsparcia finansowego na leczenie :oops: [/B] Dwa dni przed naszym przyjazdem do schroniska trafiła mała, czarna, troszeczkę sznaucerowata sunia z piątką dzieci Maluchy mają ok. 4-5 dni. Sunia młodziutka, ma rok, a może nawet mniej. Na szczęście została umieszczona w jedynym całkowicie odosobnionym i odkarzonym pomieszczeniu - ale bez światła i bez wybiegu :(. Nie mogłyśmy jej zostawić. Cała rodzina pojechała z nami do hotelu. Niestety, z bólem serca, musiałyśmy zostawić bez pomocy Kędziora - guz jak był tak jest, ale operaować trzeba, i to szybko, bo nie wiadomo, jak to świństwo dalej się rozwinie. Kędzior jest ciągle nieufny, nie bardzo pozwala do siebie podchodzić :( Z braku miejsca w samochodzie zostawiłyśmy także psiaka, którego tego samego dnia rano (czyli w sobotę) ktoś przyniósł i położył pod drzwiami schronu. Ale dziś, czyli w niedzielę, pojechały po niego kochane Witokretki :loveu: Pies nie miał siły się podnieść, nie jadł i nie pił. Nie widział - jak się później okazało tylko na jedno oko, powodem jest uraz, rana, która zresztą ropiała. Trafiłyśmy z psiakiem na Książęcą. Okazało się, że przyczyna to najprawdopodobniej babeszioza (milion kleszczy z niego zdjętych i objawy na to wskazują). Jutro będą wyniki badania krwi, które to potwierdzą. [B]Psiak - Lucky - został do jutra w szpitalu, ale jeśli stan się poprawi, może iść do domu. TYLKO ŻE MY NIE MAMY DOMU DLA NIEGO![/B] Jest nieduży i śliczny, ma ok. 5 lat. Bardzo przyjacielski, nawet na stole u weterynarza macha ogonem. [B]Przystojna, młoda sunia - Rakieta - także dziś przyjechała na leczenie.[/B] Ma wyrażny problem z biodrem (wygląda jak wybity staw), kuleje. Przywiózł ją dziś TZ Jayo, jeśli dogada się z resztą zwierzyńca i nie będzie urządzać wycia i pisków w samotności, zostanie na czas leczenia u państwa Jayów ;). Jeśli... Ufff.... Bilans weekandu jest więc taki: 1. Pogryziony Tofik uratowany w ostatniej chwili przed śmiercią dochodzi do siebie w lecznicy na Gagarina 2. Psia rodzinka - mała czarna Misia i dzieci umieszczona w hoteliku 3. Psiak Lucky ("Kleszczyk") podrzucony pod płot schroniska ma objawy babesziozy, na noc zosał na Książęcej. Od jutra gwałtownie poszukujemy miejsca dla niego 4. Sunia Rakieta z chorym biodrem w domu tymczasowym, pod warunkiem, że będzie grzeczna. 5. Do szybkiego ratunku w pierwszej kolejności są: mały psiak nosówkowy (jego organizm walczy, ale sam nie zwycięży choroby) i Kędzior z guzem. I jeszcze co njamniej siedemdziesiąt kilka innych psiaków. :-( :-( :-( Czy my kiedykolwiek damy radę opanować to wszystko? :shake: Ponieważ aktualnie właśnie padam na pysk (tym razem swój własny) fotorelację zamieszczę jutro.
-
Keks odszedł ['] W ostatniej chwili nie był sam
Fela replied to Fela's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Kolejny dowód na to, jak zajmowano się Keksem. Lekarka ze szpitala, która powinna się nim opiekować (bo tak mi wyraźnie powiedziano i jeszcze powtórzono 5 razy, że psami w szpitalu zakaźnym zajmują się lekarze ze szpitala niezakaźnego) nawet nie wiedziała, że Keks nie żyje od poprzedniego dnia. :angryy: Keksowi już nie pomożemy. Ale czy ktoś może wie, gdzie w Warszawie jest szpital dla zwierząt, w którym można umieścić psa chorego na chorobę wirusową? Keks nie jest ostatni, a tak bardzo nie chcemy skazywać innych zwierzaków na to samo :-( :-( :-( -
Ronja, piękne zdjęcia, bo i modele piękne! (Wystarczy na nich kliknąć i zrobią się duuuuuże). Wszyscy "ziomale"z Ostroi kazali wczoraj bardzo serdecznie Karmelka pozdrowić. Niestety, jeszcze jest sporo takich, które go pamiętają :-(
-
Keks odszedł ['] W ostatniej chwili nie był sam
Fela replied to Fela's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękuję Wam wszystkim. Dziękuję Basiaap! Trzeba stać na ziemi. Chociaż trudno bardzo w takie dni jak wczoraj, jak dziś :-( Do wyrównania rachunku na SGGW za Keksa brakuje nam (szacunkowo) ok. 500 zł. Każdy grosz się przyda. Basiuap, wyślę nr konta na pw. A jeśli chodzi o samotność Keksa. On pewnie wiedział, że nie jest samotny. Prawie codziennie któraś z nas go odwiedzała (z wyjatkiem jednego lub najwyżej dwóch dni). Ale poza chwilami odwiedzin zostawał w tych ciemnych kazamatach sam. Przykro mi to pisać, ale zostawiony sam sobie - lekarze zaglądali do niego tylko na chwilke i tylko wtedy, kiedy musieli, czyli kiedy miał podać lek (2 razy dziennie). Nieocenionego pana Maćka nie było w czasie tych cholernych wolnych dni weekendowych, a inni technicy, ech... Miałyśmy wielkie problemy, żeby porozmawiać z lekarzem odpowiedzialnym za jego leczenie. Prawie każdy z dyżurujących lekarzy wzruszał ramionami i mówił, że on się nim nie zajmuje, że ma tylko dyżur i to w niezakaźnym szpitalu. A wczoraj się okazało, że również nie zajmowali się nim lekarze zakaźni. Po prostu nie było lekarza odpowiedzialnego za jego leczenie :placz: Wydaje mi się, że Keks nie miał opieki medycznej z prawdziwego zdarzenia. Takiej, jak na przykład miała nasza Jaśminka, również chora na nosówkę, w lecznicy na Gagarina. Jaśminka teraz zdrowieje w domu. Keksa nie można było tam umieścić, bo Multiwet na Gagarina nie ma izolatek, a tylko inkubator - dla szczeniaków lub bardzo małych piesków. W przypadku Keksa nie było wyjścia - jedyna możliwość to SGGW. Chce mi się wyć z żalu, bezsilności, rozpaczy. -
Keks odszedł ['] W ostatniej chwili nie był sam
Fela replied to Fela's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
AsiuF1, Gamoń, Ronja i wszyscy, którzy zamierzali pojechać na SGGW i odwiedzić Keksa, wielkie dzięki. Keks dziś już przestanie cierpieć ['] Byłyśmy u niego z esperanzę i owieczką ok. 13. Nie podnosiuł juz nawet głowy. Nie chial jeść, nie pił. Wodził tylko za nami oczami. Tik mieśniowy - silne skurcze w tylnej łapie jeszcze się nasiliły. Chociaż kałuża przy przeciwległej ścianie świadczyła o tym, że jednak dziś wstawał. Biedak, do ostatniej chwili, resztką sił... Wychodząć od niego po godz. drugiej chciałyśmy jeszcze walczyć, szukałysmy interferonu. Ale po 15 zadzwoniła lekarka z SGGW. Do objawów nerwowych dołączył oczopląs. Podjęłam decyzję, żeby skrócić jego cierpienie. Bo cierpiał. AsiuniaP, Paros - wielkie dzięki, że jesteście z nim w tych ostatnich, najtrudniejszych chwilach. Keksa zabiła nosówka. I samotność.