-
Posts
3935 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Fela
-
Wielkie, OGROMNE DZIĘKI wszystkim darczyńcom. Indywidualnym oraz Alarmowemu Funduszowi Nadziei na Życie. :Rose: :Rose: :Rose: Sprawa niestety trochę się komplikuje. Lekarze z zaprzyjaźnionej kliniki nie mogą przyjąć Jaśminki na leczenie stacjonarne (czyli do szpitala), ponieważ mają w tej chwili nieszczepionego szczeniaczka (kaszek k. to jednak wirus :-( zaraźliwy), a brak tam izolatki. Na szczęście Andzia69 zaoferowała się z pomocą i domkiem tymczasowym. Andziu, z transportem do rybona w sobotę nie będzie problemu, jeśli tylko Twoi znajomi przyjadą i będą mogli wziąć maleńką, byłoby super. Mam propozycję taką: w sobotę zabierzemy Jaśminkę (niezastąpiona Jayo ją zabierze), cioteczka rybon sprawdzi, w jakim sunia jest stanie. Jeśli stan będzie na tyle dobry, że mała będzie mogła jechać do Andzi69 i jej znajomi ją będą mogli wziąć, to pojedzie. Jeśli okaże się, że stan jest poważny na tyle, że wymaga szpitala (tfu, tfu, odpukać), zawieziemy maleńką do kliniki na Gagarina. Mają tam 1 miejsce w izolatce. Jeśli będzie ono zajęte, w ostateczności pojedzie sggw. Co o tym myślicie? W przypadku 1 scenariusza (czyli Jaśminka u Andzi) darczyńcy zdecydują, co mam zrobić z wpłaconymi pieniędzmi (przekazać Andzi na pokrycie kosztów leczenia czy zwrócić). Ale niestety możliwy jest też scenariusz 2 - czyli szpital. A wtedy pieniądze potrzebne będą, i to bardzo. Niestety, na odległość nijak nie jesteśmy w stanie stwierdzić, jak się mała czuje. :oops: Pracownik mówi ogólnikami i dla niego zawsze jest dobrze :shake: Andziu, podaję kontakt tel. na pw. Wielkie dzięki jeszcze raz!
-
Zaraz daję :) Asi póki co nie ma.
-
Numer konta podamy na pw, lecznicę na Tatarkiewicza potwierdzę jutro. Jeśli okaże się, tfu, tfu, że to nosówka, trzeba będzie umieścić ją na SGGW (niechętnie) lub na Gagarina (jak będzie miejsce, czyli wolny inkubator). Mam jednak nadzieję, że to tylko kaszel i w lecznicy na Tatarkiewicza się uda. Transport może być w sobotę (kochana Jayo pomoże i ewentualnie pojedzie). Czy ktoś mógłby wcześniej? Ale, niestety, jeszcze raz musze powtórzyć - warunek to kasa :oops: . Za leczenie Balbinki do zapłaty jest 1500 zł :-( . Co będzie, jeśli za Jasminkę też taki rachunek wyjdzie?
-
Niestety, nosówki nie możemy wykluczyć :shake: To znaczy na 100 procent wykluczyć ją mogą jedynie testy. Kaszel też jest zaraźliwy - to wirus. Ciociu doody, całkowicie rozumiemy Twoje argumenty. Pozostałe psy w hotelu będą zagrożone, zwłaszcza jeśli są nieszczepione. Jest natomiast (ewentualnie) inna opcja (trzeba ją jeszcze potwierdzić, ale sądzę że to na 85% pewne) - lecznica na Tatarkiewicza. Opieka weterynarzy przez całą dobę zapewniona. Myślę, że w tym stanie to dla malutkiej bardzo ważne. Ale jest zasadnicza kwestia - niestety FINANSE. My, czyli "ostrowianki" naprawdę nie możemy jej sfinansować. :shake: W tej chwili mamy już 2.200 zł długu za surowicę, 1.500 zł długu na SGGW i sunię z padaczką w szpitalu, którą leczymy na własny koszt (alternatywą było jej uśpieniebez leczenia). 4.000 zł długu!!! Zrozumcie, to finansowa masakra! Stoimy przed dramatyczną decyzją zawiezienia psów, które są już hotelach, do schroniska.:placz: Nie możemy brać dodatkowego obciążenia. Dzięki wielkie wszystkim, którzy deklarują pomoc. Ale co zrobimy, jeśli tej pomocy nie starczy do czasu wyleczenia małej? Proszę, zrozumcie nas. :oops: Oczywiście jeśli znajdą się osoby, które bedą w stanie sfinansować leczenie Jaśminki i pobyt w hotelu, i wziąć odpowiedzialność za nią aż do znalezienia domu - to zmienia sprawę. No i transport. Ani ja (pracuję do końca tygodnia po 10-12 godzin z sobotą włącznie), ani Lara, ani Witokretki zajmujące się chorą na nosówkę Nuką nie jesteśmy w stanie w tym tygodniu po nią pojechać. Czy znajdzie się ktoś, kto mógłby ją zabrać ze schroniska? Musimy prosić też o pomoc w transporcie. To jest jednak wyprawa :oops: Ale jeśli lavinia będzie w pobliżu, może pomoże w transporcie...
-
Dzwoniłam dziś do pracownika schroniska i pytałam o maleńką. POwiedział, że bez zmian. Ale on mówi, że jest źle (a właściwie ujmuje to eufemicznie: "tak nie bardzo"), dopiero wtedy, gdy pies nie ma siły nawet głowy podnieść. :shake: Gdybyśmy miały jakiekolwiek pieniądze na pobyt małej Jaśminki w lecznicy lub hotelu, już by tam była. Ale nie mamy ani grosza. :-( Za to gigantyczne długi u dobrych ludzi i w lecznicach :placz:
-
:oops: sorki niedopatrzenie Uwaga, uwaga, ogłaszam! [B]DZIEŃ ZIEMI 23 KWIETNIA, NIEDZIELA, GODZ. 10-22, POLE MOKOTOWSKIE[/B] Zapraszamy wszystkich: psiaki, właścicieli, opiekunów i ich grubaśne porfeliki :evil_lol: Opaski albo chusty zrobi esperanza, ale może ktoś jej pomoże? Niestety, Korabiewic nie będzie i Vivy też chyba nie, ale gdzieś się może przykleimy. :razz: Ustalimy jeszcze miejsce zbiórki, pewnie gdzieś przy estradzie. Dostałam od organizatorów mapę, ale jest w pliku pdf. (Jak się naumiem pdfy na forum zamieszcać, to wkleję, a może ktoś pomoże?). Z instytucji, które będą obecne: Stowarzyszenie Ekologiczno-Przyrodnicze Klub Gaja, Towarzystwo Przyrodnicze "Bocian", Społeczny Instytut Ekologiczny. Czy ktoś ma kogoś znajomego w którejś z tych organizacji?
-
No niestety, stoska nie będzie, nie dało się wcisnąć, już za późno. Molestowałam organizatorów przeokrutnie, ale sie nie dało. mamy natomiast oficjalne zaproszenie z naszymi podopiecznymi - myślę, że wszystkie psiaki na "tymczasówkach" powinny się stawić. Zrobimy im plakaty - będziemy uskuteczniać rozdawnictwo obnośne :lol: . Ja porobię i podrukuję część plakatów. Kto mnie wesprze? Gdgt, dzięki, punkt zborny w nmieszkaniu przyda sie na pewno. Lara, segregator to super pomysł. Nie będzie wprawdzie stolika, ale może jakąś ławeczkę sobie nieoficjalnie zajmiemy? Co o tym myślicie? Albo może przykleimy sie do jakiejś fundacji czy stowarzyszenia - dobry pomysł *Gajowa*. Czy ktoś ma może jakieś "wejścia". Listę chyba można znaleźć tu: [url]www.dzienziemi.org.pl[/url] Nasze psiaki koniecznie powinny mieć chustki z napisem "Szukam domu" albo coś w tym stylu (esperanza ma je zrobić, ale może ktoś ją wspomoże? :razz: ) Tak na szybko lista psiej obecności "poszukiwaczy domów": Karmelek Kosmatek Brave'uś Tusia (da radę maleństwo?) Fifi vel Czarnuszka Czy kogoś pominęłam? oczywiście wszystkie psiaki z włąścicielami serdecznie zapraszamy! :multi:
-
Maleńka jamnisia Jaśminka mieszkała dwa tygodnie w wilgotnym betonowym boksie. Na zdjęciach to widać - ona była calutka mokra, nie ma gęstej sierści chroniącej przed wilgocią. Nabawiła się kaszlu kenelowego i nie wiadomo czego jeszcze. Teraz jest w innym pomieszczeniu - suchym, ale zimnym i ciemnym. Rozpacz :placz:
-
Balbinka, słodka, kochana sunia, zabrana dokładnie dwa tygodnie temu ze schroniska.. Balbinka chora na nosówkę... Już nie ma Balbinki. Odeszła. Godzinę, może dwie godziny temu. Nikogo przy niej nie było, umierała zupełnie sama. Byłam u niej wczoraj i dzisiaj - od 8 do 10, ale musiałam iść. Został weterynarz tak zajęty, że nie miał czasu do zajrzeć do konającego pacjenta. Pręty klatki na SGGW były ostatnią rzeczą, jaką widziała. Głucha cisza pustych korytarzy była ostatnią rzeczą, jaką słyszała. Miała 14 tygodni. W tym 2 tygodnie potwornego cierpienia. Śpij spokojnie, maleńka [']
-
Dziewczyny! Wszystkie jesteście (śmy:p ) użyteczne! Każa robi co może, a robicie bardzo, bardzo dużo! Lara i joyo założyły kasę na surowicę :loveu: :loveu: :loveu: Bardzo dużo kasy, ponad dwa tysiące złotych. Surowica już - od kwadransa - jedzie pociągiem z Krakowa do Warszawy. Będzie ok. 15. :multi: :multi: Mamy 40 ampułek (miało być 50, ale doktor, który nam ją odstąpił, musiał zatrzymać coś dla swoich pacjentów na wszelki wypadek) plus 3 ampułki, które przyjdą od pajuni, plus jedna niecała, którą zdobyły Witokretki. Ksera, AgnieszkoP, doktorze Wojtku z Krakowa,z lecznicy przy Piłsudskiego (nie wiem, czy mogę z nazwiska wymieniać). Wielkie, serdeczne dzięki za pomoc. O 14.45 melduję się na dworcu po odbiór, a już teraz ogłaszam wielką zbiórke pieniędzy na surowicę. Musimy oddać dziewczynom kasę.
-
Jayo, dzięki! Samochód bardzo potrzebny będzie. W sobotę po południu może jechać weterynarz, pan Tomek (pisała o tym Lara), ale nie wiadomo, czy będzie go czym zabrać. Spadacie nam z nieba! :loveu: Źródełko surowicy jest w Krakowie - to surowica słowacka właśnie. Ale jeśli sprawdzacie bezpośrednio na Słowacji, to może okaże sie taniej. :oops: Wstyd powiedzieć, ale ta cholerna kasa faktycznie krytyczna jest. Choć z drugiej strony kwestia czasu (sprowadzanie przez granicę potrwa pewnie), a w Krakowie kolejne ampułki czekają. Jutro 20 ampułek a 5 ml przyjedzie do Warszawy. To dla 10 dużych psów na jednokrotne podanie (a trzeba podac jeszcze drugi raz chyba). Jakbyśmy się zdecydowali do godz. 9 rano, to Kraków mógłby dołoźyć jeszcze 20. Kurde, z drugiej strony szczepionki też trzeba będzie kupować, ale może to już właściciele (cholera, w końcu! :angryy: ) wezmą na siebie. Sorry, strasznie mącę. Ale myślę na gorąco. Joyo, nie chcę, żebyście głodowali w święta, ale jeśli możecie założyć... :modla: Będziemy jakoś kasę zbierać (podczas Dnia Ziemi na przykład).
-
Olać miejscowego weta, do tej pory nie miał czasu pojawić się w schronisku. :angryy: Zresztą nie jest to "jego teren" - umowy nie ma żadnej podpisanej. Właściciele nie będa mieli nic przeciwko - biorę to na siebie. Z ciotką Rybon jeżdziłyśmy, podawana była iwermektyna, szyte rany. Tyle, że trzeba zostawić informację, co było robione. Lara, DZIĘKI. A czy w piątek ewentualnie by się dało? Być może uda mi się zawalczyć o dzień urlopu, mogę pana Tomka zabrać z Pruszkowa, skądkolwiek. Im wcześniej, tym lepiej.
-
JEST SUROWICA :multi: czeska, odpowiednik naszego caniserinu. Kochane dziewczyny z Krakowa, AgnieszkaP i Kesera znalazły i jeszcze na dodatek nam ją wyślą. :loveu: :loveu: :loveu: Surowica w Warszawie będzie jutro. Ampułki są po 5 ml, to wystarcza - tak jak pisała pajunia - na jednego małego albo na pół większego psa. Jedna ampułka kosztuje 55 zł. Zamówiłam 20, za 1100 zł - bo tyle możemy założyć. Więcej pieniędzy nie mamy, nawet gdyby przeorać całą ziemię i okolice, nie znajdziemy (a i tak te 1100 zł to pożyczone). I znów muszę krzyczeć: Ratunku! Czy ktoś nas może poratować z kasą? Oddałabym wszystkie pieniądze, ale ich po prostu już nie mam! :placz: :placz: I drugie ratunku. Potrzebny ochotnik weterynarz, który zdecyduje na miejscu, co robić dalej. Teoretycznie mamy szansę pomóc kilku psom. Ale którym? I jak to zrobić, żeby tej szansy nie zmarnować? O matko, mózg mi się już zagotował.
-
Udało nam się spotkać na Książęcej: Charlinka była ze swoja panią i z panem. Oczywiście cały czas kombinowała, jak tu znaleźć czarną dziurę, w którą można się schować :) Doktor zbadał, zmierzył temperaturę, obmacał i stwierdził, że nie ma na razie potrzeby przedłużania antybiotyku. Brzuszek Charlinka ma miękki, niebolesny, powinno być już dobrze. Ale zalecił uważnie obserwować i przyjeżdżać, jak tylko coś nie będzie w porządku. Kłopoty z apetytem i ciemne kupy (czyli fachowo: kał z krwią) to niestety, po tak poważnym zabiegu mogło się zdarzyć. Wokół jelit i wszystkich "przyległości" Charlinka miała b. poważny stan zapalny. Całe mnóstwo zrostów trzeba było oddzielać, wiele fragmentów układu pokarmowego odtwarzać (tak to zrozumiałam, ale zapomniałam oczywiście fachowego określenia :oops: ). Nic więc dziwnego, że nie od razu wszystko dochodzi do normy. Po zdjęciu szwu i podaniu ostatniego antybiotyku (dzielna Charlinka nawet nie miauknęła), poszliśmy wszyscy na mały spacerek. I tu - o dziwo- sunia szła na własnych 4 łapkach! Siusiu nie było, ale i tak sukces wielki. A potem z małą pomocą pańci hop do samochodu i pa, pa, pa! PS Z pobytu w nowym domku zdradzę tylko, że Charlinka większą część nocy spędziła wraz ze swoim nowym psim kolegą w łóżku swojej nowej pani (z panią w środku, oczywiście :evil_lol: ). Ale resztę niech pani opowie sama!
-
Wando, jak dobrze, że do Ciebie trafiła. My na nią mówiłyśmi Mimi, bo takie maleństwo (a jedną Małą Mi już mamy). Czy wiesz, że tę kruszynkę bydlak jakiś przerzucił przez płot do schroniska? Wysoki płot, 3-metrowy. Rzucał i nie wiedział, co jest po drugiej stronie. Deski z gwoździami, stado agresywnych psów, potłuczone słoiki - mogło być wszystko. Imbecyl. Test na nosówkę przeprowadzany na sggw kosztuje ok. 30 zł, wyniki daje w ciagu kilku godzin. Nie wiem, jak to jest u Ciebie (czy ktoś to robi na miejscu), najlepiej weta podpytać. Bardzo ciepło myślę o maleńkiej i wierzę, że to przeziębienie. I z całych sił zaciskam paluchy :kciuki: Wando, nie martw się, będzie dobrze! Inaczej być nie może :glaszcze: